Jestem potworem bez krzty współczucia

Oczywiście od razu się zdołowałem, bo znajomy w ogóle jest sympatyczny, tyle, że najwyraźniej bezmyślny. (Jest oczywiście białym, heteroseksualnym mężczyzną.) Ale może to nie on jest bezmyślny, tylko nasz przekaz za mało zrozumiały? Może chodzi o to, że nie umiemy wytłumaczyć, na czym polega duma, którą się “afiszujemy”?

Poniekąd trudniej jest wytłumaczyć, na czym polega duma z bycia kobietą albo czarnoskórym, ponieważ nie da się z tymi cechami nie obnosić (chyba, że zamkniemy się w piwnicy bez okienka). Homoseksualizm da się, rzecz jasna, ukrywać i tak odbieram podtekst obrazka: otóż biedny, biały, heteroseksualny mężczyzna nie ma swojego straight pride i nie może się afiszować swoją orientacją i rasą. Tyle, że biedny BHM nie odnotował drobnego faktu: otóż BHM mają swoje straight, white, male pride przez 365 dni w roku. Nic mi nie wiadomo o tym, żeby z szacunku dla Manify gwałciciele wstrzymywali się uprzejmie w dniu 8 marca; żeby słysząc nazwisko Matthew Sheparda poseł Pawłowicz ocierała ślinę z ust i na moment przestawała wygadywać obraźliwe (choć nie dla Komisji Etyki Poselskiej) głupoty.

Na czym właściwie polega zjawisko Gay Pride? Nie zaczęło się przecież od wielotysięcznych parad na łodziach przez centrum Amsterdamu. Zaczęło się od tego, że mimo aresztowań, prześladowań, bicia przez policję coraz więcej ludzi “manifestowało” swoją orientację. BHM nigdy nie dowie się, jak to jest dostać w twarz pałką policyjną za to, że wziął za rękę ukochaną osobę. Nie odbierze, jak ja, telefonu o północy i nie usłyszy “nie denerwuj się kochanie, ale kiedy wsiadłeś do autobusu, mnie pobito”. A może usłyszy “kiedy wsiadłeś do autobusu, mnie zgwałcono”? Od, jak to określa, swojej kobiety?

Myślę, że najtrudniej jest być czarnoskórym gejem. Od czarnoskórych mężczyzn kulturowo oczekuje się tego, żeby byli wiecznie gotowymi seks-maszynami z wielką, heteroseksualną erekcją. Kilku z nich w życiu poznałem i chyba tylko jeden — Londyńczyk — nie miał problemów związanych z ciężarem spoczywających na jego barkach oczekiwań społecznych. BHM nigdy nie zostanie aresztowany za “driving while black” i nigdy nie zostanie zastrzelony przez “patrol społeczny” za przebywanie na ulicy z butelką oranżady. Z drugiej strony, jego koledzy nie zgwałcą go zbiorowo w celu “naprawczym” kijami od baseballa, więc nie dowie się, jak milutko jest być czarnoskórą lesbijką.

Nie odpowiedziałem jednak na zadane przez samego siebie pytanie. Z czego tu, do cholery, być dumnym? A z tego, że każdego dnia, biorąc partnera za rękę podejmuję ryzyko, że jakiś uciśniony hetero (albo schowany w szafie gej) napluje mi na buty lub pobije. Osoba o odmiennym kolorze skóry to ryzyko podejmuje po prostu wychodząc z domu. Studentki w Stanach są regularnie gwałcone przez “kolegów” z campusu. A jednak wychodzimy z tego domu. Bierzemy się za ręce. Pokazujemy twarze — mimo, że w przeciwieństwie do BHM ryzykujemy chociażby dostaniem się na stronę typu Redwatch. Tworzymy sztukę, piszemy piosenki, malujemy, robimy sesje fotograficzne, organizujemy parady. Nie po to, żeby kogoś z nich wykluczyć — przecież tak naprawdę każdy hetero jest mile widziany na paradzie gejowskiej, nikt go nie będzie przed wejściem badał wykrywaczem kłamstw. Po to, żeby BHM przypomnieć, raz do roku, że świat, który znają — świat, w którym gej to ciota, kobieta to “dupa”, a Murzyn to w najlepszym wypadku koszykarz — nie jest światem wszystkich ludzi. Nasze zwyczajne życie — w przeciwieństwie do życia naszych sympatycznych, lekko ślepawych znajomych — wymaga odwagi na co dzień. I z tej odwagi właśnie jesteśmy dumni.

A czy wzrusza mnie cierpienie biednych, uciśnionych BHM, którzy sobie nawet nie mogą parady zorganizować? Nie, nie wzrusza. Macie rząd, macie prezydenta, macie premiera, macie większość w parlamencie i senacie, macie najwyższe posady w bankach, najdroższe samochody i domy. Nie grozi wam pobicie za sam fakt istnienia, chyba, że uprzecie się na wycieczkę do dzielnicy murzyńskiej w amerykańskim mieście po zmroku. Tako mi rzeke wypłaczcie.

Zdjęcie: członek Gwardii Ariańskiej Aryjskiej salutuje na paradzie White Pride w Calgary, Kanada, 21 marca 2009. Associated Press.


Cenisz dobre dziennikarstwo?

Jeśli tak, to trafiłeś w złe miejsce, ale jeśli lubisz mojego bloga i chcesz zadbać o to, żeby i mi nie zabrakło niczego do czytania, rozważ skorzystanie z poniższego przycisku. Wszystkie uzbierane w ten sposób pieniądze wydam na książki. Książkodawcom serdecznie dziękuję! #stoserc



Więcej informacji, spis zakupionych dotychczas książek i lista książkodawców