Gdyby nie Razem

Od niedzieli trwa roztrząsanie tematu „jakie szkody przyniosło Razem”. Przez Razem ZLewSLDTRUPPPSZieloni nie weszli. Przez Razem PO nie ma większości. Przez Razem… i tak dalej. Wiktoria zebrała najciekawsze. Tymczasem ja pozwoliłem sobie na małe ćwiczenie umysłowe.

Na moim Buniu pojawiają się rozgoryczone posty osób, które związały się ze ZLewem. Często są to osoby, które lubię i cenię. Te osoby wypominają, że przecież ZLew to nie SLD i Palikot, to ruchy miejskie, Zieloni, młodzi ludzie, przez Razem pozbawieni szans na posłowanie. Jednak osoby te zdają się zapominać, że układanie list wyborczych to sztuka. Jeśli na przykład od 2001 w, dajmy na to, Gdańsku nigdy poseł SLD nie zdobył miejsca, znaczy to, że „biorące” miejsca można bez większych niepokojów oddać Zielonym, ruchom miejskim, etc. W ten sposób da się ułożyć listy tak, aby jedynki wyglądały ładnie, suwak, parytet, każde ugrupowanie ma swoje i tylko nieszczęśliwy przypadek zadecydował o tym, że to nie Zieloni mieliby większość.

No więc (nigdy nie zaczynaj zdania…) moje ćwiczenie polegało na tym, że wziąłem listy z 2011 i porównałem z 2015. Załóżmy, że Razem nie istnieje, a wyborcy SLD głosują dokładnie identycznie, jak w 2011 i dają zlewicy identyczny wynik procentowy. Poniżej efekty mojego porównania: okręg, numery na liście, które dały w 2011 miejsce w ławach sejmowych, nazwiska i afiliacje osób, zajmujących te miejsca w zeszłą niedzielę. Proszę sygnalizować, jeśli się pomyliłem, będę poprawiać.

Legnica: 1, 3
Ryszard Zbrzyzny (SLD), Monika Woźniak (TR)

Bydgoszcz: 1
Krzysztof Gawkowski (SLD)

Toruń: 1
Jerzy Wenderlich (SLD)

Lublin: 1
Janusz Palikot (TR)

Chełm: 1
Riad Haidar (SLD)

Zielona Góra: 3
Zbigniew Włodarczak (UP)

Łódź: 1
Dariusz Joński (SLD)

Piotrków Trybunalski: 1
Artur Ostrowski (SLD)

Sieradz: 24
Brak numeru 24, więc zakładam re-elekcję Cezarego Olejniczaka (teraz nr 1, SLD)

Siedlce: 1
Paulina Piechna-Więckiewicz (SLD)

Warszawa I: 1
Barbara Nowacka (TR)

Opole: 1
Anna Kubica (TR)

Rzeszów: 1
Tomasz Kamiński (SLD)

Białystok: 2
Adam Rybakowicz (TR/Ruch Palikota)

Gdynia: 1
Leszek Miller (SLD)

Częstochowa: 2
Wojciech Konieczny (bezpartyjny?, lekarz i koszykarz, nie znam tego allegrowicza)

Katowice: 1
Zbyszek Zaborowski (SLD)

Sosnowiec: 2
Sebastian Szaleniec (SLD)

Kielce: 1
Andrzej Szejna (SLD)

Olsztyn: 1
Tadeusz Iwiński (SLD)

Kalisz: 1
Leszek Aleksandrzak (SLD)

Konin: 3
Kazimierz Pałasz (SLD)

Piła: 1
Romuald Ajchler (SLD)

Poznań: 2
Marek Niedbała (SLD)

Koszalin: 1
Stanisław Wziątek (SLD)

Szczecin: 1
Adam Ostolski (Zieloni)

Przyjrzyjmy się efektom parytetu: na 21 mandatów mamy trzy kobiety. Cóż za przypadek! A jak poszło partiom niebędącym Palikotem i SLD? Jedno miejsce dla UP i jedno dla Zielonych. (Nie kojarzę Wojciecha Koniecznego, więc może to jest jedno dla PPS, nie wiem.) Czy naprawdę ZLew był zgrupowaniem ruchów miejskich? Czy naprawdę nie chodziło o stołek dla Millera, Palikota, Iwińskiego i Wenderlicha? Ar ju rili szur?

