Bang bang, shot you dead, shot my lover in the head

Coś z tym DJem się dzieje. Nie bardzo wiem co, ale pcha mi się w życie, co ciekawe, niebezpośrednio.

Parę dni temu odezwałem się do nader apetycznego niedźwiedzia przy pomocy iPhone’owej aplikacji o nazwie Growlr. Niedźwiedź odpisał:

A cześć Ray, spotkaliśmy się kiedyś, kiedy byłeś z DJem.

O kurczaki, pomyślałem i w popłochu odpisałem:

Rozumiem, przepraszam, sam trafię do wyjścia.

Niedźwiedź szybko objaśnił, że nie miał na myśli nic złego, tyle tylko, że DJ z nim randkował aż do pewnego piątku, kiedy to poznał mnie, a następnego dnia się okazało, że już z nim nie randkuje, stracił zainteresowanie i w ogóle o ćo chodzi jakby.

To mnie lekko zaskoczyło, dopytałem trochę i okazało się, że rzeczony pan, nazwijmy go Esterhazy, rzeczywiście pojawiał się w DJowych opowieściach. DJ zajmował się głównie odsądzaniem go od czci i wiary, określaniem mianem leniwego tępaka i oskarżaniem o wszystko, co najgorsze pod kątem ich współpracy przy organizowaniu imprezy. Żadna sugestia o randkowaniu w ogóle się nie pojawiła, za to DJ skarżył mi się, że Esterhazy go wulgarnie podrywa i co on ma biedny zrobić. Ja zaś wtedy jeszcze nie wiedziałem, że DJ łże i bardzo mu współczułem, że musi pracować z tak okropnym człowiekiem.

Że DJ łże dowiedziałem się w sposób bardzo prosty. Tak się składa, że ja prawie nigdy nie kłamię, ponieważ mam bardzo kiepską pamięć i gdybym komuś nałgał, musiałbym potem gdzieś sobie zapisywać, kim ta osoba była i co konkretnie jej powiedziałem. Tak więc prościej jest mówić prawdę. DJ tej prostej prawidłowości jakoś nie odkrył i opowiedział mi tę samą historię dwa razy, tyle, że z różnymi zakończeniami — a nie była to anegdotka typu „taką duuużą rybę złowiłem”, tylko historia poważna i z dość ciężkim podtekstem.

Esterhazy spotykał się z DJem, jak łatwo obliczyć, ponad rok temu, ale ulało mu się tyle, że wyraźnie nadal nie przebolał popełnionego błędu, na koniec zaś poinformował mnie, że w zeszłym tygodniu spotkał DJa w barze, ten był wobec niego nieprzyjemny i chamski, a na koniec został wyrzucony przez ochronę — DJ, nie Esterhazy — za kradzież. Nie wnikałem, czego to była kradzież, zajęty byłem głównie kiwaniem smętnie głową nad własną głupotą.

Pociesza mnie myśl, że nie jestem rzecz jasna pierwszą naiwną, która poleciała na Złego Chłopca. Ten sam błąd zrobiła Madonna i poświęciła mu większość nowej płyty, która jest jednocześnie bardzo, bardzo dobra i trochę za bardzo przypomina mi o DJu — część tekstów mógłbym mu poświęcić i z wyjątkiem aluzji do ślubu wszystko by się zgadzało. Dwa single z płyty, „Give Me All Your Luvin'” oraz „Girl Gone Wild” w ogóle nie oddają atmosfery albumu, co więcej są to dwie najgorsze piosenki z szesnastu dostępnych na edycji deluxe.

 

 

Możliwe, że na single zostały wybrane dlatego, żeby Guy Ritchie nie poleciał do sądu z procesem zanim album się ukaże. Madonna, nigdy nie wyróżniająca się specjalną delikatnością i taktem, bardzo otwarcie śpiewa o tym, że Guy leciał na kasę, łgał — a najgorzej przed ołtarzem, wyssał z niej mnóstwo pieniędzy, które wydaje teraz na laski i luksusowe samochody. A czym by mu się chętnie odwdzięczyła? „Bang bang, shot you dead, shot my lover in the head. […] You need to die for me baby… how can I move on with my life if you don’t die for me baby? […] Now my lover is dead and I have no regrets, cos he deserved it. And I’m going straight to HELL and I have a lot of friends there. And if I see that bitch in hell, I’m gonna shoot him in the head again, cos I wanna see him die. Over and over and OVER AND OVER AND OVER AND OVER NOW DRIVE BITCH! I said drive, bitch! And while you’re at it, DIE BITCH!” Madonna pewnych rzeczy nie wybacza. Ja też nie i utwór nadzwyczaj pasuje do nastroju, jaki wzbudzają we mnie myśli o DJu.

