Około 12 godzin temu Madonna odbyła najważniejszy i największy występ w swojej karierze. Jakość pod spodem beznadziejna, jeśli jest lepszy link, dajcie znać.

Kiedy mówię, że jakość beznadziejna nie mam na myśli tylko tego klipu z Jutuba, ale ten występ był zupełnie czym innym, niż się wydawał.

*

Kiedy pojawiły się pierwsze plotki o tym, że Madonna być może wystąpi na Eurowizji, kontrowersje zaczęły się mnożyć natychmiast. Madonna to królowa kontrowersji, ale na ogół nie takich.

Dla Izraela, podobnie jak dla Rosji, organizacja Eurowizji nie była tylko miłą prezentacją muzyczki z umc umc, lecz wydarzeniem politycznym i promocyjnym. Madonna nie była dla nich najbezpieczniejszym wyborem, ale dla niej samej występ akurat w Izraelu i akurat z tej okazji też nie był pomysłem bezpiecznym. Część fanów natychmiast obwołała ją zdrajczynią. Część zaczęła domagać się ujawnienia zarobków i przekazania ich na cel wybrany przez siebie (każdy wybierał inny). Oskarżono ją o wspieranie ludobójstwa, brak wyczucia, zły gust (hihi) zanim występ został w ogóle potwierdzony.

Czytaj dalej

Nie piszę, ponieważ ostatnio zajmuję się wyłącznie następującymi tematami:

  1. Moją pierwszą książką;
  2. Moją drugą książką;
  3. Riserczem do drugiej książki;
  4. Pracą nad odzyskaniem pełnej funkcjonalności pokryzysowej („po” to myślenie pozytywne, ale od początku maja jest bez przerwy dobrze);
  5. Zdrowiem różnych osób z rodziny i nie tylko 🙁 – czasami to ja mam najmniej problemów;
  6. Przyrodą w różnych formach, najchętniej islandzkich, konnych, lub obu naraz;
  7. Hmm… Poszukiwaniem przyszłego domu (to też myślenie pozytywne, bo nie mamy go za co kupić, ale twardo gramy na loterii).

Nie mam wrażenia, żeby te rzeczy ciekawiły kogokolwiek oprócz mnie i ewentualnie rodziny.

Zacząłem się zastanawiać, iloma tematami zajmują się tzw. normalni ludzie. Dzieci, rachunki, rodzina ogólnie, telewizja, komputer, konsola, praca. Jos i ja jesteśmy dziwni. Nie tylko z wyglądu, chociaż to oczywiście najbardziej się rzuca w oczy (hohoho). Ale to nie dziwność wydaje się pociągać normalnych ludzi, przynajmniej jeśli bazuję swoją opinię na tym, co się ogląda w Internetach. Gdybym chociaż był kotkiem…

Czytaj dalej

Od razu uprzedzam, że piszę o Ameryce, chociaż u Was we Polska również pojawiają się zalążki alt-left. Alt-prawicy, konserwatywnej prawicy, chrześcijańskiej prawicy i zwykłych nazioli macie w nadmiarze, że wspomnę tylko Kaczkodana domagającego się trzymania łap z daleka od “naszych dzieci” (wie o czym mówi, dzieci ma mnóstwo). Ale nikt się ich nie czepia, bo to normalne. Obrywa autor karty LGBT+, czasami od “swoich”. W Polsce prawica to centrum, ekstremalna prawica to zwykła prawica, neonaziści to dobrzy patrioci kochający ojczyznę, Kościół, wafelki ułożone we swastykę, piłkę nożną. Jednak podobnie jak przy Brexicie rozdział między „my” a „oni” pogłębia się coraz mocniej. Każda strona okopała się na swoich pozycjach i na nich trwa.

*

Republikanie amerykańscy mają od jakiegoś czasu duży problem i nie chodzi tylko o Trumpa. Grupa, określająca się mianem alt-right, bo brzmi to lepiej niż neo-nazi pociągnęła kołdrę tak daleko, że “zwyczajni” konserwatyści nagle odkryli, że nie reprezentuje ich nikt. Mają więc wybór pomiędzy siedzeniem w domu po kryjomu, zdecydowaniem, że Trump lepszy niż Hillary (ciągle mają obsesję na jej punkcie mimo tego, że oficjalnie wycofała się z prób ubiegania się o prezydenturę w 2020), lub… niczym, bo nic im nie zostało.

Czytaj dalej

O pisaniu nie podejmuję się pisać (hohoho), porad tego typu będę udzielać albo po wydaniu dziesiątej powieści, albo po otrzymaniu Pulitzera. Opiszę więc proces wydawniczy dla self-publisherów – nie wiem, jak się przekłada na rynek polski, ile osób to w ogóle zainteresuje, ale nauczenie się tych rzeczy zajęło mi ponad rok i może komuś zaoszczędzę czasu…

 

Po pierwsze – piszemy książkę.

To nie jest tak proste, jak brzmi. Nie dlatego, że „nie mam pomysłów”, „kto to będzie czytać”, etc. Technicznie rzecz biorąc, książka telefoniczna to też książka, chociaż akcja nie posuwa się zbyt wartko. Pomysłów mam tysiąc, mogę rozdać. Dobrych pomysłów mam może pięć. Napisanie książki zajmuje przede wszystkim dużo czasu i wymaga cierpliwości, tudzież samozaparcia. Tak więc pierwszym elementem wydawania książki jest spędzenie pewnej ilości czasu na pukaniu w klawisze.

Są osoby, które potrafią napisać powieść w trzy miesiące. Nie należę do nich, więc pukałem długo. To znaczy wtedy mi się wydawało, że to już jest długo…

Czytaj dalej