Poniżej dla odmiany zebrane przez Roberta Golańskiego rezultaty wyborów 2015, gdyby ZLew nie miał progu 8%, tylko 5%. Zwróćcie uwagę na świetne wyniki ugrupowań niebędących SLD.

zlew

Moi drodzy przyjaciele, którzy związaliście się z projektem Zjednoczonej Lewicy. Przykro mi to mówić, ale zostaliście koncertowo wydymani przez Millera i Palikota. (Głównie Millera.) Jak nie patrzeć, Zieloni zdobywają jeden mandat. Cenię Was i poważam, więc proszę, przestańcie obwiniać Razem. Jeśli winą Razem jest, że do Sejmu nie weszli Miller, Wenderlich, Olejniczak, Iwiński, Palikot, Czarzasty, Senyszyn i Dyduch, to muszę wyklikać, gdzie najłatwiej znaleźć Wielkiego Rudego Drwala i wysłać mu kwiaty. A Wy za dwa lata (bo tyle daję nowemu rządowi) pozbądźcie się złogów – naprawdę, nie doceniliście, jak ogromny jest elektorat negatywny Millera, Czarzastego i Palikota, nawet w momencie, gdy PiS wali taranem w bramę – i spróbujcie zjednoczyć LEWICĘ, a nie SLD i przystawki.

To tyle w temacie wyborów, następna notka polityczna będzie o rozwoju sytuacji w Holandii. (Spoiler: jezu jezu nieczyt.)

Zdjęcie: Leszek Miller – Adrian Grycuk (Wikimedia Commons)

  • Ktoś

    Nie jest to szczególnie istotne, czy Razem pogrążyło ZL (a więc lewicę), czy nie, ale raczej oczywiste jest coś innego: to, że żadna z formacji lewicowych nie przekroczyła progu wyborczego pomogło PiS-owi zdobyć w Sejmie samodzielną większość. I oczywiście można utrzymywać, że ZL odbierała głosy Razem, ale Ci, którzy zagłosowali na ZL a nie Razem zapewne zrobiliby tak samo, gdyby Razem nie było. Mieli alternatywę, ale wybrali ‚starą’ lewicę. Tymczasem wyborcy Razem (gdyby Razem nie startowało osobno) albo nie wzięliby udziału w wyborach albo (przynajmniej część z nich na pewno by tak zrobiła) zagłosowaliby na coś innego, może na ZL, której zabrakło raptem 0,45% głosów, żeby przekroczyć próg. I szczerze mówiąc mało mnie obchodzi, czy weszliby Miller i spółka, czy ktoś inny: lewica nadal byłaby w Sejmie, a PiS musiałby szukać wsparcia w jakiejś partii koalicyjnej, musiałby się z nią wykłócać – i nie mógłby zrobić WSZYSTKIEGO. Teraz może (no, poza zmianą konstytucji, ale to szczegół). Więc tak: Razem odpowiada za to, co się stało i jest głównym szkodnikiem ostatnich wyborów. Ci, którzy głosowali na Razem zachowali się nieodpowiedzialnie i powinni mieć teraz kaca moralnego. Wybory parlamentarne to nie jest dobry czas do ‚eksperymentowania’ wyborczego: od tego są wybory samorządowe, europarlamentarne, pierwsza tura wyborów prezydenckich – bo wtedy nie dokonuje się zmiana partii rządzącej w polskim systemie parlamentarnym. W wyborach parlamentarnych trzeba głosować rozsądnie, a głos na Razem (jak widać po wynikach i rozkładzie sił w Sejmie) rozsądny nie był (a wiadomo było, że tak będzie już po przedwyborczych sondażach).

    • Grant Thorsson

      Wyborcy Razem, Ktoś wzywa Was, abyście mieli kaca moralnego, chociaż tego nie spieprzcie. Mam nadzieję, że sobie to przemyślicie i następnym razem zagłosujecie jak zwykle na Mniejsze Zło. Wy nierozsądne hipstery.

      • Na mnie proszę nie liczyć, ja mam chirurgicznie wycięte poczucie winy.

    • i_am_keyser_soze

      Jasne, bo koalicja np. z Kukizem kosztowałaby PiS tyle trudu. Ludzie wasz brak rozsądnego myślenia jest porażający. Btw. oczywiście okazałoby się że czas na coś takiego jak Razem nigdy nie jest dobry, bo zawsze coś.

      • Ktoś

        Kosztowałaby całkiem sporo ‚trudu’ – bo przede wszystkim w każdej koalicji trzeba się dogadywać i iść na ustępstwa. A tak to PiS może realizować swój program i się swobodnie wydurniać przez 4 lata – i to jest tragedia.

