Jak popełnić samobójstwo szybko i skutecznie

Moja ostatnia próba samobójcza miała miejsce 4 października 2012 roku, dzień po otrzymaniu diagnozy ChAD. Jak łatwo zauważyć, była nieudana.

Fascynuje mnie dobór słów. Udana próba to taka, która kończy się śmiercią, nieudana – przeżyciem. W słowie „nieudana” czai się sugestia, że próbowałem za kiepsko. Po nieudanej próbie opracowałem nawet dwa sposoby na to, żeby się zabić na sto procent, szybko, względnie bezboleśnie i skutecznie. Niestety nie znalazłem sposobu, żeby zachować przy tym godność i decorum, nie wymyśliłem też, jak to zrobić, żeby moje zwłoki odkryła najlepiej przypadkowa, niezwiązana ze mną osoba, a przede wszystkim – żeby nie skrzywdzić nikogo z ludzi, którzy mnie kochają. Ale w stanie umysłu, w którym byłem wtedy, liczyła się tylko skuteczność, poza tym depresja wdzięcznie podpowiadała, że i tak nikogo nie obchodzę i nikt mnie nie kocha, więc nie ma o czym mówić.

Wiem, jak to jest nie widzieć żadnego innego rozwiązania, niż tylko śmierć, w miarę możliwości natychmiastowa. Wiem, jak to jest podchodzić do drzwi balkonowych, naciskać klamkę i cofać się, zastanawiając, czy nie powinienem być o parę pięter wyżej. Wiem, jak to jest wstukiwać w Google „jak popełnić samobójstwo szybko i skutecznie” i robić notatki z kolejnych odnalezionych wpisów, jednocześnie nie widząc braku logiki, bo skoro ta osoba zna idealny sposób na popełnienie samobójstwa, to nie powinna pisać o tym na forach internetowych, tylko leżeć w gustownej trumnie.

Samobójstwo, wbrew pozorom, jest bardzo trudno popełnić. Bardzo łatwo jest natomiast stracić wzrok, rozwalić sobie wątrobę lub nerki, stracić władzę w nogach i/lub rękach, spędzić resztę życia na wózku inwalidzkim. Miałem szczęście – moje próby były zupełnie nieudane, władam nadal rękami i nogami, widzę niezgorzej (jeśli nikt mi nie schowa soczewek kontaktowych), a przede wszystkim jestem strasznie wdzięczny Bogom i ludziom za to, że mi się nie udało.

4 października 2011 roku byłem, że tak powiem, w trakcie, kiedy zadzwonił telefon. Kumpel, który widział mnie wczoraj i widział, że byłem w strasznym stanie.

– Co robisz? – spytał.

– Nie powiem ci – odpowiedziałem.

– Dlaczego nie?

Milczałem.

– Cokolwiek robisz, natychmiast przestań – zażądał. – Jadę do ciebie. Mam teraz spotkanie, 45 minut, wytrzymasz?

– Nie – odpowiedziałem, z radosnym uśmiechem szaleńca.

– Dobra, już wychodzę z pracy. Nic nie rób, dopóki nie dojadę.

Dzwonił do mnie co pięć minut, zawiadamiając, że stoi w korku, że jest na tej a tej ulicy, że już dojeżdża. Dojechał na czas. Zawiózł mnie na ostry dyżur psychiatryczny. Żyję. I ogromnie się z tego cieszę, chociaż w tamtej chwili byłem nawet nie tyle wściekły, co zrezygnowany. 4 października 2011 moje życie się skończyło, a przynajmniej tak to wyglądało z miejsca, w którym się znajdowałem. Nie chciałem przeżyć ani jednego dnia więcej w takim stanie.

Kluczowe słowa: „w takim stanie”. Osoby, które chcą popełnić samobójstwa, na ogół wcale nie chcą przestać żyć. Chcą przestać żyć tak, jak żyją w tej chwili. Desperacja podpowiada rozwiązanie ostateczne. Tym, którzy mówią, że samobójstwo to tchórzostwo, chętnie obiłbym mordy. Samobójstwo wymaga naprawdę straceńczej odwagi, wymaga przełamania najsilniejszego tabu, jakie wmontowała w nas Natura – chęci przeżycia za każdą cenę. W chwili, kiedy docieramy na samo dno, wykopujemy w nim głęboki dół i zanurzamy się, aż przestaniemy widzieć światło przestaje mieć znaczenie to, jak będą się czuć z naszą decyzją rodzice, dzieci, partner lub partnerka, rodzeństwo, przyjaciele, znajomi, sąsiedzi. Liczy się tylko wyjście z dołu, a mózg – oczadziały depresją, desperacją, rozdzierającym smutkiem – podpowiada nam tylko jedno wyjście.

Mózg kłamie. Z każdej sytuacji jest więcej niż jedno wyjście. Tyle, że my nie umiemy go w tym momencie znaleźć. To nie znaczy, że ono nie istnieje. Pozwólmy komuś innemu, aby zanurkował do naszego dołu i wyciągnął nas za rękę.

