Krul z plaskacza, czyli revolucja będzie na Fejsbuniu

Michał Boni zachował się „jak ciota” „lecąc z tym do mediów” (to cytaty z fanów Krula), zamiast jak Prawdziwy Mężczyzna oddać z piąchy. JKM jest prawdziwym mężczyzną, dlatego wybrał sobie jako cel ataku znanego boksera Boniego, a nie na przykład tancerza klasycznego Pudziana lub fryzjera w żabociku Saletę. Po dokonaniu męskiego aktu JKM udał się na Facebunia, gdzie napisał różne brednie, m. in. „Zrobiłem to w miejscu dyskretnym, w saloniku MSZ, w obecności kilkunastu osób na poziomie – by oszczędzić p. Boniemu wstydu publicznego”.

To, że media określają JKM mianem „polityka” jest dla mnie równie zadziwiające, jak określanie Chazana mianem „lekarza”. Bo rzecz w tym właśnie, że JKM nie jest politykiem. Od dawna czekam, aż rozpocznie się rewolucja i wczoraj mnie olśniło, że właśnie się rozpoczęła. Tak naprawdę rozpoczęła się może już wtedy, gdy do Sejmu weszła Anna Grodzka. JKM jest jej kolejnym etapem.

Rewolucja ma zasięg światowy. Nie bez powodu we Francji triumfy odnosi Marine Le Pen, w Anglii — Nigel Farage, a w Holandii — Geert Wilders. Od jakichś 10-15 lat widać wyraźnie, że zawodowi politycy, banksterzy, korporacje i prawnicy zbudowali sobie wygodny systemik, dzięki któremu 0.1% na górze się bogaci, a 99.9% poniżej zapierdala. Kryzys rozpoczęty w 2005 roku nie dotknął wcale WSZYSTKICH, dotknął wyłącznie biedniejszych — w zależności od kraju dowalając mocniej klasie średniej lub niższej. Najbogatsi, dzięki premiom, wykupom banków z pieniędzy podatników, zwolnieniom podatkowym wzbogacili się bardziej. Zdenerwowani wyborcy udali się do urn i zagłosowali inaczej niż poprzednio, po czym odkryli, że… nic się nie zmieniło.

Część ludzi zareagowała na to marazmem i przestała głosować. Część twardo głosuje na „lewicę” i „prawicę”, licząc, że coś się zmieni. Część jednak — w Holandii prawie 20%! — uznała, że ma to wszystko w dupie i zagłosuje na kogoś, kto wygląda, jakby miał rozwalić system. Wyborcom polskim nie chodzi przecież o to, żeby Korwin został prawdziwym monarchą i latał dookoła Sejmu z buławą, waląc nią każdego, kto się napatoczy. Wyborcom Twojego Ruchu Palikota Europy Plus Kwaśniewskiego wcześniej, a Nowej Królewskiej Prawicy teraz chodzi o to, żeby się wreszcie pozbyć tych cholernych Kaczyńskich, Tusków, Millerów, Ziobrów, Gowinów i innych przygrubych, spoconych panów w drogich garniturkach, którzy spożywają eleganckie obiady zaprawiane kurwami w restauracjach, na które przeciętnego wyborcy nie będzie stać nigdy. Nie chodzi o to, żeby — o czym bredzi Korwin — zapanowała anarchia i znikły podatki. Chodzi o to, że tak długo wmawiano nam, że zawodowi politycy wiedzą, co z tymi podatkami zrobić, tylko po to, żeby potem pokazać nam, że w rzeczywistości chodziło o obiadki, cygarka, Mercedesy i garniaki, że mamy tego serdecznie dosyć. A z każdym miesiącem kryzysu będziemy mieć dosyć bardziej.

W tej chwili właśnie jest moment bardzo niebezpieczny — moment, na jakim do władzy wyrósł Hitler. JKM premierem nie zostanie, bo gada zbyt wiele durnot i nawet ludzie zdesperowani, żeby pozbyć się „starego układu” nie poprą kogoś w tak oczywisty sposób zagubionego w zakątkach własnego mózgu. Większe niebezpieczeństwo stanowią Farage i Wilders — partia tego ostatniego aktualnie ma te same notowania, co partia rządząca VVD (koalicjant PvdA, Partia Pracy, ma 1/3 głosów, które dostał w wyborach, co ma pewien związek z tym, że Partia Pracy nie powinna realizować programu liberalnego ekonomicznie celem dalszego ubogacania banków i korporacji). Natomiast jeśli skupić się na Polsce, jeśli jutro pojawi się na scenie politycznej multimilioner (z czegoś trzeba kampanię sfinansować, a idiotyczny system polityczny, skonstruowany przez Millerów i im podobnych, blokuje młode inicjatywy i promuje stare) z mnóstwem charyzmy i zacznie głosić hasła o obalaniu systemu, likwidacji emerytur ubeckich, odbieraniu pieniędzy Kościołowi i Kulczykowi i oddawaniu ich młodym rodzinom z dziećmi, po wyborach będziecie mieli nowego premiera. Który swoje obietnice będzie musiał jakoś sfinansować. Bo jeśli tego nie zrobi, może mu nie starczyć policji na blokowanie łysych chłopców z koktajlami Mołotowa.