        • i_am_keyser_soze

          W koalicji iść na ustępstwa? Nie byłoby żadnej koalicji – klub Kukiza były w rozpadzie po 3 miechach, PiS by ich tylko odławiał.

          • Ktoś

            W każdej koalicji idzie się na ustępstwa, bo dwie różne partie nigdy nie mają IDENTYCZNEGO programu. A odławiać posłów Kukiza PiS może i dzisiaj. Tak czy owak: gdyby nie miał większości samodzielnej byłby skazany na koalicję albo odławianie. A tak to tymi ruchami może sobie co najwyżej powiększyść większość.

    • mat

      głupie Razem, zamiast siedzieć na dupie i narzekać (jak 50% społeczeństwa, które na wybory NIE poszło-tu dyskretnie wskazuję winnych takiego a nie innego wyniku wyborów) to zrobili partię, dziwaki jakieś. Ściąć ich wszystkich.
      Powiedziała wyborczyni, która swojego „zmarnowanego” głosu nie żałuje i nie ma kaca moralnego.
      Swoją drogą nawet mój 60-letni ojciec – antyklerykał, lewak i komuch zagłosował na Razem bo cytuję „miał dosyć starych mord”.

    • ktos_inny

      Za przeproszeniem, Pan bredzi. Przede wszystkim logika tego, że lepiej już żeby Miller i spółka weszli do Sejmu tylko po to, żeby PiS nie miał większości i, uwaga – tu bezpośredni cytat z Pana – żeby przez to musiał „się (…) wykłócać”, to jakieś nieporozumienie. Czy Panu zależy na stabilnym rządzie, czy na hockach-klockach i skaczącym Janowskim? Moim zdaniem niech już PiS pokaże, co potrafi przez te cztery lata (albo dwa, jak chce autor bloga), a potem wystawi się na uczciwą ocenę wyborców – jak mu się nie uda, to według wszelkich prawideł polskiej sceny politycznej od lat funkcjonującej na zasadzie wahadła, to wtedy zniknie. A dodatkową, niewymierną korzyścią tego wyniku jest właśnie fakt, że Miller i spółka zniknęli z rządu, oby raz na zawsze.

      A już najwięcej zastrzeżeń mam do Pana teorii o sondażach. Proszę Pana, a gdyby nie było sondaży? Proszę sobie wyobrazić jedne wybory zupełnie pozbawione sondaży, które są tak naprawdę przy wyborach zbędne; jak wtedy, Pana zdaniem, miałoby wyglądać rozsądne głosowanie? Rozsądne głosowanie jest zawsze tylko i wyłącznie jedno – zgodnie z własnym sumieniem.

      • Gdyby nie Razem, gdyby nie Razem.
        Ja przypominam, że to nie Razem sobie nadało 3.62%, tylko tak zagłosowały wyborczynie i wyborcy. Widocznie mają dość pseudolewicy z Millerem i Palikotem.
        SLD (a dobrze widać, ze to głównie SLD miałoby mandaty) już było przy władzy. Obniżyło podatki najbogatszym, wprowadziło lex Blida, pozwoliło leżakować ustawie o związkach partnerskich. Nie zrobiło literalnie nic lewicowego. Co by zmieniła ich obecność w tym parlamencie?

      • Ktoś

        Oj tam, „gdyby” nie było sondaży byłoby inaczej. 😛 Partia, która w żadnym sondażu nie przekroczyła progu (a w jednym – z „Newsweeka”, tuż przed wyborami – była dokładnie na granicy) wielkich szans na osiągnięcie wstrząsającego wyniku nie miała. Oczywiście sondaże mogą się mylić. Ale raczej nie wszystkie.
        Ja tam wolę „skaczącego Janowskiego” niż dyktaturę oszołomów. 😛 Lepiej niech się kłócą niż wpędzają Polskę w ideologiczną ruinę.
        I ta, jestem zdania, że trzeba głosować odpowiedzialnie. Jeśli to oznacza głosowanie na ‚mniejsze zło’ – to proszę bardzo, lepsze ‚mniejsze zło’ niż bagno. 🙂
        Zresztą: Razem ma teraz subwencje z budżetu, ale nie wróżę im świetlanej przyszłości. Byli jednorazowym ‚przebłyskiem’, pogrążyli lewicę, a teraz staną się marginesem.
        Trzeba liczyć na jakąś lepszą lewicę za 4 lata. Ale obawiam się, że takiej, która będzie mogła zaistnieć w Sejmie nie będzie. I nową lewicą będzie PO albo jakaś jej część (po ewentualnym rozpadzie partii). Jaki kraj – taka lewica, można rzec. 😛
        I tak, głosowałem na ZL, więc jestem rozgoryczony, że projekt, który miał lewicowych wyborców jednoczyć został podkopany przez Razem.

