Dlaczego trzymam kciuki za Razem (cz. II)

W poprzednim odcinku

Bardzo serdecznie witam Państwa i przystępuję do części drugiej wychwalania partii Razem. W międzyczasie partia dorobiła się oficjalnego anty-wacka (niebędącego członkiem partii – patrz komentarz Barta), kilku hejterów oraz występu obok prof. Senyszyn i posła Kalisza w TVP. Nie ukrywam, że wszystkie te rzeczy uważam za pozytywy. Brak hejterów oznaczałby, że Razem zwyczajnie nikogo nie obchodzi, anty-wacek dostarcza elementów komediowych, a poseł Kalisz drący się „pan jest ofiarą tabloidów!!!”, podczas gdy Maciej Konieczny uprzejmie się uśmiechał i powtarzał swoje pytanie „Czy jest pan za podwyżką uposażeń poselskich?” bardzo (nie)elegancko pokazał różnicę między lewicą jaguarową, a nową.

A teraz lecimy dalej z programem:

  • Powiążemy nakłady na edukację z PKB. Priorytet dla edukacji musi mieć gwarancje w kształcie budżetu państwa. Chyba jest oczywiste, dlaczego to ważne. Konkretne liczby nie padają – w końcu to deklaracja programowa, a nie raport roczny – ale chcę wierzyć, że „priorytet dla edukacji” nie oznacza 0.1%.
  • Wszystkie zajęcia z dziećmi powinny być prowadzone według programu i przez kadrę z 
uprawnieniami pedagogicznymi. Wprowadzimy obowiązkową i prowadzoną według jednolitego programu edukację seksualną. Przeniesiemy ciężar finansowania nauki religii na związki wyznaniowe. Pojawiły się głosy, że nauki religii powinno w ogóle nie być. Zwracam uwagę, że nigdzie nie jest powiedziane, że nauka religii miałaby się odbywać w szkole. Jeśli związki wyznaniowe czują potrzebę nauczania swoich wierzeń, niech sobie to czynią na swój koszt, wszakże nic nie stoi na przeszkodzie, aby wynajmowały salę szkolną poza godzinami lekcyjnymi.
  • Zmniejszymy rolę systemu grantowego w finansowaniu nauki. Wprowadzimy zasadę pełnej jawności przebiegu konkursów na nowe stanowiska na uczelniach i w instytucjach kultury. Pełna jawność ogólnie przydałaby się wszelkim konkursom prowadzonym przez instytucje publiczne (patrz wybory prezesa ZUS). Natomiast o tym, jak wygląda aktualnie system obsadzania stanowisk na uczelniach pisałem jakiś czas temu (tzn. niezupełnie o tym, o uczelniach pisała zalinkowana dr Chodzież).
  • Przywrócimy edukacyjny i kulturotwórczy charakter telewizji publicznej. Zlikwidujemy reklamy w TVP. Zamiast abonamentu wprowadzimy system finansowania telewizji publicznej z udziału w dochodach z reklam emitowanych przez telewizje prywatne. Przyznam, że na to nie wpadłem, a takie proste, że genialne. W TVP nie powinno być reklam, programów typu „Fortepiany tańczą na lodzie” oraz seriali typu „Ksiądz Mateusz na ranczu”. TVP jest miejscem dla programów edukacyjnych, kulturalnych oraz dla wiadomości bez zakrętu politycznego w dowolną stronę. TVP nie powinna walczyć o oglądalność, podobnie, jak transport publiczny nie powinien być nastawiony na zysk.
