Męskość wciąż męczymy

Najpierw autoreklama: zapraszam do lektury mojego debiutu w roli Carrie Bradshaw kolumnisty portalu homiki.pl. Polecam również komentarze — bardzo zabawne. 🙂

*

Od paru dni zastanawiam się nad odpowiedzią na dwa pytania: 1. co to jest męskość? oraz 2. czy ja i DJ jesteśmy męscy? Oczywiście, odpowiedź na pytanie 2. zależy od odpowiedzi na pytanie 1., więc nad tym pierwszym zastanawiam się bardziej intensywnie, a całość wzięła mi się ze znalezienia wątku o przedszkolaku lubiącym kolor różowy i co poniektórych wpisów w owym wątku.

Tego, co napisałem na heteroblogasku nie będę, rzecz jasna, powtarzać, ale temat fascynuje mnie od dłuższego czasu, a zwłaszcza od kiedy obejrzałem na BBC film dokumentalny o konstruktach męskości i kobiecości w reklamie. O tym, że na reklamach dłonie mężczyzn chwytają przedmioty, a dłonie kobiet omdlewająco spływają wzdłuż ciała, lub służą przedmiotom jako elegancka podstawka. O tym, że mężczyźni patrzą na ogół w kamerę, a kobiety — na mężczyzn. O tym, że mężczyźni stoją, siedzą lub oddają się sportom, zaś kobiety leżą lub przybierają pozy charakterystyczne dla małych dziewczynek. Film trwał 45 minut, a ja od tego czasu nie mogę przestać dostrzegać prawdziwości ukazanych w nim schematów; co gorsza, schematy dotyczące kobiet nie są prezentowane w pismach dla mężczyzn, lecz w pismach dla kobiet właśnie — mój ulubiony Glamour dokładnie tak pokazuje kobiety w rozkładówkach o modzie i reklamach. Czy chodzi o to, żeby wpoić kobietom myśl, że takie właśnie są — słabe, wiotkie, nieobecne, pasywne? Czy to jest właśnie ta słynna kobiecość, o której tyle słyszymy? I czy rzeczywiście męskość to siła, zdecydowanie, brutalność, aktywność i bycie samcem alfa?

Taka definicja męskości miała sens, owszem, tak mniej więcej do 1960 roku. Miała sens wtedy, kiedy mężczyzna chodził do pracy, zdobywał mięso, chciałem powiedzieć — pieniądze, po czym utargane ciężką harówką dzięgi przynosił do domu, gdzie czekała żona, pachnąca perfumami, oraz obiad, pachnący golonką i piwem. W świecie, w którym kobiety i mężczyźni tak samo często chodzą do pracy, na siłownię, prowadzą samochody, kupują kosmetyki, noszą spodnie — ta definicja zwyczajnie nie ma sensu, a twarde udawanie, że świat wcale się nie zmienił i kurczowe trzymanie się starych definicji (oraz, co gorsza, usprawiedliwianie nimi niższych płac kobiet oraz spychania na nie wszelkich prac domowych) jest skrzyżowaniem niedorozwoju umysłowego z chamstwem.

Mężczyźni, którzy uparcie twierdzą, że w życiu nie założyliby niczego różowego, nie umieją sprzątać, a dezodorant jest dla pedałów zwyczajnie okazują swoją frustrację niepojętym dla nich nowym porządkiem świata, w którym kobieta może, na przykład, zostać ich szefową — mimo, że nie posiada penisa. (Escandalo!) Problem w tym, że mimo rozlicznych badań nigdy nie potwierdzono tezy, iż penis jest organem służącym myśleniu i kreatywności. Owszem, posiadanie penisa ułatwia sikanie na stojąco, ale jeśli jesteśmy tacy pewni, że to stuprocentowo pozytywna cecha gwałtownie zwiększająca przydatność na rynku pracy, to kopnijmy w krocze faceta i kobietę i zobaczmy, które z nich 10 sekund po kopniaku będzie wiedziało, ile to jest osiem razy jedenaście.