Rewolucji będzie bardzo trudno zapobiec. To znaczy, ja mam bardzo dobry (moim zdaniem) pomysł — wprowadzenie światowej stawki podatkowej, bez ulg, stref wolnych od podatku i rajów podatkowych — 90% powyżej miliona dolarów rocznie. Tyle, że trudno mi uwierzyć, żeby bogaci mieli się na to zgodzić, a tak się dziwnie składa, że to właśnie bogaci mają pieniądze na prawników, lobbystów i kupowanie ustaw. Co jeszcze jakiś czas podziała — może rok, może pięć, może dwadzieścia — aż pewnego dnia pani Walton obudzi się bardzo zdziwiona faktem, że w jej sypialni znajdują się zamaskowani panowie z karabinami maszynowymi. Nie umiem niestety powiedzieć, kim będą. Być może będą to przedstawiciele Głosu Ludu (TM). Być może będzie to straż przyboczna Korwina-Mikkego. Słowa JKM o tym, że różnice zdań powinno się załatwiać przemocą padają na podatny grunt — grunt złożony z milionów ludzi, żyjących często poniżej granicy ubóstwa, słuchających, jak panowie w garniturkach motywują kolejne cięcia w zapomogach, opiece społecznej, opowiadających, że niestety nowe emerytury będą troszkę niższe, tak o 70% niż stare, a wiek emerytalny niestety trzeba podnieść, cóż poczniemy… co jest niestety prawdą, tyle, że brzmi niezwykle wręcz fatalnie, gdy Giertych prycha „nie róbmy z Polski takiego bieda-kraju”. Całkiem niedługo może nadejść czas, kiedy będziemy wspominali z nostalgią, jak to polityków TYLKO się policzkowało.

Bez zdjęcia, bo nie będę sobie żadnego z tych indywiduów na bloga wrzucać.

  • Akara

    Zawsze mówię, że bogacze z troski o własne bezpieczeństwo powinni dbać o to żeby ludzie żyli na przyzwoitym poziomie. Przed prawdziwym gniewem ludu nic nie uratuje. Tym bardziej tych bogaczy tłoczących się w luksusowych dzielnicach. Bogacz mieszka obok bogacza, jak coś się będzie dziać to takie miejsca będą jednym z pierwszych celów, można spokojnie otoczyć i nikt się niepostrzeżenie nie wymknie. Ochroniarze przyłączą się raczej do ludu i razem z nim rozkradną pałacyk zamiast bronić. W takich sytuacjach winni będą później ci, którzy strzelali do ludu i bronili bogacza, oni zostaną zbrodniarzami. Są ochroniarze, którzy mają tego świadomość. Ci, którzy zwyciężają często piszą historię tak jak chcą i w tym przypadku może być pisana tak, że lud dobrze zrobił.

    • Akara

      Ja liczę na to, że nastąpi przebudzenie zanim zacznie dochodzić do najgorszego. A sam Korwin byłby tylko zapowiedzią pogorszenia sytuacji, która już jest. Za Korwina nie ucierpieliby bogaci i silni, wprost przeciwnie. Nastroje społeczne jeszcze bardziej by się pogorszyły. Wielkie pieniądze to wielka odpowiedzialność i wielki ciężar. Są tacy, którzy nie są w stanie tego udźwignąć i przez to dochodzi do czego dochodzi. Niestety przy pomysłach zwiększania podatków większość bogatych być może egoistycznie ucieknie do kraju, gdzie podatki są niższe. Często nie ma solidarności między ludźmi. Patrzy się na opłacalność. Ale obecne działania bogatym się nie opłacają, bo mogą doprowadzić do sytuacji, że stracą wszystko i być może jeszcze zostaną zabici.

  • Gronkowiec

    Myślę, że marazm i zniechęcenie polityką w społeczeństwie jest na tyle duże, że jednak zabraknie sił na rewolucję. Zwłaszcza ze ludzie się uczą i chyba coraz częściej podejrzewają, że nawet po rewolucji nowy rząd zaraz zapomni o ideach i będzie robił to co poprzednicy, czyli „cygara i garniturki”.

    • Akara

      Rząd to jest nic. Politycy pod względem zarobków nie są na szczycie (jeśli żyją tylko z polityki). Problemem jest to, że u wielu bogatych chęć dopisania jeszcze jednego zera do niewyobrażalnych pieniędzy jest większa niż zrezygnowanie z tego zera i zapłacenia pracownikom godnych pensji, jest też niechęć do dorzucenia więcej do wspólnych pieniędzy żeby ci, którym się gorzej wiedzie mogli mieć coś lepiej w życiu. Jak człowieka pozbawia się godności to w końcu człowiek się buntuje. Jeśli pozbawia się godności prawie całego społeczeństwa, a pieniądze są w rękach nielicznej grupy osób to bunt osiąga niewyobrażalne rozmiary.

