Postanowiłem zmienić swoje życie, ponieważ mi się nie podobało – to delikatny sposób ujęcia sprawy. Proces ten ma miejsce mniej więcej od wigilii zeszłego roku, powoli mi się konkretyzuje. Spisałem sobie dziesięć punktów, do których chcę się stosować. Może się uda, może nie, a może te punkty zmienię. Ostrzegam, że wpis jest bardzo długi, jeśli znudzicie się w połowie, nie obrażę się. Zachęcam jednak do przeczytania fragmentów pogrubionych, bo stanowią właśnie te dziesięć punktów, reszta to objaśnienia.

Czytaj dalej

Według Gugle Translejt objectification of women tłumaczy się jako obiektywizacja, ale mam wrażenie, że chodzi o uprzedmiotowienie, więc tego będę się trzymać i na dodatek skracać do U, albowiem gdyż jestem leniwy.

U. jest tym, co widzicie, kiedy wypięta pupą i innymi częściami pani występuje np. w reklamie zaprawy murarskiej, masła lub farby do ścian. Czasami bywa tak, że dana firma decyduje się na taką reklamę z premedytacją, po to, żeby feministki narobiły hałasu, o czym potem napisze np. GW, a dzięki temu reklama zdobędzie większy zasięg. Szerzenie pewnych wiadomości uważam za szczyt głupoty. Nie mówię tylko o U., ale też np. o tym, że terrorysta [nazwisko] z ugrupowania [nazwisko] czy jakiś inny Breivik luzem zamordował tyle a tyle osób. Przy okazji trzeba też upowszechnić poglądy mordercy. Zalinkować do strony lub funpaga. Zdaję sobie sprawę, że najważniejsza na świecie jest klikalność, ale każda upowszechniona reklama prowadzi do powstania pięciu nowych, a każdy akt terroru przekazuje informację: aby zapisać się na stałe w historii, warto kogoś zabić. Zdaję sobie sprawę, że to jest nieszczęśliwe porównanie, ale nie chodzi o to, że uważam wypiętą panią za dobrą analogię zamordowanych ludzi, tylko o to, że media mają tendencję do nagłaśniania rzeczy, które powinno się cenzurować jak najmocniej. Oburzenie jest słuszne. Reklamowanie i rozpowszechnianie – nie.

Czytaj dalej

Click here for English version.

Pod spodem wersja angielska na prośbę Joke. W wersji polskiej, zgodnie z ustaleniami, używam zaimków żeńskich.

 

R: Moje pierwsze pytanie – czy możesz wytłumaczyć, co oznacza słowo „genderfluid”?

J: Mogę to wyjaśnić tylko ze swojego punktu widzenia. Myślę, że nie pasuję ani do typowej roli żeńskiej, ani męskiej – jestem gdzieś pośrodku. Identyfikuję się również jako kobieta, ale już mnie nie obchodzi, jeśli ludzie przypisują mi niewłaściwą płeć. Przed operacją piersi miałam z tym problem, ale po… nie obchodzi mnie to. OK, mam to gdzieś, pieprzyć to. Nie obchodzi mnie.

R: Czy mogę spytać o Twoją operację, czy to OK?

J: Chciałam całkowicie usunąć piersi. Nie robiłam tego przez zespół zajmujący się zmianą płci ani „oficjalne kanały”, ponieważ miałam problemy z plecami, szyją i ramionami. Mam za sobą fizjoterapię, ale wybrałam się do lekarza, bo nic nie pomagało. I nagle lekarka zasugerowała operację zmniejszenia piersi. Odpowiedziałam, że jeśli to możliwe, bardzo chciałabym to zrobić. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogłabym usunąć piersi bez wskazań medycznych. Wysłano mnie do szpitala, ustaliłam datę i spotkałam się z chirurżką. Powiedziała, że może usunąć większość, ale nie wszystko, ponieważ nie chciała tego zrobić. Ale byłam tak zachwycona, że ktoś chce to dla mnie zrobić, więc odparłam, proszę, proszę, niech pani to zrobi! Wysłała list do mojej ubezpieczalni, otrzymała ich aprobatę i ustaliliśmy datę operacji. Później – teraz, ponad rok później, myślę – cholera, może powinnam zaczekać dłużej i znaleźć chirurga, który wykonałby operację tak, jak chciałam. Utyłam, oczywiście, a podczas operacji nie wszystko zostało usunięte, więc ciągle noszę biustonosz – nie, żeby był mi niezbędny, tylko celem „spłaszczenia”. Po operacji utyłam o dziesięć kilo, podrosły mi również piersi, nienawidzę tego. Więc chcę zostać zoperowana drugi raz i usunąć całość.

R: Czyli taki jest Twój wybór?

