Na wstępie: wstęp.

Swoje zdjęcia postanowiłem publikować z pewnego konkretnego powodu. Powód ten nazywa się ‚stereotypy’ i niestety w charakterze schorzenia przydarza się ludziom zupełnie niekiedy sensownym. Stereotyp geja znamy (a jeśli nie, Dama Kier nam go przybliży) — wiotkie stworzonko o piskliwym głosie i drżących nadgarstkach, zajmujące się fryzjerstwem, z odbytu wystają mu pióra, a z czoła przyklejony na stałe sztuczny penis. Penis nie odlepia się, gdyż botoks, makijaż i tym podobne zabiegi zapewniają, że gej wygląda na lat 17 aż do śmierci w związku z zaawansowanym AIDS w wieku lat 38. W międzyczasie gej zalicza kilka setek partnerów rocznie, rzecz jasna łapiąc przy tym wszystkie możliwe choroby przenoszone drogą płciową, a na wieść o tzw. monogamii wstrząsa się z obrzydzeniem i biegnie czym prędzej obrażać uczucia religijne.

Jak to ze stereotypami bywa, w pewnym stopniu stereotypowy opis geja odpowiada prawdzie. W pewnym stopniu. W pewnych przypadkach. Są tacy, którzy mają piskliwy głosik. Są tacy, którzy używają botoksu. Są tacy, którzy zaliczają kilkuset partnerów rocznie. Niestety, te trzy grupy nie są tożsame nawet między sobą, a co dopiero z ogółem osób homoseksualnych. Gdyby dało się tak prosto kategoryzować ludzi, należałoby założyć, że wszyscy heteroseksualiści zdradzają żony, gdyż istnieje Tiger Woods; wszyscy heteroseksualiści są księżmi, gdyż istnieje ojciec Rydzyk; wszyscy heteroseksualiści są scjentologami, gdyż istnieje Tom Cruise… ooops… za daleko się posunąłem 😉 (note to self: uważać z wyrazem „posunąłem”).

Owszem, my geje (pozwalam sobie na użycie wyrazu „my”) różnimy się nieco od Was, heteroseksualistów. Głównie tym, że zakochujemy się w osobach tej samej płci. Nie w kozach, owcach i świerszczach, jak mniema poseł Suski, nienauczony w przedszkolu odróżniać dorosłego człowieka od kozy. W innych dorosłych ludziach. Czasami jesteśmy w związkach szczęśliwi, czasami nie. Czasami wierni, czasami nie. Czasami jest nam dobrze, czasami źle. Zupełnie jak ludziom, rzekłbym frywolnie, gdybym był posłem Suskim. Czasami mamy brodę, czasami mamy długie włosy, czasami jesteśmy fryzjerami, czasami kowalami, czasami zaś bezrobotnymi. Zupełnie jak ludzie, Funky.

Tymczasem znany insektolog Stefan Niesiołowski daje wyraz własnym fobiom, lękom nocnym i strachom:

A czy w tej kadencji Sejmu uda się przegłosować ustawę o związkach partnerskich? 

– Nie ma szans. Może niektóre ludzkie sprawy, pozwalające ułatwić życie w codziennych problemach. Na ogół lesbijki kojarzą nam się z demoralizacją

Nam, znaczy królowi Niesiołowskiemu?

ale jakiś czas temu podeszła do mnie nobliwa pani, która powiedział mi że nie mogła pochować kobiety, z którą wspólnie mieszkała. Tego typu rzeczy powinny być zmienione.

No właśnie! Żeby tak nobliwa pani mieszkała z drugą kobietą! ESCANDALO!!! Tego typu rzeczy powinny być zmienione!

 Na szczęście Pan Bóg uchronił mnie od tego typu inklinacji, ale rozumiem takie ludzkie sprawy jak pochowanie bliskiej osoby, czy przepisanie spadku, ale nie idiotyczne love parade.

Ale w ogóle skąd się wzięło Love Parade, które jest imprezą heteroseksualistów (rzecz jasna nie tylko, ale nie jest stricte imprezą LGTB) organizowaną w Niemczech? Takie nagłe wstawianie ‚love parade’ w kompletnie niezwiązanym z owym Love Parade zdaniu to objaw manii, panie Stefanie, kowadło kuźnia palenisko, to się leczy.

