Jarl Winnicki i Złoty Wiek

Kiedy Francis Fukuyama w roku 1992 pisał „Koniec historii” nie spodziewał się zapewne, że w 2001 historia chrapnie głośniej, a w 2008 — wraz z rozpoczęciem tak pięknego kryzysu otworzy jedno oko i wycedzi leniwie: Pogłoski o mojej śmierci są nieco przesadzone.

W 2012 sam Fukuyama przyznał się do błędu, pisząc „Przyszłość historii”. (Przepraszam, link za paywallem, tłumaczenie fragmentów moje.) Choć ciągle uważa — a raczej kryje się za cytatem z Amartyi Sena — że „w generalnym klimacie opinii światowej rządy demokratyczne osiągnęły już status uważanych za generalnie odpowiednie” (brakuje mi tu kilku „być może oraz „zapewne”), dopuszcza już możliwość istnienia alternatywy. Na przykład chińskiej. Jakkolwiek zapewne pomyślicie, że woda sodowa uderzyła mi do głowy, pozwolę sobie nie zgodzić się z Fukuyamą i roztoczyć prognozę mroczniejszą: przyszłości, jaką rysuje dla nas Ruch Narodowy.

Mówią, że dążymy do chaosu. Wręcz przeciwnie. Tworzymy społeczno-polityczną nieumundurowaną armię, która w Polsce ma przywrócić porządek – zapowiada podczas I Kongresu Ruchu Narodowego Robert Winnicki. Kolejni prelegenci wypowiadają wojnę lewactwu, które „z polskością nie ma nic wspólnego”. – Albo oni, albo my. To jest wojna – mówi twardo lider Młodzieży Wszechpolskiej. Tłum wiwatuje.

Tłum na razie jest niewielki, bo raptem tysiąc osób, ale węgierskiemu Jobbikowi zajęło raptem 7 lat od założenia wysłanie posłów do Europarlamentu, a w roku 2010 — osiem lat po założeniu! — Jobbik zebrał ponad 12% głosów i wprowadził do węgierskiego parlamentu 43 posłów. Węgrzy pomagają teraz życzliwie Polakom w stworzeniu własnej partii „narodowej”, a w tym czasie „lewica” reformuje się po raz czterdziesty siódmy — w prezydium mając same nowe twarze, czyli Kalisza, Kwaśniewskiego, Siwca i Palikota.

Fukuyama z tonem lekkiego zdziwienia prześlizguje się nad ruchami ekstremalnej prawicy:

Pomimo generalnego rozzłoszczenia [społecznego] w związku z dofinansowywaniami Wall Street podczas kryzysu, w Ameryce nie powstał żaden nowy ruch lewicowo-populistyczny. Istnieje możliwość, że Occupy Wall Street nabierze jeszcze rozpędu, ale najbardziej dynamicznym ruchem, jaki do tej pory zobaczyliśmy była prawicowa Tea Party, której głównym celem jest państwo-regulator starające się zabezpieczyć zwykłych ludzi przed spekulantami finansowymi.

Tea Party skompromitowała się głównie przez postawienie na Sarę Palin, która posiadała wiele charyzmy i ładnie wyglądała w okularach, ale co się odezwała, to Republikanom spadało poparcie. Ruch Nowa Europa Palikota Plus Kalisza skompromitował się już na starcie, popełniając ten sam błąd co zwykle — nie sprawdzając, czy ktoś im nie zajął domeny internetowej. Wśród komitetu… chciałem powiedzieć, kierownictwa partii zasiedli znani i lubiani (tylko, że nie) heteroseksualni politycy płci wyłącznie męskiej, co miało pokazać otwartość na mniejszości i kobiety. Czy takie ugrupowanie naprawdę stanowi alternatywę dla tych wyborców, którzy pomstują na forum Onetu o złodziejach, żydokomunie i dupach przyspawanych do stołków?