Na mojej siłowni plącze się taki jeden trener kickboxingu. Łysy, brodaty, wielki, muskularny, wytatuowany. Odziewa się wyłącznie w bojówki i spodnie od dresu oraz koszulki z napisami typu MUAY THAI, WORLD CAGE-FIGHTING CHAMPIONSHIPS, etc. Pali cygara. (Nie podczas treningu.) Jakiś czas temu wyhaczyłem, że oprócz wszystkich cech powyżej wymienionych dodatkowo do pracy jeździ na motocyklu, ubrany od stóp do głów w skóry. I wtedy zrozumiałem, że jego penis musi być bardzo, bardzo malutki. 🙁

Pojęcie męskości i kobiecości w roku 2010 jest nadzwyczaj płynne. Czy męski jest aktor, grający Thora, który rzuca młotem i mięsem, na obiad zjada jednego żywego byka i wypija beczkę piwa, ale klateczkę ma wydepilowaną do ostatniego niedobitka włoska, a fryzurkę na głowie codziennie pieści mu trzech fryzjerów-gejów o imionach Denzello, Daniello i Julianello? Czy bardziej męski jest Jarosław Kaczyński, czy Gareth Thomas? Czy Oprah jest kobieca? A Ellen DeGeneres? A Madonna? Czy o męskości i kobiecości może świadczyć orientacja seksualna? (Biedny zniewieściały Gareth, gdyby tylko wziął przykład z Jarosława Kaczyńskiego.) Co z tym nieszczęsnym kolorem różowym? Czy męskość rośnie i maleje płynnie w zależności od tego, co na sobie mam? Dzisiaj akurat mam na sobie czarne dżinsy, czarny t-shirt i wściekle kolorowe buty — czy to oznacza, że od kostek w górę jestem męski, a od kostek w dół nie, czy też niemęskość butów znosi męskość dżinsów?

Przez to wszystko ciągle nie mogę się zdecydować, czy DJ i ja jesteśmy męscy, czy też nie, oraz który z nas jest bardziej męski, ale na szczęście oprócz przyjemności czysto intelektualnej niespecjalnie mi zależy na usunięciu tej jakże palącej niepewności, ponieważ mój penis jest rozmiaru takiego, że nie muszę palić cygar, zrzucać ludzi ze schodów i jeździć na motocyklu tylko po to, żeby poczuć się Prawdziwym Menszczyzno. Nie muszę. Ale mógłbym. Z przyjemną świadomością, że kiedy już wsiądę na motocykl, ubrany we wszystkie moje skórzane ciuchy i odjadę w siną dal, ściskając w zębach nieodłączne cygaro, w głowie śpiewać mi będzie Alizee. „Moi, Lolita”, zaśpiewa mi francuski podlotek, a ja razem z nią — bo jestem taki męski, że nawet Alizee się nie boję.

  • artykul na homikach super, komentarze rownie dolujace jak moja poranna scysja z zajebiscie, jak sie okazalo, homofobicznym znajomym z liceum. generalnie w tym kraju nie zmienia sie nic, bo nie musi, cisnienia od „srodowiska” nie ma, politycy robia nas (heh, „nas”) w balona, bo moga, homofoby dalej leca najbardziej ogranym homopropagandawprzedszkolachthinkofthechildren, co mnie az zaskoczylo, serio, po tylu latach? wymysliliby cos nowego chociaz, tepe lenie.

  • @kokainistka No poniekąd nas, tzn. mnie osobiście nie, bo ja z krajem-rajem mam już tyle tylko wspólnego, że znajomi i rodzina tam mieszkają, podatki płacę w Holandii. W pewnym stopniu się poczuwam, gdy słyszę #mypolacy oraz #mypolscylgtb, ale jednak tylko w pewnym. Bardziej chyba się czuję honorową kobietą. Co nie zmienia mojej frustracji potworną inercją, jaka tam panuje.

  • No, mnie Abiekt osobiscie mianował gejem, wiec poczuwam sie do wspólnoty z lgtbq 😉 Ale nie moge sie doczekac wyprowadzki do Kraju Okupanta, skad frustrowac sie sytuacja w Polsce bede wylacznie na wlasne zyczenie (potrzebuje wakacji od slusznego wk*rwu).