  • Zmienimy programy nauczania tak, aby spełniały rolę wszechstronnego i obywatelskiego wychowania, a nie były dyktowane przez nacisk kolejnych testów standaryzowanych. To będzie wymagało prawdopodobnie największej pracy, ponieważ z jednej strony naciskają Prawdziwi Polacy („Nie może tak być, żeby dzieci czytały Gombrowicza!”), z drugiej zwyczajna inercja (testy łatwo się sprawdza), z trzeciej zaś nawyki kadry nauczycielskiej. To jeden z niewielu punktów programu Razem, z którymi co prawda w pełni się zgadzam, ale ciężko mi sobie wyobrazić realizację.
  • Punktu „Koniec podziału na Polskę A i B” nie będę cytował, bo zgadzam się ze wszystkim, co tam napisano i nie mam nic do dodania.
  • Ograniczymy wynagrodzenia poselskie do trzykrotności płacy minimalnej. Powiązanie wynagrodzenia parlamentarzysty z płacą minimalną pomoże posłom pamiętać, jak wyglądają realia życia przeciętnych Polaków. To ta sugestia tak zdenerwowała posła Kalisza. Jego zdaniem, niskimi wynagrodzeniami nie przyciągniemy do polityki mądrych ludzi, jak na przykład prawnicy. Osobiście uważam, że bycie parlamentarzystą powinno stanowić wyróżnienie samo w sobie, a jeśli popatrzeć, kogo przyciągnęło do polityki wysokie wynagrodzenie dla mądrych ludzi, to obawiam się, że poseł Kalisz ma jakieś omamy. Przypominam też, że Razem postuluje podwyżkę płacy minimalnej, w związku z czym posłowie nie umrą natychmiast z głodu i pragnienia (ew. z pragnienia posiadania Jaguara). Nie lubię holenderskiego premiera, ale do pracy przyjeżdża na rowerze. Naprawdę nie widzę potrzeby, żeby 460 parlamentarzystów nie wiedziało, ile kosztuje mleko, bo kupuje je służąca.
  • Zlikwidujemy obecny system finansowania partii politycznych. Partie będą otrzymywać fundusze celowe na wynajem biur, zatrudnienie niewielkiej liczby pracowników, publikację materiałów informacyjnych i wyborczych oraz ekspertyzy programowe. Zakażemy płatnych billboardów i komercyjnych spotów. Tu się nie do końca zgodzę. Trzeba rozważyć kwestię korupcji, tzn. chciałem powiedzieć lobbyingu. Biedniejsi posłowie łatwiej chwycą łapówkę w postaci lotu na Kajmany, biedniejsze partie łatwiej chwycą uprzejmą pomoc lokalnego barona. Niemniej jednak aktualny system finansowania partii mocno dokłada się do betonowania sceny politycznej – chociaż Kukiz bez milionów ostatnio pokazał, że ludzie po dziurki w nosie mają płatnych billboardów i komercyjnych spotów i zagłosują na COKOLWIEK, byle nie to, czym ich karmiono w ostatnich latach. Sprawa do rozważenia.
  • Wprowadzimy maksymalnie dwie kadencje dla prezydentów oraz burmistrzów miast. Zasadą tą obejmiemy także parlamentarzystów. Bardzo mi się to podoba. Zapobiegnie chociażby syndromowi Millera, który pokazuje, że prawdziwy mężczyzna nie kończy nigdy. (Z tego samego powodu podoba mi się, że Razem nie ma jednego lidera, tylko dziewięcioosobowy zarząd.)
  • Uprościmy procedurę uzyskiwania zasiłku dla bezrobotnych. Przywrócimy zasiłki dla absolwentów. Młodzi ludzie mają prawo do bezpieczeństwa ekonomicznego podczas poszukiwania pierwszej pracy. Tutaj trzebaby się zastanowić nad wysokością zasiłków i czasem ich otrzymywania, bo nie powinniśmy celować w wyhodowanie pokolenia absolwentów Wyższej Szkoły Gotowania Na Gazie, kierunek Krzakologia Stosowana, wiecznie na zasiłkach.