– Czyli nie jest pan już przeciwnikiem związków partnerskich? – Jak słyszę same słowa: ‘związki partnerskie’, to już jestem przeciwko.

A ja jak słyszę same słowa ‚poseł Niesiołowski’ to już jestem przeciwko, ale niestety mój sprzeciw swoje, a życie swoje 🙁

Nie poprę związku dwóch homoseksualistów, którzy chcą na zasadzie umowy tworzyć małżeństwo sprzeczne z konstytucją.

Jezu, jezu (nieczyt.) Jakie małżeństwo? Jakie sprzeczne? Jakie z konstytucją? Czy pan w ogóle słucha zadawanych pytań? I czy zdaje sobie pan poseł sprawę z tego, że homoseksualiści będą złośliwie zawierać związki NAWET MIMO BRAKU POPARCIA POSŁA NIESIOŁOWSKIEGO?

Zapomnijmy o ślubach homoseksualistów w Polsce. Tego PO na pewno nie poprze. Ale o sprawach w obszarze ludzkim powinniśmy rozmawiać. Starsza pani ze łzami w oczach uświadomiła mi, że są sprawy o których możemy nawet nie wiedzieć. 

MUJBORZE — my możemy nawet nie wiedzieć, że obrzydliwe zboczone lesby gnieżdżą się dwie naraz w jednym mieszkaniu!11!!!

W sprawach pochówku, informacji w szpitalu, spadku itd., powinniśmy rozmawiać i zgodzić się na ustępstwa. Trzeba ludziom pomagać, a nie uprzykrzać im życia. Nie można dyskryminować ludzi 

…i już prawie brzmi, jakby mu mania przeszła, gdy WTEM…

ale PO nigdy nie zgodzi się na obśliniających się mężczyzn przebranych za kobiety na platformach samochodowych.

Panie pośle insektologu. Ja rozumiem. Mało jest być może homoseksualnych muchówek (Diptera) mieszkających razem i tworzących związki homoseksualne. Niemniej jednak jestem przekonany, że w żadnym z trzech projektów ustawy o związkach nie ma NIC o platformach samochodowych, NIC o mężczyznach przebierających się za kobiety i NIC o obślinianiu się (czy muchówki się obśliniają?). Przysięgam, że tam są same nudy. O zamieszkaniu, o podatkach, o pogrzebach, o prawach i obowiązkach (w projektach bardziej radykalnych). O zgrozo, być może pojawi się pomysł, żeby wspomnieć… ESCANDALO… o miłości.

Bo związki są ogólnie rzecz biorąc nudne. Jest pan żonaty, więc powinien pan o tym wiedzieć, a jeśli nie, proszę spytać Ludwika Dorna, jako posiadacz trzech żon, każdej z których przysięgał wierność do grobowej deski, z pewnością wiele o tym panu powie. Związki to wspólne rozliczanie podatków, kupowanie garnków, gotowanie, pranie, sprzątanie, kłótnie o to, kto wyrzucił śmieci, a kto zapomniał odebrać magiel, kto nie wywiesił prania, kto nie zamyka deski klozetowej, kto zostawił brudny kubek na stole. Związki to dzieci, firanki, dywany, kanapy, garnki, zakupy, zmywanie i prasowanie. Nigdy w życiu nie słyszałem o związku osób dowolnej płci, który to związek potrzebowałby do istnienia platformy (O ZGROZO!!! PLATFORMY!!!) samochodowej, albo funkcjonowałby wyłącznie podczas Love Parade. Gdyby takowy związek-dziwadło powstał, nie potrzebowałby żadnej ustawy, ponieważ nawet my, homoseksualiści na ogół mamy tyle taktu, żeby nie umierać natychmiast po zawarciu związku, zaraz na PLATFORMIE i potrzebować zgody rodziny na pogrzeb partnera; nawet my nie jedziemy PLATFORMĄ po odbiór listu poleconego i nawet my nie używamy PLATFORMY podczas wypełniania PIT-u.