Nie chodzi bynajmniej o to, że go nadal kocham, czy też tęsknię — żadne takie. Ciężko mi raczej wybaczyć samemu sobie zrobienie aż tak wielkiego błędu w ocenie człowieka — może dlatego, że nikt wcześniej nie okłamywał mnie tak bezczelnie, nie wykorzystywał mnie finansowo i nie porzucił z dnia na dzień kiedy byłem na samym dnie choroby. Madonna spędziła z Ritchiem 7 lat i z tego, co wiem pierwsze dwa były fantastyczne, a potem było już tylko gorzej i gorzej. Ja wyszedłem na tym lepiej — jedyne sześć miesięcy i brak podziału majątku na koniec. Może dlatego piosenka, jaką dla niego napisałem po rozstaniu, nie zawiera sugestii, że chętnie odstrzeliłbym mu łeb.

A płyta Madonny jest jej najlepszą od Music 12 lat temu i powinniście jej posłuchać, nawet (zwłaszcza!) jeśli nie spodobały się Wam single.

  • Ha! No doskonała recenzja hahaha tak oryginalnie podana 🙂
    Żartuję oczywiście! Choć do płyty zachęciłeś niewątpliwie. Ciekawe, czy DJ był takim sprytnym manipulantem, że nie zauważyłeś, czy po prostu wcześniej nie zetknąłeś się z takimi zachowaniami, więc nie sposób było się zorientować?

    • Ray Grant

      Raczej to drugie. To też mnie irytuje — on nie jest przesadnie sprytny. Pierwsze wrażenie robi świetne, potem robi się nieco gorzej, a jak się go trochę pozna, widać dokładnie, gdzie rozłażą mu się historyjki i w jaki sposób rozumuje. Niestety zanim doszedłem do tego punktu, zdążyłem się zakochać, co generalnie nie pomaga w obiektywnej ocenie drugiej osoby…

      • nowokaina

        Ten opis (dobre pierwsze wrażenie, a potem kupa) bardzo mi przypomina wyszkolonych w pierwszym wrażeniu Artystów Podrywu…

  • Niewątpliwie zakochanie zaciemnia obraz 🙂 Ale następnym razem może szybciej dostrzeżesz, dzięki temu doświadczeniu, symptomy, nie zakochania oczywiście, tylko czyjejś fałszywości 🙂 Zdobywanie niektórych rodzajów wiedzy i świadomości bywa nieprzyjemne :-I
    Przesłuchuję właśnie Twoje płyty! Jestem zaskoczona. Styl/gatunek/klimat mnie zaskoczył. One od początku do końca są Twoje, tj. łącznie ze śpiewem itp.?

    • Ray Grant

      Jak najbardziej. To znaczy na „Mixed” są remiksy z „Exorcism” autorstwa Andy’ego, piosenki i śpiew moje.

  • Hmmm faktycznie wiele w Tobie skrajnych elementów, które nabierają skrajności w zestawieniu z samymi sobą 🙂 (tj. wiele bajek w jednej 🙂 Zaskakujesz!