      • Ray Grant

        Dokładnie tak. Z tym, że oczywiście ta notka nie jest do końca o politykach, bardziej jest o „beneficjentach systemu”. Polska była tu niestety pierwsza (o ile wiem) — SLD wygrał wybory z programem radykalnie lewicowym, po czym z zapałem przystąpił do realizacji programu stołko-kościelno-centroprawicowego. Procenty dla JKM pokazują, że — Gronkowiec to powiedział — ludzie się uczą. Tylko nie tego, czego byśmy chcieli. Uczą się, że w momencie wyboru między czterema grupami, które wszystkie robią mniej więcej to samo i zyskują na tym ci sami, warto dokonać wyboru grupy piątej. Czym by nie była. Obyśmy się nie doczekali w Polsce (i w Holandii…) własnego Złotego Świtu, przy którym Wilders będzie bojownikiem o prawa mniejszości, a Korwin sympatycznym, dobrze wychowanym intelektualistą.

    • Ray Grant

      Uczą jak uczą, mówisz o kraju, w którym PO DRUGIEJ WOJNIE ŚWIATOWEJ odradza się faszyzm.

  • Simon_says

    Na wstępie napiszę, że prania po twarzy nie popieram, gdyż satysfakcję za publiczne oszczerstwa odbiera się w sądzie. Niemniej mam jedno pytanie dotyczące działalności p. Boniego w latach 80-tych, którą potwierdza jego ówczesny współpracownik prof. Dakowski i do której sam zainteresowany w 2007 roku się przyznał (zapewne tylko dlatego, że musiał).

    Czy uważasz Szanowny Autorze, że człowiek, który donosił SB powinien móc pełnić jakąkolwiek funkcję publiczną?

    Należy być świadomym, że w przypadku wpadki drukarni bibuły, wpadki spowodowanej donosem również, ludzie złapani przez SB byli szykanowani lub zamykani w więzieniach. Myślę, iż ówcześni koledzy p. Boniego, którzy byli szykanowani lub zamknięci w więzieniu po jego donosach, nie chcieliby go widzieć w roli osoby zaufania publicznego.

    Całkowicie się zgadzam, że obecny system utopi świat ze krwi. W końcu człowiek głodny nie ma nic do stracenia. Niemniej nie demonizowałbym wszystkich bogatych ludzi. Na dowód tego dwa cytaty pewnego przemysłowca ,który co prawda już nie żyje, ale zapewne żyją dziś jemu podobni. Nazywał się on Henry Ford.

    „Jeśli wymagasz od robotnika, by ci poświęcił czas i energię ustal jego płacę tak, by nie miał kłopotów finansowych. To się opłaca”.

    „Chciwość jest tylko odmianą krótkowidztwa”.

    • Ray Grant

      Na to ważne pytanie, choć kompletnie niezwiązane z moją notką, w moim imieniu odpowie profesor Hartman. Zachęcam również do zapoznania się z faktem, że lojalkę podpisał Sam Krul.

      Istnienia Henry’ego Forda jestem bardzo świadom, podobnie jak tego, że zmarło mu się w 1947, kiedy najwyższa stawka podatkowa w USA sięgała 86.45%.

      • Simon_says

        Pytanie było bardzo związane z wpisem, bo dotyczy kontekstu owego plaskacza. Jednak jak napisałem w pierwotnym komentarzu, nie popieram tego, bo takie sprawy rozwiązuje się w sądzie.
        Co do lojalki, to jest tam wspomniane o obalaniu ustroju siłą. Z moich wiadomości wynika, że sygnatariusz tej lojalki nie posiadał bojówek, natomiast prowadził przed i po jej podpisaniu nielegalna antypartyjna działalność publicystyczną. Na nikogo nie donosił i nikomu życia nie rujnował. Gdyby pan Boni deklarację podpisał i natychmiast ujawnił to przed kolegami i pozwolił się dla ich bezpieczeństwa odizolować od działalności podziemnej, to nie byłoby problemu. Niestety on to przed nimi zataił i co więcej doprowadził do dekonspiracji nielegalnych wtedy drukarni ulotek. Rożnica moim zdaniem jest zasadnicza, bo ludzie złapani przy okazji tych wpadek mieli złamane życie. O metodach pracy SB można się co nieco dowiedzieć z książek „Akwarium” Wiktora Suworowa (to jest o GRU, ale metody pracy takie same) i „Zaułki zbrodni” Mirosława Krupińskiego.
        Co do kompetencji pana Boniego, to warto pamiętać, że to on wbrew społeczeństwu stal za forsowaniem ACTA.
        Jeśli chodzi o wysokość podatków od najbogatszych to nakładanie na nich drakońskich stawek nie ma sensu, bo oni zawsze unikną ich płacenia. Maja ku temu wiedzę i możliwości.
        Z tekstem pana prof. Hartmana w wielu miejscach się nie zgadzam. Szkoda, że jest w gruncie rzeczy tak wypełniony pogarda i brakiem chęci zrozumienia. Poza tym nazywanie ludzi, którzy popierają ideę Liberalizmu klasycznego, korwinistami jest nadużyciem. Zwłaszcza, że niektórzy z nich, w tym i ja, popierają zarazem liberalizm obyczajowy. Jako konkluzja nasuwa mi się jedno pytanie:
        Skoro ludzie są tacy drapieżni i egoistyczni, to jakim cudem nawet w dzisiejszych, biednych dla większości, czasach istnieją z powodzeniem rozmaite inicjatywy charytatywne?