  • Zlikwidujemy ulgę podatkową na dzieci i wprowadzimy na jej miejsce powszechny zasiłek wychowawczy. Równa pomoc powinna trafiać do wszystkich dzieci. Z jednej strony „a po co bogatym zasiłek?”, z drugiej podatek 75% w sumie zaspokaja moje potrzeby w zakresie wyrównywania szans.
  • Wprowadzimy równouprawnienie rodzin niezależnie od płci partnerów – zapewnimy prawo do dziedziczenia, zasądzanie alimentów, a także współdzielenie opieki nad dziećmi po rozpadzie związku. Ten niepozorny punkt zawiera w sobie dążenie do równości małżeńskiej. Szkoda trochę, że nie zostało to napisane czarno na białym, z drugiej strony jednak „równouprawnienie rodzin niezależnie od płci partnerów” to o wiele więcej, niż nam da Platforma, co ma nas w dupie, że nie wspomnę o pozostałych ugrupowaniach.
  • Wprowadzimy jednolity, 480-dniowy urlop rodzicielski, dzielony po równo pomiędzy rodziców. Dziękuję, kłaniam się w pas. Wreszcie ktoś, kto rozumie, że dwuletni urlop macierzyński i dwa tygodnie ojcowskiego NIE wyrównują szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy.
  • Będziemy dążyć do wprowadzenia równej dla wszystkich emerytury obywatelskiej w wysokości wystarczającej na utrzymanie, finansowanej bezpośrednio z progresywnych podatków. To również bardzo mi się podoba z drobnym ale – brak konkretów. Ale na te przyjdzie czas, gdy premierka Marcelina Zawisza będzie kompletować rząd.
  • Stworzymy nowe miejsca pracy w przemyśle. Uruchomimy w oparciu o Bank Gospodarstwa Krajowego państwowy fundusz celowy inwestujący w budowę nowego przemysłu i wdrażanie technologii rozwijanych na polskich uczelniach. Jako kowal chciałbym przypomnieć również o miejscach pracy w „starym” przemyśle. Miejsca pracy w przemyśle ogólnie są niezbędne, co Holandia odkryła kilka lat temu, gdy premier Rutte połapał się wreszcie, że nie da się zbudować gospodarki wyłącznie na usługach, zwłaszcza, że Hindusi tylko czekają, aż tutejsi prezesi dla zmniejszenia kosztów wszystkie usługi outsourcują. (Przepraszam za ten wyraz.) Konieczne jest oparcie gospodarki – w Holandii, w Polsce, wszędzie – na rzeczach, których się nie da outsourcować do Chin i Indii.
  • Wprowadzimy zasadę, że warunkiem uzyskania środków publicznych przez firmy będzie przestrzeganie praw pracowniczych i zapewnianie dobrych warunków pracy. Ksiądz Stryczek by się zdenerwował, bo przestrzeganie praw pracowniczych zawiera w sobie zatrudnianie na etat.
  • Wprowadzimy długofalowy plan transformacji energetycznej uwzględniający interesy osób obecnie pracujących w górnictwie, potrzeby energetyczne kraju oraz ochronę środowiska naturalnego. To będzie trudne. Lobby górnicze po pierwsze primo lubi urządzać fajne demonstracje, których lewicy nie wypada rozganiać za pomocą panów w czarnych uniformach, po drugie primo nie jest zainteresowane żadnymi zmianami z wyjątkiem zwiększenia pensji związkowców. Ale środowisko naturalne zwyczajnie nie zniesie aktualnego tempa zanieczyszczania zbyt długo, a naszym celem powinno mimo wszystko być zadbanie o to, żeby planeta Ziemia nadawała się do zamieszkania jeszcze dłużej, niż przez 20 lat.