Na kongresie Ruchu Narodowego wypowiedzieli się Robert Winnicki, Przemysław Holocher, Krysia Bosak i Artur Zawisza. Przykro mi to stwierdzić, ale ci panowie o wiele lepiej reprezentują polską prawicę, niż komitet sterujący — polską lewicę. Ruch Narodowy o wiele lepiej zidentyfikował własny target. Tutaj krótkowłosi panowie, w tym niektórzy z wąsami sprawdzą się o wiele lepiej, niż w Ruchu Nowa Europa Plus Wolności Lewicy. Sekcja Zawisza zajmie się Smoleńskiem, sekcja Bosak zajmie się osobami LGTB, sekcja Holocher zajmie się musztrą. Czym zajmie się w E+ Siwiec? Tym, co zwykle, tak samo, jak Miller w SLD. To już nawet Solidarność szybciej się uczy, co poznajemy po tym, że Krzaklewski od jakiegoś czasu nie jest przewodniczącym żadnej frakcji PiS i siedzi sobie w Europejskim Komitecie Ekonomiczno-Społecznym Cokolwiek To Jest.

Wrócę do Fukuyamy, bo za dużo mi się tu dygresji robi:

Średnie zarobki w Stanach w rzeczywistości przestały rosnąć od lat siedemdziesiątych. […] ponieważ Amerykanie nie są zwolennikami bezpośredniej redystrybucji, USA zamiast tego wdrożyło bardzo niebezpieczną i mało skuteczną formę redystrybucji w poprzednim pokoleniu, dopłacając do kredytów mieszkaniowych. [Brzmi znajomo? R.] Ten trend […] dał Amerykanom złudzenie, że ich standardy życiowe nieprzerwanie rosły w poprzedniej dekadzie. Mając to na uwadze widzimy, że pęknięcie bańki kredytowej w 2008-9 było co najwyżej okrutnym powrotem do stanu normalności. Amerykanie być może mają dziś tanie telefony komórkowe, ubrania i Facebooka, ale coraz częściej nie stać ich na mieszkanie, ubezpieczenie zdrowotne, czy własną emeryturę.

Ten stan, który powoli przenosi się i do Polski (która usiłuje sobie z tym radzić dokładnie za pomocą „Rodzin na swoim” i tym podobnych wynalazków) jest paliwem dla Ruchów Narodowych. Bo siedzimy sobie na tykającej bombie w nadziei, że się jakimś cudem wytyka. Po lewej stronie organizuje się Komitet Dekorowania Bomby Kwiatuszkami z hasłem „Kochaj Swoją Bombę, Innej Mieć Nie Będziesz”. Po prawej trwa pełne zapału dłubanie przy zapalniku, żeby sprawdzić, co się stanie, gdy połączymy kabelek niebieski z czerwonym. Brakuje nam po prostu kasy i ta kasa się nie zalęgnie. Kasę możemy zdobyć na trzy sposoby: dodrukować i modlić się do Bozi o to, żeby Pani Inflacja nie wpadła w gości, drastycznie i SZYBKO zmienić system redystrybucji, albo też rozpętać wojnę z kimś, kto ma więcej kasy i komu da się ją zabrać.

[Robert Winnicki] tłumaczy, jakich zmian chce Ruch Narodowy. We władzy wykonawczej – systemu prezydenckiego albo kanclerskiego. W ustawodawstwie – stop „legislacyjnej biegunce”. W sądownictwie – koniec wszechwładzy sędziów. W edukacji – ukrócić „tresurę testów” i wychowywać „w jednoznacznym duchu wartości”. W szkolnictwie wyższym – zamknąć „fabryki bezrobotnych”. W służbach porządkowych – nie pozwolić, by policji używano do walki z ruchami narodowymi, patriotycznymi i kibicami.

Ruch Narodowy chce najzwyczajniej w świecie powrotu do stanu, który być może jest dla ludzkości rzeczywiście naturalny. Stanu, w którym wioską rządzi silnoręki i jak się komuś nie podoba, to w mordę. Jak w tej chwili w Turcji, choć Winnicki pewnie dałby mi za to porównanie w mordę.

*

Oglądam sobie serial „Wikingowie” i pominąwszy zachwyty estetyczne nad 90% aktorów płci męskiej (ach, robić casting do tego serialu i jeszcze żeby mi za to płacono…) przeżywam również zachwyty nad naturą ludzką w wersji przed Facebookiem, medycyną i młotami parowymi.

