Myślałem nad tą notką w drodze do IKEA, a tu nagle WTEM!!! w drodze powrotnej ujrzałem niesamowicie seksownego faceta, który dostarczył mi dodatkowego materiału.

Przystrzyżony, brodaty, na oko w moim wieku mężczyzna był wytatuowany bardziej, niż ja (to jest pewne osiągnięcie), miał w nosie kolczyk, w uszach obowiązkowe tunele plus dodatkowe kółeczka, na sobie t-shirt z napisem „Uncle Al for President”, skórzane ciężkie buciory do kolan z pasami, suwakami ORAZ sznurowadłami (które zaplótł sobie w warkoczyk, bo czemu nie), czarną spódnicę, słuchawki Beats. Do tego paznokcie pomalowane na czarno. Przez całą drogę nie zdejmował też ciemnych okularów. Wszystko było w tonacji czarno-czerwono-szarej. Nie zwracał na niego uwagi nikt oprócz mnie, ponieważ 1) siedziałem naprzeciw i 2) starałem się nie ślinić zbyt wyraźnie, chociaż myśl o zapachu jego skarpetek (w Amsterdamie z lekkim miesięcznym opóźnieniem zaczęło się lato) przerażała. Nie odważyłem się zrobić zdjęcia, wszystko skrzętnie zapisałem. Dodatkowo postanowiłem nosić kilt i buty jarla częściej.

Czytaj dalej

Właściwie nie jest ważne, która opcja zwycięży w dzisiejszym brytyjskim referendum. Uruchomiony został proces, który już się raczej nie zatrzyma – chyba, że nastąpi cud, jakiego nie potrafię przewidzieć. Unia Europejska zmierza ku rozpadowi.

Nie – upadkowi. Nie – „Unii dwóch prędkości”. Przewidziałem to jakieś trzy lata temu, kiedy z Casperem The Friendly Kowalem siedzieliśmy u niego w kanciapie i naprawialiśmy świat. Z tego też powodu zmieniłem obywatelstwo: nie uśmiecha mi się pomysł odesłania do 33 1/3 RP. A te pomysły się pojawią. Nie pamiętam, kto słusznie zauważył, że gdy Polacy mówią „imigranci”, mają na myśli „ciapatych”, a gdy Brytyjczycy mówią „imigranci” mają na myśli Polaków. Według danych z 2015, Polaków było w UK 790 tysięcy, wyprzedzali nieznacznie Hindusi, których było 793 tysiące. Tyle, że Hindusi w Wielkiej Brytanii stanowią rzecz normalną – już w połowie XIX wieku było ich tam czterdzieści tysięcy. Polacy przybywają gromadnie od dwunastu lat, a gdyby mi się chciało szukać dokładniej, z pewnością okazałoby się, że już Hindusów wyprzedzili.

Czytaj dalej

Wczoraj w Holandii miał miejsce Dzień Pamięci, kiedy wspominamy II wojnę światową i poległych w niej ludzi.

4 maja odbywają się dwie uroczystości. Jedna ma miejsce na placu Dam w ścisłym centrum miasta. Tradycją jest, że uczestniczy w niej król (wcześniej królowa). Druga uroczystość, nieco mniejsza, ma miejsce przy Homomonument – pomniku w formie trzech trójkątów z różowego marmuru, upamiętniającym osoby LGBT pomordowane w czasie wojny. Z tego miejsca pozdrawiam posła Sonika, z którym kiedyś korespondowałem na temat rezolucji parlamentu unijnego upamiętniającej ofiary II w. św. PO, a w szczególności Sonik, była przeciwna dodawaniu do tekstu rezolucji wzmianki o poległych osobach homoseksualnych. Sonik napisał mi, że był w Oświęcimiu i sprawdzał – jego zdaniem w Oświęcimiu zginęło raptem parę tysięcy LGTB i to nie wystarcza, żeby ich dopisywać do rezolucji. Cóż – ja nie byłem i nie sprawdzałem.