        • Simon, czyli tak w skrócie i bez tych wszystkich zawijasów – twoim zdaniem ludzi, którzy uczynili w życiu coś wątpliwego moralnie wolno publicznie prać po twarzy?

          • Simon_says

            Napisałem już dwa razy, że prania po twarzy nie popieram. Mogę napisać i trzeci. Zatem oświadczam po raz trzeci, że prania po twarzy nie popieram, a przemoc fizyczna nie rozwiązuje żadnych problemów. Powtarzam również, że kwestie satysfakcji za oszczerstwa rozwiązuje się w sądzie, bo tutaj chodziło o oszczerstwo, a nie o samą współpracę, która jest moralnie naganna. Nie wiem czy Szanowny Autor i Komentujący mi uwierzą, ale cenie sobie ten blog, za szerzenie wolności wyboru. Wolności w myśl stwierdzenia, że:
            Wolność jednego człowieka, kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność tego drugiego.

          • Akara

            Simon wypowiedział się, że nie wolno, ale możliwe, że słusznie podnosi, że to uderzenie w twarz mogło być niczym przy krzywdzie jaką mógł ludziom wyrządzić Boni.

            Co do bogatych to nie ma na nich sposobu. Albo sami będą się poczuwać do solidarności społecznej, albo nie. Politycy tak naprawdę nie mają możliwości żeby przymusić bogacza. Przymus może tylko zaszkodzić i trzeba zachować rozsądek. Bogacz zacznie ukrywać swój majątek, kombinować na różne sposoby, albo wyjedzie, a wraz z nim wyjadą wszystkie pieniądze, zamiast państwu przybyć to ubędzie. Ostatnio wielu się wypowiada, że wyciąganie pieniędzy od bogatych jest karaniem ludzi za sukces, za przedsiębiorczość. Jest poczucie „jestem świetny to mam, inni sobie nie radzą to sprawiedliwym jest, że nie mają nic”, albo „mi dał mój ojciec, to inni niech mają pretensje do swoich rodziców, że nic im nie dali”. Ale znowu uogólniać nie można, są też ludzie tacy jak Bill Gates, człowiek z wizją, pomaga i to nie tylko charytatywnie, ale też wspierając badania i wiele inicjatyw.

  • Gronkowiec

    @ sprawa Boniego

    Nie wiem jak inni dyskutanci, ale ja w PRLu głównie zajmowałem się leżakowaniem w przedszkolu, wiec bez przeczytania kilku książek i opracowań naukowych, rozmów w ludźmi którzy wtedy działali itd raczej bałbym się wypowiadać na temat tego jak wyglądało dokonywanie wyborów moralnych w tamtych czasach.

    @ bogaci

    Nie wiem co się tak naprawdę ukrywa za pojęciem „etosu”, ale kiedyś bogaci mieli inny etos niż teraz. Oczywiście nie wszyscy, ale pomyślmy np o Łodzi, gdzie przy wielu fabrykach powstawały szkoły, przedszkola, szpitale i osiedla dla pracowników, żeby mogli żyć „w przyzwoitych warunkach”. W Jenie (gdzie przez krótką chwilę kiedyś pracowałem), gdy otworzono fabrykę optyczną Zeissa, też wybudowano dla robotników przyzwoite mieszkania, dom kultury i skrócono ich dzień pracy do 8 godzin zamiast 14, które były wtedy normą (to zasługa jednego z współtwórców firmy, Ernsta Abbego). W obu przypadkach mówimy o XIX wieku i epoce rzekomego „agresywnego kapitalizmu”! W Szwecji, do niedawna i w USA (do nieco mniej niedawna) szefowie wielkich koncernów zarabiali kilkadziesiąt razy więcej niż przeciętny pracownik (a nie kilkaset), bo tak ustalali oni sami i rady nadzorcze. W Szwecji każdy właściciel fabryki stawiał sobie za punkt honoru, by część swojego majątku przekazać fundacji która będzie wspierała ubogich albo naukę.

    Nie wiem jak to wszystko określić inaczej niż mianem „etosu”. Dziś, choć ponoć kapitalizm już nie jest tak agresywny i choć niby mamy państwo opiekuńcze, to jakoś wśród bogaczy ten etos zanika, a kilku Billów Gatesów wiosny nie czyni. Może tak jak Akara pisze, tego nie da się rozwiązać decyzjami politycznymi, nie znam się. Ale trzeba by przynajmniej społeczeństwo zmieniło podejście i zamiast oklaskiwać tych co na szczycie, zaczęło im mówić „Panowie, tak bez etosu? Nie no, fe.. jesteście odrażający”. NIECH IM BĘDZIE WSTYD.

  • Akara

    @Simon_says

    „Czy uważasz Szanowny Autorze, że człowiek, który donosił SB powinien móc pełnić jakąkolwiek funkcję publiczną?”

    To jest dobre pytanie, ale też należałoby sobie przypomnieć jak zbrodniarze hitlerowscy byli wykorzystywani przez Amerykanów, jak uciekali do Kanady. Ilu żołnierzy korzystało z wiedzy zdobytej w nieludzkich eksperymentach na ludziach. Bywało, że najgorsi zbrodniarze zamiast kary otrzymywali wygodne życie. Ten kto jest użyteczny często jest trzymany po to żeby państwo niby mogło osiągnąć z tego korzyści. Skoro nasz kraj jest oparty o filozofię chrześcijańską, to Boni wyznał winę, żałuje, czyli może i zasługiwał na nowy początek wg takiej filozofii.