  • „Czy męskość rośnie i maleje płynnie w zależności od tego, co na sobie mam?”

    No, komuś na pewno rośnie i maleje, zważywszy na to że nie mieszkasz sam…

    #kolor różowy
    Nie lubię. Nie dlatego że muszę być męskie, albo zmuszano mnie do bycia kobiecym, ale mi się przejadło. Lubię ostre kolory, ale zakładam, że to jakaś bliżej nie określona wada mojego układu nerwowego…

    #cotokurwameskosc
    Też nie wiem. Nie lubię włochatych facetów, więc pewnie coś mnie omija. A kobiecość? W sumie włochatych kobiet też nie lubię…

    I odnośnie poprzedniej notki, chyba jednak macie ze Szprotą trochę racji (nie w kwestii Joe’go). Homofobiczny gej, lekarz sprzedający altmed, dziewczyna prychająca pogardliwie na koleżankę bo tamta nie ma zrobionych paznokci (OMG, pambuk zabija kotka jak widzi dziewczynę z niepomalowanymi paznokciami) – wszystkie te przypadki legitymizują durną tezę. No bo skoro pan doktor przepisał homełko. No bo skoro pedzio mówi że pedałowanie to grzech. Znaczy się musi prawda. Bo skoro nawet oni widzą…

  • „jeździ na motocyklu, ubrany od stóp do głów w skóry”

    Hmm – w zależności od motocykla może być to różnie postrzegane. Jeżdzenie w skórach na skuterze to kretynizm – na ścigaczu to najbardziej rozsądne ubranie, a osoba nie jeżdząca w skórach na tego typu motocyklu to osoba prosząca się o problemy z korzonkami i 100 innych problemów.

  • @pmgpmg A! To może ja jednak głupio myślę, bo zdawało mi się, że różnica między tzw. zbroją i skórą jest głównie tego rodzaju, że w zbroi jest się bezpieczniejszym, a w skórze bardziej męskim. 🙂

    @chakravant Mieszkam sam, przynajmniej na razie, ale doceniam spostrzegawczość 😉

  • Zaiste, komentarze pod artykułem fascynujące. Uderzające, że znajduję podobne na wszystkich czytywanych przeze mnie forach. Opluwać możemy się wyłącznie nawzajem, a ktoś, kto nie siedzi aktualnie w obrębie polskich granic, nie ma prawa się odezwać, bo on jest burakiem z kompleksem porzuconej ojczyzny. „Karmię piersią w sklepie”, „Moja teściowa się nie myje”, „książka Dom nad rozlewiskiem zmieniła moje życie”- pięćset wpisów, a każdy, kto zacznie od tego, że on z Katalonii czy innej Australii, niezależnie od komentarza, dostaje z automatu w łeb: nie znasz się, bo ty nie stąd.
    Erg – wygląda na to, że musisz się przerzucić na krytykowanie holenderskich gejów…

  • Kurde, mnie Parada tegoroczna do szału doprowadza, wszystkim muszę mówić, żeby szli i się nie przejmowali, że ludzie tworzą imprezę, a nie Adler z Niemcem i Jej Perfekcyjnością (ta ostatnia mnie zresztą bardzo zawiodła przy okazji tego wszystkiego). I jeśli my będziemy mieć transparenty z napisem „żądamy związków partnerskich” (których ja akurat nie żądam w tej formie, ta ustawa jest fatalna), to zostaniemy odebrani jako osoby ich żądające.
    A jeśli chodzi o męskość czy kobiecość – to zabawne jest to, że mimo że ludzie nie potrafią jej do końca zdefiniować (bo to, co im przychodzi do głowy nie bardzo się mieści w ramach XXIw.), to powiedzenie komuś, że jest „niemęski”; „niekobieca” jest strasznie obraźliwe. To pierwsze chyba nawet bardziej, o ile niekobieca kobieta wzbudza lekceważenie (chce być jak facet – to zrozumiałe, przecież mężczyzna jest lepszy), o tyle niemęski mężczyzna wzbudza agresję i wydaje mi się, że łatwiej jest wypaść z roli faceta niż z roli kobiety (dziewczynka w szarych spodenkach nie szokuje, chłopiec w różowej spódnicy owszem). A mi osobiście się to wszystko wydaje zupełnie niepotrzebne, nie ma się co zastanawiać nad mieszczeniem się w normie, która tak naprawdę nie istnieje;)