A co do PLATFORMY i obśliniania: owszem, niektórzy z nas raz do roku jeżdżą platformami i się obśliniają. U nas w Amsterdamie nazywa się to Gay Pride i przyciąga miliony turystów płci obojga, którzy patrzą na to z zachwytem, robią mnóstwo zdjęć, a potem wracają do domu i na fotkach mają katedrę, coffeeshop, gay pride i łabędzia płynącego kanałem. Czyli rzeczy nietypowe, lecz interesujące, nikomu nierobiące krzywdy i generalnie łatwe do ominięcia, jeśli ktoś akurat woli na fotkach mieć coś innego. Osobiście nigdy nie byłem na PLATFORMIE, obślinić innego mężczyznę kilka razy mi się zdarzyło, ale żaden związek się z tego nie zalągł. A nawet jeśli, to potrzebuje pan lepszych argumentów niż „ja tego nigdy nie poprę!!!” żeby mi udowodnić, że byłoby to rzeczą złą.

Dzięki Trzyczęściowy, to wszystko Twoja wina. 😛

Elaborat ten, poświęcę męskim lesbijkom, gdyż działają mi na nerwy.
Odpowiedź swą, poświęcę znęcaniu się nad autorką elaboratu, Damą Kier, gdyż działa mi na nerwy już gwałtami na, interpunkcji a zaraz, dojdziemy do treści.

Temat gejów jest lekko przereklamowany, kiedy mowa o homo, od razu pada na gejów. Są jeszcze lesbijki- o tych mówi się rzadziej, właściwie to prawie wcale.
To poniekąd prawda i za parę minut Dama Kier nie wiedząc o tym spróbuje odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak się dzieje.

Panuje przekonanie, że gej to zniewieściały facet, w dziwnym ubranku, z makijażem. Gej musi chodzić na parady i poruszać tyłkiem jak baba, gdy przemierza ulicę. To stereotypy rzecz jasna, jakie stereotypy towarzyszą lesbijkom?
Nie ma to jak wrzucić jakąś głupotę i zostawić ją bez komentarza szerszego niż „to stereotypy rzecz jasna”. Poza tym gdzie to przekonanie panuje? W domu Damy Kier? No ale dobrze, dowiedzmy się, jakie też stereotypy towarzyszą lesbijkom.

Zbudowane przez facetów, podobnie jak obraz geja- czyli piękne, zmysłowe, emanujące seksem kobiety, które zabawiają się ze sobą i aż się proszą o dołączenie. Szczerze mówiąc, obiecujący stereotyp, aż się nabiera ochoty na biseksualne zabawy:)
Zupełnie nie taki stereotyp lesbijki spotkałem w Polsce. Lesbijka (zwana również feministką) to według Polaka takie brodate coś z bojówkach, ogolone na łyso, spod pachy monstrum wyłania się kępa włosów. Ale pewien jestem, że Dama Kier nie to ma na myśli… ups…

Ale oczywiście to też stereotyp. Pewnie, że są i takie zupełnie kobiece i urodziwe lesbijki, ja jednak miałam nieprzyjemność poznać te, które do obrazu kobiety maja daleko. Spocone, chamowate, ubrane w jakieś dresy albo rozciągnięte koszulki, zmaskulinizowane stwory z waginą… chociaż szczerze mówiąc, nie wiem co one w majtkach mają, może i nie waginę… nie, wole nie wnikać. Zapomniałabym jeszcze o fryzurze- krótkie włosy, obcięte na jeża – bardzo często aczkolwiek nie zawsze. Makijażu używają chyba tylko pod przymusem, w damskie ubranie – jak podejrzewam – wcisną się tylko wtedy, kiedy ktoś im przystawi rewolwer do głowy.
Och nie, na szczęście Dama Kier w ogóle nie jedzie stereotypami i nie usiłuje nikogo wciskać w swoje szufladki. Uspokoiłem się od razu i teraz już mi dobrze. (Panie doktorze, pan da jeszcze jedną taką fajną tabletkę.)

Zachowanie? Klasyczny dramat z nutą horrorowego klimatu.
To znaczy co, rozwodzi się z mężem, a potem zarzyna kota?

Chamstwo, brak kultury, męski obskurantyzm – niczym rasowy dres z wielkomiejskiego blokowiska.
Dama Kier tymczasem kurtularna jak nieomalże sprzedawczyni parówów z kabaretu OTTO.

Co się dzieje z tymi kobietami? A niech są sobie zwolenniczkami cipek zamiast penisów, niech im miłość innej kobiety światłem w życiu… mają do tego święte prawo, ale po co im ten cały styl?
A co cię to obchodzi?