W „Wikingach” przywództwo ma ten, kto najlepiej robi mieczem. Jeśli wyzwie poprzednika na pojedynek, jeden z nich ginie, a drugi obejmuje (lub utrzymuje) przywództwo. Oczywiście nie jest tak, że każdy może sobie wyzywać poprzednika na pojedynek, ale nie jest też tak, że władca może sobie pozwolić na niedopuszczanie do głosu żadnego przeciwnika. Przeciwnik musi po prostu najpierw zlać na kwaśne jabłko kilku lub kilkunastu mniej ważnych drugo- i trzecioplanowych przydupasów głównego bossa, aby zasłużyć na zaszczyt lania (ewentualnego) samego jarla.

Ten model rządów chce wprowadzić Ruch Narodowy. Koniec wszechwładzy sędziów oznacza tyle, że jarl Winnicki będzie mógł ruchem palca zmieniać ich decyzje. Jednoznaczny duch wartości — ponieważ w demokracji wartości mają to do siebie, że o ich jednoznaczności można dyskutować, w nowej Polsce jednoznaczność ducha wyznaczy jarl Winnicki. Fabryki bezrobotnych w szkolnictwie wyższym są szkodliwe, ale w systemie rynkowym popyt dyktuje podaż. W systemie RN podaż podyktuje jarl Winnicki. On też będzie kontrolować policję i wyznaczać cele dla armii:

Winnicki następnie rozprawia się z „lewactwem” środowisk Krytyki Politycznej, Ruchu Palikota czy SLD. – To są poglądy i organizacje, które z polskością nie mają nic wspólnego. Tę ideologiczną agresję musimy odeprzeć, tak jak odpychaliśmy bolszewizm i komunizm. Albo my, albo oni. To jest wojna – mówi twardo. Tłum w odpowiedzi wiwatuje.

Jako ten jedyny wzorcowy Polak, jarl Winnicki będzie mógł podać nam ścisłe kanony, wyznaczające to, kto ma coś wspólnego z polskością, a kto nie. Oczywiście, w wypadku, gdy ktoś narazi się jarlowi, przydupas jarla niezależnie od wartości i kanonów weźmie nóż i w nocy poderżnie temu komuś gardło. (Oczywiście nie należy tego odczytywać dosłownie, po coś w końcu mamy więzienia i szpitale psychiatryczne.) Taki system już poniekąd kiedyś mieliśmy, nie tak dawno, jarlowi się to nie spodoba i jego przydupas da mi za to w mordę, ale ten system nazywał się komunizm.

Programowe przemówienie na temat gospodarki Krzysztofa Bosaka zostaje przerwane w połowie okrzykiem elegancko ubranego starszego mężczyzny z przodu sali: – Krzysiu, przestań. Zanudzasz nas!

Były poseł LPR niezrażony kontynuuje wystąpienie. Nie upływają jednak trzy minuty, jak po jednej i drugiej stronie rzędu, w którym siedzi mężczyzna, zjawia się kilku ubranych w ciemne garnitury mężczyzn wyposażonych w krótkofalówki i słuchawki bezprzewodowe. Dwóch prosi sprawcę „zamieszania” o opuszczenie sali.

– To ja już nie mogę skomentować jego wystąpienia?! – oburza się adresat prośby.

Ostatecznie niezbyt dyskretna perswazja okazuje się skuteczna. Mężczyzna najwyraźniej ulega, a panowie w ciemnych garniturach – spełniwszy swój obowiązek – oddalają się. – Wycofajcie się – rzuca jeszcze na odchodnym komendę do krótkofalówki jeden z nich.

Komunizm upadł dlatego, że okazało się, że nie można zadekretować nieomylności. Mimo wszystkich wysiłków propagandy PRL w pewnym momencie zwyczajnie skończyło się jedzenie i I Sekretarz nie był w stanie sam dopilnować wszystkich zakładów pracy, aby naprodukowały każdego produktu odpowiednią ilość pomimo tego, że w każdym podręczniku połowę stron stanowiły pochwały przodowników pracy i jednoznaczny duch wartości. Innych trochę niż te jarla Winnickiego, owszem, nic tam na przykład o kibicach nie było.

Powrót do systemu kanclerskiego, lub, że dowcipnie posłużę się synonimem — dyktatury, może się odbyć bardzo prędko. Zapewne nie w wyborach 2014, bo to trochę za mało czasu na zorganizowanie porządnych struktur. Jobbik w pierwszych wyborach zdobył 2% głosów. Gazeta Wyborcza już poświęca więcej czasu Ruchowi Narodowemu niż Krytyce Politycznej. W 2016 może być kryzys rządu PiS-SLD-Korwin Mikke i jarl Winnicki objąć władzę.