        • i_am_keyser_soze

          ZL podkopany przez Razem? A myślałem że tylko PiS tworzy sobie równoległą rzeczywistość.

          • Ktoś

            A nie? A Zandberg atakujący Nowacką pod koniec debaty to nie było „podkopywanie”? Zresztą Razem walczyło o elektorat lewicowy, więc nie o wyborców Korwina, w małym ułamku o wyborców (tych ‚społecznych’) PiS-u i Kukiza, w małym ułamku o wyborców (tych ‚światopoglądowych’) PO i Nowoczesnej, w pozostałym: o wyborców ZL. Więc tak: Razem ‚podkopało’ ZL i to jest oczywista oczywistość.

        • Ruby

          Zlew podkopany przez Razem? Ten sam Zlew, który usilnie przed tuż przed wyborami próbował „kraść” (używam nomenklatury stosowanej przez sam Zlew) głosy ewentualnych wyborców Razem, bo przecież po chuj głosować na coś nowego, i mu się to nie udało, teraz płacze, że to Razem jemu „ukradło” głosy?
          Toż to jest śmieszne. I nie w znaczeniu zabawne, tylko ŻAŁOSNE.

          • Ktoś

            ZL nic nie zabrało Razem, bo Razem nie miało żadnego poparcia jeszcze kilka miesięcy temu. Wiadomo, że ‚odbieranie’ odbywało się w drugą stronę: jasne, że część wyborców Razem to Ci, którzy w innym klimacie (gdyby Razem nie było) głosowaliby na PO, Nowoczesną albo jeszcze coś innego, ale niekoniecznie na ZL. Ale na stówę (bo to jest oczywiste) przynajmniej część wyborców Razem zagłosowałaby na ZL. Może ZL by to wystarczyło, może nie. Tego się nie dowiemy. Ale przynajmniej byłaby taka szansa, że przynajmniej jedna z formacji lewicowych wejdzie do Sejmu.
            Zresztą: wszystko jedno. I tak to SLD i jego kręgi mają większe szanse na odrodzenie za 4 lata niż Razem na sukces większy niż tym razem. Prawdopodobnie za 4 lata nikt już o Razem nie będzie pamiętać. A jeśli będzie to poparcie partii będzie oscylować w granicach ułamka jednego procenta. Ale co naszkodzili w tym roku to ich. Do historii przejdą jako Ci, którzy pogrzebali polską lewicę. Może niektórych to cieszy – mnie jakoś nie.

        • ktos_inny

          Tylko że jeżeli przeczyta Pan powyższy wpis, to z niego wynika jasno, że Razem niczego nikomu nie zabrało, bo gdyby nawet ich nie było, to do Sejmu z dużym prawdopodobieństwem weszliby posłowie z SLD. A tak ich nie ma. I uważam to mimo wszystko za sukces tych wyborów.

          A kłótnie, o których Pan mówi, prowadzą tylko do tego, że wyborca sam nie wie, kto ma rację i kogo obarczać odpowiedzialnością za sukcesy i porażki. Dlatego uważam, że nawet najgłupsza partia będzie lepsza w większości, niż gdyby takich partii być więcej, bo przynajmniej się dokumentnie ośmieszy.

          Poza tym sondaże mają siłę tylko dlatego, że Pan i wielu podobnych ją im nadaje. To jest Pana wybór głosować pod takie dyktando, przez co wybory stają się samospełniającą się przepowiednią. Za przeproszeniem, ale to jest mentalność stadna. Właśnie takie myślenie, a nie sondaże, prowadzi do tego, że wyniki są, jakie są.

          Już nie mówiąc o fakcie, że blisko połowa obywateli do wyborów nie poszła, ale to już osobna sprawa.

          Razem być może przez te cztery lata wzrośnie w siłę, ale moim zdaniem ich problem polega na rozdźwięku między rozumieniem lewicy u nas a na Zachodzie. Na Zachodzie lewica jest formacją demokratyczną, na Wschodzie kojarzy się ją z komunizmem (u nas przecież nie bez powodu). A to są dwie różne rzeczy wrzucone do tego samego wora. Kto wie, może teraz, kiedy krajobraz polityczny się oczyścił, i oby na zawsze, zachodnie rozumienie lewicy znajdzie drogę do polskiego wyborcy. Ale czy cztery lata na to wystarczą? Zobaczymy.