Na tym kończę laurkę – prawie. Mam wobec partii Razem wielkie nadzieje. Wstępują do niej osoby, które znam, którym wierzę, ufam i popieram. Osoby, dla których Zieloni nigdy nie byli właściwym wyborem. Odżegnują się od niej osoby, które wzbudzają we mnie obrzydzenie, co również mi odpowiada.

A teraz zakończenie. Pod poprzednią notką na temat Razem pojawiały się niesprecyzowane zarzuty wobec pani Paproty. W międzyczasie dowiedziałem się dokładnie, na czym polegały jej grzechy (m. in. dlatego, że pokrzywdzona osoba rozpowszechnia te informacje wszem i wobec, ja przeczytałem je z nieznanego powodu na profilu osoby płci przeciwnej, pisane w pierwszej osobie – albo ktoś się nie przelogował, albo komuś zależy na upowszechnieniu tych informacji jak najszerzej). Cóż. Komentatorzy pod poprzednią notką piszą, że nie zagłosują, bo w zarządzie jest pani Paprota. Zakładam, że osoba, rozważająca głosowanie na Razem cechuje się skrętem w lewo. W takim razie serdecznie zapraszam do głosowania na SLD – najwyraźniej więzienia CIA nie oburzają tak, jak pani Paprota – lub Twój Ruch, którego lider sugeruje, że Wanda Nowicka powinna zostać zgwałcona. Wasz głos – Wasz wybór. Ja swojego już dokonałem i czekam października.

Montaż zdjęć: Wiktoria Beczek

  • Uściślijmy, że antywacek nie jest w partii, tylko trolluje po fanpejdżu Razem. I choć odgrażał się, że przyjdzie na zebranie i będzie domagał się zawiązania grupy roboczej, to nie sądzę, żeby swoje groźby zrealizował.

    • Ray Grant

      Dzięki za doprecyzowanie mojego skrótu myślowego 🙂

  • Tak w temacie ostatniego akapitu… Różne pretensje można mieć do różnych osób. Razem, jeśli dobrze pamiętam, liczy już koło dwóch tysięcy osób. Ba, razem nie ma lidera, tylko zarząd. Czyli ktoś oburza się nawet nie na osobę lidera, a na 1/9 zarządu (jestem prawie pewna, że 8/9 to jednak większość, bez względu na to, jak dziwne pomysły miałaby ta 1/9). Czyli co z tego, że program fajny, ktoś nie lubi jednej osoby, bo słyszał od kogoś, że coś tam kiedyś tam…
    (Nie mówiąc już o tym, że wspomniany zarzut jakoś nadal nie wydaje mi się gorszy niż więzienia CIA…)

    Ja jakoś nie histeryzuję, że w Razem jest mój były chłopak 😛

    • Czyli co z tego, że program fajny, ktoś nie lubi jednej osoby

      Fajny program to każdy sobie może napisać.

      To jest raczej kwestia taka jak „poseł Kalisz a jaguar”. Ja się tylko pytam, czy osoby, które kiedyś brały udział w nagonkach internetowych, teraz już dorosły i można je traktować poważnie, gdy mówią o „obronie wykluczonych”. Większa w niebie radość z jednego nawróconego grzesznika niż z dziesięciu sprawiedliwych.

      A z powodu „nielubienia jednej osoby” przez elektorat, to pan Petru wykopał Balcerowicza z partii.

      • Nie, to nie ma nic wspólnego z „nielubieniem jednej osoby”. Balcerowicz jest politykiem dłużej niż ja żyję.
        Nagonki internetowe? Może nie znam sprawy dość dobrze, ale jestem prawie pewna, że chodziło o rozmowy w zamkniętym gronie. Co ni chuja nie łapie się jako „nagonka”.

        Za to wypisywanie o kimś z nazwiska na rozmaitych blogach i forach…

  • 7

    bezpartyjna TVP brzmi utopijnie, przynajmniej tak długo, jak będzie obsadzana krewnymi i znajomymi królika. może zamiast utrzymywać molocha dałoby się go pozbyć, a w jego miejsce urządzić przetarg? w sensie pozostawić „TVP” jako markę, ale wybierać producenta na jakiś okres. państwo płaciłoby za np. 5-letnią emisję, ramy programowe byłyby elementem przetargu, np. 25-minutowa dobranocka o 19:00, brak reklam, a finansowanie takie jak zostało wspomniane. dzięki temu pieniądze nie byłyby trwonione, jak to ma miejsce w każdym państwowym przybytku.