    Ja nie uważam żeby wszyscy ludzie, którzy popełnili błąd musieli być skazywani na wieczne potępienie społeczne. Są tacy, którzy się nie zmieniają i tacy, którzy wyciągają wnioski. Decyzja podejmowana pod wpływem strachu (tutaj z tego co pamiętam było takie tłumaczenie, że bał się o rodzinę) jest decyzją wymuszoną. Własną rodzinę rzeczywiście można stawiać ponad dobro, życie innych ludzi, a np. własne dziecko kochać bardziej niż państwo. Jeśli ktoś zdradzał pod wpływem tortur fizycznych też jest to inna sytuacja niż jakby sam poszedł i wszystko mówił. Taka zdrada pozostaje złem, ale wygląda zupełnie inaczej niż zdrada z wyrachowania. Zastanów się czy ty byś wytrzymał wszystko. Ktoś, kto nie sprawdza się w czasach „wojny” może sprawdzać się w czasach pokoju, a ktoś, kto był bohaterem w czasach „wojny” może nie odnaleźć się w czasach pokoju, może sobie nie radzić, kiedy zagrożenia nie ma.

    • Simon_says

      Oczywiście, że umowa ze zbrodniarzami była również zbrodnią. Natomiast nie bez powodu mówi się, że: nazizm łamał kręgosłupy, a komunizm dusze. Ja nie wiem jak bym się zachował w SB-ckiej katowni. Jednak p. Boni utracił dla mnie wiarygodność kilka razy. Po pierwsze nie rozumiał, że konsekwencją dekonspiracji jest więzienie lub emigracja, po drugie dał sam na siebie haka SB-kom (zdradził żonę), co jest skrajną nieodpowiedzialnością, po trzecie nie powiedział kolegom, że dał się złamać i naraził ich na niebezpieczeństwo, po czwarte według relacji jego kolegi powodował wsypy donosami, po piąte ujawnił podpisanie deklaracji dopiero gdy musiał, bo w przeciwnym razie wyręczyłby go sąd lustracyjny. Wielu było jednak takich co nie dali się złamać i siedzieli lub dostali bilet w jedną stronę.

      Pytanie jest inne, czy można ryzykować, że złamie go obecnie obcy wywiad?

      Bogaci ludzie muszą zrozumieć podobnie jak w XIX wieku, że duże pieniądze to też duża odpowiedzialność. Produkowanie dóbr na które nikogo nie stać, nie przysporzy bogactwa nikomu. Jeśli ci bogaci tego „etosu” sobie nie przypomną, to moim zdaniem utopią świat we krwi.

  • Akara

    Korwin swoje, a tymczasem zachwyceni narodowcy zapowiadają więcej…

    Marian Kowalski „JKM to i tak dżentelmen. Od nas ludzi prostych dostaną po pysku i kopa w d… Już dawno obiecałem to Palikotowi.”
    https://www.facebook.com/Kowalski.Marian/posts/527730543998184

    A w komentarzach jakie rozmarzenie i zachęcanie do przemocy:

    Damian Pawlak: „Jak Palikot dostanie od Pana Mariana to nie będzie czego zbierać.”

    Antysystem: „Palikot chyba bedzie musial caly czas w motorowym kasku chodzic bo raczej gołodupcy z jego parad go nie wybronią”

    Przemek Ka: „prawdziwy mężczyzna słowy w czyn wprowadza… Panie Marian Kowalski do dzieła zrzucimy się na adwokata”

    Zbyszek Mazur „ale nie kopa palikotowi w dupe tylko w jaja”

    Co ciekawe ktoś ma wątpliwości co do przeszłości Korwina. Najśmieszniej byłoby jeśli okazałoby się, że wyczulenie Korwina ma swoje powody. Może sam ma dużo do ukrycia i dlatego tak się miota. Nie wiem, ale tak jak tutaj jest to przedstawione to wydaje się trochę podejrzane.

    Tadeusz Łapanowski: „Gorzej będzie jak się zaczną zastanawiać nad jego życiorysem zwłaszcza ci co z bezpieką mieli do czynienia . Czytam jego życiorys i zastanawiam się jakim cudem bezpieka wypuściła go raptem po dziesięciu dniach skoro za to ludzie kończyli najpierw cięzko pobici a potem w pudle na całe lata. Ciekawe ,że nie mógł nieborak studiować dalej matematyki gdzie wiadomo siedzą ludzie nie zajmujący się pierdołami więc TW wiele do roboty nie ma tylko przymusowo poszedł studiować na wydziały gdzie siedzą sami nonkonformiści i wywrotowcy . I studiował aż dziewięć lat , a w 68 to dopiero zaliczył cuda w życiorysie . Ja PRL przeżyłem więc w taką spolegliwość bezpieki to nie uwierzę. Jak zaczną węszyć co stało się z ludźmi których Pan Janusz obdarzył przyjaźnią to mu nawet nie pomoże ,że jego papierzyska na razie zniknęły.”