          • Ktoś

            8 lat temu kłótnie w koalicji PiS-LPR-Samoobrona nie przeszkodziły Polakom w odsunięciu PiS-u od władzy. Teraz zapewne byłoby tak samo. Ja tam wolałbym, żeby PiS nie mógł robić wszystkiego swobodnie, ale żeby musiał się dogadywać z koalicjantami.

          • jeżeli tymi koalicjantami, z którymi ma się dogadać PiS, mieliby być kukizowcy (bo kto inny), to chyba lepiej, żeby PiS robił po swojemu, bo to rzadka sytuacja, w której PiS jest mniejszym złem.

  • Anka

    Nie rozumiem dlaczego miałam głosować na coś w co nie wierzę? Żeby PiS nie miało większości??? Po co ja w ogóle głosuję w takim razie??? Dlaczego obwinia się Razem, a nie połowę obywateli polskich, którzy wybory mają w dupie? Rządzi tym krajem mniejszość (albo większość, ale nie przyjmuję tego do wiadomości), nie dlatego, że glosowałam na Razem, ale dlatego, że Polacy mają w dupie głosowanie i to kto nami rządzi.
    Demokracja to demokracja. A polska tendencja do szukania winnych i ukrzyżowywania ich ją tylko psuje. Jest jak jest. Szanować trzeba tych, co jeszcze nie do końca mają w dupie wybory. Ktoś wybierać musi… Szkoda, że lewicowi, razowcy, zieloni nie przepadają za polityką i są niewierzący (zwłaszcza w politykę) 🙂
    Może gdyby każdy wierzył, że jego głos naprawdę się liczy, a nie wybierał „mniejsze zło”, jak to wyżej zauważyłeś, byłoby inaczej?

    • Ktoś

      Nikt nie każe nikomu wybierać ‚mniejszego zła’. Ale radośnie wpychać Polskę w ‚zło’ to też nie jest najlepszy pomysł. 😛

      • Anka

        Z tą „radością” to Cię trochę poniosło. 🙂

      • Anka

        Z tym „radośnie” to trochę pojechałeś, z radością i podekscytowaniem to ja poszłam tylko raz na wybory, kiedy otrzymałam dowód osobisty i udział w wyborach przypięczętowywał dorosłość. Teraz to korzystam z mojego prawa głosu po prostu i to nie ma związku z radością, lecz ze zwykła demokracją.

    • 1) Żeby PiS nie miało większości, to całkiem niezła motywacja.
      2) Najchętniej ‚głupotę podzielonej między ZL i Razem lewicy’ komentują znajomi prawicowcy, dla których wszystko na lewo od PO jest lewactwem, może i Polsce potrzebnym, ale zupełnie niezrozumiałym.

  • Robimy sobie bekę z wyborów Polaków. Będziemy z wysoka komentować jak to niepoprawnie zachowali się wyborcy Razem . Takie analizy, ja opiszę takim polskim przysłowiem „Polak głupi przed i po szkodzie”. Po pierwsze chociaż głosowałem na przegraną Zjednoczoną Lewicę, a Partii Razem boję się jak komunistów. Niestety pamiętam co to jest komunizm. Progresja podatkowa do 75 % , to nie są podatki to jest złodziejstwo przez leni, którzy chcą się dorwać do koryta. To potrafię chyba lepiej opisać powstałą sytuację. Gdyby nie było Partii Razem ich Wyborcy nie poszliby na wybory i jeśli ktoś chce , jakby to wyglądało to wystarczy wynik Razem zdjąć z mianownika i na nowo przeliczyć głosy. Czy wtedy Zjednoczona przekroczyłaby próg 8 % szczerze wątpię, ale za to odpowiedzialni są osobiście marni pokerowi gracze Miller i Palikot. Gdyby zależało im na lewicy to na szybko powołaliby jedną partię, którą obowiązywałby próg 5 %, a nie 8 %. Niestety Panowie mieli inny cel wejść do parlamentu i ograć konkurenta.Dziś mogę to napisać wybór Barbary Nowackiej na szefa koalicji to była o wiele gorsza zagrywka niż Szydło w PiS. Palikot, a szczególnie Miller zwyczajnie nie wiedzą kiedy ze sceny zejść, byli zbyt rządni władzy wpływów i rozgrywania koleżkami w partii. Dla mnie ruch KUKIZ15 to faszyści, ale mieli jedno proste hasło i jednego lidera bez konkurentów nie mieli organizacyjnego i ekonomicznego potencjału Zjednoczonej Lewicy. Nadchodzi zima, to będzie długa czteroletnia zima. Tylko, że patrząc na to Polacy to naród chłopski aspirujący do mieszczaństwa, a tam i tak wyłazi słoma. Kompletnie w tych wyborach nikt nie mówił o prawach obywatelskich, o prawach jednostki. Cały polityczny komunikat brzmi my wiemy jak uszczęśliwić cały naród. Nawet Barbara Nowacka nie potrafiła odwrócić totalitarnego pojmowania społeczeństwa jako „szczęśliwy naród to szczęśliwa jednostka” na kolejność „szczęśliwa jednostka to szczęśliwy naród”.