    co do szkolnictwa — szkoła powinna uczyć przede wszystkim *myślenia*. nie może być tak, że testy eliminują resztki rozumu nie wyniszczone jeszcze przez religię. ponadto uważam, że należy dzieciom oddać prawo do indywidualności, co także oznacza, że nie należy wszystkich katować identycznym programem i równać do jednego poziomu. jedni są lepsi z matematyki, inni z języków, jeszcze inni z wf. każdy powinien mieć ogólne podstawy, choćby po to, żeby się przekonał czym się interesuje i w czym jest dobry, ale z czasem należałoby kłaść nacisk na to, co młodzież umie i chce rozwijać, zamiast wypuszczać z lekcji tysiące klonów.

    biorąc pod uwagę obecny stan finansowania posłów oraz fakt, że do sejmu trafiły takie zjawiska jak Pawłowicz, Kempa, Wróbel, Sobecka, Macierewicz — jestem za tym, żeby zlikwidować jakiekolwiek wynagrodzenia dla posłów. obawiam się jednak, że analogicznie jak w przypadku partii — pojawi się tu zjawisko korupcji, tzn. lobbingu…

    co do ograniczonej kadencyjności prezydentów — to mi się wydaje o tyle bezzasadne, że: 1. to obywatele wybierają na kogo głosują, oraz 2. jeśli ktoś rządzi dobrze i ma poparcie rzędu 80%, to czemu miałby zakończyć swoją działalność?
    nie pamiętam gdzie, ale w którym mieście prezydent nie zmienił się od kilkunastu lat i bynajmniej nie dlatego, że nie ma konkurencji. może pośrednim rozwiązaniem byłoby wprowadzenie okresu przerwy, przez które nie mógłby kandydować.

  • G.

    Żeby była jasność, akurat mnie nie podoba się obecność pani K. Paproty nie dlatego, że wiem o jakichś jej grzechach czy jakichś sprawach sprzed lat (bo nic nie wiem i nie chcę wiedzieć), tylko po prostu dlatego, że pani K. Paprota, według mnie, gada głupoty.

    • Ray Grant

      Razem ma zarząd dziewięcioosobowy i ponad tysiąc członków (i dwa tysiące w kolejce), myślę, że uda się znaleźć kogoś innego, kto zasłuży na Twój głos.

      • Niestety ordynacja wyborcza jest taka, że głosuje się na listę i zazwyczaj wchodzą ci, co są u góry listy.

      • G.

        Po przemyśleniu, masz rację. Jedna osoba, z którą się nie zgadzam nie powinna przeszkodzić mi w zagłosowaniu na partię, z którym się jednak w większości z zgadzam.