116 123 –Ogólnopolski telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych. Bezpłatna Poradnia Telefoniczna dla osób przeżywających kryzys emocjonalny. Osoby dzwoniące mają prawo do zachowania anonimowości. Usługi poradni Telefonicznej 116 123 dostępne są dla każdego, kto potrzebuje wsparcia i pomocy psychologicznej. Każda osoba dzwoniąca jest traktowana w taki sam sposób bez względu na płeć, rasę, czy religię, wykształcenie, orientację seksualną czy pochodzenie. Linia jest czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 14.00 – 22.00. Masz kłopoty, problemy, potrzebujesz wsparcia? Zadzwoń!

22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna

116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży. Numer 116 111 jest linią anonimową (dzwoniąc nie musisz podawać swojego imienia, nazwiska, ani adresu zamieszkania, a numer 116 111 nie jest widoczny w rachunku za telefon, ani na billingu). Połączenia z telefonów komórkowych i stacjonarnych są bezpłatne. Linia jest czynna od poniedziałku do piątku, w godzinach od 12 do 20. Telefon jest przeznaczony dla dzieci i młodzieży w wieku od 7 do 18 lat. Masz kłopoty w domu, w szkole, z rodzicami, czy rówieśnikami? Zadzwoń. Więcej informacji znajdziesz na stronie www.116111.pl

800 12 12 12 – Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka – jest telefonem skierowanym do wszystkich dzieci potrzebujących pomocy. Dzwoniąc pod ten numer moźesz porozmawiać ze specjalistą, który postara się Ci pomóc. Połączenie jest bezpłatne z telefonów stacjonarnych oraz komórkowych w sieci Orange. Linia działa w godzinach od 8:15 do 20. Więcej informacji znajdziesz na stronie www.brpd.gov.pl

801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”. To telefon dla osób, które są ofiarami przemocy w rodzinie lub mają informacje o osobach doświadczających takiej przemocy w swoich domach. Połączenie z numerem 0 801 12 00 02 jest płatne tylko za pierwszy impuls, wg stawek operatora. Linia jest czynna od poniedziałku do soboty, w godzinach od 8 do 22 oraz w niedziele i święta w godzinach od 8 do 16.

801 19 99 90 – Ogólnopolski Telefon Zaufania Narkotyki – Narkomania. Pod tym numerem otrzymasz wsparcie w przypadku, gdy Twoim problemem są narkotyki i uzaleźnienie od narkotyków. Pod numer 0 801 19 99 90 moźesz zadzwonić zarówno wtedy, gdy problem dotyczy Ciebie, jak i bliskiej Ci osoby. Telefon jest czynny codziennie, w godzinach 16-21. Informacje związane z problematyką narkotyków i narkomani oraz zapobieganiu tym zjawiskom znajdziesz równieź na stronie www.narkomania.org.pl

22 692 82 26 – całodobowy telefon zaufania Krajowego Centrum ds. AIDS. Więcej informacji znajdziesz na stronie www.aids.gov.pl

800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej

800 12 02 26 – Policyjny Telefon Zaufania. Linia bezpłatna, czynna codziennie w godzinach od 8 do 22

513 56 89 34 – hostel interwencyjny dla osób LGBT (Warszawa) numer całodobowy

http://www.kph.org.pl/en/kontakt Strona Kampanii Przeciw Homofobii

Niemcy:

0800 1110111

chat: https://chat.telefonseelsorge.org/index.php

Wielka Brytania:

http://www.samaritans.org/

Belgia:

1813 – Centrum Zapobiegania Samobójstwom. Telefon czynny 24/7, czat dostępny na stronie http://www.zelfmoord1813.be/

Holandia:

0900 0113 – telefon czynny 24/7, czat na stronie https://www.113online.nl/nu-praten dostępny od poniedziałku do piątku w godzinach 10-23, w weekend w godzinach 12-23.

020-627 35 57, 06-12342882GGZ Keizersgracht, przychodnia zdrowia psychicznego świadcząca pomoc w języku polskim

Do powyższych dodam zwyczajne 112 – i tam można zadzwonić i poprosić o pomoc. Ja miałem szczęście i kumpla, któremu jestem winien życie. Eugenia, o której pisałem jakiś czas temu, miała mnie. Gdybym wtedy dokonał „udanej” próby, po kilku latach Eugenia zrobiłaby to samo. Ona też ma za sobą „nieudaną” próbę i obmyślony solidny sposób. Dzięki mnie, nigdy nie wprowadziła go w życie.

Przez pewien czas żyłem po prostu z rozpędu; na ostrym dyżurze dostałem proszki, które otępiły mnie na tydzień tak, że miałem problem z utrzymaniem się na nogach. Potem wreszcie dostałem własnego lekarza i terapeutę, nowe medykamenty, a potem zaczęło się robić lepiej. 4 października 2011 nie wierzyłem, że może być lepiej. Myliłem się i dzięki temu, że moja próba samobójcza była „nieudana” dożyłem chwili, gdy to zrozumiałem.

Skąd teledysk na początku? Pet Shop Boys są moim ulubionym zespołem od 1990 roku. Przez pewien czas wydawali płyty albo strasznie niedobre (Release), albo zwyczajnie takie sobie (Yes, Fundamental). 30 kwietnia 2013 ukazał się singiel „Axis”. Po latach kupowania albumów Pet Shop Boys wyłącznie z przyzwyczajenia nagle dostałem w twarz kawałkiem, który zmiótł cały kurz, którym pokrywała się ich kariera, energetycznym, mocnym, oryginalnym i podniecającym. Kupiłem piosenkę na iTunes i słuchałem jej w kółko, z gęsią skórką, myśląc: „Bogowie. Gdybym się zabił, nigdy bym tego nie usłyszał. Dla tej piosenki warto było żyć.”