    • >wyborca „lewicy”
      >używanie sformułowań „chłopski” i „słoma w butach” jako określenie Polaków
      >pamiętam co to był komunizm, Partii Razem boję się jak komunistów
      >wysoka progresja podatkowa to złodziejstwo
      śmiałem się wiele raz xD

    • Razem odwołuje się do Marksa, ale poprzez lewicę zachodnią. A Zachód najlepiej się rozwijał przy wysokich podatkach od najbogatszych. (Zresztą różnice dochodowe w RFN i PRL były podobne… Nie w tym tkwił polski problem.) Oczywiście, jest pytanie, czy to dzisiaj będzie skuteczne i sensowne, ale twierdzenie, że Razem to komuna, a komuna to zło, świadczy jedynie o małej wiedzy.

    • i_am_keyser_soze

      Komuniści? Naprawdę w tym kraju to że ktoś ma bardziej lewicowe poglądy od postkomunistów, którzy udają lewicę ale nią nie są, nie oznacza z miejsca że ktoś jest komunistą.

  • Pingback: Ochłonąłem | Hubert pisze()

  • miller trafił tam gdzie jego miejsce to znaczy na śmietnik no powinien jeszcze trafić do prokuratora za oszustwa, Kiejkuty, wojnę w Iraku, ..szkoda że tak późno..

  • Wielki Czarny Kowalu, jedna rzecz: automatyczne przełożenie numerów miejsc z 2011 na 2015 może być nieco mylące, bo na przykład w Szczecinie, gdzie w 2011 do Sejmu weszła osoba z numeru 1, w 2015 weszłaby osoba z numerem 2, która zebrała więcej głosów od numeru 1. a zatem zamiast Ostolskiego z Zielonych wszedłby kolejny eseldowiec.

    ponadto chyba w 2011 należałoby zsumować wyniki SLD i palikociarzy i dopiero tę sumę przekładać na listy ZL.

    • Grant Thorsson

      Wiadomo, że poleciałem uproszczeniem – Robert Golański zrobił to sensowniej, niż ja. Ale nie należałoby zsumować wyników SLD i Palikociarzy, bo gdyby tak było, ZL właśnie odpalałby kolejnego szampana z okazji uzyskania 14.57%.

      • racja, Palikotowi ostało się 16% poparcia z 2011, za daleko poszedłem z tym sumowaniem.

  • Ja się też sekundę wahałem, czy nie zagłosować na ZL, ale jak zobaczyłem aparatczyka SLD* u siebie na jedynce i długo, długo nic, to miałem pewność, że na nich nie.
    Muszę jednak dodać, że ten potencjalny wynik ZL i jej parlamentarzystów to nie machinacja Millera, ale wybór wyborców w ostatnią niedzielę. Po prostu, za starym SLD wciąż ciągnie się pewien elektorat. Ruchy miejskie, czy Zieloni nie przyłożyli się w zauważalny sposób do ich wyniku i na miejsca w parlamencie nie mieli co liczyć.
    Co oczywiście prowadzi do wniosku, że dla wszystkich byłoby najlepiej, gdyby ruchy miejskie i Zieloni zjednoczyli się z Razem, a SLD wystartowało jako SLD (i te 7,5% zdobyło, ale jako pojedyncza partia, wchodząc do sejmu), może przytulając paru ludzi z TR, choć raczej bez samego Palikota.

    *) Nie, żeby wszyscy aparatczycy SLD byli źli. Niektórzy zrobili niezłą robotę. Niektórzy mogliby się przydać swoją wiedzą fachową o funkcjonowaniu partii i państwa od środka. Ale nie na pierwszych miejscach, nie jako jedyna reprezentacja parlamentarna „lewicy”.

  • Krzysztof

    W Szczecinie nie wszedłby wcale Ostolski z Zielonych, bo mimo 1. miejsca na liście nie uzyskał 1. wyniku.