  • — „Powiążemy nakłady na edukację z PKB.”
    Z PKB jak najbardziej, ale też nie przeceniajmy edukacji… Już teraz duża jej część idzie w gwizdek, bo nie można wykorzystać nabytych umiejętności.
    — „Przywrócimy edukacyjny i kulturotwórczy charakter telewizji publicznej.”
    Popieram!
    — „Zmienimy programy nauczania tak, aby spełniały rolę wszechstronnego i obywatelskiego wychowania, a nie były dyktowane przez nacisk kolejnych testów standaryzowanych.”
    To postulat polityczny. Dojdzie do władzy inna partia i inaczej będzie rozumiała ‚wszechstronne i obywatelskie wychowanie’. Czyli zgodziłbym się, gdyby nie to, że to utopia.
    — „Ograniczymy wynagrodzenia poselskie do trzykrotności płacy minimalnej.”
    Jestem z Kaliszem. Owszem, warto powiązać wynagrodzenie parlamentarzystów z pensją minimalną by mieli interes w jej podnoszeniu, ale też warto sprawić by była to pensja atrakcyjna dla wolnych zawodów. Wyróżnienie wyróżnieniem, ale rodzina musi z czegoś żyć, a degradacja materialna odstraszy wielu ludzi. Może więc pięć pensji minimalnych?
    — „Zlikwidujemy obecny system finansowania partii politycznych. Partie będą otrzymywać fundusze celowe…”
    Można spróbować, bo obecny system wyraźnie nie działa właściwie.
    — „Biedniejsi posłowie łatwiej chwycą łapówkę w postaci lotu na Kajmany”
    Mam wrażenie, że odporność moich znajomych na korupcję jest tym większa, im mniej zarabiają. Chyba dlatego, że zgoda na pracę za niższe pieniądze oznacza też mniejsze oczekiwania i niezgodę na łamanie zasad dla pieniędzy.
    — „biedniejsze partie łatwiej chwycą uprzejmą pomoc lokalnego barona.”
    I to jest istotny problem w rezygnacji z utrzymywania partii z budżetu, ale jak rozumiem pomysły Razem ograniczają ten problem, bo partia ma na swoją działalność, tylko ogranicza się jej finanse na PR. Połączenie przejrzystości księgowości partii i limitu wpłat powinno sprawę rozwiązać. Może też partie będą wreszcie miały interes w zwiększeniu liczby członków i wewnętrznej demokratyzacji.
    — „Wprowadzimy maksymalnie dwie kadencje dla prezydentów oraz burmistrzów miast.”
    Ja bym może dał trzy… Ale to nie kwestia zasady a progu.
    — „Stworzymy nowe miejsca pracy w przemyśle. Uruchomimy w oparciu o Bank Gospodarstwa Krajowego państwowy fundusz celowy inwestujący w budowę nowego przemysłu i wdrażanie technologii rozwijanych na polskich uczelniach.”
    Szlachetne, ale nierealne. To znaczy: zwiększenie przemysłu może i realne, ale trudne; ale na nowe ‚technologie na uczelniach’ z tego co widzę, idzie więcej pieniędzy niż biznesmeni i naukowcy mogą z sensem wykorzystać. No i spodziewałbym się wysypu afer w tym zakresie… (Kolega wpadł ostatnio na przypadek przekrętu na kilkanaście milionów i zastanawia się, co może zrobić… Bo prokuratura jeszcze nie wie…)
    — „Jako kowal chciałbym przypomnieć również o miejscach pracy w „starym” przemyśle.”
    Tu Cię popieram.
    — „Wprowadzimy długofalowy plan transformacji energetycznej uwzględniający interesy osób obecnie pracujących w górnictwie, potrzeby energetyczne kraju oraz ochronę środowiska naturalnego.”
    Jestem za.
    — „Lobby górnicze po pierwsze primo lubi urządzać fajne demonstracje…”
    Ale też powiedzmy sobie szczerze, że najpierw się kopalnie zamyka, co skutkuje bezrobociem całych dzielnic, a potem się gada o potrzebie polskiego węgla, fedrowania na zwał i zatrudnia na nowo…
    Dobra polityka musi uwzględniać stopniowe wyślizgiwanie się z górnictwa, bez popadania w obie te skrajności. Tego górnicy dotąd nie doświadczyli.

    • Ray Grant

      Zgadzam się, że „wszechstronne i obywatelskie wychowanie” to coś takiego, że i Giertych się podpisze, ta część deklaracji programowej zdecydowanie wymaga doprecyzowania.

      Degradacja materialna odstraszy ludzi pazernych na kasę, więc niespecjalnie mnie martwi, że wzięci prawnicy nie będą się pchali do Sejmu. Akurat usługi prawników można outsourcować. Te przysłowiowe stolki nie powinny być atrakcyjną synekurą, tylko miejscem dla ludzi, ktorzy chcą zmieniać kraj. Zresztą sam się potem ze mną zgadzasz pisząc, że niższe zarobki zwiększają odporność na korupcję 🙂

      Mam wrażenie, że właśnie stopniowe, powolne odchodzenie od górnictwa jest tym, co postuluje Razem. Ani nagłe zamykanie kopalni, ani ich otwieranie z powrotem. Redukcja zatrudnienia o 3% rocznie, na przykład, wliczając w to administrację. Ale to jest pomysł wyssany z palca osoby, która węgla używa w kuźni, a w pobliżu kopalni była raz i nie zajrzała do środka. Liczę na to, że Razem będzie w stanie znaleźć sensowny sposób.