Fukuyama uległ złudzeniu, że rodzaj ludzki może się czegoś nauczyć raz na zawsze. Ale ludzkość jest na to za głupia. Niczego nie nauczył nas Holocaust, skoro w POLSCE istnieją ruchy neonazistowskie, a Zawisza pozdrawia profesora Jasiewicza, który powiedział, że „Żydzi sami przez wieki pracowali na Holocaust”. (Zresztą im więcej mija lat, tym mniej osób wierzy w jakiś Holocaust.) Lata 1946-2001 będą kiedyś być może wspominane jako Złoty Wiek Europy. W każdym kraju trochę inaczej te daty się kształtują, trochę inni ludzie inaczej by je wyznaczyli, w Polsce może Złoty Wiek był między latami 1989-2013, może między 14 lipca 2006 a 16 listopada 2007, może dopiero nadchodzi. Ale jedno jest pewne: cokolwiek myśli na ten temat pan Fukuyama, historia nie jest jeszcze gotowa się skończyć.

  • i_am_keyser_soze

    Nic mnie tak nie męczy jak otaczająca mnie ignorancja ludzi myślących, że to oni będą tymi, którzy pozostałych będą trzymać za mordę. Ludzie od zawsze popełniają ten błąd. Mój ojciec mawia a takich wypadkach „Ja też mam siekierę w domu”.

  • Tatrauser

    Gdzieś ktoś (?) ładnie powiedział, że historia uczy tego, że niczego nie uczy.

    PS.
    Jest taka osoba rezydująca w małym państwie, która ma zadekretowaną nieomylność 😉

  • Pingback: Trwożliwe króliczki | Naima w sieci()

  • lenistwo

    Ja z zupełnie innej beczki. Otóż, chciałam zaprezentować cytatę z książki będącej przyczyną mojej trwającej trzeci dzień ciężkiej kurwicy. Książka zwie się „Bezdomna”, porusza poważne problemy bezdomności, problemów psychologicznych, utraty dziecka etc, a wszystko to podlane solidną dawką bucery. Oraz firmowane m.in. przez Kongres Kobiet i Centrum Praw Kobiet.
    A o to jak książka wypełnia deklarowaną przez autorkę misję poprawiania wizerunku osób z chorobami psychicznymi:
    „Kinga uniosła ze zdumieniem brwi i pokręciła głową.
    – Psychoza maniakalno-depresyjna.
    Aśka opadła na oparcie krzesła, właściwie się po nim osunęła, oniemiała i wstrząśnięta.
    „Aleś se gościa na wigilię sprosiła – przemknęło jej przez myśl. – Dziw, że jeszcze żyjesz, bo mogła ci gardło we śnie poderżnąć”.
    Kinga czytała w jej twarzy jak w otwartej książce. Wszyscy, absolutnie wszyscy tak reagowali na te trzy słowa: strachem, strachem i jeszcze raz strachem.
    By pacjent z takim rozpoznaniem nie był od razu skreślany przez potencjalnych pracodawców, wymyślono inną nazwę, niewiele mówiącą: choroba afektywna dwubiegunowa – lepiej brzmi, prawda? – ale Kinga nie oszczędzała ani swoich rozmówców, ani przede wszystkim siebie, waląc prosto z mostu: „Jestem niebezpieczną wariatką, mam psychozę maniakalno-depresyjną, nie wiadomo, kiedy wróci, nie wiem, kiedy zaatakuję”.”
    Czy ktoś czytał i ma chęć/potrzebę pohejcić wspólnie?

  • O! Też chciałam donieść o Bezdomnej, ale skoro ktoś to już zrobił za mnie, zarzucę tylko linkiem do dyskusji na fejsie Centrum Praw Kobiet:
    https://www.facebook.com/Centrum.Praw.Kobiet/posts/481033878633279
    oraz na forum relacją ze spotkania autorskiego – w szczególności interesujące, jak p. Michalak odniosła się do czytelniczki, która jest chora właśnie na chorobę dwubiegunową:
    http://www.sierzantundsaper.fora.pl/polecanki-filmowo-ksiazkowe,11/nastepczyni-sapkowskiego-wydzielone-z-twilight-sucks,988-1700.html
    Navairo, zaorzesz? Pretty please!