  • Patrząc się na szczegółowe wyniki w grupach, można zaryzykować stwierdzenie, że Razem zatrzymało KORWINa i być może odebrało jednego narodowca Kukizowi. Razem uszczknęło też trochę PO, ale ta od tego nie upadła. Można się zastanawiać, czy Razem przejęło 0,5% elektoratu ZL. No ale jeśli przyjąć narrację, że grupka sfrustrowanych lewaków z fejsa zabiła hegemona lewicy, to należy dojść do wniosków, że ten hegemon lewicy, nawet gdyby się dostał, to nie dałby rady żadnej z sił tam występujących. Przykro mi, ZL (poza epizodem Palikota) od 10 lat grał bardzo defensywnie oddając bardzo dużo poparcia POPISowi.

    PIS nie mający większości szybko przyjąłby z powrotem kilku konserwatystów przejętych uprzednio przez PO (tak tak, tacy też zostali wybrani i być może z chęcią przenieśliby się do nowej partii władzy – skoro już wcześniej sprawiali takie wrażenie przenosząc się w drugą stronę). PIS oczywiście dogadałby się z poszczególnymi ludźmi z partii bezideowców. A może nawet i KORWINem, którego ZL raczej by nie powstrzymała. I i tak miałby większość. Zresztą teraz też może tak zrobić, żeby tą większość powiększyć.

    Przed Razem teraz trudne zadanie. W spadku od Millera dostała pustynię i elektorat goszczący w innych partiach. Chociaż samemu SLD może uda się jeszcze powstać – mają trochę ludzi w samorządach.

  • Pomijając już fakt, że wyborcy to nie sztony, które można sobie zabierać i oddawać w woreczkach, to:

    W Zjednoczonej Lewicy było dwóch głównych koalicjantów – SLD i Twój Ruch.

    Na Razem zagłosowało 5% dawnych wyborców SLD i 12,5% wyborców Palikota z 2011 r.

    Ale na dzisiejszego Palikota zagłosowało jedynie 16% jego dawnych wyborców – reszta uciekła do innych dziwnych partyjek – 23% do Kukiza, 15% do pana Mikke, 12% do pana Petru, 9% do PiS.

    Dlaczego więc, zamiast wygadywać farmazony o tym, że Razem kogoś zatrzymało, nie spytacie: „Janusz, k…a, coś ty narobił”? Nie rozumiem.

  • Pingback: Dlaczego nie żałuję głosu na Razem | Do your own thing()

  • Akara

    Dla mnie te wyrzuty, że Razem zaszkodziło ZL, to jest dziecinada. Razem i ZL przystąpiły do rywalizacji. Jednym z powodów dla jakich Razem powstało było rozczarowanie ludźmi reprezentującymi lewicę. Nie wiem dlaczego zarówno Partię Razem, jak i jej wyborców traktuje się jakby mieli jakieś zobowiązania wobec ZL. Tak jakby Razem wręcz musiało czynić coś dla dobra ZL. Czy to jest poważne winić Razem za to, że powstało, za to, że się nie podłożyło ZL? Wyborca znowu nie jest mężem łamiącym przysięgę wierności i odchodzącym do kochanki.

    Nie będę płakać po SLD. To partia, która mnie zawiodła. Nawet się cieszę, że wyborcy ich ukarali. Jeszcze przed powstaniem Partii Razem, pisałam, że powinien nastąpić koniec SLD, bo w tym widziałabym szansę, by lewica w ogóle mogła się odrodzić. Bardziej typowa lewica. Nawet PiS miewało bardziej lewicowego ducha niż SLD (jeśli pominąć kwestie światopoglądowe, a niekiedy nawet i bez pomijania). Razem jeszcze nie było, a już wtedy SLD nie miało się dobrze. Spodziewałam się tego, że nadejdzie taki dzień, że SLD nie przekroczy progu wyborczego. Pracowali na to od lat. Nie spodziewałam się, że to nastąpi tak szybko. Myśl, że być może teraz poniosą porażkę pojawiła się, kiedy zdecydowali się na koalicję, ale sądziłam, że mimo wszystko jeszcze dadzą radę. W sumie niewiele brakowało. Jednak z tą koalicją to się przeliczyli. Okazało się, że tutaj popełnili błąd.

    • i_am_keyser_soze

      Mamy kurde zobowiązania wobec lewicy, która nigdy lewicą nie była – to jest dopiero śmieszne.