Przyjmijmy, że czują się źle, jako typowe kobiety, muszą być męskie by czuć się dobrze, czy to jednak dobre wyjście?
A co cię to obchodzi?

Czy każdy, kto się źle czuje w swojej „skórze”, podarowanej poniekąd przez naturę, powinien to negować?
A co cię to obchodzi?

Czy może poszukać rozwiązania po środku?
A co cię to obchodzi?

Teraz zakładam, że jestem rasową homofobką (pewnie dla męskich les już nią jestem)
Oj, bo ja wiem, czy homofobką? Głupia, samolubna, przekonana o tym, że wie najlepiej, co każdy powinien na siebie założyć i jak się zachować, wypełniona tą pewnością swych racji, którą daje wyłącznie ignorancja — tak. Ale homofobka? Tego jeszcze nie wiemy.

i widząc takie jak one, już mam wyrobione zdanie na temat lesbijek a to zdanie jest krzywdzące przecież.
Ja Damy Kier nawet na oczy nie widziałem, a już mam wyrobione zdanie na jej temat a to zdanie jest krzywdzące przecież. No i skoro już ma wyrobione zdanie na temat lesbijek, to jest, niestety, homofobką.

Nikt im nie każe być kokietkami w kieckach ale kuria mać! Niech chociaż zachowają krztę kobiecości, dla dobra swojego homo rodu.
BUŃDŹCIE PATRYJOTKAMI DLA DOBRA SWOJEGO HOMO RODU
(A co to jest ta kobiecość o której Dama Kier tu wspomina?)

Co jeszcze mnie w nich drażni? Pewność siebie, za którą nie jeden facet zarobiłby w ryj.
O tak, cudza pewność siebie potrafi być bardzo irytująca, gdy same siedzimy w barze z nosem zwieszonym na kwintę i modlimy się po cichu, żeby ktoś się do nas odezwała.

Gdy podbija do mnie obleśny typ, kończę jego farsę szybko, gdy podbija do mnie kobieta o wyglądzie faceta- przez moment nie jestem w stanie się ruszyć ani nic powiedzieć- to się szok nazywa.
Ależ kompleksy Damy to nie jest nasz problem.

Nie jestem uprzedzona, absolutnie
A ja absolutnie nie jestem rasistą, po prostu Murzyni śmierdzą, kradną i są leniwi I SĄ TO FAKTY BIBLIJNE

ja jestem tylko zniesmaczona.
Ja też, chamstwem Damy Kier.

Każdy ma prawo do własnego stylu, do pokazania swojego prawdziwego ja, ale nie oznacza to, iż musi się wyrażać nie bacząc na rozsądek i… na krzywdę innych.
JEZUS MARIA NIEMCY DAMĘ KIER BIJĄ WAGINAMI

Tak krzywdę, bo te normalne les oraz bi, są zrównywane do jednego poziomu z tym męskim „waginarium” oraz… moja krzywda w tym momencie, bo wiecie jak się poczułam, gdy byłam nagabywana przez les mistera? ŹLE.
To nie jest nasz problem, to nie jest problem les mistera, to jest problem Damy Kier. (Podoba mi się określenie „normalne les”, takie pełne klasy i wogle.)

Chociaż gorzej się poczułam, gdy les mister chciała mi dać w papę za urażenie jej godności, a ja przecież tylko byłam szczera mówiąc, iż z takim wyglądem nie powinna się wychylać nie mając pewności…
I dlatego ja też jestem szczery i zamiast pisać „szanowna Damo, może Dama sobie przemyśli nieco wypisywane przez się treści” piszę szczerze, że głupota, chamstwo i egoizm przepięknie się w tej drobnej kobiecej figurce dobrały.

poza tym nie mam na czole napisane „lesbijka” więc skąd przyszło jej do głowy by pakować łapsko na mój tyłek?
To straszne, a do mnie kiedyś się odezwała dziewczyna, a ja przecież nie mam na czole napisane „heteroseksualista”.

Czy inne lesbijki zachowałyby się tak jak ona? Pewnie nie, bo jednak większość z nich ma trochę oleju w głowie.
Ciężko się nie zgodzić, nie dość, że głupie, chamskie i egoistyczne, to na dodatek przecinki stawia nie tam gdzie trzeba, jaka mądra lesbijka by na toto poleciała?

