Kiedyś, kiedy byłem w tym przepięknym stanie hipomanii, kiedy mam w oczach gwiazdy, a sam fakt, że z Tobą rozmawiałem przekonywał Cię, że byłe/aś najpiękniejszą i najmądrzejszą osobą na świecie, zakochiwali się we mnie mężczyźni.

Nie piszę tego, żeby się chwalić. Było to okropnie niewygodne. Ponieważ w tym okresie chciałem robić następujące rzeczy: 1. projektować; 2. pracować jako barman; 3. uprawiać dużo seksu; 4. spożywać wiele substancji chemicznych; 5. kuć; 6. uprawiać więcej seksu; 7. zostać kołczem; 8. rozwinąć firmę i zarobić pierwszy milion; 9. pisać książki; 10. zmieniać fryzury i ciuchy kilka razy dziennie. Wszystkie te rzeczy chciałem robić naraz i przez pewien czas się udawało, z wyjątkiem zostania kołczem, dzięki Bogom. Potrafiłem pracować nad projektami i firmą przez 18 godzin bez przerwy, a o północy odkrywać, że chyba nic od śniadania nie zjadłem. W kuźni odwalałem szychty po dziewięć godzin, a potem jechałem na seks-randkę z facetem, którego kręciła idea brudnego kowala po pracy. W barze wyrywałem po kilku mężczyzn naraz, oczywiście tych najpiękniejszych – z wyjątkiem takich, którzy lecą tylko na blond siedemnastolatków, z nimi mi nie wychodziło.

Czytaj dalej

Moje wspomnienia z dzieciństwa są dosyć chaotyczne i niezorganizowane, ale trochę PRL pamiętam.

Pierwsze wspomnienie, jakie w ogóle posiadam dotyczy – excusez le mot – sraczki. Dostałem mianowicie potwornej biegunki w nocy. Najpierw zmieniono mi piżamę. Potem drugi raz. Potem trzeci. Potem przyodziano mnie w majteczki, co poskutkowało koniecznością zmiany pościeli. Wreszcie nadszedł jednak poranek, posadzono mnie na nocniczku, oglądałem Sobótkę czy inny Teleranek i byłem bardzo zadowolony z życia.

Zmieniania piżamy i sadzania na nocniczek dokonywał dziadek, który kochał mnie prawie tak bardzo, jak ja jego. Każdej nocy budziłem się, po czym budziłem dziadka, ponieważ potrzebowałem skorzystać z toalety, a w korytarzu było ciemno. Człowiek o nieskończonej cierpliwości wstawał, zapalał mi światło, ja udawałem się do pomieszczenia, wracałem, a dziadek gasił światło i wracał do łóżka. Nigdy nie powiedział mi złego słowa ani nie zaprotestował przeciwko budzeniu.

Czytaj dalej

(Z góry przepraszam za wszystkie błędy i zachęcam do korygowania w komentarzach.)

Zacznijmy od tego, że większość wiedzy na temat mitologii nordyckiej posiadamy z kilku źródeł. Snorri Sturluson, historyk, poeta i polityk, spisał Eddę Młodszą (Prose Edda), w której umieścił tyle informacji, ile udało mu się znaleźć. Już tu natykamy się na drobny problem, mianowicie nie do końca wiadomo, czy rzeczywiście dokonał tego sam Snorri. Edda Poetycka bazuje głównie na Codex Regius, który powstał około roku 1270, zawierał 53 karty, z czego osiem zaginęło. Dla ułatwienia, jeden z manuskryptów Eddy Młodszej również określany jest mianem Codex Regius. Edda Młodsza datowana jest ok. roku 1220 alibo nie. Wszystkie spisane historie należy czytać mając na uwadze, że 1) przekazywane były głównie ustnie przez trzysta lat, oraz 2) w międzyczasie nabrały mocnego zabarwienia chrześcijańskiego.

Czytaj dalej

Pewna znajoma mi osoba użyczyła mi nogi, przedstawionej powyżej.

Nie mam tu na myśli, że postanowiłem zostać trójnogiem. Pewien tytan intelektu i ciała przysłał jej seksowne zdjęcie. Przedstawia ono owłosioną nogę. W skarpetce. Widać też majtki koloru biegunki. To cytat ze znajomej mi osoby.

Zbieram się – zachęcony wiadomościami od czytelników – do napisania poradnika o randkowaniu i związywaniu się w XXI wieku. Jednym z rozdziałów będzie oczywiście opis tego, jak się (nie) randkuje w Internecie. Spoiler: w odpowiedzi na nagie zdjęcie kuszącej i powabnej osoby nie wysyłamy nogi w skarpetce, nawet, jeśli jest to nasza odświętna skarpetka, mamy tylko jedną i nosimy ją wyłącznie w wyjątkowe okazje. Nogi dostępują zaszczytu przyodziania w odświętną odzież na zmianę i mamy zanotowane w telefonie, która stopa ostatnio była Wybraną. Z tym, że nie mamy telefonu, bo gdybyśmy mieli, to byśmy sobie zrobili zdjęcie całej osoby, a nie nogi.

(Rysować też nie umiemy. Gdybyśmy umieli, to byśmy sobie do tej nogi dorysowali resztę i udawali, że jesteśmy postacią z anime.)

Czytaj dalej