Piszę od wielu lat, ale brak mi słów, by opisać Islandię, a widziałem jej tylko malutki kawałek.

Większość kraju w ogóle nie nadaje się do zamieszkania, a do dużej części nie wpuszcza się turystów, nawet tych, którzy dysponują jeepem. Przyrodę najlepiej mogę chyba określić słowem „brutalna”. Kiedy bogowie tworzyli Islandię, nie byli przy tym zbyt subtelni. Lawa, kamienie, troszkę trawy i łubiny. Nie cackali się też przesadnie, jeśli chodzi o pogodę. Porywisty wiatr i powtarzające się co pół godziny rzęsiste ulewy to jedna sprawa, ale w połowie czerwca w Islandii nie zapada noc. W ogóle. Robi się trochę mniej słonecznie (no dobrze, trochę ciemniej pochmurno) i tyle. Celem zaśnięcia musieliśmy nabyć gustowne maseczki, na mojej oczywiście znalazł się wulkan i gdy Jos obudził się w „nocy” i spojrzał w moją stronę doznał lekkiego szoku.

Czytaj dalej

Wczoraj obejrzałem TED Talk zatytułowany „Ktoś, kogo kochasz może być sex workerem” (używam terminu angielskiego, bo polskiego nie znam, jeśli ktoś coś w komentarzach, poprawię w poście).

Dzisiaj o poranku przeczytałem zaś rozmowę z eks-pracownicą słynnego Cocomo. (W imieniu kobiet i innych osób „nadających” się do wykorzystania serdecznie dziękuję autorowi za szczegółową informację o wodzie utlenionej w drinku, jakby pewien rodzaj ludzi nie miał wystarczająco dużo pomysłów na to, jak zrobić krzywdę innym. Dobra robota, panie Szymonie. To był sarkazm, gdyby Pan przypadkiem czytał i nie zrozumiał.)

Czytaj dalej

Bardzo dużo dał mi do myślenia ten oto post Lisa P. (zacytowałbym cały, bo jest bardzo krótki, ale macie klikać, bo cały blog jest wart czytania):

[…] dziś mówimy „gdyby coś mi się stało, zajmij się moim kontem na fejsie”.

Razem z Josem złożyliśmy jakiś czas temu u Eugenii kopertę z zaleceniami, co czynić, gdyby któreś z nas zmarło. Są tam między innymi hasła do Bunia, ale też do 1password, kody do kart kredytowych, hasła do komputerów, PINy do telefonów i tak dalej. W moim przypadku też wybór muzyki, bo nie zdzierżę, jeśli ktoś mi zacznie puszczać klasyczną.

Czytaj dalej

Postanowiłem zmienić swoje życie, ponieważ mi się nie podobało – to delikatny sposób ujęcia sprawy. Proces ten ma miejsce mniej więcej od wigilii zeszłego roku, powoli mi się konkretyzuje. Spisałem sobie dziesięć punktów, do których chcę się stosować. Może się uda, może nie, a może te punkty zmienię. Ostrzegam, że wpis jest bardzo długi, jeśli znudzicie się w połowie, nie obrażę się. Zachęcam jednak do przeczytania fragmentów pogrubionych, bo stanowią właśnie te dziesięć punktów, reszta to objaśnienia.

Czytaj dalej