Nawet gdybym była lesbijką, to i tak bym się nie skusiła, chyba że po nafaszerowaniu mnie kokainą.
Na Damę Kier znaczy nie skusiła? A nie, nie zrozumiałem.

Oczywiście, gdy jakieś „monstrum waginarium” tutaj wejdzie, to pewnie poczuje się zaatakowane, oplute i poniżone przeze mnie… nim spłodzi komentarz, to niech raczy spojrzeć w lustro- takie które odbija oblicze, oraz takie, które ukazuje wnętrze.
Oj Damo, zanim rzucisz lustrem, wyjmij belkę ze swego oka i ukaż sobie swoje wnętrze.

Niech pomyśli o tym, czy swoim postępowaniem nie stwarza problemów.
No, niech Dama pomyśli, chociaż nie spodziewam się, żeby potrafiła.

Może i puenty brak, sami sobie ją dopiszcie.
Ja już sobie dopisałem, chociaż się brzydziłem.

Drodzy przyjaciele katolicy.

Czy Was już ostatecznie pojebało?

Zdaję sobie sprawę, że uogólnianie histerii pt. „Łojezuajajaj Nergal w telewizji SZATAN SZATAN” na grupę o nazwie „katolicy” jest bardzo krzywdzące dla wielu katolików, ale nie bardzo wiem, jak to inaczej nazwać. W grupie znaleźli się bowiem liczni biskupi, Marcin Meller, Jan Turnau (panie Janie, po panu się nie spodziewałem), Terlikowski (tego się akurat w pełni spodziewałem), grupa posłów PiS (po których spodziewam się ochoczego dołączania do wszystkich kretynizmów) oraz słynny ksiądz Sowa. Plus, jak mniemam, wiele osób, których się do telewizji nie zaprasza, a chętnie też by sobie tam pohisteryzowały. Powiedzmy więc w skrócie, że katolicy, a jeśli macie lepszą nazwę, podpowiedzcie mi ją.

Najlepiej pojechał Marcin Meller, który porównał Nergala do Hitlera:

– Nergal jest (człowiekiem) wyjątkowo dobrze ułożonym, grzecznym, miłym, całującym ciężarne kobiety w brzuch – tłumaczyła Domagalik.

– Hitler też był sympatyczny dla bliskich – wtrącił Meller.

Panie Marcinie. Pan być może nie wie, na historii pan nie uważał, telewizji pan nie ogląda, książek nie czyta. Ja panu więc powiem. Adolf Hitler (1889-1945), polityk austriackiego pochodzenia, lider niemieckiej partii NSDAP, jest uważany za odpowiedzialnego za śmierć co najmniej 17 milionów ludzi. Nergal podarł książkę na koncercie.

Na drugim miejscu w konkursie „kto pierdolnie najgłupszy tekst o Nergalu” znalazł się Tomasz Terlikowski, znany publicysta i działacz katolicki (nie wygłupiam się, cytuję gazeta.pl):

– Oczywiście rozumiem ateistę, który mówi: dla mnie to jest mit. Tylko ja mówię ateiście: to odpowiedz sobie na pytanie, skąd się biorą opętania, dlaczego są sytuacje nieco podobne do choroby psychicznej, ale nią nie są i psychiatra nie potrafi sobie z nimi poradzić? Dlaczego są sytuacje, w których nagle dziewczyna zaczyna mówić 36 językami, część z nich to są już języki martwe, a kiedy przychodzi egzorcysta, ona jest mu w stanie wymienić jego grzechy, o których on już sam nie pamięta, albo zaczyna lewitować – opowiadał. 

Tak, ja też oglądałem ten film z Keanu Reevesem.

Terlikowski nawiązał też do słynnego przypadku Annelise Michel, który zainspirował twórców filmu „Egzorcyzmy Emily Rose”. – [Red: Podczas egzorcyzmów] ona w pewnym momencie powiedziała, ten, który przez nią mówił, powiedział: dzisiaj jest nas tutaj niewielu, ponieważ wszyscy jesteśmy w Bonn, bo dzisiaj będzie głosowana ustawa dopuszczająca aborcje – mówił publicysta.

😀 Och, podczas tych egzorcyzmów to chyba niezłe halucynogeny muszą zarzucać.