  • @all

    zagłosowałem na RAZEM, nie żałuję, choć szkoda, że ZL nie wszedł do Sejmu.
    Czy przez Razem? Wątpię.
    Błąd pierwszy: wystawienie Magdaleny Ogórek a nie Barbary Nowackiej czy innego sensownego lidera wyborach prezydenckich.
    Koalicja a szczególnie koalicja z Palikotem, Palikot jest dużo mniej wiarygodny niż Miller, przypuszczam.
    jest też odpowiedzialny za schamienie polskiej polityki (kiedyś myślałem, że będzie błaznem, on, niestety, błaznem nie jest, jest raczej prymitywnym cynikiem, takim Giertychem lewicy, tylko mm wrażenie, że Giertych jest inteligentniejszy.

    Palikotowi i jego ruchowi (może z wyjątkiem Rozenka) życzę wszystkiego najgorszego, Nowackiej życzę wszystkiego dobrego, Lewica czy pod szyldem SLD czy innym ma szansę, Razem również.

  • Zastanawiam się, jak to technicznie zrobić, żeby zakazać ludziom głosowania na Millera i nakazać głosowanie na Zielonych, Unię Pracy i Razem?

  • Grzegorz Brzęczyszczykiewicz

    To ja się może wypowiem jako ktoś, kto „od zawsze” głosował na SLD w kolejnych mutacjach, a teraz zagłosował na „Razem”.

    Owszem, „Razem” odebrało mój głos, który poszedłby na ZL. Nie żałuję. Przecież z góry było wiadomo, że szajboprawica będzie rządzić przez następne cztery lata, więc mój „lewacki” głos nie ma żadnego znaczenia. Ani Razem, ani ZL nie powstrzymałoby prawicowej fali. W tej sytuacji lepiej zagłosować na kogoś, kto otwarcie deklaruje się jako lewica, nie wstydzi się głosić jawnie socjaldemokratycznych postulatów i jeszcze nie zdążył stracić wiarygodności.

    Po pierwsze, nie rozumiem dywagacji, czy PiS jest lepszy sam, czy z przystawkami. Ruch Kukiza to efemeryda, PiS nie musiałby robić z nimi koalicji, po prostu przekupiłby paru posłów stołkami w „odzyskanych” instytucjach. To już LPR i Samoobrona były trudniejsze do połknięcia, niż pospolite ruszenie pod wodzą kretyna. Uważam, że PiS rządziłby sam nawet, gdyby obie równocześnie weszli i ZL, i Razem – być może tylko parę tygodni straciłby na przekupywanie posłów innych partii, ale co to jest wobec 4 lat.

    Po drugie: a gdyby ZL weszła, to co by zrobiła wobec takiej przewagi partii prawicowych? Przecież połączonych sił PiS, kukizowców, korwinistów, „nowoczesnych” neoliberałów i prawego skrzydła PO i tak by nie powstrzymała. Nawet zakładając, że starym wyjadaczom z ZL nagle zachciałoby się być na serio ideową lewicą (pierwszy raz w życiu, he, he) – kto by poparł ich postulaty? Co by zrobili? Zaostrzaliby progresję podatkową razem z Ryszardem „wolny rynek” Petru? Budowaliby państwo opiekuńcze razem z PiS, który ani poprzednio nie wprowadzał prospołecznych reform, ani teraz nie wprowadzi, bo już dzień po wyborach zaczyna się ze swoich obietnic wycofywać? Liberalizowaliby ustawę aborcyjną wspólnie z Gowinem, słyszącym krzyk zarodków? No bez jaj.

  • @Grzegorz Brzęczyszczykiewicz

    Bardzo sensowny koment, w ogóle mnie śmieszy opowiadanie, że PIS wraz z Kukizem czy Korwinem, to by było mniejsze zło. W egzotycznym duecie (czy gdyby wszedł Korwin tercecie) to PiS byłby mniejszym złem i bardziej stabilną i przewidywalną partią.
    Gdy były takie sondaże wcześniej w stylu że wejdą PiS, PO ze słabym wynikiem i ewentualnie kukizowcy (przynajmniej takie obawy miałem po wyniku Kukiza w wyborach prezydenckich), to głosowałbym na PiS, bo wolę PiS sam niż PiS z kukizowcami czy korwinowcami.

  • lis

    nie będę wchodzić w polemiki polityczne. chciałam tylko zauważyć, że wielka gęba millera na dzień dobry na twoim blogu PRZERAŻA czytelnika. dziękuję za uwagę. buzi.

  • Aurelion
    • Grant Thorsson

      Interesujące i przerażające…