Nie zabijaj się. Śmierć jest permanentnym rozwiązaniem często tymczasowego problemu. Po „udanej” próbie samobójczej nie ma „undo”. Zadzwoń pod któryś z podanych numerów; zadzwoń do kolegi lub koleżanki; zadzwoń do brata lub siostry. Wyciągnij rękę i pozwól, aby wyciągnięto Cię z doła, w którym siedzisz. Twoje życie może się zmienić – zaręczam. Chciałbym, żebyś dożyła lub dożył tej chwili, kiedy coś dotknie Cię jak „Axis” Pet Shop Boys mnie. Chwili, kiedy będziesz całym swym jestestwem wdzięczna za to, że próba się nie udała – a jeszcze lepiej, w ogóle nie nastąpiła.

Przeczytaj również:

http://tattwa.pl/2015/06/jak-sie-zabic-2.html
http://haloziemia.pl/jak-popelnic-samobojstwo/
http://archiwumchaosu.blox.pl/2015/06/Jak-skutecznie-i-bezbolesnie-popelnic-samobojstwo.html
http://zudit.pl/index.php/2015/06/15/jak-skutecznie-i-bezbolesnie-popelnic-samobojstwo/
http://mojatrawa.pl/jak-skutecznie-popelnic-samobojstwo.html
http://paulinawnuk.com/2015/06/jak-popelnic-samobojstwo-recepta-na-szybka-i-bezbolesna-smierc.html
http://www.nishka.pl/jak-popelnic-samobojstwo/
http://www.riennahera.com/2015/06/jak-skutecznie-i-bezbolesnie-popelnic-samobojstwo.html
http://fitly.pl/jak-skutecznie-i-bezbolesnie-popelnic-samobojstwo/
http://frontdomowy.pl/2015/06/15/jak-skutecznie-popelnic-samobojstwo/
http://mojadziewczynaczytablogi.blogspot.com/2015/06/jak-najlepiej-sie-zabic.html
http://www.fabjulus.pl/2015/06/jak-szybko-i-bezbolesnie-popelnic-samobojstwo.html
http://tamtastronalustra.blog.pl/2015/06/15/jak-skutecznie-i-bezbolesnie-popelnic-samobojstwo-2/
http://roweroweporady.pl/jak-szybko-i-bezbolesnie-popelnic-samobojstwo/
http://blog.lukeparadise.pl/jak-popelnic-samobojstwo-3-porady/
http://nietylkopasta.pl/najlepsze-sposoby-na-samobojstwo/
http://www.szczesliva.pl/jak-sie-zabic-szybko-i-skutecznie-i-bezbolesnie/
http://www.jaskolczarnia.pl/jak-skutecznie-sie-zabic/
http://przemyslniki.blog.pl/jak-skutecznie-i-bezbolesnie-popelnic-samobojstwo/
http://www.okularnica.com/jak-szybko-i-bezbolesnie-popelnic-samobojstwo/
http://madee.pl/jak-skutecznie-i-bezbolesnie-popelnic-samobojstwo/
http://stylisheast.blogspot.com/2015/06/jak-skutecznie-i-bezbolesnie-popelnic-samobojstwo.html
http://www.alniac.com/jak-popelnic-samobojstwo/
http://dagonfly.pl/index.php/categories/lifestyle/137-samobojstwo-skuteczne-sposoby
http://jestemspragniona.pl/jak-skutecznie-i-bezbolesnie-popelnic-samobojstwo/
http://frontdomowy.pl/2015/06/15/jak-skutecznie-popelnic-samobojstwo/
http://www.ninawum.com/jak-popelnic-samobojstwo/

Inspiracja: http://stayfly.pl/2015/06/stop-samobojstwom/

  • Da radę uaktywnić linki z listy? Byłoby wygodniej.
    Chyba że technika focha, to tylko sprawdzam czujność 🙂

    • Ray Grant

      Grrr, myślałem, że się same aktywowały. Zaraz to zrobię.

  • Pomyślałam, że tu napiszę, bo tu nikt mnie nie czyta, a nie mam awatara.. Psychiatra tłumaczyła mi że depresja jest jak cukrzyca 1, że z tego wyleczyć się nie da, tylko lekami można podtrzymywać jako taki dobrostan. Ale cukrzycy nawet na najlepszej insulinie nie chcą żyć tak. I ona tego nie łapie, więc się na razie pożegnałyśmy

    • LurkerkaBorgia

      Ha! Mój psychiatra, jak po ośmiu latach leczenia i wypróbowaniu bodaj wszystkich dostępnych na rynku specyfików powiedziałam smętnie, że już chyba nigdy z tego* nie wyjdę, to z wyraźną aprobatą odparł, że „CZASAMI DOBRA JEST POKORA WOBEC CHOROBY”.

