Według Gugle Translejt objectification of women tłumaczy się jako obiektywizacja, ale mam wrażenie, że chodzi o uprzedmiotowienie, więc tego będę się trzymać i na dodatek skracać do U, albowiem gdyż jestem leniwy.

U. jest tym, co widzicie, kiedy wypięta pupą i innymi częściami pani występuje np. w reklamie zaprawy murarskiej, masła lub farby do ścian. Czasami bywa tak, że dana firma decyduje się na taką reklamę z premedytacją, po to, żeby feministki narobiły hałasu, o czym potem napisze np. GW, a dzięki temu reklama zdobędzie większy zasięg. Szerzenie pewnych wiadomości uważam za szczyt głupoty. Nie mówię tylko o U., ale też np. o tym, że terrorysta [nazwisko] z ugrupowania [nazwisko] czy jakiś inny Breivik luzem zamordował tyle a tyle osób. Przy okazji trzeba też upowszechnić poglądy mordercy. Zalinkować do strony lub funpaga. Zdaję sobie sprawę, że najważniejsza na świecie jest klikalność, ale każda upowszechniona reklama prowadzi do powstania pięciu nowych, a każdy akt terroru przekazuje informację: aby zapisać się na stałe w historii, warto kogoś zabić. Zdaję sobie sprawę, że to jest nieszczęśliwe porównanie, ale nie chodzi o to, że uważam wypiętą panią za dobrą analogię zamordowanych ludzi, tylko o to, że media mają tendencję do nagłaśniania rzeczy, które powinno się cenzurować jak najmocniej. Oburzenie jest słuszne. Reklamowanie i rozpowszechnianie – nie.

Czytaj dalej

Pewna znajoma mi osoba użyczyła mi nogi, przedstawionej powyżej.

Nie mam tu na myśli, że postanowiłem zostać trójnogiem. Pewien tytan intelektu i ciała przysłał jej seksowne zdjęcie. Przedstawia ono owłosioną nogę. W skarpetce. Widać też majtki koloru biegunki. To cytat ze znajomej mi osoby.

Zbieram się – zachęcony wiadomościami od czytelników – do napisania poradnika o randkowaniu i związywaniu się w XXI wieku. Jednym z rozdziałów będzie oczywiście opis tego, jak się (nie) randkuje w Internecie. Spoiler: w odpowiedzi na nagie zdjęcie kuszącej i powabnej osoby nie wysyłamy nogi w skarpetce, nawet, jeśli jest to nasza odświętna skarpetka, mamy tylko jedną i nosimy ją wyłącznie w wyjątkowe okazje. Nogi dostępują zaszczytu przyodziania w odświętną odzież na zmianę i mamy zanotowane w telefonie, która stopa ostatnio była Wybraną. Z tym, że nie mamy telefonu, bo gdybyśmy mieli, to byśmy sobie zrobili zdjęcie całej osoby, a nie nogi.

(Rysować też nie umiemy. Gdybyśmy umieli, to byśmy sobie do tej nogi dorysowali resztę i udawali, że jesteśmy postacią z anime.)

Czytaj dalej

Portal polki.pl opublikował dzieło pt. „Męski punkt siedzenia: 5 rzeczy, których twój facet mógłby nauczyć się od geja – by… cię uszczęśliwić„. Zawsze chętnie się dowiaduję o tym, co robię lepiej, niż faceci hetero, bo polepsza mi to samoocenę i wogle, tak więc rzuciłem się do lektury.

Trudno jest zwykłemu heterykowi ubrać się tak dobrze, jak bez specjalnego wysiłku zrobi to gej. Oni po prostu mają wyczucie, na bieżąco śledzą trendy i doskonale wiedzą, co jest, a nawet, co będzie modne za jakiś czas. Jednocześnie zwracają uwagę na rzeczy, które wielu facetów, głównie z braku wiedzy, po prostu olewa. I nie mam tu na myśli wyłącznie marki, która oczywiście też jest ważna – chodzi raczej o wykończenie, sposób szycia, materiały.

Powyżej zdjęcie geja, który na bieżąco śledzi trendy i wie, co będzie modne za jakiś czas. Obstawiam powrót stylu na cara z dynastii Romanowów, renesans tunik wikińskich i tatuaże na głowie. Nie ma co kręcić głową lub się podśmiewać – jako gej doskonale to wiem.

Równie modnie ubieram się do kuźni, mogę więc zawiadomić czekających na moją opinię heteroseksualistów, że niezwykle modne w sezonie 2017/2018 będą przypalone bojówki, kalesony, skarpety termiczne, trzy swetry jeden na drugim i okulary ochronne. Tak jest, moje owieczki i baranki. Beze mnie trwalibyście w stanie niemodności. Cieszę się, że mogłem pomóc!

Czytaj dalej

Kiedyś, dawno temu, gdy jeszcze istniał heteroblogasek, nabyłem drogą kupna kilka magazynów dla Menszczyzn. W szczególności zapadł mi w umysł magazyn dla kulturystów, w którym Hardkorowy Koksu i paru innych z wielką dokładnością opisywali, co sobie wstrzykują, połykają, względnie w charakterze czopka wkładają w kakaowe oczko (nie, nie pamiętam szczegółów, a nawet tytułu periodyku). Miałem o tym pisać notkę, ale jakoś się chyba nie napisała.

Jednak!!! Zamiast mnie zajął się tym niepodpisany autor serwisu Logo24, który, rzecz jasna, pisze o kobietach. Artykuł zatytułowany jest „Śledztwo!!!” i zaczyna się tak:

Jedno z odwiecznych nieseksualnych marzeń facetów dotyczących kobiet? Znaleźć się między nimi, gdy we własnym gronie bez skrępowania mówią całą prawdę o nas, mężczyznach (oczywiście nie mając świadomości tego, że podsłuchujemy). Trudne do wykonania, ale nie niemożliwe. Wymaga jednak determinacji i zmyślnego planu. W obie te rzeczy uzbroiłem się, wyruszając na miesięczną wyprawę po damskich tytułach prasowych i internetowych, w których śledziłem wszelkie wzmianki o naszej brzydszej płci. Oto efekty mojego „dziennikarskiego śledztwa”.

Szczerze mówiąc, zdarzyło mi się czasem podsłuchać znajomych płci obojga, podczas gdy o mnie rozmawiali i żadnego z tych wydarzeń nie postrzegałem jako wybitnie ekscytujące i ubogacające. Nie, żeby mnie obmawiali (pełna otwartość ma to do siebie, że nie pozostała mi żadna dupa do obrabiania), lub chwalili. Generalnie wymieniali na mój temat dwa zdania i przechodzili do innych tematów. Poczułem się jak Madonna, której Costner powiedział, że jej film był „neat”. ROZMAWIAĆ O MNIE DO CHOLERY!!!! JESTEM FASCYNUJĄCY I KĄTRĄWERSYJNY!!! A oni jakoś nic. No, ale gdybym miał słuchać, jak kobiety głoszą całą prawdę… to też by mnie nie zainteresowało… Cóż.

Czytaj dalej