J: Taki jest mój wybór. Tym razem ubezpieczalnia nie wyraziła zgody [na pokrycie kosztów]. Obawiałam się tego, ponieważ w zeszłym roku również nie otrzymałam zgody. Planuję więc wybrać się za granicę, zabieg będzie o wiele tańszy, niż w Holandii. Nawet w Niemczech jest już taniej. Od mojej operacji – od kiedy nie mam już piersi, lub mam ich część – nie mam już problemów. Tylko w publicznych toaletach mam problemy, ludzie zawsze błędnie osądzają moją płeć, spoglądają na mnie dziwnie i zawsze sugerują, że nie mam prawa używać tej toalety…

R: Czy chodzi o damską, czy męską?

J: Damską. Więc zawsze odpowiadam: ciągle mam prawo tu być. *śmiech* Tak było nawet przed operacją. Ale teraz nadal uważam, że mam prawo tam być, nie uważam [że to mój problem] kiedy ludzie myślą, że weszli do niewłaściwej toalety, czy coś. Nie sprawia mi to kłopotów. To był dla mnie moment, kiedy zaczęłam się nazywać „genderfluid”, bo to jest tak… oscylujesz płynnie pomiędzy płciami („you’re fluid between genders” – R) i podoba mi się to. W sytuacjach towarzyskich jestem traktowana jako kobieta, ale to, czy ludzie używają słowa „ona” czy „on” nie sprawia mi różnicy.

R: Więc jeśli chodzi o zaimki, „on” lub „ona”, czy któryś preferujesz?

J: W życiu codziennym, „ona”. Mam również związki S/M w innymi osobami i wtedy określają mnie „daddy boy” lub „boy”. Dynamicznie. I wtedy pojawia się zaimek „on”.

R: Czyli to zależy od fazy Twojego życia?

J: Dokładnie.

R: Czy Twoja rodzina jakoś zareagowała, czy też nie wiedzą?

J: Nie wiedzą. Wiedzą oczywiście, że miałam operację, ale nie pytają, a ja nie mówię.

R: Domyślam się, że Twoja żona w pełni Cię wspierała.

J: Tak, tak, oczywiście! *śmiech* Gdyby nie to, miałabym wielkie trudności z tą decyzją! Naprawdę wspiera mnie w wielu rzeczach. Tak, jest fantastyczna!

R: Czy jesteś teraz szczęśliwa w swoim ciele?

J: Cóż, z uwagi na tycie nie jestem do końca szczęśliwa. Ale chcę też zrobić drugą operację, kompletnie usunąć piersi.

R: Czy mogę spytać, skąd bierze się Twój przyrost wagi? Czy chodzi o to, że po operacji nie możesz ćwiczyć? Czy są to sprawy hormonalne?

J: Hormonalne. Ciągle mam jajniki. Macicę usunięto mi dawno temu [rak – R]. Ciągle mam jajniki i pięćdziesiąt lat, więc myślę… że to zmiana w moim życiu *śmiech* Ale jem też za dużo węglowodanów. Kilka lat temu zaczęłam dietę i naprawdę pomogło, ale teraz myślę… hm, hm, hm!

R: Wiem, jakie to uczucie! Tak się składa, że wiem, że pracujesz w sex-shopie nastawionym na fetysze – domyślam się, że Twoi współpracownicy nie zareagowali na zmianę, może się mylę?

J: Nie, zupełnie nie.

R: Oraz sama interesujesz się fetyszami… Jakie… pytam z punktu widzenia gender. Czy masz preferencje w temacie strojów? Mam na myśli, że na moim blogu nie znamy się na tym aż tak dobrze. [hohoho – R] Czy istnieją zbliżone stroje damskie i męskie, a jeśli tak, to które wybierasz? [Dopisek: nie chodzi o dominatrix]

J: W sensie produktów fetyszowych? Cóż, w Mister B, gdzie pracuję, skórzane ubiory są w wersjach męskich.

R: Wszystkie?

J: Wszystkie, ponieważ kobiety mają więcej… tyłka i bioder, mężczyźni są bardziej prości, więc generalnie stroje projektowane są dla mężczyzn, ale na życzenie można je dopasować do kobiecej sylwetki. Ogólnie w scenie fetyszowej bardziej lubię ubiory męskie, że tak powiem. To moje osobiste preferencje. Niektórzy genderfluid lubią również gorsety.

R: Czy spotkałaś mężczyzn genderfluid, a jeśli tak, czy czujesz rodzaj wspólnoty? Wiesz, co mam na myśli *śmiech* w sensie chromosomów.

J: *śmiech* Nie wiem! Bo myślę, że mnóstwo ludzi – jak sam powiedziałeś, „jesteś Joke” – każdy jest wyjątkowy w swoim postrzeganiu płci, nawet, jeśli niektórzy tak nie myślą, ale każdy patrzy na siebie we własny, wyjątkowy sposób.

R: To chyba wszystko… dziękuję bardzo!

(Po kliknięciu „czytaj dalej” wersja oryginalna.)

Czytaj dalej