      *dystymia, anhedonia, nie wiem, czemu kolejni psychiatrzy, z tytułami do profesorskich włącznie, się krzywili, jak wymieniałam te nazwy i mieli miny jakby chcieli powiedzieć, że czegoś takiego nie ma. Ogólnie jest ten problem, że dla psychiatry człowiek z dystymią to osoba zdrowa, no bo przecież do pracy jest w stanie chodzić.

    • Ray Grant

      Przyszedłem w poniedziałek do swojej psychiatrki ze strasznym dołem i natrętnymi myślami o samobójstwie, wypłakałem się, a ona powiedziała mi, że jeśli tracę nadzieję, to żebym pożyczył od niej, bo ona we mnie wierzy i ma mnóstwo nadziei. I wiecie co? Pomogło. Wybór dobrego psychiatry to jednak bardzo ważna rzecz.

      • LurkerkaBorgia

        Przy czym „dobrego” należy chyba rozumieć jako „nadającego na tych samych falach, co pacjent” (chociaż to raczej psychoterapeutów dotyczy), bo jakby mnie ktoś wyjechał z tekstem o pożyczaniu nadziei, tobym chyba wyszła trzaskając drzwiami, niestety.

        • Dotyczy obu rodzajów. Ja rozumiem, ze trudno się dostrajać do każdego pojeba jakiego się ogląda. Ale miałam wrażenie że się gdzieś mijamy.. tylko ilu trzeba dostrajać żeby znaleźć? jest jakiś system?

          • Ray Grant

            Oj, nie wiem. W poprzednim szpitalu miałem stażystów zmieniających się czasami co pół roku, czasami co trzy miesiące, a rekordzistę widziałem dwa razy. Jak się łatwo domyślić, nie było to nazbyt pomocne. Teraz też mam stażystkę, ale na półtora roku tę samą, do tej pory już świetnie się znamy. Lepszej lekarki w życiu nie miałem, współpracuje mi się z nią wspaniale i już się martwię listopadem, bo wtedy niestety odchodzi. W sumie jest albo dziesiąta, albo jedenasta.

        • Ray Grant

          Do mnie dotarła doskonale i poniekąd na falach mojej religii. Słuchać trzeba umieć, moja doktor umie. Na pewno nie każdemu by pomógł taki tekst, ale dla mnie był doskonały.

      • Laciata

        Nie chodze do psychiatry bo jakos tak mam problem z wyplakaniem sie do obcej twarzy a jak pomysle ze zanudzam ja kolejna smetna opowiescia o nieudanym zyciu to i psychiatrze sie zyc odechce..
        Ogolnie dziekuje za wpis- totalnie przypadkowo znaleziony podnisl na duchu i przynajmniej tymczasowo jeden trup mniej.
        Gorzej z tymi klapkami na oczy jak ktos siedzi obok ciebie i pokazuje ci tylko jedna opcje wyjscia z sytuacji.

        • Ray Grant

          Bardzo się cieszę, że podniosłem trochę na duchu i ściskam wirtualnie.

          Co do psychiatry, mi pomogło zrozumienie, że na tym polega ich praca. Przecież idąc do sklepu nie myślę, że pani za kasą będzie mnie musiała obsługiwać, a może nie ma na to ochoty. Psychiatrze płacisz (albo NFZ płaci) właśnie za wysłuchanie Ciebie i Twoich opowieści. Sam nie mam absolutnie żadnych wyrzutów sumienia, zanudzając swoją psychiatrkę i terapeutkę opowieściami średnio co dwa tygodnie – a dzięki temu otrzymuję właściwie dobraną pomoc. Zdecydowanie zalecam porzucenie myśli o zanudzaniu – możliwe, że będzie o tym wpis za parę dni.

          Pozdrawiam z Amsterdamu!

      • 13

        ja chce się zabić ale się boje chciałam pogadać z kimś ale się boje nie wiem co zrobić …

        • Grant Thorsson

          Po pierwsze – ściskam mocno. Po drugie – zachęcam do skorzystania z numerów telefonów podanych w tekście notki. Nie wiem, w jakim jesteś wieku, ale dostępne są numery zarówno dla dorosłych, jak i dla młodzieży. Mam wielką nadzieję, że uda Ci się znaleźć tam pomoc.

          • Gall

            Śmieszne te telefony :/. Wszystkie dostępne w sztywnych ramach czasowych i do tego w jakichś dziwnych godzinach, tak jakby samobójstwo miało się planować tylko między 14.00 a 22.00. Czyli od 14.00 do 22.00 ci pomożemy, ale później to sobie człowieku radź sam, bo my idziemy spać. A ja mam wrażenie, że znacznej liczbie zdołowanych osób najgorzej jest późnym wieczorem lub w nocy. I nie sądzę, aby ktoś, kto ma ochotę się zabić i jest mu naprawdę źle, będzie czekał do godziny 14.00, aby o tym pogadać. Bez sensu.
            Przynajmniej jeden telefon powinien być dostępny całodobowo.

          • Grant Thorsson

            To niestety zupełnie nie ode mnie zależy, ale masz 100% racji. Aż trudno uwierzyć.

  • Gammon No.82

    Cholera, po co ja to napisałem, @Ray_Grant usuń i przepraszam.

    • Ray Grant

      Usunięte.

  • Dzięki.