    • Ray Grant

      Znalezione! Odspamowane! Ale nie mam czasu teraz czytnąć porządnie. Później zerknę.

    • Ray Grant

      No, niezłe, najlepszy cytat lenistwo już wrzuciła. Ale ja przecież tego dzieła nie kupię, żeby je zaorać, a bez czytania nie będę po autorce jechać. Tak więc Wam zostawię tę przyjemność, obawiam się.

      Ale dobrze się dowiedzieć, że „wszyscy, absolutnie wszyscy” boją się bipolarów. W KARZDEJ HWILI MOGĘ ZAATAKOWADŹ !!! (Poza tym, akurat nazwy „psychoza maniakalno-depresyjna” na pewno z psychiatrami nie konsultowała.)

      • lenistwo

        Wiesz, zdaniem autorki psychoza maniakalno-depresyjna=depresja poporodowa=psychoza poporodowa=schizofrenia. 😉 Więc mylenie nazw to dopiero wierzchołek góry lodowej. Opisy objawów są jeszcze cudniejsze.
        A CPK nam odpisało nawet, tylko jakoś tak trochę przykro:
        „Nasza Fundacja zajmuje się kobietami, które doświadczają przemocy i są dyskryminowane w różnych aspektach swojego życia. Dla nas ważne są tematy, które książka porusza: przemoc ekonomiczna i emocjonalna, wątek psychozy poporodowej i odrzucenia spowodowanego stereotypowym myśleniem, brakiem wiedzy o problemie czy zrozumienia, również wśród najbliższych. Natomiast ocenę literacką zostawiamy subiektywnym odczuciom Czytelników.”

      • Mam pedeefa i nie zawaham się nim podzielić.

        • kura z biura

          (to pisałam ja, Kura, nie wiem czemu zalogowana przez fejsbuka…)

          • Ray Grant

            Piractwo jest złem i wstydź się Kuro.

            Natomiast bez związku z powyższym mój adres emaliowany to indeedydoodas małpka gmail.

  • O, mój komentarz z linkami do dyskusji o Michalak chyba trafił do spamu… 😉

  • brzeginka

    O „Bezdomnej” nie słyszałam, chyba też muszę zdobyć pedeefa. A ja mam pytanie odnośnie tych „Wikingów”, bo oglądałam kawałek pierwszego odcinka i trochę nudnawy mi się wydał (chociaż mężczyźni rzeczywiście bardzo piękni). Warto przedzierać się dalej? Będą jakieś intrygi/ciekawe wątki poboczne/seksy? Jak się ma w stosunku do Borigów albo „Spartacusa”?

  • Wrócę do tematu notki: ale wierzysz, że jacyś Winnicki i Zawisza zdobędą więcej niż 5%?
    Może jestem naiwny, ale nie wróżę im powodzenia.
    Na szczęście.
    Prędzej się rozpadną i podzielą.
    Zresztą, dopóki istnieje PiS, żadna inna siła na prawicy się nie przebije (i to jest jeden z niewielu plusów istnienia tej partii, blokują większych świrów od siebie)

    • Ray Grant

      „Zresztą, dopóki istnieje PiS, żadna inna siła na prawicy się nie przebije (i to jest jeden z niewielu plusów istnienia tej partii, blokują większych świrów od siebie)”

      Oj nie. Potrzeba jednej jedynej osoby z dużą charyzmą i mocnymi płucami i PiS spada na drugie miejsce.

  • Rosa

    Kurde, Fukuyama wydal nowa ksiazke!!! 😀 Az musze przytoczyc scenke rodzajowa z mojego zywota:

    Zimny, jesienny wieczor. Siedze z Hao w jego pokoju w akademiku, francja elegancja, jednoosobowego i nawet ze zlewozmywakiem. Hao z duma prezentuje mi niebiesko-zolta, gruba ksiazke.
    „O czym to jest”?- zapytalam.
    „Troche o historii, troche o filozofii, a i krytyka komunizmu tam jest”- pochwalil sie Hao.
    Przegladajac spis tresci, nabieralam powoli wrazenia, ze Francis Fukuyama jto konserwa wysokiej jakosci. Po latach studiow filozoficzno-historycznych mam wprawe w szybkim rozpoznawaniu pogladow autora. Hao byl jednak dumny ze swojej lektury, zamowil ja bowiem w internecie z Hameryki- jej sprzedarz w Chinach jest zakazana. Coz za akt obywatelskiego nieposluszenstwa!

