Posiadam w domu dwa lustra. W jednym z nich wyglądam na ogół jak idźstąd. W drugim wyglądam o wiele lepiej. Oczywiście obie te rzeczy są subiektywne, czasami nawet w tym „gorszym” wyglądam znośnie, w drugim jak bóg w średnim wieku, czasami w obu źle, tylko w jednym gorzej. Teraz clue programu: oba lustra znajdują się w tym samym pomieszczeniu (łazience), na tej samej wysokości, różnią się tym, że żarówka jest nieco bliżej jednego z nich. Jeśli spojrzę na lustro nad umywalką i poczuję niesmak, często wystarcza się odwrócić i spojrzeć w to drugie.

Tak samo jest z ludźmi. Lis P. napisała tak:

Dopiero niedawno dotarło do mnie jednak, że gdybym chciała o tym opowiadać, to wielu ludzi uznałoby, że najzwyczajniej w świecie epatuję obrzydlistwem i powinnam z moimi myślami siedzieć w ciemnym kącie.

Czyli w sumie tak jak ja, a możliwe, że każdy/każda/każde z nas.

Czytaj dalej

Blog nazywa się jak się nazywa, chociaż jak zwykle rozważam pewną transformację. (Nie, nie będzie tylko o literkach…)

Przeprowadziłem się do Amsterdamu mając 28 lat, 11 miesięcy, 51 tygodni i jeden dzień. Pomijam miłości, które już w tym czasie (lub zgoła przedtem) istniały, bo notka miałaby milion dwieście znaków i zawiesiła mi serwer.

1. Amsterdam

Owszem, przeszła mi miłość do Amsterdamu, ale na początku kochałem wszystko. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie wpłynęły na moje uczucia był widok mężczyzny ubranego w zasłonę, a potem kobiety ubranej w skórzane pokrycie z kanapy. Żadna z tych osób nie wyglądała, jakby nie dysponowała niczym innym, tak im było dobrze. Piorun miłości strzelił we mnie natychmiast. Było to, jak sama nazwa wskazuje, 10-11 lat temu. Sprawy zaczęły się zmieniać jakieś 3 lata temu, kiedy zatłoczenie osiągnęło poziom krytyczny, po czym rosło (i rośnie) nadal. W tej chwili Amsterdam jest dla mnie miejscem, które ma wiele zalet, głównie politycznych, ale z większości nie tyle nawet nie korzystam, co unikam. Prawie przestałem jeździć na rowerze, bo nie czuję się bezpiecznie w centrum, a celem dojechania gdziekolwiek muszę rzecz jasna przejechać przez centrum. Nawet w najdziwniejszych porach, typu niedziela o 17 lub środa o 13 ulice są pełne ludzi, którzy bardzo często są – co tu kryć – nawaleni różnymi rzeczami. Nie wiem, ile razu tylko dzięki dzikim manewrom uniknąłem wjechania w grupkę osób, które nagle poczuły potrzebę zatrzymania się pośrodku ulicy celem pokazywania czegoś palcem.

Ludzi ubranych w zasłony, kanapy, squattersów, młodych artystów bez patronatu nie stać już na mieszkanie w Amsterdamie. W galeriach na ogół wiszą obrazy typu „wymiot rozmazany po płótnie, €12,000”. Aktem ogromnie symbolicznym stało się dla mnie wyburzenie przepięknego squatu na ulicy Spui. Bo to jedna z głównych ulic, ze squatu nie ma żadnych przychodów, w tym miejscu da się wybudować ładny… nie wiem jeszcze co, obstawiam hotel. To, że młodzi zbuntowani obrażą się i nie przyjadą stanowi wyłącznie pozytyw, bo tu naprawdę jest za dużo turystów. Tak ze trzy razy za dużo. Jak na rynku pracy parę lat temu, jak ci się nie podoba, dziesięcioro innych czeka. Miłość jest na etapie, kiedy przed separacją powstrzymują nas tylko finanse, gentryfikacja rządzi. Wydaje mi się, że za jakieś dziesięć lat boom może się skończyć, ale będę mieć wtedy 50 lat i wcale nie chce mi się czekać. Jak kiedyś w Polsce na zmiany.

Czytaj dalej

Wykorzystane w tekście pojęcia:

Tranzycja – proces społecznego, prawnego, i medycznego dostosowywania się osoby transpłciowej do życia w płci odczuwanej – obejmujący np. terapię hormonalną, zmianę imienia, etc.

