Mam za sobą bardzo trudny tydzień pod niemalże każdym względem. Głównie międzyludzkim.

Od poniedziałku rano do środy po południu przeżywałem epizod mieszany. Nazwa „dwubiegunówka” jest myląca, ponieważ sugeruje, że choroba składa się tylko z dołów i górek. Epizod mieszany tymczasem wygląda tak, że wrzucamy depresję i manię do pralki, przez minutę wirujemy, a potem wyciągamy losowe elementy i obrzucamy nimi chorego. W tym przypadku mnie. Mój epizod mieszany składał się głównie z nadmiaru paskudnej energii – coś, jakby podłączono mi mózg do prądu; z uporczywych, obsesyjnych myśli o tym, żeby sobie zrobić krzywdę; z płaczu, wściekłości, bólu istnienia. I właśnie dzięki temu straciłem w ciągu jednego dnia trzy osoby.

Czytaj dalej

Wczoraj obejrzałem TED Talk zatytułowany „Ktoś, kogo kochasz może być sex workerem” (używam terminu angielskiego, bo polskiego nie znam, jeśli ktoś coś w komentarzach, poprawię w poście).

Dzisiaj o poranku przeczytałem zaś rozmowę z eks-pracownicą słynnego Cocomo. (W imieniu kobiet i innych osób „nadających” się do wykorzystania serdecznie dziękuję autorowi za szczegółową informację o wodzie utlenionej w drinku, jakby pewien rodzaj ludzi nie miał wystarczająco dużo pomysłów na to, jak zrobić krzywdę innym. Dobra robota, panie Szymonie. To był sarkazm, gdyby Pan przypadkiem czytał i nie zrozumiał.)

Czytaj dalej

Od zeszłego poniedziałku trwa u mnie hipomania o różnym nasileniu. To oznacza, że 1) mało śpię, 2) bez przerwy myślę o seksie (to się robi naprawdę męczące, osoby nieobeznane z tematem mogą sobie chichotać, ale jeśli człowiek nie może się skupić na NICZYM innym, pojawia się problem), 3) mało jem (nigdy mi się to wcześniej nie zdarzyło) oraz 4) zdarza mi się pisać i mówić rzeczy, które są niewłaściwe w danej sytuacji. I wiem, że mówię rzeczy niewłaściwe, ale nie wiem, które i kiedy. Tak więc reszta notki za paywallem, znaczy, po kliknięciu.

Czytaj dalej