  • Ray Grant

    Do osoby, która wie, że o nią chodzi: próby spamowania reklamami pod tym wpisem uważam za chamstwo. Jeśli życzy Pani sobie reklamować się na moim blogu, proszę skorzystać z zakładki Kontakt, porozmawiamy o cenie.

  • straszne

    Gdybym chciał popelnić samobójstwo i wszędzie widział że ludzie oszukują i wklejają te numery telefonów, to poczułbym się bardzo samotnie. Straszne odrzucenie i alienacja. Myślisz, że samobójca, nie wie, że może sobie zadzwonić na słynny telefon zaufania?
    Uważam, że cała akcja tak na prawdę zachęca do samobójstwa, a publikatorzy mają krew na rękach. Straszne, ale prawdziwe i pomyśleć, że wymyślili to pedagodzy, psychologowie i inne mądre głowy.
    Zerowa wiedza o samobójcach!!

    • LurkerkaBorgia

      Z zachęcaniem to bym nie przesadzała, ale fakt, że na kogoś w ostrej fazie depresji raczej nie podziała argument w rodzaju „nigdy nie wiesz, co przyniesie jutro” (padł pod którymś z linków) czy „wyjdziesz z tego, zaręczam”. Ja nie jestem w ostrej fazie, ale przeczytałam ze cztery linkowane notki i zrobiło mi się gorzej.

      • Ray Grant

        Znaczy lepiej by było, gdyby osoby szukające skutecznych metod popełnienia samobójstwa rzeczywiście na nie trafiały?

        Dodam background. 4 października 2011 nie zacząłem od razu od robienia sobie krzywdy. Najpierw zadzwoniłem do szpitala, w którym miałem się później leczyć, powiedziałem, że jestem w niebezpieczeństwie i potrzebuję pomocy, na co pani recepcjonistka odparła „proszę mnie nie szantażować”. Potem zadzwoniłem do lekarza rodzinnego, gdzie recepcjonistka powiedziała, że szpital musi mi pomóc i żebym się nie zniechęcał, tylko dzwonił dalej. W tym momencie wyczerpały mi się siły. Bardzo bym chciał mieć pod ręką podane w notce numery w wersji niderlandzkiej, ale nie miałem.

        Wiadomo, że nie istnieje idealny sposób pomocy wszystkim osobom w stanie desperacji. Ale uważam, że lepiej podać numery i napisać coś (mam nadzieję) zachęcającego do prób przeżycia, niż nie robić nic.

        • Polska Poradnia Zdrowia Psychicznego w Amsterdamie:tel. 020 – 627 35 57

          • Grant Thorsson

            Bardzo dziękuję!

    • straszne, jako osoba do całkiem niedawna mająca tendencje, by myśleć o własnej śmierci nie mogę się z Tobą zgodzić, nie do końca. Poczucie odrzucenia i alienacji przyszły samobójca i tak miał, zanim w ogóle zaczął grzebać w internecie. Nie wiemy, jaki impuls i kogo może uratować przed popełnieniem głupstwa. Ja w każdym razie wypraszam sobie sugerowanie, iż pisząc notkę tego typu „mam krew na rękach.” Rozumiem, że czujesz się chujowo, ale to nie powód, by ciężko bogom ducha winnych obrażać ludzi.

    • Durna akcja

      Ta akcja nie zachęca do samobójstwa, ale wkurwia co niemiara. Faktycznie jakiś debil to wymyślił. Większość tych ludzi nawet nie otarła się o prawdziwy stan w jakim znajduje się samobójca. Trafiło mi się nawet na blog gdzie jakiś przygłup powypisywał sobie śmiechowe sposoby popełnienia samobójstwa a banda idiotów bawi się pod nim co niemiara. Powklejali sobie kilka numerów, na które się dodzwonić nie można i myślą, że zbawiają świat. Najgorsze jest to, że teraz nie można dotrzeć do ludzi, którzy naprawdę pomagają i mają pojęcie o problemie. Kiedyś trafiłam na konkretne forum. Teraz go potrzebuję i znaleźć nie mogę. Także dziękuje wam serdecznie za to gówno, które nazywanie akcją ratowania samobójców. Wy się pewnie dobrze z tym czujecie, my nie.

      • Ray Grant

        Nie przeczytałaś mojej notki, prawda?

        Edit: Podaj adres tego bloga, zgłoszę go policji. Jeśli znajdziesz adres forum, podrzuć, a ja go opublikuję.

  • A ja wsadzę kij w mrowisko, odrzucacie samobójstwo w każdej sytuacji?
    Nie mówię tu o depresji, mówię tu o wyborze.
    Samobójstwo jako wybór, jako świadoma decyzja lub jako choćby droga wyjścia (choćby i nigdy nie realizowana)
    Bo ja np. tak jak nie jestem przeciwny eutanazji, to i nie jestem przeciwny samobójstwu.
    I czy w ogóle dopuszcza się tu myśl, że samobójstwo może być nie skutkiem depresji i problemów?
    No i filozoficznie, można nie mieć lub mieć mniejszy instynkt macierzyński czy nie można nie mieć lub mieć w obniżonej instynkt przetrwania.

    • Ray Grant

      Wiesz, jako osoba mająca za sobą kilka (nieważne, ile) prób samobójczych odpowiem Ci tak: wtedy wydawało mi się, że to mój świadomy i słuszny wybór. Teraz ogromnie się cieszę, że nic z tego nie wyszło.

