Generalnie od jakiegoś czasu bardzo dobrze radzę sobie z akceptacją swojej sytuacji zdrowotnej. It’s not right, but it’s OK – oto moje motto. Pamiętam o tym, że mimo wszystko jestem szczęściarzem; cenię dobre rzeczy, które mam i które mi się przytrafiają. Aż przychodzi okres, kiedy nie pamiętam i co teras, lewagu?

W chwili, kiedy zacząłem pisać, panowała u nas Pride. Od zeszłego roku trwa dziewięć dni, co mi ogromnie utrudnia zapamiętanie, co i kiedy ma się dziać. Ktoś wspomina o weekendzie Pride, ja – „myślałem, że to za tydzień”, po czym okazuje się, że to był pierwszy weekend Pride, a potem będzie drugi. Trzy dni temu skończył się ten drugi. Przez tydzień co dnia otrzymywałem zaproszenia na różnego rodzaju imprezy. Najpierw Pride Walk, potem impreza plażowa, Pride On The Beach. Śpiewał tam Pete Statham, dla którego piszę i produkuję muzykę; autor zdjęcia w bannerze, Rene Zuiderveld, miał otwarcie wystawy; wybierała się grupa znajomych i przyjaciół, których naprawdę lubię. Ale – pomijając fobię społeczną – moje plecy są z imprezą plażową niekompatybilne. Nie mogę siedzieć na stołku barowym, nie mogę siedzieć na piasku i nie mogę stać przez dłuższy czas. Owszem, mógłbym leżeć na ręczniku, ale nie na tym polegają imprezy plażowe – być może uznanoby, że jestem dziełem sztuki, lub uskuteczniam jakiś jednoosobowy protest. Nie pomógłby nawet leżak, bo potrzebuję podparcia dołu pleców, leżaki mają dla mnie nieodpowiedni kształt. Musiałbym zawieźć ze sobą fotel. Ta myśl pozostała w głowie, odmówiła odejścia, a potem zastąpiła wszystkie inne.

Czytaj dalej

Oto sztuka w dwóch aktach, którą napisałem celem wyjaśnienia dwóm znajomym osobom, na czym polegają depresja i stany lękowe. Ewentualne triggery: depresja i stany lękowe. (Nie wierzę, że muszę to wyjaśniać, Victor.) Tudzież wspominam mimochodem o towarzyszącym im głupim myślom.

Dramatis personae: Umysł (racjonalny) oraz Musk. Za drugiego dziękuję mej przyjaciółce Jadze, która dokonała rozróżnienia na Mózg i Musk – drugi jest popsuty, ten pierwszy nie, pierwszy podmieniłem na Umysł celem łatwiejszego zrozumienia.

Po sztuce znajdują się przypisy, a jeśli ktoś ją zechce wystawić na scenie, to poproszę o kontakt, przyjadę i będę się czepiać szczegółów i doboru aktorów. Chyba, że będę mieć depresję i/lub stany lękowe, wtedy nie przyjadę.

Czytaj dalej

Mam za sobą bardzo trudny tydzień pod niemalże każdym względem. Głównie międzyludzkim.

Od poniedziałku rano do środy po południu przeżywałem epizod mieszany. Nazwa „dwubiegunówka” jest myląca, ponieważ sugeruje, że choroba składa się tylko z dołów i górek. Epizod mieszany tymczasem wygląda tak, że wrzucamy depresję i manię do pralki, przez minutę wirujemy, a potem wyciągamy losowe elementy i obrzucamy nimi chorego. W tym przypadku mnie. Mój epizod mieszany składał się głównie z nadmiaru paskudnej energii – coś, jakby podłączono mi mózg do prądu; z uporczywych, obsesyjnych myśli o tym, żeby sobie zrobić krzywdę; z płaczu, wściekłości, bólu istnienia. I właśnie dzięki temu straciłem w ciągu jednego dnia trzy osoby.

Czytaj dalej