  • zla.m

    A skąd oni na to wezmą, z podatku progresywnego? Jakoś mi się zdaje, że a) akurat ci, którym najlepiej idzie zarabianie, najlepiej tez idzie obchodzenie prawa i jakoś sobie poradzą b) wielu ludziom przestanie się opłacać zarabiać bardzo dużo. Bo przy dużo zostaje im połowa, a powyżej tego – 25gr z każdej złotówki. To się opłaca? Masz np. 100 tysięcy rocznie (już po podatku), albo – harując prawie 2 razy tyle i zarabiając kolejne 100 tysi – aż 125 tysięcy. I łatkę złego kapitalisty. Ja bym olała, zdrowia szkoda.

    Reszta – zbiór ładnych, ale pobożnych życzeń bez konkretu. Chcą zwiększyć nakłady na edukację? Cudnie. Ile i komu zabiorą? To, co inni wytknęli – okrągłe hasła o nauce, edukacji takiej samej dla wszystkich – tu mam spore wątpliwości, czy naprawdę wszyscy muszą być poddani tej samej urawniłowce, czy inne sposoby nauczania nie są warte pozostawienia, choćby jako eksperymentu czy odskoczni dla „dziwaków”. Przemysł – ale jaki, urwał, przemysł. Rozwijany na polskich uczelniach. Tak. Ale JAKI? Włókiennictwo, maszyny, wydobycie (i czego? złota w Złotoryji?), tytanowa biżuteria, części do rakiet czy buty dla psów? To nie jest takie nieważne, nie tylko trzeba mieć przemysł sensowny (którego wyroby się sprzedadzą), ale też łatwo wdrażalny, z łatwym dostępem do surowców, fachowców oraz – idealnie – nie niszczący środowiska nat. Naprawdę, hasła to nie program.

    Mam przez to mieszane uczucia – albo mnie szanowna partia uważa za idiotkę, która to łyknie jak gęś kluski, albo w to wierzą, co świadczy o mocno zaawansowanym infantylizmie.

    PS
    A zarobki posłów – tak , są za wysokie i wkurzające, ale w skali kraju to żadne pieniądze i żadna oszczędność. Nawet tyciego przemysełka za to nie zbudują.

    • Haz

      „Bo przy dużo zostaje im połowa, a powyżej tego – 25gr z każdej złotówki. To się opłaca? Masz np. 100 tysięcy rocznie (już po podatku), albo – harując prawie 2 razy tyle i zarabiając kolejne 100 tysi – aż 125 tysięcy. I łatkę złego kapitalisty. Ja bym olała, zdrowia szkoda.”

      No właśnie nie, 75% jest od każdej złotówki powyżej 500k rocznie; czyli jeżeli zarabiasz już ponad 40 tysi miesięcznie (przed podatkiem), to owszem, będziesz od każdej złotówki powyżej tego odprowadzać 75% podatku; ale te 40 tysi się łapie na wcześniejsze progi opodatkowania, na tyle, że nie zostanie ci z tego 100k rocznie, a sporo więcej. Więc co się nie opłaca?

      Druga rzecz, to zarobki się nie wiążą liniowo z ilością włożonej pracy; to nie jest tak, że „harując dwa razy tyle” zarobisz dwa razy tyle. U CEOs (którzy są jednymi z kandydatów do takiego podatku) to się na przykład w ogóle nie koreluje.

      Zresztą serio, jakiś bankier czy inny prezes wyciągający 40k/miesiąc naprawdę haruje 20 razy bardziej niż pielęgniarka?

      • 7

        „Zresztą serio, jakiś bankier czy inny prezes wyciągający 40k/miesiąc naprawdę haruje 20 razy bardziej niż pielęgniarka?”
        nie, ale weźmy do takiego porównania np. pracownika stacji benzynowej (bez obrazy) z (dajmy na to) kardiochirurgiem — nie ta wiedza, nie ta odpowiedzialność, nie te warunki. czy to daje „20x bardziej”? nie wiem, nie potrafię tego policzyć.