  • Al

    Depresja niekonieczna by ze sobą skończyć. Jeśli człowiek jest pozbawiony środków do życia i praktycznie nie ma szans na ich zdobycie, a nie ma zamiaru wylądować na ulicy to samobójstwo jest jedynym rozwiązaniem.

    Od dziecka nie cierpiałem huku, sprawiał ból, ale mnie to specjalnie nie przeszkadzało, rzadka z tym styczność była. Tzw ustawa Wilczka z 1988 uwolniła handel pirotechniką (w latach 80 to chyba w ogóle był zakazany) by to robić wystarczyło zgłosić do ewidencji działalności gospodarczej, ograniczeń wiekowych tez nie było i dzieciak mógł kupić ładunek wybuchowy zdolny go zabić
    (istniejący teraz zakaz sprzedaży nieletnim to i tak fikcja).
    Było trochę takich śmiertelnych ofiar petard, sporo kalek z własnej i nie tylko winy przybyło.

    Wtedy zaczęło się robić nieprzyjemnie, ale piekło dla mnie zaczęło się gdy w pobliżu,w centrum osiedla w 93 roku, otworzono sklep z petardami, zniknął na początku tego wieku, tuż obok szkoła i dzień w dzień musiałem wysłuchiwać głośnych detonacji. Głośny huk wywołuje u mnie silny, trwający kilkanaście sekund, pulsujący ból w uszach i głowie, a masochistą nie jestem. Bliskim znajomym wtedy urodziło się dziecko, musieli je trzymać w łazience, przy pozamykanych drzwiach przedpokoju, i chyba jakieś zatyczki do uszu dzieciakowi wkładali, drżąc by jaki piecyk gazowy sąsiadów nie wyprodukował tlenku węgla (to ten sam rok w którym wprowadzono ochronę „życia poczętego”). Oczywiście interweniowali gdzie się da, bez efektu, po pół roku spakowali się i wyjechali do normalnego kraju. Namawiali mnie bym z moją dziewczyną z nimi jechał, stale żałuję i przeklinam siebie, że tego nie zrobiłem. Przecie osiedle mieszkaniowe nie może być strzelnicą, coś z tym zrobią myślałem. Okazuje się, że w Polsce jak najbardziej może. Trzymałem się przez dwa lata, oczywiście miałem stale zatyczki w uszach, stres przy wychodzeniu na ulicę ogromny, parę razy mocno „po uszach” oberwałem, ale jakoś w miarę normalnie jeszcze funkcjonowałem. Potem organizm odmówił posłuszeństwa, zacząłem nerwicowo reagować nawet na odległe wybuchy i doszła alergia na burze i to taka, że zwykły nocny błysk bez huku powoduje, że serce mnie skacze do gardła,a nawet jeden odległy niegłośny wybuch potrafi mnie przez kilka dni trzymać w stanie napięcia nerwowego. Bez zatyczek w uszach w ogóle teraz nie wyjdę na ulicę.
    To wszystko wykluczało i wyklucza stałą pracę.
    Najlepiej czułem się, odetchnąć mogłem, siedząc na fotelu z książką czy gazetą pozamykany w łazience i mając w uszach stopery, a na głowie słuchawki. Wtedy nic nie słyszałem. Oczywiście interweniowałem pisałem, pisma gdzie się da min RPO, MSW. G…. to dało. W końcu nawet do Strasbourga, sprawę odrzucono, ale dopiero w drugim etapie. Dopiero pod koniec lat 90 dowiedziałem się na co cierpię – rodzaj nadwrażliwości dźwiękowej. http://csim.pl/p-7/ABC_Laryngologii/showElement/36
    Gdybym mieszkał w normalnym kraju Szwajcaria, Niemcy cz Norwegia do tego wszystkiego by nie doszło i do głowy by mnie nie przyszło by kończyć samobójstwem swoje życie. A tak, to szukam, skutecznego i w miarę bezbolesnego sposobu skończenia ze sobą.

    • Ray Grant

      Bardzo mi przykro. Oczywiście rozumiem problem. Być może pewnym rozwiązaniem mogłyby być zatyczki stosowane przez muzyków, można je zamówić dostosowane do kształtu uszu, wycinają tylko niektóre częstotliwości dźwięku, pozostawiając te, które występują w ludzkim głosie. Używamy (ja i drugi kowal) ich w kuźni.

      Czy nie wchodzi w grę przeprowadzka? Być może znajomi mogliby pomóc, zakładam, że zaczepili się już w kraju przeznaczenia? Albo nawet w kraju, zamieszkanie w mniejszym miasteczku lub wsi? Ponadto spróbowałbym zacząć pisać pisma jeszcze raz, zakładając, że minęło kilka lat – przepisy się zmieniają.

      Mam nadzieję, że znajdzie się dla Pana jakieś rozwiązanie inne, niż to, którego Pan szuka. Trzymam kciuki. Żałuję, że nie mogę bardziej pomóc.