    Ja na te jego studia matematyczne zwracałam uwagę raczej z tego względu, że śmiał się, że kobiety, które wybierały matematykę chciały iść na nauczycielki i że to jest coś gorszego, że mężczyźni wybrali inaczej. Ale koniec końców to on studiów nie skończył, a tamte kobiety skończyły. Nawet jak później mógł wybrać to wybrał filozofię, a nie matematykę o której tyle mówił. Teraz ten pomysł, że może przerzucano go na inne studia żeby sprawdzał jak tam nastroje wśród studentów. Może być rozczarowanie i pod tym względem. W końcu też podpisał, a mógł nie zdradzić co naprawdę robił.

    • Akara

      Tutaj sam się tłumaczy. Jakoś nie brzmi to przekonująco.

      „Korwin-Mikke o podpisaniu lojalki z SB – 27.01.2013”

      http://www.youtube.com/watch?v=zGqVOMvdKuM

      Każdy może sobie sam wyrobić opinię. Boni swoją drogą, ale Korwin ze swoją lojalką też mógł swoje robić. Na razie oskarżenia w stosunku do Korwina nie są poparte mocnymi dowodami. Ja do całej sprawy zachowuję nieufność. Może i było tak jak Korwin mówi, ale wydaje mi się, że jednak coś ukrywa. Pewne wydarzenia i tłumaczenia są po prostu dziwne. No, ale może z nadmiernej ambicji naprawdę chciał ukończyć cztery kierunki studiów po tym jak przeszkodzono mu w ukończeniu studiów matematycznych. Kto go tam wie.

      • Akara

        http://www.youtube.com/watch?v=zGqVOMvdKuM

        Należy zauważyć, że ciekawe jest to co Korwin mówił na filmie wyżej, 8:17 Korwin opowiada jak bardzo, bardzo wysokiej rangi człowiek z Bezpieki rozmawiał z nim i proponował mu wielką karierę polityczną, mówił mu, że mogą mu zrobić rozgłos. Że jeśli na pewien czas ukryją mu córkę to ludzie będą mu współczuli, cała Polska będzie za nim i rozpocznie się wielka kariera Korwina. Korwin odmówił tylko dlatego, że nie chciał żeby mieli na niego haka. Obrzydzenia do takich metod nie ma. Ale samo to, że dostał takie pytanie i propozycję pomocy coś zdradza. Bo pytanie komu dawano takie propozycje? Ano właśnie. Dlaczego buntownikowi mieliby pomagać w karierze politycznej? Pomagali tylko komuś, kto był z nimi.

        • Simon_says

          Z całym szacunkiem, ale wypowiedź p. Łapanowskiego to są na chwile obecną spekulacje. Ja wiem, że SB-ecja niszczyła archiwa przy okazji transformacji, ale na ten czas mamy oświadczenie lojalności o: nieobalaniu ustroju PRL siłą. Sąd lustracyjny póki co nie ma do tego żadnych zastrzeżeń. Możesz mi wierzyć lub nie, ale deklaracja lojalności, a deklaracja współpracy to są fundamentalne rożne oświadczenia. Tzw. lojalkę podpisywały całe zakłady pracy po strajkach, nawet Wałęsa mówił, że: „wszyscy podpisywali i on też”. Natomiast ów jegomość za nazywanie go Tajnym Współpracownikiem (TW) pozywa ludzi do sądu. Za złamanie zasad lojalki szło się zwyczajnie – tym razem legalnie – do paki. Natomiast deklaracja współpracy zobowiązywała do donoszenia na otoczenie. Co do opowieści o córce, to jakby nie patrzeć przez ponad 20-lat JKM był marginalizowany, a poparcie zdobył na fali radykalizacji Europy, a nie – nie wiadomo dlaczego. Obawiam się, że dla ekipy która w 1989 dała nam „ćwiarę na wolności”, nie ma znaczenia czy ktoś jest buntownikiem, tylko to czy mają na niego haka, by był grzeczny.

          Ruch Narodowy to chuligani, którzy nie mają żadnego pomysłu na kraj, oni chcą jedynie lać po mordzie. Jednak wyobraź sobie, że Milicja również nie gra czysto. Ostatnio w Chełmie aresztowali jakiegoś 17-sto latka za flagę z falangą, oskarżając go o propagowanie treści totalitarnych. Tylko jest pewien problem, bo będąc konsekwentnym należy uznać, iż polska Marynarka Wojenna jest organizacją przestępczą, która w swoim aktualnym proporcu propaguje treści totalitarne, czyli symbol falangi właśnie. Chyba że uznamy, iż Policja to nadal Milicja i działa na zlecenie władzy.

          • Ray Grant

            Za pozwoleniem, ale skoro Boni „dekonspirował drukarnie i łamał ludziom życie”, a JKM „był marginalizowany i wypowiedzi na jego temat to spekulacje”, to ja proszę twarde dowody (a trudno o to będzie, bo akta SB to też są średnie dowody). 25 lat po fakcie łatwo mówić, że „ja to byłem super patriotom i podpisałem z musu, a ten on to donosił naprawdę”.