  • @teraz_asia Zauważyłem to już jakiś czas temu: sam fakt przebywania za granicą jest powodem do natychmiastowej, bezinteresownej nienawiści. „Pewnie zmywasz naczynia w knajpie w Brighton” — jakby to był powód do wstydu i okoliczność dyskwalifikująca wszelkie posiadane opinie — a potem już tylko gorzej i gorzej. Uprzedzono mnie, żebym raczej nie wspominał o miejscu zamieszkania, więc oczywiście nie oparłem się chęci rozpoczęcia od tego, że mieszkam za granicą — i ani trochę się nie zawiodłem ;

    @fakara Jej Perfekcyjność lubię właśnie za totalne olewanie normy — i dlatego ją cenię, za bycie bardzo queer — ale osoba tak totalnie odstająca od normy, niestety, kompletnie nie sprawdza się jako rzecznik prasowy czegokolwiek oprócz samej siebie. Rzecznik prasowy powinien być: estetyczny, elegancki i NUDNY. Odpowiadać na pytania, unikać posiadania własnych poglądów niezgodnych z linią partii/parady/czegokolwiek i NIE wzbudzać kontrowersji z wyjątkiem tych, które partia/parada/cokolwiek CHCE wzbudzić.

  • @fakara
    A jakich związków się domagasz? IMAO powinny istnieć wyłącznie „związki partnerskie” a nie powinny istnieć w prawie „małżeństwa”. Małżeństwo powinno być wyłącznie sprawą kultury bądź religii i jeśli np. Katolikom nie podoba się ślub jednopłciowy to mogą go sobie nie dawać ich problem alleluja.
    Problem w tym, że ostatni wyskok SLD pokazał dobitnie, co w tej sprawie mają do powiedzenia „liberały” z PO (bo reakcja PISu raczej mnie nie zaskoczyła) – nie damy stworzyć instytucji związków partnerskich bo pedały bedą z niej korzystać olaboga zgroza i to w kraju Jana Pawła II, nie będzie homo pluł nam w twarz.

    #wtemaciemeskosci
    No właśnie, dziewczynkę można ubrać w spodnie, a chłopca w sukienkę chyba tylko za karę. Nie wiem kto to ostatnio zauważył, ale wyjaśnienie jest dość proste – kobieta jest z założenia gorszą istotą, więc ubranie się w spodnie to dla niej nobilitacja. I w drugą mańkę. Stąd też u ultrakatoli wraca obsesyjnie chęć zakażenia kobietom noszenia spodni, bo uzurpują sobie prawo do wyglądania jak istoty wyższe…
    W sumie czego można oczekiwać od ludzi, którym od dziecka wpajali się, że bóg stworzył tylko faceta na swój obraz i podobieństwo, a babę mu zrobił z żebra żeby facet się nie nudził…

  • mogę prosić o jakieś bliższe namiary na film?

  • @lavaenn Muszę DJa spytać, mi też tytuł umknął. Bardzo nieprofesjonalnie. 🙁

    @chakravant Całkiem by mi to odpowiadało. Związki partnerskie, dające prawa/obowiązki jako instytucja prawna, małżeństwo między kobietą, a mężczyzną jako instytucja religijna. Przy czym zwracam uwagę, że rozszerzenie definicji małżeństwa zawartego w USC na pary jednopłciowe załatwiłoby dokładnie ten problem — w kościele niech sobie ksiądz dobiera tych, którym wolno wziąć ślub jak mu się żywnie podoba, ale państwo nie powinno móc dzielić obywateli na lepszych i gorszych pod względem dostępu do pewnych ułatwień.

    Co PO ma do powiedzenia na temat związków — żeby to była niespodzianka. 😛 Ale przecież nawet samo SLD wcale nie jest takie znowu tolerancyjne, czego dowiedli „lewicowi” radni z Suwałk.