  • Gerricault

    @Ray: Chciałem Ci bardzo podziękować za ten wątek. Jest w tym pewna piękna, odwrócona symetria, że osoba, która uważała się za przypadek beznadziejny teraz inspiruje nadzieję w innych.
    Życzę tego wszystkim potencjalnym samobójcom, którzy natkną się na ten wpis. Ray na pewno jest wspaniałą osobą, ale nie tylko on posiada zdolność urealniania swojego potencjału 😉

    @grześ: Osoba realizująca zamiar samobójczy zawsze działa pod wpływem silnych emocji, zawężających jego zdolność do klarownej oceny zysków i strat tego co właśnie ma zamiar zrobić. Taki mechanizm jest konieczny, to rodzaj znieczulenia, które umożliwia zabicie się pomimo instynktu samozachowawczego. I ten mechanizm akurat tak bardzo służy naszym interesom, jak przestarzała ewolucyjnie reakcja na stres- czyli szkodzi. Dobrze jest w takim wypadku nie korzystać z przestarzałych mechanizmów, ale z tych bardziej zaawansowanych- to jest z kontaktu z drugą osobą. Szczególnie z taką, która jest ci w stanie pokazać to czego ty akurat nie widzisz.

    • LurkerkaBorgia

      A tak z ciekawości – jak się P.T. dyskutanci odnoszą do sytuacji, w której samobójstwo popełnia lub planuje osoba dotknięta ciężką, nieuleczalną chorobą? Na przykład neurodegeneracyjną albo coś.

      • Ray Grant

        Mógłbym uciec w łatwiznę i powiedzieć „u nas jest eutanazja”. Nie umiem się odnieść do tej sytuacji. Sam dawno zaplanowałem, że usunę się z padołu w momencie diagnozy Alzheimera lub demencji, nie powiem, jak. Nie mam odpowiedzi dla każdego i na każde pytanie. Przykro mi.

  • Dołączam. Nie wiem czy jest poprawne, bo nie łapałem jeszcze za nóż i nie balansowałem na krawędzi parapetu, ale mam swoje spojrzenie na temat i dzielę się nim w dobrej wierze.

    https://zestresowanyizdolowany.wordpress.com/2015/06/30/jak-popelnic-samobojstwo/

    Ray, propsy za przedstawienie problemu i tekst. To faktycznie jest tak, że będąc zakopanym pod metrem mułu nie myśli się trzeźwo, i to prawda że głównym problemem jest uznanie samobójstwa jako jedynego wyjścia. Najgorsze jest przebicie się do delikwenta z komunikatem, że prawdopodobnie nie myśli racjonalnie.

    • Ray Grant

      Piękny wpis. Zgadzam się z Twoim ostatnim zdaniem w 100%.

  • Głęboki wpis. Osoba,która nie przeżyła tego trudnego stanu, nawet nie zdaje sobie sprawy, jak ciężkie emocje siedzą w głowie. Piosenka kozak! 😉

  • diabeł

    Ludzie, ja szukam skutecznego sposobu zejścia z tego świata a nie CV nieudaczników kurczowo trzymających się życia jako celu samego w sobie.

    • Ray Grant

      Przykro mi, że jesteś w złym stanie psychicznym. Mam nadzieję, że poszukasz pomocy, choć oczywiście nie mogę Cię do tego zmusić.

  • Rosa

    Takie notki to doskonala sprawa, jezeli piszesz je ty, Nina czy ktokolwiek, kto to przezyl. Wasze slowa sa wiarygodne. Poszukaliscie pomocy, cieszycie sie, ze zyjecie. Mozemy sie z wami identyfikowac.

    Cala reszta zbawcow swiata jednym wpisem moze zaszkodzic lub zajwyzej nic nie zdzialac. Wezmy sobie tego, o tu:
    http://mojadziewczynaczytablogi.blogspot.de/2015/06/jak-najlepiej-sie-zabic.html?showComment=1438817393375#c5364275147632861643
    Taki szczesliwy, taki nadety, tak bardzo wydaje mu sie, ze rozumie. Tak bardzo cudowny trigger. A przeciez nie napisal w sumie nic innego, niz w noci powyzej.

    Albo tu: http://www.nishka.pl/jak-popelnic-samobojstwo/: powolywanie sie na cierpienie innych jest w pewnej fazie skuteczne. Zapewne jezeli ktos ma sile wklepac haslo w wyszukiwarke, to moze byc jeszcze ta faza, wiec moze podziala. W fazie gotowosci do wprowadzania pomyslow w zycie to albo obojetne, albo bardzo fajny trigger.

    „Samobójstwo, wbrew pozorom, jest bardzo trudno popełnić. Bardzo łatwo jest natomiast stracić wzrok, rozwalić sobie wątrobę lub nerki, stracić władzę w nogach i/lub rękach, spędzić resztę życia na wózku inwalidzkim.” To chyba jedyne zdanie, ktore przemawia do mnie na kazdym etapie. Ze oprocz tego, ze siadla mi psychika, moge sie jeszcze niedokladnie rozbebeszyc i bedzie jeszcze gorzej. Szkoda, ze tak malo piszacych o tym pomyslalo.

    Przy tak wysokiej migracji warto by tez wyszukac numery telefonow dla tych „za granico”. Tu, prosz, mam niemiecki: 0800 1110111 a takze czat: https://chat.telefonseelsorge.org/index.php. Mam tylko nadzieje, ze nie wysla mnie do tego szpitala, gdzie byl moj fwb i nie sprzataja sal, wygladajacych jak miks magazynu i wiezienia, dopolki pacjenci ich nie opuszcza.