        • Ray Grant

          Dla mnie te opowieści są tak samo wiarygodne, jak teksty Jarosława Kaczyńskiego o tym, że był wielkim opozycjonistą, tylko nikt nie zauważył, bo tak się dobrze konspirował. Jakby policzyć TERAZ ilu się przyznaje do działania w ścisłej opozycji, to już chyba 20 milionów opozycjonistów mamy.

          • Simon_says

            Słowo za słowo. Z tym, że Boni kilka razy po drodze skłamał.

            http://www.rp.pl/artykul/66310.html

            W wywiadach późniejszych p. Boni mówił, że z tym procesem to się jednak zastanowi, a ostatecznie żadnego pozwu nie było.

            Reasumując rozumiem, iż uważasz zgodnie z tym co pisze prof. Hartman, że p. Boni to zasłużony opozycjonista i wybitny polityk w tzw. Wolnej Polsce i na pewno na nikogo nie donosił i nikomu nie zaszkodził. Co więcej należny go porównywać nie z tymi, którzy nie podpisali i siedzieli lub musieli wyjechać, a z tymi, którzy nie musieli podpisać, bo siedzieli cicho.

            Rozumiem też, że uważasz, iż deklaracja lojalności i deklaracja współpracy, to jest to samo.

            Ja pozwolę sobie mieć jednak inne zdanie.

            Skoro został przywołany prof. Hartman, który swoim nazwiskiem i tytułem firmuje Twój Ruch jako jeden z jego przywódców, w tym swoją partyjną koleżankę Kazimierę Szczukę, to chciałbym zapytać, czy uważasz Szanowny Autorze, iż ma ona prawno za prowokacje lać po mordzie?

            http://www.youtube.com/watch?v=QdviYAS9S2o

            http://www.youtube.com/watch?v=sRiV3E3SMCE

            Milicja mimo dostarczenia filmu umorzyła postępowanie gdyż: „nie było możliwości ustalenia sprawcy pobicia”.

            Dla mnie prof. Hartman nie jest wiarygodny jak polityk i ekonomista. Za ten protekcjonalny i pogardliwy ton felietonu, jako publicysta również nie bardzo. Niemniej naukowcem jest wybitnym.

            Nasuwa mi się nieodparcie jeden cytat: „Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych”.

          • Ray Grant

            A mówiła mamusia, nie rozmawiaj z trollem, bo cię ściągnie do swojego poziomu i pokona doświadczeniem.

            Uprzejmie zawiadamiam, że:
            1. w chwili upadku komunizmu miałem lat 12, ale moja babcia była partyjna, więc masz na mnie teraz haka i możesz się cieszyć;
            2. możesz sobie Szanowny Komentatorze uważać, co Ci się podoba;
            3. prof. Hartman jest dla mnie o wiele lepszym autorytetem i źródłem, niż anonimowy komentator z internetsów. (Żeby nie było, ja się podpisuję imieniem i nazwiskiem z dowodu, a i moich zdjęć na blogu były dziesiątki.)

            O protekcjonalnym i pogardliwym tonie wiesz, jak widzę, wiele, tu przyznaję miano eksperta.

            Za kolejny komentarz nie na temat notki — ban. Jeśli nie wiesz, na jaki temat była notka, przeczytaj ją.

  • Simon_says

    Reasumując dyskusję przyjmuję Szanowny Autorze, iż zgodnie z prof. Hartmanem uważasz, że p. Boni to zasłużony opozycjonista, który podpisał zobowiązanie do współpracy, ale na pewno na nikogo nie donosił i nikomu nie zaszkodził. Natomiast w tzw. Wolnej Polsce został wybitnym politykiem. Co więcej należy go porównywać nie z tymi, którzy nie podpisali i siedzieli lub zostali wysłani na emigrację, tylko z tymi, którzy podpisać nie musieli, bo woleli siedzieć cicho.

    Zrozumiałem, iż uważasz również, że deklaracja lojalności to jest to samo co deklaracja współpracy.

    Skoro został wspomniany prof. Hartman, który swoim nazwiskiem i tytułem firmuje Twój Ruch jako jeden z jego szefów, a zatem i swoją koleżankę partyjną Kazimierę Szczukę, to chciałbym zapytać czy ona ma prawo w odpowiedzi na prowokację lać z pięści po mordzie (co potwierdza w oficjalnym spocie)?

    http://www.youtube.com/watch?v=QdviYAS9S2o

    http://www.youtube.com/watch?v=sRiV3E3SMCE

    Milicja znaczy Policja, umorzyła postępowanie, mimo dostarczenia jej tego filmu gdyż: „nie było możliwości ustalenia sprawców pobicia”.

    Dla mnie prof. Hartman niestety wiarygodny jako polityk i ekonomista nie jest. Za ten pogardliwy i protekcjonalny ton felietonu, jako publicysta również nie bardzo.

    Tutaj inny kwiatek (Frasyniuk vs. Stryjewski), archiwalny już, jak to Unia Wolności potrzebuje „silnego przywódcy”:

    http://www.uw.org.pl/lista_archiw_rozw.php?gru=1809

    Chyba wychodzi na to, że jednak: „Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych”, nieprawdaż?

    • Ray Grant

      Komentarz kompletnie bez związku z notką zostawiam tylko dlatego, że w historii bloga skasowałem tylko jeden, parę dni temu i nie chcę sobie psuć statystyk.

