Przyglądam się z daleka zarówno Polsce, jak i Ameryce. Sposobowi, w jaki demokracja zamienia się w reżimiki – z zachowaniem skali, oczywiście, Stabilny Geniusz z Działającym Dużym Guziczkiem jest w stanie wyprodukować reżimik o wiele boleśniejszy dla świata, niż Kaczkodan. W jaki ludzie poddają się władcy – dla profitów, ze strachu, po prostu po to, żeby nadal mieć pracę. Jest to w połowie żałosne, w połowie fascynujące. Powinno stanowić lekcję dla młodszego pokolenia – tak właśnie ewoluował komunizm, który zaczął się od idei dobrej zmiany.

Przeczytałem kiedyś od deski do deski dzienniki Rakowskiego i jest to lektura, którą poleciłbym każdemu, kto odkrył kilka lat temu, że jednak był w opozycji i teraz zwalcza komunę. Łatwo się ją zwalcza 29 lat po jej zakończeniu. Najdzielniejsi są PZPR-owscy prokuratorzy, którzy skazywali prawdziwych opozycjonistów, ale na mniej lat więzienia, niż by mogli („a mógł zabić!!!”) oraz patriotyczni męszczyźni, którzy mają piękne bluzy, a kiedy upadał komunizm jeszcze się nie urodzili. Ci, którzy byli tak ważni, że nawet PRL nie odważył się internować, tak niezwykle ważna była ich ważność. Ci, którym nie spadł włos z głowy, plujący na tych, którzy spędzili lata w więzieniu (ale komfortowym, wyposażonym w maszyny do pisania, z pewnością na kolację co dnia jedli kawior, a zapijali szampanem – i to wszystko w przewidywaniu, że gdy komunizm upadnie będą zakładać gazety mające na celu zwalczanie PiS).

Czytaj dalej

Właściwie nie jest ważne, która opcja zwycięży w dzisiejszym brytyjskim referendum. Uruchomiony został proces, który już się raczej nie zatrzyma – chyba, że nastąpi cud, jakiego nie potrafię przewidzieć. Unia Europejska zmierza ku rozpadowi.

Nie – upadkowi. Nie – „Unii dwóch prędkości”. Przewidziałem to jakieś trzy lata temu, kiedy z Casperem The Friendly Kowalem siedzieliśmy u niego w kanciapie i naprawialiśmy świat. Z tego też powodu zmieniłem obywatelstwo: nie uśmiecha mi się pomysł odesłania do 33 1/3 RP. A te pomysły się pojawią. Nie pamiętam, kto słusznie zauważył, że gdy Polacy mówią „imigranci”, mają na myśli „ciapatych”, a gdy Brytyjczycy mówią „imigranci” mają na myśli Polaków. Według danych z 2015, Polaków było w UK 790 tysięcy, wyprzedzali nieznacznie Hindusi, których było 793 tysiące. Tyle, że Hindusi w Wielkiej Brytanii stanowią rzecz normalną – już w połowie XIX wieku było ich tam czterdzieści tysięcy. Polacy przybywają gromadnie od dwunastu lat, a gdyby mi się chciało szukać dokładniej, z pewnością okazałoby się, że już Hindusów wyprzedzili.

Czytaj dalej

Czuję, że powinienem napisać coś o masakrze w Orlando. Ale nie wiem, co. Zawsze gadam i piszę różne rzeczy z dużym rozmachem, czasami kompletnie nieinteresujące dla wszystkich osób niebędących mną. Tym razem nie mogę wymyślić niczego ciekawego.

Nie mam nic do dodania do tego aktu terroru. O tym, że żona zabójcy twierdzi, że miał dwubiegunówkę, że dzwonił na policję pochwalić się przynależnością do ISIS, czy czym tam, o tym, że Młądzierz Wszehpolsga zareagowała tak, jak się spodziewaliśmy? Że Frump wykorzystał tragedię do chwalenia się, że od dawna chciał wykopać ze Stanów wszystkich muzułmanów? Inni napisali i powiedzieli, lepiej, niż ja bym umiał.

Mój Buniowy znajomy napisał dzisiaj:

My blood is boiling.

Last night, my husband was shot in the head with an air pistol walking home from rehearsal for the show he is doing in Illinois. Apparently, this is a thing: people drive around with air pistols looking for people to shoot – for fun.

I am grateful that it was an air pistol and not a rifle, a shotgun, or an assault weapon.

Czytaj dalej

W Polsce zrobiło się bardzo polsko. „My, Polacy, uwielbiamy grillować” – zawiadamia portugalska sieć supermarketów. „Pringooooals – Polska gola” – tradycyjne polskie chipsy Pringles. „Vive la Pologne” – sklepy AGD. „Polska gola” – krótko i na temat supermarket francuski. „Polska drużyna” – reklama w tramwaju, nieco przerażająca, bo wygląda, jakby gotowali się na wojnę. Oh wait, to kibice futbolu. Ciekawe, czy zademonstrują gdzieś intrygującą pirotechniczną oprawę stadionu. W międzyczasie Polska przegrywa z Holandią, która zdążyła już odpaść z eliminacji. Im więcej piłkarzy w reklamach, tym gorzej gra polska reprezentacja. Czyli bez zmian.

*

Reklama: „Wojownicze żółwie ninja”. Mózg natychmiast przystępuje do odtwarzania zapętlonego tematu z oryginalnych żółwi Ninja. Pamiętam tekst idiotycznej piosenki z lat 90., nie pamiętam NICZEGO ze studiów. No dobrze, pamiętam, że nauczyłem się grać w brydża. I że była algebra. I analiza.

*

W tramwaju reklamówki mające zwrócić uwagę na palący problem dyskryminacji białych heteroseksualnych mężczyzn w sile wieku. Dyskryminacja polega na tym, że ktoś podstawia panu nogę, potem daje z plaskacza w buzię, na koniec ściąga mu spodnie. W drugiej reklamówce młodzież drugiego sortu rzuca w niego (zapewne) kamieniami. Wszyscy wiemy, że biali heteroseksualni mężczyźni padają ofiarami dyskryminacji najczęściej, więc wraz z Josem i mamą oglądamy pełni współczucia. Bycie białym heteroseksualnym mężczyzną w Polsce to straszny los.

Czytaj dalej