– Szatan zwodzi ludzi, posługując się artystami, którym być może wydaje się, że tylko żartują, albo „tylko” budują pewną kreację sceniczną – mówił Terlikowski – Martwi mnie, że dokonuje się trywializacja osoby szatana, ze robi się z niej żarty i sugeruje, ze każdy, kto wierzy w istnienie osobowego szatana, to jest świr – dodał.

Oj tam, świr. Ja po prostu nie rozumiem, co to wszystko, te egzorcyzmy i lewitacje, ma wspólnego z udziałem muzyka metalowego w programie o śpiewaniu.

Jan Turnau:

Oczywiście darcie Biblii i w ogóle atak na religię jako taką nie może mnie nie boleć. Nie sądzę jednak, żeby skuteczna była strategia duszpasterska biskupów polegająca na wzywaniu do kiełznania muzyka zakazywaniem mu wystąpień publicznych. Wyproszony z jednego programu, wystąpi w innym, a będzie jeszcze ostrzejszy. Wydaje mi się, że trzeba spróbować raczej wobec niego jakiejś serdeczności. Poprosić go publicznie bardzo łagodnie, by przestał nas atakować. Ja go o to tutaj nieśmiało proszę.

Panie Janie. Nie oglądałem, przyznam, „The Voice of Poland”. Oglądałem „The Voice of Holland”. Wiem też, jakimi zasadami kierują się programy oparte na tzw. formacie. Nie ma tam miejsca na improwizację, wszystko jest objęte szczegółowymi regułami, od koloru siedzeń w studio, przez podkład muzyczny podczas prezentacji logo, aż do ilości osób w jury. I przysięgam, że w „The Voice of Holland” nie było przerwy na prezentację poglądów religijnych członków jury, a w szczególności na promocję satanizmu oraz atakowanie chrześcijan.

Biskup Wiesław Mering:

„Zatrudnienie wyznawcy satanizmu, bluźniercy, człowieka bez podstawowej kultury w TV publicznej bije wszelkie granice przyzwoitości” – napisał bp Wiesław Mering w liście do prezesa zarządu TVP S.A. Juliusza Brauna. „Telewizja publiczna nie powinna w imię złej mody popierać antywartości” – czytamy w liście.

A protestował szanowny biskup, kiedy telewizja zatrudniała Farfała z Młodzieży Wszechpolskiej jako prezesa? Bo jeśli nie, to ja bym raczej się wstrzymał z komentarzami o antywartościach i granicach przyzwoitości.

– Niech Nergal spróbuje znieważyć symbole drogie innej religii czy wspólnocie – reakcje będą na pewno inne: wykazała to sytuacja z napisami litewskimi na Wschodzie Polski, czy profanacja pomnika w Jedwabnem – napisał biskup.

A to Nergal te napisy i profanacje popełnił? A to drań. Ściąć go! Ściąć go natychmiast! (Ale proszę, wreszcie jakiś biskup coś powiedział o pomniku w Jedwabnem. Co prawda nie można stwierdzić, że potępił profanację, ale chociaż o niej wspomniał, to już duży sukces. Alleluja!)

Ksiądz Sowa:

Mi się wydaje, że gdybyśmy mieli sytuację, że zaproszono by do konkursu obojętnie jakiego: muzycznego czy plastycznego, kogoś kto jest członkiem jakiejś grupy muzycznej, która wyśpiewuje sobie jakieś nazistowskie teksty, wszyscy byliby święcie oburzeni i wszyscy domagaliby się od nadawcy ukrócenia takich praktyk.

Aha, słusznie się księdzu wydaje, że się księdzu wydaje. A to dlatego, że rozpowszechnianie treści nazistowskich jest nielegalne i członek takiej grupy raczej unikałby pokazywania się w telewizji, a to dlatego, że zapewne nie chciałby zostać w widowiskowy sposób aresztowany.

Wczoraj w internecie widziałem zdjęcia, na których w przerwie programu pozuje z dłońmi ustawionymi bynajmniej nie na znak zwycięstwa, tylko jakimś kulturowym symbolem diabła.

