Zgodnie z tytułem.

Wczoraj dotarło do mnie, że umieram z przerażenia na myśl o ilości dostępnych form promocji, jednocześnie wiedząc, że nie wszystkie są mi dostępne. Chociażby zalecenie, aby w newsletterze zachęcać czytelników do kontaktu za pomocą zadawania im otwartych pytań – super, ale nie wyrabiam się z odpisaniem na 10 maili w moim inboksie już teraz. Media socyalne jakoś tam obczajam, ale według marketerów powinienem być na WSZYSTKICH, w szczególności na Pintereście, którego w ogóle nie potrafię zrozumieć. Tzn. rozumiem do czego służy, nie rozumiem, co miałbym na nim robić…

Na razie dziękuję osobom, które wczoraj poniekąd nabyły już książkę w przedsprzedaży dwukawowej mimo tego, że nie przeczytały jeszcze ani jednego słowa ponad tytuł. Dziękuję za Waszą wiarę we mnie, Kochani, mam nadzieję jej nie zawieść!

Notkę Rozpaczy wrzuciłem w sobotę.

W poniedziałek rano odkryłem maila od redaktorki. Screenshot powyżej, tłumaczenie poniżej:

Pozdrowienia i Gratulacje!

W załączeniu ostatni (OSTATNI!!!) zestaw poprawek! Rzuć okiem i daj znać, jeśli masz jakieś pytania.

Oprócz tego zadbaj, żeby spędzić trochę czasu na czczeniu ogromnego osiągnięcia, jakim jest napisanie książki. Dziękuję Ci za cudowną przyjemność pracy z Tobą nad Storytellers, oraz za to, że jesteś tak gorliwym, myślącym i robiącym wrażenie* człowiekiem, z którym pracowałam.

(Powyższe tłumaczenie, w szczególności określenie „robiący wrażenie” zamiast „impressive” jest powodem, dla którego na polski moją powieść będzie tłumaczyć ktoś niebędący mną.)

Chciałbym powiedzieć, że natychmiast ogarnęła mnie dzika ekstaza, złapałem Josa w objęcia i odtańczyłem w tej pozycji kankana, lub chociaż z głośnym rykiem wybiegłem nago na ulicę, machając islandzką flagą. Prawda jest taka, że zrobiło mi się w sumie nawet miło. Nawet pomijając stan emocjonalno-umysłowy, jaki towarzyszył mi od tygodni lamictal (po polsku lamotrygina) obcina mi górki i dołki. Między innymi usuwa 99.5% myśli i obsesji samobójczych. Usuwa też podekscytowanie, dzikie wrzaski radości, tudzież dwuosobowego kankana.

(Wrzucam „Czytaj dalej”, bo następny akapit jest długi, ale nie będę smucić, wprost przeciwnie.)

Czytaj dalej

Dla dokładności, jak na razie jest to kryzys 41-lecia.

Kiedy ktoś ma kryzys zdrowotny przez kilka tygodni, ludzie dzwonią, przynoszą kwiaty, prezenty, pytają, czy mogą pomóc. Wysyłają uściski, niektórzy nawet kartki pocztowe, jakieś tam dowody pamięci.

Po paru miesiącach, kiedy nie widać poprawy – a co gorsza niekiedy pogorszenie, ten strumyczek zaczyna wysychać. Część osób się nudzi, bo ile razy można spytać „jak się masz” i usłyszeć „źle”. Część obwinia chorego – to jest mechanizm psychologiczny, nie wymyślam tego na poczekaniu – podświadomie uważając, że skoro nie ma poprawy, to chory się nie stara wystarczająco. Część… zapomina. Dzwonią do mnie, zapraszają, ja nie przybywam, dzwonią, zapraszają, nie przybywam… i przestają dzwonić i zapraszać. Przestają też SMSować, pytać, jak jest.

Częścią mojego kryzysu jest dziwne skrzyżowanie odczuć: otóż obecność ludzi okropnie mi szkodzi i potrzebuję ciszy i samotności – ale jednocześnie czuję potrzebę kontaktu z ludźmi. Tylko ograniczonego i na moich warunkach. Niewielu jest gotowych się do mnie dostosować i cenię tych, którzy to czynią. Nie ma ich wielu. Liczba moich dalszych przyjaciół i znajomych spadła. Ale spadła też liczba osób, które uważałem za naprawdę bliskie. Nie jestem dla nich wystarczająco interesujący. Znów, jestem świadom, jak to działa i nie jestem zaskoczony. Tylko… no, sami wiecie.

A teraz opiszę ostatni rok. Bo mój kryzys trwa od roku, zmieniając się od głębokiego do mniej głębokiego, a potem z powrotem.

Czytaj dalej

Kilka dni temu WordPress przysłał mi powiadomienie: „Your stats are booming! Miłość po 30 is experiencing lots of traffic.” W pierwszym momencie się zdziwiłem, bo przecież niczego nie wrzucałem. Przypomniałem sobie w ciągu sekund. Jest początek stycznia.

Top trzy moich najpopularniejszych notek z ilością odsłon od chwili założenia bloga:

Jak popełnić samobójstwo szybko i skutecznie” (121,695)
„BDSM dla początkujących” (85,266)
„Jak NAPRAWDĘ wygląda kwestia eutanazji w Holandii” (9,361)

W ostatnich pięciu dniach notkę o samobójstwie przeczytało 3028 osób. Drugą w kolejności, czyli „Wstecznie”, 112. Tylko wczoraj do tej najpopularniejszej dokopały się 264 osoby. (Tutaj prośba: jeśli klikniesz, znajdziesz jakieś stare numery telefonów/adresy URL lub masz do dodania nowe, proszę o wrzucanie ich w komentarzach do TEJ notki. Pod tamtą musiałem wyłączyć komentarze i wolałbym drugi raz nie mówić, dlaczego.)

Myślę, że nie muszę mówić, że dalej będą triggery, klikacie na swoją odpowiedzialność i tak dalej.

Czytaj dalej