        • dzejes

          Kardiochirurg operujący zarabia w Polsce ponad 42k miesięcznie? Poza tym tak, 20x więcej od pompiarza to jest stanowczo za dużo.

    • > Jakoś mi się zdaje, że a) akurat ci, którym najlepiej idzie zarabianie, najlepiej tez idzie obchodzenie prawa i jakoś sobie poradzą
      Prawda. Ale też wydaje się, że wynika to z przyzwolenia. O korzystnym wpływie szarej strefy i rajów podatkowych na gospodarkę media liberalne się rozpisywały w latach 90-tych. Może im przeszło, ale postawa przyzwolenia została.
      > b) wielu ludziom przestanie się opłacać zarabiać bardzo dużo.
      Po pierwsze, ja bym wolał zarabiać dziesięć razy tyle, nawet płacąc dużo większe podatki — i tak zostałoby mi w kieszeni dość.
      Po drugie, jak piszą inni, płace nie są liniowo proporcjonalne do pracy. Zresztą można robić porównania historyczne, czy między krajami. Obecne zróżnicowanie płac w latach 70-tych (w krajach bogatych, w tym w USA) byłoby nie do pomyślenia. Czy biedni zaczęli pracować gorzej, a bogaci lepiej? Nie — to tylko zmiana w podatkach i w panującej ideologii.

      > czy naprawdę wszyscy muszą być poddani tej samej urawniłowce, czy inne sposoby nauczania nie są warte pozostawienia, choćby jako eksperymentu czy odskoczni dla „dziwaków”.
      Przychodzi mi do głowy głównie religijne pranie mózgów, ale może masz coś innego na myśli.
      OK, dobrze, sam byłem obiektem ‚eksperymentu edukacyjnego’ (tj. nauki w gimnazjum przed ich wprowadzeniem w Polsce), ale nie sądzę by o co chodziło…

      > Ale JAKI?
      Mamy albo przemysł, albo usługi. Chyba, że ktoś chce lansować rolnictwo, ale w tej roli nawet PSLu nie widzę.
      Usługi obecnie stanowią większość produktu krajowego brutto i mawia się tu i ówdzie, że to przyszłość postindustrialna… Tak jest nie tylko zresztą w Polsce, bo we wszystkich rozwiniętych krajach. Ale usługi mają ograniczenia — np. trudno je eksportować (niektórym się udaje eksportować usługi finansowe, ale raczej drugiego londyńskiego City nad Wisłą nie zbudujemy; zresztą ci, którym się udało, udało się często z powodów politycznych, a i ich sukces jest chwiejny; strzyżenia włosów, napraw hydraulicznych, czy sklepów mięsnych nie wyeksportujemy…).
      Pozostaje więc przemysł…
      Oczywiście, jest problem „jaki”, ale też nie można wybrać jednej dziedziny — zwłaszcza, że zwykle już inni na nią postawili. Trzeba próbować z kilku, co najmniej… Pomysł Razem, by o tych dziedzinach decydowały możliwości uczelni (bo tak to rozumiem), jakiś tam jest, nawet jeśli pozostaję sceptyczny widząc, jak słabo zainteresowani rozwojem firm są ich właściciele, i jak mało praktyczne bywają uczelnie.

      > A zarobki posłów – tak , są za wysokie i wkurzające, ale w skali kraju to żadne pieniądze i żadna oszczędność. Nawet tyciego przemysełka za to nie zbudują.
      Zarobki posłów to raczej kwestia ich morale. Poseł zarabiający dużo nie utożsami się z biednym, będzie raczej spoglądał na niego z góry. To jest istotne pytanie, jak chcemy ‚ustawiać’ posłów w społeczeństwie. Posłowie elitarni i działający tylko w interesie elit? Myśmy to już przerabiali z fatalnym wynikiem.