Aktualnie nie piszę, ponieważ mój Macbook zaczł pisaać ootak,  więc jst ww naprwie. Chromebook nie nadaje się do pracy nad książką (w zasadzie do mało czego się nadaje). Tak więc mam czas na czytanie i uaktualnianie blogów. Dzisiaj będzie o tym, jak do tej pory wyglądał mój proces twórczy.

Pierwszy draft, wtedy pod tytułem Liquid fire, solid ice powstał między 1 a 14 stycznia 2017 roku. Wylałem z siebie historię. Drugi zajął mi trzy miesiące i wtedy zacząłem wiedzieć, co muszę sprawdzić w ramach researchu, żeby nie wyjść na Ziemkiewicza. Rozesłałem go też do beta-czytelników. Prawie cały feedback okazał się ogromnie pomocny.

Trzeci draft zajął mi około pół roku, po czym wysłałem go do korekty do mojej magicznej redaktorki. Owa zasugerowała kilka drobnych poprawek, jak na przykład przepisanie całości od zera z zupełnie inną strukturą. To było ponad rok temu… Bazowałem jeszcze wtedy na przeczytanej wielokrotnie poradzie, by napisać pierwszy dla siebie, drugi dla beta-czytelników, a trzeci do publikacji. Czyli w sumie trzy. Nie wiedziałem, że to metafora.

Czytaj dalej

Do napisania tej notki zainspirował mnie Adam – czytelnik, który zwrócił mi uwagę na coś ciekawego. Być może wielu z Was ta informacja wyda się przerażająca lub zgoła obraźliwa, ale Matka Natura doskonale sobie poradzi bez ludzkości.

Matka Natura, dalej Mama, nie posiada moralności.

Urocze, puchate zwierzątka, na przykład tygrysy żywią się surowym mięsem – w tym ludzkim, jeśli jakieś się nawinie. Nie jest tak, że się nie odwdzięczamy. Dowodzą tego zdjęcia, na których rozmaite celebłoto chwali się np. zastrzelonym słoniem, żyrafą, niedźwiedziem. Odważni ci łowcy chowają się bardzo daleko, po trzydziestu próbach wykorzystania laserowego celownika mordują zwierzę, w tym ginące gatunki. Mama pozwala tygrysom na spożywanie antylop dlatego, że tygrysy muszą coś jeść. W zamian za to antylopy biegają bardzo szybko. Ptaki spożywają dżdżownice. I tak dalej. Mordercy-celebłoto zabijają zwierzęta wyłącznie celem zrobienia sobie selficzka. Odmawiam uwierzenia, że szczenięta Trumpa po zastrzeleniu słonia spożywają go ze smakiem, ciesząc się z uniknięcia śmierci głodowej.

Nie jestem weganinem. Mięso bardzo lubię, a w skóry się ubieram, czego dowodem chociażby zdjęcie z bannera. Ale nigdy nie zabiłem zwierzęcia dla zabawy. Komary i pająki morduję bezlitośnie, ale nie po to, żeby sobie potem robić z nimi selfie (chociaż selfie z trupem komara mogłoby wzbudzić zainteresowanie w pewnych kręgach). Ani komary, ani pająki plączące mi się po suficie nie są gatunkami zagrożonymi. Nie są? Bredzę. Wszystkie gatunki są zagrożone dzięki naszej ożywionej działalności zmierzającej ku własnej zagładzie.

Czytaj dalej

Odwiedził mnie ostatnio przyjaciel z dawnych czasów. Odnowienie kontaktów okazało się bardzo przyjemne, opowiedzieliśmy sobie różne ciekawe rzeczy. Spytałem oczywiście jak się miewa rodzina. Przyjaciel odpowiedział, jakby nieco zawstydzony, „nasze życie jest nudne, po prostu się kochamy, czasami kłócimy, ale najważniejszy jest dla mnie komfort”. Doskonale go zrozumiałem i zapewniłem, że w moim przypadku wcale nie jest inaczej. Z imprezowicza zamieniłem się w człowieka, który lubi siedzieć na kanapie koło męża, przytulać się i razem z nim czytać.

Czytaj dalej

Zgodnie z prośbą Moreni z wczorajszego komentarza.

Praca nad pierwszą książką CHYBA zbliża się do końca. Aktualny tytuł, który na razie zmienił się pięć razy, to ‚Storytellers’. Wziął się z tego, że w rzeczywistości każda osoba opowiadająca historię jakiegoś wydarzenia jest niewiarygodnym narratorem. Bardzo mało rzeczy jest 100% faktami, którym nie można zaprzeczyć. Gdy przychodzimy do domu, a na podłodze leży stłuczona szklanka wiemy na pewno, że szklanka jest stłuczona. Jest to oczywisty fakt i nikt nam nie wmówi, że białe jest białe i tak dalej. Ale co, jeśli w domu nie było nikogo? Co jeśli był, ale się wypiera? Jeśli mamy dwójkę dzieci, z których każde donosi na to drugie, a drugie zaprzecza i oskarża pierwsze? A jeśli w rzeczywistości nastąpiło malutkie lokalne trzęsienie ziemi? (To nie do końca żart, dzisiaj za naszym oknem jeżdżą takie ciężarówy, że budynek się trzęsie.) A szklanka to przecież drobiazg. Co z zemstą, zazdrością, miłością, przemocą, morderstwem w samoobronie alibo nie, dowolnym procesem sądowym? Dużą część ‚Storytellers’ stanowi opowieść z przeszłości snuta przez jednego z bohaterów. Ale czy opowieść jest prawdziwa, a jeśli tak – w jakim stopniu? Co miałyby na ten temat do powiedzenia inne występujące w niej osoby? Kto opowiadając o sobie przedstawi siebie jako złego człowieka, a pozostałych jako dobrych? Sięgając po zużyty przykład, czy Hitler byłby uznawany za uosobienie zła gdyby drugą Wojnę Światową wygrali Niemcy?

Czytaj dalej