Cis (osoba cispłciowa) – osoba, której płeć odczuwana zgadza się z płcią przypisaną przy urodzeniu.

 

0. Czy zechcesz na początek powiedzieć coś o sobie?

Terry: Jestem dwubiegunowym chłopakiem i nigdy nie wiem, jaka odpowiedź wystarcza jako „coś o sobie”.

Tamara: Jestem Tamara, na razie nietranzycjonująca 23-letnia dziewczyna. Zajmuję się obecnie studiami filologii angielskiej, próbuję tworzyć własną muzykę i zamierzam zająć się DJowaniem.

Belial: Jestem prostym chłopakiem z Woli (tej warszawskiej). Rozróżniam trochę więcej niż 16 kolorów, ale śliwka to owoc. Uwielbiam fantastykę, mangę, uwielbiam poznawać nowe kultury, uczyć się języków obcych, mógłbym wymieniać długo.

 

1. Jaka jest Twoja definicja transseksualizmu?

Belial: Transseksualność jest podzbiorem transpłciowości, określa tożsamość przeciwną do płci przypisanej przy urodzeniu. Nie oznacza to stuprocentowej binarności, mężczyzna/kobieta.

Terry: Osobiście preferuję określenie „transpłciowość”, jako że „transseksualizm” jest mocno zmedykalizowany i dodatkowo wykorzystuje schemat językowy którego używa się mówiąc o orientacji seksualnej (homoseksualizm, heteroseksualizm, etc), która jest czymś osobnym od tożsamości płciowej.

Belial: Wolę słowo “transseksualny” niż “transpłciowy”, bo lepiej mnie określa. Transpłciowość występuje wtedy, gdy tożsamość (poczucie własnej osoby) nie zgadza się w pełni lub w ogóle z płcią przypisaną przy urodzeniu. Ale możesz być transseksualnym mężczyzną i założyć spódnicę, bo nie spódnica czyni kobietę.

Tamara: Transgenderyzm (wolę ten termin, transseksualizm już chyba powoli wychodzi z użycia) to pojęcie bardzo inkluzywne i zawiera każdą tożsamość, która nie jest cis.

Terry: Przyjmuję, że osoba jest transpłciowa wtedy, kiedy jej płeć odczuwana nie zgadza się z cechami biologicznymi i/lub rolą społeczną przypisaną przy urodzeniu. „Transseksualizm” jest słowem, którego używam wyłącznie w odniesieniu do sytuacji kiedy jedynym sposobem na pozbycie się tej wewnętrznej niezgodności są operacje genitaliów.

Czytaj dalej

Opowiadają:

ote, queeruje na świecie od roku ’94, profesjonalny konsument fanfiction, hobbystyczny przeprowadzkowicz

Weronika: lat 24. Studiuje kierunek medyczny, więc w wolnych chwilach głównie walczy o zaliczenie kolejnych przedmiotów. Przymierza się do adopcji kota, żeby dopełnić wizerunku Złej Brzydkiej Feministki.

 

1. Jaka jest Twoja, nie encyklopedyczna definicja aseksualizmu?

ote: Dla mnie aseksualność (wolę te wszystkie „-ości”, nie „-izmy”) to orientacja seksualna, która charakteryzuje się tym, że nie odczuwam pociągu seksualnego do nikogo. Patrząc na osobę X nie wzdycham, że brałabym, że chcę zobaczyć tę osobę nago, że chcę uprawiać z nią seks. Najbliżej tej reakcji mam, kiedy z kimś rozmawiam i stwierdzam z zachwytem i maślanymi oczami – “o bosz, randkowałabym”. Nie jestem aromantyczna, odczuwam do osoby X pociąg romantyczny.

Weronika: Brak pociągu seksualnego. Przy czym trzeba pamiętać, że rozróżniamy pociąg seksualny od pociągu romantycznego. Osoba aseksualna może być również aromantyczna, ale wcale nie musi. Ogromna część aseksów zakochuje się i pragnie tworzyć związki. Najpopularniejszą z odmian aseksualizmu jest demiseksualizm, w którym pociąg seksualny pojawia się dopiero po wytworzeniu z daną osobą głębokiej więzi emocjonalnej.

Czytaj dalej