    • Ray Grant

      Ściskam, dziękuję za komentarz i dopiszę zaraz namiary w Niemczech. W ogóle muszę znaleźć holenderskie, nie wiem, czemu o tym nie pomyślałem.

      Edit: Holenderska strona składa się z napisu „już niedługo będziemy online” i zachęty do dzwonienia pod niepodany numer telefonu 😛 Ale poszukam jeszcze. W międzyczasie dorzuciłem Samarytan w UK.

  • Voran

    Tez mialem kiedys okropna nerwice, nie potrafilem wysiedziec 45 min na lekcjach w liceum, wiem jakie to czucie siebie. Ale wyrzucilem to ch….stwo zsiebie, albo sporo zminimalizowalem, a metoda byla prosta, zrelaksować się, srać na wszystko wokól niech sie dzieje co chce, a najlepiej sie czyms zająć co sie lubi ja lubialem fussball to jak tylko „to” wracalo to jak sie porzadnie wymeczylem to juz nie mialem sil na zadne stresy,a jak sie chcialem zabijac to sie probowalem ciac, a ze bolalo to mi sie odechcialo zabijania 😉 jak „to” wracalo a przykladowo mialem gdzies dluzdsza podróż autem to nie bralem dokumentow, wtedy zajmowalem sie myslaniem, zeby gdzie za rogiem nie stali i mi mandatu nie wlepili, a nie jakim$ zasranym stresowaniem sie, także american relax

  • AL

    Według worldometers,, na polską letnią godzinę 0:46 mamy już 655.058 samobójstw w tym roku. Będę więc w całkiem licznym gronie, To już spore miasto.

  • Prowital

    *usunięte – nie będziemy się tutaj dzielić metodami*

    Ale przedtem, wizyta u psychiatry. Leczenie lekami w Polsce jest tanie, bo refundowane, koszt 15 -50 zł/msc. za pakiet antydepresantów i np. antyfobiczny, a może okazać się skuteczny. Po co od razu sięgać po rozwiązania ostateczne. To nierozsądne.

  • Chciałabym tyle napisać, ale słowa zlewają się w jedno – Moja Córka odebrała sobie życie……..

    • Grant Thorsson

      Jest mi ogromnie przykro i żałuję, że nie wiem, jak pomóc…

  • Piter

    Ja się cieszę ze tu trafiłem, w skrócie rok temu miałem wszystko ,teraz straciłem firmę ,żona złożyła pozew o rozwód , jedyne co mnie trzyma przy życiu to dzieci ,ale myślę o samobójstwie codziennie , myślę że zrobię to w drugi dzień świąt kiedy nam rocznice ślubu , są takie momenty ze nie warto już żyć ….

    • Gall

      Życie bez jednego z rodziców jest bardzo trudne. Strasznie z tego powodu boli dusza i bardzo, BARDZO się tęskni. Nie rób tego swoim dzieciom, bardzo Cię proszę Piter. Nawet nie wiesz, jak bardzo my dzieci ( w każdym wieku) potrzebujemy obojga rodziców. Nawet jeśli tego się głośno nie mówi lub zwyczajnie na co dzień się o tym nie myśli, to wiedz, że Twoje dzieci będą bardzo cierpiały, gdy odejdziesz bezpowrotnie. A przecież możecie żyć dla siebie nawzajem. Spotkaj się z nimi i powiedz im, że bardzo ich teraz potrzebujesz.I nawet jeśli one są jeszcze bardzo małe, to wierz mi, że nie wiesz jak wiele już widzą i rozumieją.
      Przytul je mocno i pomyśl, jak wiele możesz je nauczyć, tak wiele im dać. I uwierz mi, że nikt, ale to NIKT nie jest w stanie im CIEBIE zastąpić. Choćby był nie wiem jak fajny i idealny. Tata, to tata. Wolę mojego tatę z wszystkimi wadami, niż jakąś obcą osobę. Zostań dla nich proszę i nie niszcz im Świąt na zawsze.
      Firmę za jakiś czas możesz odbudować lub założyć nową i lepszą. Najmożniejsi ludzie tego świata bankrutowali po kilka razy i zawsze powstawali na nowo. A żona może jeszcze wrócić. Pytanie tylko, czy Ty będziesz chciał. Nie wiesz co będzie jutro Piter. Skąd wiesz czy za dzień lub dwa, czy nawet może za kilka tygodni, nie wydarzy się coś, co odmieni Twoje życie i uczucia. Otocz się teraz optymistycznymi ludźmi, daj sobie czas i spokój. I spotkaj się z dziećmi! Bądź dla nich najlepszym przykładem siły i radzenia sobie z przeciwnościami 🙂
      Trzymaj się Piter i nie daj się.

      • Piter

        Dziekuje za te słowa , na razie żyje , i powiem szczerze że jedyna myśl którą trzyma mnie przy zyciu to jak dzieci przezylyby mój pogrzeb , nie potrafię sobie tego wyobrazić … Dla mnie rodzina zawsze była wszystkim i pewnie w mojej sytuacji 9/10 facetów ucieszyloby się ze może odejść ,ja jestem inny…

  • Pingback: O tym, jak nie popełniłem samobójstwa – miloscpo30.net()