    #wtemaciemeskosci Ale z tą sukienką za karę to jest trochę tak, jak z bronieniem instytucji małżeństwa, bo pedały jo wezmo i zniszczo — jeśli męskość opiera się na tym, czy ktoś ma na sobie spodnie, czy nie, to strasznie wątła ta męskość.

  • @lavaenn Nie wiem, skąd mi się BBC wzięła, ale film tutaj: http://www.mediaed.org/cgi-bin/commerce.cgi?preadd=action&key=238 „The codes of gender”

  • @navaira

    #malzenstwo
    W sumie masz rację, ale. Tego „ale” nabawiłom się od osoby z którą jestem od jakiś 15 lat i która pośród tony różnych zalet posiada też sporą ostrożność i niechęć do rewolucyjnych ruchów, bo te jak wiadomo potrafią się skończyć zupełnie inaczej niż się planowało. W tej sytuacji problemem jest słowo „małżeństwo”, które jak wiadomo jest święte, nienaruszalne i w ogóle. Rozważając dwie możliwości – a) zrobić to z hukiem, b) zrobić to tak, by jak największa część naszego społeczeństwa to przełknęła i machnęła ręką, mimo wszystko wybieram wariant b). Nie używanie słowa „małżeństwo” mniej kłuje w oczy i wytrąca argument o kpinie z moralności i obrazie uczuć religijnych. Niech sobie tradycjonaliści zachowają to słowo, będzie mniej powodów do protestów.

    Poza tym obecna instytucja „ślubu cywilnego” jest mimo wszystko niepotrzebnie zrytualizowana, a problematyczność rozwodów zniechęca część ludzi. Tymczasem czemu związki „tymczasowe” nie mają mieć jakiś praw? Ludzie którzy nie planują zostać ze sobą na całe życie, mimo to mieszkają ze sobą i tak dalej.

    W temacie męskości co ją pedały wezmą i zniszczą, to rzeczywiście jest jakaś kruchość i fobia – i to bynajmniej nie przed „pedałami”, tylko raczej przed owymi istotami gorszymi, czyli babami, które pewnego dnia mogą się wziąć i zbuntować i będzie wtedy sodomia, gomoria, seksmisja i Rex Nebular. Tyle IMAO.

  • @navaira

    omko.pl/forum/watek/498/co-dla-poczatkujacego-zbroja-czy-kurtka-tekstylne-czy-skorzane-

    i inne takie wymienione w drugim poście. Generalnie to nie jest tak proste i wszystko ma zalety i wady. No i na Harleyu raczej w skórach, a na przecinaku raczej w tekstylnym.

  • @fakara

    „ta ustawa jest fatalna” a możesz trochę konkretów zapodać?

  • tym, że mężczyźni patrzą na ogół w kamerę, a kobiety — na mężczyzn.

    Hm, ciekawe, ja gdzieś czytałam o czymś odwrotnym: Że kobiety patrzą w kamerę, grając rolę usilnie uwodzących target, a mężczyźni patrzą w bok, jak gdyby byli bardziej wyindywidualizowani, nie musieli się silić.

  • Czy męskość rośnie i maleje płynnie w zależności od tego, co na sobie mam?

    Zabawne, bo kobiety zadają sobie to samo pytanie: Czy kobiecość rośnie i maleje płynnie w zależności od tego, co na sobie mam? 😉

  • Lurkerka.Borgia

    „Stąd też u ultrakatoli wraca obsesyjnie chęć zakażenia kobietom noszenia spodni, bo uzurpują sobie prawo do wyglądania jak istoty wyższe…”

    Są też tacy, którzy chcieliby widzieć kobiety wyłącznie w spódnicach, bo damskie nogi w spodniach ukazują, że kobieta ma nogi, a to u mężczyzn może wywoływać myśli o tym, co się między tymi nogami znajduje:
    http://www.fronda.pl/blogi/gloria-tibi-domine/dlaczego-kobieta-powinna-chodzic-w-spodnicy,24091.html
    (no wiem, że stare, ale może ktoś nie zna…)

  • Lurkerka.Borgia