  • „Reasumując dyskusję przyjmuję Szanowny Autorze”. Koleś, jakbyś się nadął jeszcze troszkę, to byś pękł jak nic. 😀

  • „Skoro ludzie są tacy drapieżni i egoistyczni, to jakim cudem nawet w dzisiejszych, biednych dla większości, czasach istnieją z powodzeniem rozmaite inicjatywy charytatywne?” —-

    Oh oh jaki przecudnej urody argument. No zwalił mię z nóg, prawdaż.
    A teraz powrót na ziemie: ile ludzi rocznie na swiecie umiera z glodu, niedozywienia, chorob wynikajacych z niedozywienia i braku podstawowej opieki medycznej?

    Gdziez sa te wszystkie łaskawe inicjatywy charytatywne? To taki piekniutki dodatek, listeczek figowy, oh oh mamy sumienie, nie jestesmy swinie.

    Zgadzam sie z autorem bloga, ze w Europie cos sie zaczyna zmieniac i ruszac. Pytanie, w ktora strone pojdzie. Bo ze krew sie poleje, to niestety jestem prawie pewna :-/ To tylko kwestia czasu.

  • Gronkowiec

    @futrzak

    Wiesz, ja myślałem że ludzie naprawdę coś zrobią po ostatnim kryzysie… A ludzie nic. Więc nadal jestem nieprzekonany do tej teorii o rewolucji i krwi. Ludzie popadli już w marazm i bezsilność. Raczej obawiam się opcji że ludzie w wyborach dadzą dojść do władzy szaleńcom, przy których JKM będzie wyglądał jak kulturalny euroentuzjastyczny zwolennik tolerancji. Choć wtedy też się krew poleje, tyle że nie „kapitalistów” lub „polityków” tylko akurat wskazanej grupy „winnej całego złą”.

    @Ray:

    w związku z twoim narzekaniem na fejsbuniu u Sporothrix pod jej ostatnią notką o stalkerze, mogę się poświecić i w czynie społecznym złożyć Ci niemoralną propozycję 😛 Choć nie wiem czy się na „prawicowego stalkera” kwalifikuję 😉

    • @Gronkowiec:
      Powoli, powoli. W ktorąkolwiek stronę by nie poszło, poleje sie krew bo – albo do wladzy dojdzie jakis osobnik z chora wizja i zgoni wine (jak piszesz) na wskazaną grupe – albo ludzie wyjda tlumnie na ulice i w koncu w ktoryms momencie wladza na nich napusci najpierw riot police a potem „jednostki posilkowe” z sąsiednich krajów (przypominam, precedens prawny, pozwalajacy wezwac takowe, zostal juz uchwalony).

      Narazie jeszcze punkt krytyczny nie zostal osiagniety. Nie bez znaczenia bylo wstapienie Polski do UE – te dwa miliony sfrustrowanych, ktore wyjechaly za praca i lepsza przyszloscia, zadzialalo jak spuszczenie pary z gotujacego sie garnka.

  • Gronkowiec

    futrzak, sprecyzujmy jeszcze, że mowa chyba nie tyle o Polsce, co o całym zachodnim świecie 🙂 Ale zgadzam się, masowa emigracja z pewnością bardzo pomogła stabilności Polskiej władzy.

  • przedstawiciel_GTW

    Najmilejsi,
    nie będzie żadnej rewolucji. Macie smartfony, fejsbuki, kawusie w starbaksach, tiszerty z tożsamościowym nadrukiem, wykwintne hobby, openera i film europejski. Choć myślicie inaczej, zbyt wiele macie do stracenia. W tym się właśnie przejawia podstępność Systemu: System ma władzę (i pieniądze), a Wy macie swobodę wyboru – tak wielkiego, że się w niej gubicie.
    Czy to nieuczciwy układ? To czemu młodzieżówki partyjne (nawet partii będących u władzy) to ucieleśnienie efektów selekcji negatywnej? Tych paru kolesi, co naprawdę gotowi są poświęcić czas, żeby zdobyć władzę (i pieniądze)… A Wy? Noo, Wy macie ciekawsze i bardziej rozwijające zajęcia. Rewolucja to praca, praca, i jeszcze raz praca, a nie kolejne weekendowe hobby.
    Ja tam się czuję bezpiecznie 🙂

  • podobno jest całkiem niezła ksiażka „jak bogaci ukradli świat” czy jakoś tak
    porównuje to co działo się np w sparcie z tym co dzieje się teraz, system podatkowy, oligarchowie itd i np tym co było w latach 50 w usa i autorzy dowodzą w tej książce że ten system musi upaść, gdyż cele najbogatszych tak jak w sparcie są różne odd celów państw, dzięki którym stali się najbogatsi
    w sumie chciałabym przeczytać tę książkę, bo z recenzji wydawała się bardzo sensowna…

    • Linda McQuaig i Neil Brooks ”The Trouble with Billionaires: How the Super-Rich Hijacked the World”.

      Wnioski w istocie niewesole. Szkoda, ze tak ciezko jest (mimo wszystko) przeniesc sie legalnie do kraju, ktory jest rozwiniety a w ktorym poziom nierownosci jest niski…