Żurek i Chustka

Chustka pisze (a w zasadzie doktor Żurek pisze, ale ja znalazłem u Chustki):

posłuchajmy doktor Aldony Żurek:
Osiemdziesiąt kilka procent Polaków zawiera związek małżeński do 30. roku życia, czyli większość. A 50 lat temu przeciętna Polka, kiedy wychodziła za mąż, miała 21 lat, a Polak był trzy-cztery lata starszy. W tej chwili panie mają średnio 24 lata, a panowie trzy lata więcej. Polki z wyższym wykształceniem wychodzą za mąż, jak mają 28-29 lat, ich partner znowu jest odpowiednio starszy. Punktem granicznym tych decyzji, po którym zaczyna działać syndrom staropanieństwa i starokawalerstwa, jest dzisiaj w Polsce 33. rok życia. 
(…)
Po 33. roku życia naszej singielce czy naszemu singlowi kurczy się gwałtownie rynek małżeński o te osiemdziesiąt kilka procent. Gdyby decydował się na małżeństwo w wieku lat 21, to miałaby pełną pulę. Mogłaby wybierać jak w ulęgałkach. Ale teraz, mając niecałe 20 proc. rynku małżeńskiego, nie może wybrzydzać. I często bierze z odzysku. 

Ahem. Tak się składa, że do 34 roku życia zostało mi niecałe 4 tygodnie.

Nie mieszkam co prawda w Polsce, ale mam w pewnym stopniu zbliżone spostrzeżenia dotyczące małżeństw hetero: po pewnym progu wiekowym pojawia się rzeczony syndrom, biorący się zwyczajnie stąd, że poniżej tego wieku heteroseksualiści są już zajęci, często dzieciaci, mają kredyty, a jeśli są wolni, to albo nie są do końca hetero, albo też mają na głowie alimenty/samotne rodzicielstwo.

Nie do końca jeszcze obczaiłem, kiedy ten próg wiekowy pojawia się w przypadku osób homoseksualnych. (Nie mówimy tu rzecz jasna o Bolandzie, w której próg ten wynosi jak na razie division by zero error.) Jak wiadomo (niektórym) w wieku lat 31 byłem zaręczony, ale nic z tego nie wynikło. Teraz zaś jestem znowu świeżym singlem z odzysku i staram się raczej unikać rzucania znowu na głębokie wody związkowania, przynajmniej dopóki — jak słusznie napisał @chakravant — nie zacznę być pewien własnych emocji. Na razie pewien nie jestem.

Spotkałem się wczoraj z uroczą parą — nazwijmy ich Sasza i Olek. Panowie różnią się wszystkim. Jeden jest naukowcem, drugi malarzem. Jeden ma lat 43, drugi 27. Jeden jest wielkim niedźwiedziem o łydce większej niż moje udo (ci, którzy wiedzą, jak wygląda moje udo zapewne właśnie spadli z krzesła), drugi szczupłym chłopcem o uroczym uśmiechu. Są razem od 8 lat, pasują do siebie w jakiś dziwny sposób doskonale i stanowią strasznie miłe towarzystwo do gier planszowych, wspólnego piwa i gadania o pierdołach. Jedyne, co nie do końca mnie zachwyca, to fakt, że złośliwie i w ogóle nie bacząc na moje potrzeby w listopadzie wyjeżdżają do Kanady 🙁

Bardzo fajnie jest przyglądać się takiej parze. Chemię mają doskonałą, bardzo się kochają, co się szalenie rzuca w oczy, są bardzo sympatyczni, otwarci i weseli. Szalenie im zazdroszczę. Jak łatwo obliczyć, kiedy się poznali, jeden grzebał w rynku już skurczonym, a drugi miał do dyspozycji pełną pulę. Hmmm. Czy to znaczy, że celem zwiększenia szans sukcesu matrymonialnego po 33 roku życia mam zacząć gapić się na 20-letnie dzieci? Pani doktór Żurek, pani mnię to powie!

  • Ooo, dla nas heteryczek to jest straszny bol, zwlaszcza ze np. ja zamilowanie do panow 30+ mialam domyslnie, na starcie, wiec pula zawsze byla slaba. W pewnym momencie przestawilam sie na importowanych, z krajow gdzie przynajmniej panom spokojnie wypada byc ciagle singlem w przedziale 30-~40. Ale widze, jaki to problem dla moich wyksztalconych kolezanek 25-30, ktore z racji zawodu mniej podrozuja – trzeba kibicowac gospodarce, zebysmy byli krajem atrakcyjnym dla obcokrajowcow….

    Jako honorowy gej polecam 20letnie dzieci, sama bylam (ciagle jestem, choc juz jakby mniej), panowie w twoim wieku nigdy nie narzekali 😉 Zreszta, 20 a 23 chocby to juz duza roznica.

  • Ale ja lubię brodate i duże, takie dzieci na ogół są wątłe i mizerne… 🙁

  • @navaira
    No nie przesadzaj z tym divbyzero, ale masz racje, grupa jest za mała do statystyk.
    A co do niedobranych par, to takie anecdata – albo rozpada się natychmiast, albo trwa i trwa (co nie oznacza, że pewnego dnia nie pitolnie z hukiem, ale prawdopodobieństwo jest małe). Własny przykład – w moim związku w zasadzie różnimy się mocno i po każdym kryzysie odkrywamy, że w zasadzie to jeszcze bardziej niż nam się wydawało. Mamy inne oczekiwania od świata, inny charakter, inne potrzeby łóżkowe i jakoś nie tylko wytrzymujemy ze sobą, ale częstotliwość kryzysów jest niewielka a czas trwania nie przekracza 24h. Z zabawnych rzeczy, każde z nas podoba się temu drugiemu i zasadniczo kompletnie nie podoba się sobie. To jedno co nas łączy, drugie to fantastyka i gry RPG. Z jeszcze zabawniejszych – ludzie z zewnątrz uważają nas za „dobraną” parę.

  • @navaira
    ale te duze i brodate skades sie biora? male urosna i obrosna? 😉 (rozumiem, rozumiem, ale musze lobbowac dla dobra rowiesnikow ze zblizonymi zamilowaniami)

  • nie wiem jak w holandzie, ale w polszy niejedno 20-to letnie dziecko wygląda tak, że patrzę na nie z dziką zazdrością. nawet jeśli akurat nie idą w dresiku.

  • Jako dwudziestoletnie dziecko ogólnie do staruchów po trzydziestce nic nie mam, tyle że typowy hetero Bolanin po trzydziestce wyglada wybitnie niezachecajaco i w niczym nie przypomina Michaela Fassbendera, wiec rowniez bylabym za importem.