  • Z DJem sprawa wygląda na ciężką, albo też raczej – na irytującą. Mam wrażenie, że później zawsze najbardziej złościmy się na samych siebie, że nie zauważyliśmy rzeczy, które powinny być widoczne na pierwszy rzut oka. Samej zdarzyło mi się coś takiego kilka razy, i ja niestety poszłam w kierunku emocjonalnego odcięcia. Anyway, nie mam pojęcia jak to działa w związkach, więc ciężko mi się tutaj wypowiadać.
    W każdym razie, nadrabiając Pudelka znalazłam artykuł o wywiadzie z Rickym Martinem (z prześliczną sesją zdjęciową z jego synami), a pod nim przeuroczy komentarz:
    „od jakiegoś czasu jest mocna promocja zachowań homoseksualnych, geje to artyści, styliści, fotograficy, bycie gejem jest modne, chodzenie na marsze równości jest modne. jednak nie zapominajcie że osoby homoseksualne nie przedłużają gatunku, nie mogą mieć dzieci w naturalny sposób. to nie jest naturalne. otwórzcie oczy.nie mam nic do osób homoseksualnych, ale promowanie takich zachowań na siłę to przesada. oburzanie się i nazywanie ludzi o innych poglądach homofobami to też przesada. czy nie można teraz mieć już swojego zdania? czy żeby być „poprawnym politycznie” trzeba kochać homoseksualistów i ich styl bycia?”
    Pierwsze primo – zatem osoby bezpłodne też są nienaturalne? Adopcja jest nienaturalna? Drugie primo – może ja się nie znam, ale w jaki sposób wygląda „styl bycia homoseksualisty”…? Czyżby orientacja definiowała sposób zachowania, poglądy, ubiór itd? Nie miałam do tej pory o tym pojęcia :C

    • nowokaina

      Oczywiście, że orientacja definiuje ubiór: geje chodzą z majtkami na wierzchu i rzęsami pomalowanymi henną, jak odkrył Wielki Detektyw Sherlock (BBC)

      • Ray Grant

        Nie pomylili Ci się geje z Supermanem? On ma majtki na wierzchu 🙂

    • Ray Grant

      Przysięgam, te wszystkie osoby, które uważają, że bycie gejem to kwestia mody są biseksami i męczą się z tym, że postanowiły się ograniczać do płci przeciwnej…

      • nowokaina

        Superman był gejem. I Batman też. Holmes w zasadzie też był. Pisali o tym na Frondzie, więc to na pewno prawda objawiona.

        Mody na bycie gejem nie zauważyłam, ale moda na bycie bi tli się w czeluściach gimnazjów, bo bycie bi jest a. niemainstreamowe, b. daje kolejny powód bycia niezrozumianym i wyobcowanym.

        • Ray Grant

          Zrobiłaś literówkę w wyrazie „emo” 😉

  • Mody na bycie kimkolwiek nie zauważyłam, chyba że media ewentualnie promują gejów, bo faktycznie ich chyba coraz więcej w naszych, ale to akurat chyba dobrze. Choć w sumie, zważywszy na ich – tych kilku konkretnych jednostek – wartość i to, co mają do zaoferowania, to niedobrze :-/

  • Ależ oczywiście, że jest teraz moda na bycie bi, sama znam jedną aparatkę, której nigdy żadna dziewczyna się nie podobała, ale z jakiegoś powodu uważa się za TAK BARDZO BI 🙂 Co mnie niesamowicie bawi.
    Jest również obecne coś, co ja nazywam „lansem na pedalstwo”, czyli dziewczyny, które całują się z innymi po pijaku, i chłopcy na to lecą, tudzież na odwrót – chłopcy, którzy są bardzo ciepli i zgięci, bo dziewczynom się to podoba (acz na ogół bez całowania po pijaku, bo to już by zakrawało na bycie homogejem).
    Chyba powinnam wrócić do mojej pluszowej rzeczywistości serialu Torchwood, gdzie w ciągu dwóch sezonów nikt jeszcze się ani razu nie zdziwił, że Jack to generalnie kręci z panami, i kiedy ktoś mu to wypomina, to raczej w kategorii „Ty masz kogoś, a ja nie mam nikogo”. Czekam na moment, w którym taki system będzie czymś powszechnym w serialach. Chwila, w której nie trzeba będzie przedstawiać ciężkiej opowieści inicjacyjnej będzie chwilą, w której niezależnie od orientacji, wszyscy będziemy traktowani jak tacy sami ludzie z takimi samymi problemami.
    Chyba się troszeczkę zakręciłam, przepraszam za uprawianie językowych wygibasów 🙂

  • a-be

    No co Ty, geje i lesbijki mają zupełnie inne problemy niż „normalni ludzie” – z tego, co wiem, geje wybierają odcień różu idealny do cery, a lesbijki układają wąsa, ewentualnie brodę.

    • Ray Grant

      Co się w stu procentach zgadza z moim przekonaniem, że jestem lesbijką.

  • W takim razie ja nie będę gorsza i wpiszę sobie na fejsbuku, że jestem gejem ♥