    Kilka miesiecy pozniej Akira prezentowal mi swoja ksiazke o skutkach wybuchu elektrowni atomowej w Fukushimie na mentalnosc mieszkancow Japonii i reszty swiata. Ksiazke napisal niestety po japonsku, totez widzialam na ekranie laptopa jedynie dziwne znaczki.
    „Gdybys mogla zrozumiec chocby wstep”- marzyl Akira.
    „Zacznij mnie nareszcie uczyc japonskiego”- zasuerowalam po raz setny.
    „Nie bede dzialal na swoja niekorzysc*”- odparl Akira, takze po raz setny- „Tutaj, na przyklad, zacytowalem tego zadowolonego z zycia konserwatyste Fukuyame. Slyszalas o nim?”
    „Nie”- powiedzialam odruchowo- „Czekaj! Znam go! Hao ma jego ksiazke!”
    „Naprawde Hao ma jego ksiazke?”- Akire ten fakt wyraznie rozbawil.
    „Przeciez znasz Hao”- wyjasnilam- „Tak dbal o to, zeby komunisci nie wyprali mu mozgu, ze sam sobie wypral.”

    Kilka miesiecy pozniej Hao poprosil mnie o spotkanie.
    „Pozyczysz mi ksiazke Francisa Fukuyamy?”- poprosilam na wstepie.
    „Kogo?”- Hao wydawal sie zapomniec o swoim idolu- „A, masz na mysli tego Amerykanina?”
    „Amerykanina, Japonczyka, niewazne. Pozyczysz?
    „Jasne!”- Zgodzil sie radosnie- „Tylko nie wiem, gdzie ta ksiazka jest”.

    Hao zgubil ksiazke Fukuyamy, jak sie pozniej dowiedzialam. Uznalam to za pozytywny kierunek w jego rozwoju. Tymczasem sam Francis uznal, ze wcale jednak nie zyjemy w swiecie najlepszym z mozliwych. Natychmiast doniose o tym Akirze.

    Fukuyama bylby przestraszony, gdyby sie dowiedzial, co sie wyrabia w ojczyznie jego rodzicow. Na stanowisku prezydenta Tokio faszysta, pragnacy powrotu do kar cielesnych w szkolach. Na stanowisku prezydenta Osaki faszysta, broniacy japonskiej przymusowej prostytucji podczas drugiej wojny swiatowej. I sam premier, pod koniec swojej pierwszej kadencji znienawidzony, nie ukrywajacy swojej nienawisci do Chin, Korei, Zielonych, Lewicy i emerytow. Maja za soba armie zdyscyplinowanych przydupasow, gotowych skopac powyzsze grupy w Internetsach. Do kopania w realu maja policje i Yakuze.

    Taka mala roznica miedzy Chinami a Japonia. Rzadko mozna spotkac Chinczyka, lubiacego swoj rzad- gdy napotkani zaczynali mi ufac, dowiadywalam sie calej tryady niezadowolenia na wiele glosow. Japonczycy nie maja szans na bunt- ich mozgi sa wyprane tak skutecznie, ze nie wiedza nawet, kiedy im je wyprano. Akira oznajmia pesymistycznie, ze za dziesiec lat Europa bedzie tak samo skutecznie wyprana. Starch sie bac.

    Az mi sie smutno z tego wsystkiego zrobilo. Ide zjesc jakies ciastko.

    • Sam bym chętnie książkę Akiry przeczytał. A Fukuyama, cóż, przyznał się do błędu i teraz mi go łatwo atakować, prawdaż 😛

      Ja bym chciał kiedyś zrozumieć, skąd w Polsce biorą się: 1. prawicowe związki pracownicze; 2. konserwatywni rewolucjoniści; 3. neonaziści. W POLSCE, CZY JA WYRAŹNIE MÓWIĘ. Przecież tego by Gombrowicz nie wymyślił.