Ale w ogóle przecież każda pozycja, w jakiej stanie Nergal, to kulturowy symbol diabła, bo Nergal sam jest kulturowym symbolem diabła…

PiS nie zaskoczył nas ani trochę… no nie, przyznam, trochę jednak zaskoczył, rozmiarem psychozy:

Sejmowa komisja kultury i środków przekazu głosami PiS przyjęła w czwartek uchwałę potępiającą zarząd TVP za zatrudnienie ”Nergala”. […] Uchwała głosi, że komisja ”z głębokim niepokojem” przyjęła zgodę zarządu TVP na udział w programie ”The Voice of Poland” Adama Darskiego ”Nergala”, ”satanisty publicznie obrażającego chrześcijańskie wartości”. Posłowie piszą, że jest to ”zaprzeczenie istoty misji publicznej oraz rażące naruszenie prawa godzące w fundament wspólnoty narodowej”, a obecne sytuacja w telewizji ”stwarza poważne zagrożenie dla ładu demokratycznego w Polsce”.

Jakiego prawa? Jakiego ładu demokratycznego? Nergal jest zagrożeniem dla ładu demokratycznego?! Czy wy wszyscy jesteście na halucynogenach? W Polsce dodają teraz do wody LSD zamiast chloru?

Nałęcza się czepić nie da, ale…

– Jeśli telewizja uznała pana Darskiego za przydatnego w takim programie, to niby dlaczego nie – odpowiedział Tomasz Nałęcz, doradca prezydenta, na pytanie Moniki Olejnik czy Adam „Nergal” Darski powinien występować w TVP.

…ja nie rozumiem, jak w ogóle może komukolwiek przyjść do głowy zadanie takiego pytania…

Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że w kraju-raju znowu wszystko stanęło na głowie. Poprzednio tak się czułem, słuchając w Trójce programu, w którym heteroseksualni faceci dzwonili i narzekali na terror mafii homoseksualnej, przez który nie mogą nawet pobić geja na ulicy, bo to nielegalne i można iść siedzieć zupełnie jak za normalnego człowieka. To było, zdaje się, 6 lat temu i zdawało mi się, że idzie ku lepszemu. Najwyraźniej tylko mi się zdawało.

W Polsce panuje, przynajmniej teoretycznie, wolność wyznania. Satanizm też jest wyznaniem. Wiem, że prawo sobie, a ludzie sobie — gdyby tak nie było, nie byłoby na świecie żadnych ciężkich narkotyków, bo przecież są nielegalne (wszędzie z wyjątkiem Polski, gdzie dodaje się je do wody). Ale — dziennikarze? Politycy? Monika Olejnik? Jak osoby niebędące biskupami, którzy, umówmy się, mają coś do ugrania mogą w ogóle wpadać na pomysł zastanawiania się, czy muzykowi wolno występować w programie o muzyce? Dlatego, że w 2007 podarł Biblię? 

Oczywiście, ja w ogóle jestem dziwny, bo wydaje mi się strasznie śmieszne (a jednocześnie żałosne), że sąd zajmuje się kwestią podarcia i spalenia jakiejkolwiek książki — jednego egzemplarza, niekradzionego, niebędącego białym krukiem wartym miliony. Albo sprawą Nieznalskiej. Przykre wydają mi się te zupełnie niechrześcijańskie, jak mówi Sporothrix, ataki biskupów na człowieka, który ośmiela się posiadać inne poglądy na religię, niż oni. Teh dramz prezentowane przy tej okazji jest zupełnie nieproporcjonalne do tego, co Nergal mówi i robi. Gdyby organizował on regularne trasy po pomniejszych miasteczkach, gdzie on i horda jego barbarzyńców paliliby kościoły, wydając przy tym triumfalne wrzaski „hail sejtan”, gwałcąc księży i mordując ich dzieci, rozumiałbym oczywiście oburzenie i przyłączył się do chóru zgorszonych. Gdyby program nazywał się „The Voice of Satan” i był półgodzinną pogawędką o tym, jak fajnie jest czcić Szatana i nienawidzić Jezusa, może nawet bym go z ciekawości obejrzał, ciesząc się, że TVP potrafi się zdobyć na prawdziwy pluralizm poglądów. Ale, na miłość boską, Nergal o śpiewaniu, Terlikowski o lewitacji, a PiS o zagrożeniu ładu demokratycznego w Polsce…

Kochani katolicy, ja wam radzę z całego serca, nie pijcie już wody z kranu, przerzućcie się na mineralną…