W uroczystości pod Homomonument biorą udział mieszkańcy Amsterdamu (zapewne nie wszyscy reprezentują tęczową część społeczeństwa, nie ma bramkarza sprawdzającego orientację), policjanci i żołnierze w pełnym umundurowaniu, lekarze, oficjele, ludzie, którzy przeżyli wojnę, ich rodziny oraz drag queens. O godzinie 20 cała Holandia staje na dwie minuty. Zatrzymuje się publiczny transport, w tym pociągi. Wszyscy czcimy pamięć ofiar dwiema minutami ciszy. Nie ma to rzecz jasna miejsca wyłącznie w Amsterdamie, uroczystości odbywają się w całym kraju. Również te niepotrzebne – według pana Sonika – ku czci ofiar LGTB. W 2016 pojawił się nowy akcent; nieheteroseksualni uchodźcy. Z ekranu przemówiła naukowczyni Lianda van der Schilden, opowiadająca o otrzymanej via FB wiadomości od Omara Abdulghani, 21-letniego Syryjczyka. W kraju zakładane są grupy wsparcia, np. LGBT Asylumsupport – dzieło Sandro Kortekaasa z Groningen. Van der Schilden mówiła o tym, jak mogą pomóc uchodźcom zwykli Holendrzy; Omar mieszka teraz w jej pokoju gościnnym.

Pierwsze wieńce na pomniku (nie pod, na) złożyli: przedstawiciel Gminy Amsterdam – zastępczyni burmistrza Simone Kukenheim, przedstawiciele COC – instytucja zajmująca się prawami osób LGBT w Holandii oraz LGBT Asylumsupport.

Po zakończeniu części oficjalnej w kościele Westerkerk odbył się koncert.

Zdjęcie i dłuższy artykuł (po niderlandzku): COC

W najnowszej Polityce pan Sławomir Mizerski pisze (niestety nie mam linka):

Zbliża się majowy weekend, za chwilę wsiądziemy do pociągów i samochodów, aby udać się na odpoczynek, w zaplanowaniu którego w tym roku pomoże nam opublikowana w „Gazecie Wyborczej” mapa nienawiści. Dzięki niej ominiemy te miejscowości, w których szczególnie łatwo możemy być wzięci omyłkowo za Araba czy innego uchodźcę i z tego powodu opluci i pobici lub zwymyślani od „bydła”, „brudasów” i „roznosicieli chorób”.

Jeśli już w którymś z zaznaczonych na mapie nienawiści miast się znajdziemy, starajmy się w rozmowach z przypadkowo napotkanymi mieszkańcami nie manifestować solidarności z uchodźcami oraz nie wyrażać opinii, że należy ich w Polsce przyjmować, gdyż może zostać wobec nas użyta mowa nienawiści. […]

Zdania na temat tego, co robić, gdy zostaniemy przez taki patrol zatrzymani, są podzielone. Przeważa opinia, że jeśli patrol słowami „spierdalaj ciapaty” zakwestionuje naszą narodowość, nie powinniśmy mu na siłę wmawiać, że jesteśmy Polakami, zwłaszcza jeśli nie posiadamy potwierdzającego naszą polskość biało-czerwonego szalika, biało-czerwonego dresu, koszulki z orłem, koszulki ze znakiem Polski Walczącej, koszulki poświęconej tematyce żołnierzy wyklętych lub tematyce zamachu smoleńskiego albo chociaż koszulki z napisem „Bóg Honor Ojczyzna”. […]

Jeśli podejrzenia wzbudzi nasz lekko przyciemniony kolor skóry, nie pogarszajmy swojej sytuacji tłumaczeniem, że to wina słońca i naszej karnacji, tylko spokojnie wyjaśnijmy łamaną polszczyzną, że jesteśmy np. Chilijczykiem, Ekwadorczykiem czy Kolumbijczykiem (licząc na niski wymiar kary).

Nie bawi mnie Pana humor, panie Sławomirze.

Czytaj dalej