Nazi-runy

Z Onetu:

W Norwegii wybuchł spory skandal po prezentacji oficjalnych strojów olimpijskich. Na swetrach przygotowanych dla tamtejszych sportowców znalazł się symbol używany w Norwegii przez środowiska neonazistowskie.

Mowa o runie przypominającej strzałkę skierowaną do góry. Jest to symbol nordyckiego boga Tyra, który „zawłaszczyli” sobie norwescy neonaziści. Firma produkująca swetry nie kryje jednak zdziwienia takim skojarzeniem. Według jej przedstawicieli symbol miał być odwołaniem do historii Norwegii, a ściśle do epoki Wikingów. W tamtych czasach kontrowersyjny dziś symbol oznaczał odwagę i zwycięstwo.

– Neonaziści zwykle maszerują z norweską flagą w dłoniach. Czy to oznacza, że mamy przestać jej używać? – retorycznie pyta przedstawicielka odpowiedzialnego za sweter koncernu Hilde Midthjell.

Również nie kryję zdziwienia takim skojarzeniem, więc dopytałem czytelników mojego Bunia. Po pierwsze primo, sprawa jest z października, ale właśnie połapał się New York Times, za nim jak mniemam Onet. Po drugie primo, ważniejszą częścią okazuje się wykrój – cytat za Agnieszką Wanag:

Po drugie, ten symbol używają naziści w Norwegii tak, jak ONR falangę w Polsce. Po trzecie, artykuł dotyczył tego, że gazetka, która zawiera wykroje (wzory?) na swetry wycofała przepis na ten sweter po tym, jak wcześniej w jednym z większych miast w Norwegii (Kristiansand) i przez szwedzki Goteborg przeszedł pochód neonazistów wymachujący tymi symbolami. Projektant swetra twierdzi, ze w ogóle nawet nie pomyślał o nazistach, tylko o nazwie ekipy sportowców – „Attacking Vikings”.

Zajrzyjmy może najpierw na stronę producenta, Dale of Norway.

The bold pattern includes the runic symbols for victory and protection. […] Named after Tor, the hammer-wielding god of Norse mythology associated with thunder and strength.

Producent – lub raczej projektant – wydaje się nie wiedzieć co sprzedaje, ale tak się składa, że ja wiem. Wykorzystane w projekcie runy to Elhaz (Algiz) i Tiwaz. Elhaz (ᛉ) to „runa świadomości” [consciousness and awareness – nie umiem tych słów ładnie rozróżnić po polsku]. Łączona jest z „bezpieczeństwem – barierą, życiem, Bifröst, ścieżką gałęzi i korzeni, łącznikiem między Bogami i ludźmi”. Wersja proto-germańska słowa „algiz” rzeczywiście oznacza ochronę [protection]. Elhaz wycinano na włóczniach celem zapewnienia sobie – owszem – bezpieczeństwa i zwycięstwa. Ochrona owa ma jednakowoż pochodzić od walkirii, pojawia się też skojarzenie z Heimdallem. Elhaz jest runą łączności między Bogami i ludźmi, siłą, która przybliża ludzką świadomość do sfery boskiej. Kojarzy mi się to natrętnie z umieszczeniem na swetrze ładnie rozplanowanych krzyży i oświadczenie, że są symbolem miłości bliźniego.

Tiwaz (ᛏ), czyli runa kątrąwersyjna reprezentuje Tyra, czyli boga prawa i sprawiedliwości (przepraszam, nic nie poradzę, ale są to słowa pisane małymi literami…) Skojarzenie Tyra z walką – lub raczej wojną – bierze się z tego, że jest on tym, który wymierza sprawiedliwość – w wojnie owej ma dzięki niemu wygrać ta strona, która powinna. Runa reprezentuje zatem sprawiedliwość, porządek świata, zwycięstwo (w zgodzie z prawem), samopoświęcenie oraz dyscyplinę duchową. No owszem, można stwierdzić, że zdaniem Norwegów zwycięstwo należy się Norwegom, ale Tyr może mieć na ten temat inne zdanie…

Co do drugiego zdania – upewniłem się, czy Norwegowie przypadkiem nie tłumaczą Tyra na Tora, pal diabli (hoho) młot i pioruny, ale nie. Tor to zdecydowanie Þórr, kojarzony z piorunami, siłą fizyczną i sławetnym młotem (oraz z Chrisem Hemsworthem bez koszulki). Jego runa to Thurisaz (ᚦ). Thurisaz na swetrze nie występuje…

Gadam o wierzeniach staronordyckich i interpretacji głównie dlatego, że mnie ten temat bardzo interesuje, oraz dlatego, że projektant powołuje się koślawo na to, co mu się wydaje, że runy oznaczają. Ważne jest raczej to, co symbolizują – dla mnie, dla norweskiego zespołu olimpijskiego, dla projektantów swetra, dla Hilde Midthjell. Ten szary sweter może zdecydować o tym, jak Tiwaz i Elhaz będą postrzegane przez kolejne dekady.

W komentarzach na Buniu wskazano, iż naziole zawłaszczyli również swastykę oraz – w Polsce – falangę. Tyle, że nic mi nie wiadomo o tym, żeby falanga kiedykolwiek była symbolem pokojowym, lub miała inne znaczenie niż to, które – cóż – ma. Cytat z Wikipedii, bo jestem leniwy:

Ręka z mieczem jako symbol nacjonalistyczny zaczęła pojawiać się na początku lat 30. w miejsce zakazanego przez władze sanacyjne „mieczyka Chrobrego”, symbolu rozwiązanej w 1933 roku ponadpartyjnej organizacji politycznej Obozu Wielkiej Polski (OWP). Stała się jednym z symboli grupy „młodych” Stronnictwa Narodowego (SN). W 1935 roku Ruch Narodowo-Radykalny Falanga (RNR-Falanga) przyjął za swój symbol uproszczony znak graficzny ręki z mieczem.

Falangi nie ma co odzyskiwać, bo nigdy nie oznaczała niczego innego niż to, co teraz. Odzyskanie swastyki wydaje mi się niewykonalne, chociaż są tacy, co próbują. Skojarzenie z nazizmem ma właściwie cały świat, z wyjątkiem może osób, które jej nigdy nie widziały. Swastyka również należy do świętych symboli staronordyckich, ale nawet ja nie mam odwagi jej w żaden sposób używać, a na jej widok nie pomyślę najpierw o wierze. Nawet jeśli spędzicie kilka godzin tłumacząc mi, że pracujecie nad jej odzyskaniem, będę się czuć nadal ogromnie dziwnie. Podobnie jak wtedy, gdy mój brat pokazuje mi zdjęcia swoich chłopaków ubranych w stroje patriotyczne i oglądających mecz reprezentacji. W sumie popieram, bo to, co brat robi jest częścią pracy nad odzyskaniem symboliki. Ale oddawaliście ją na tyle długo, że odebranie potrwa, a Wasz rząd robi co może, żeby się to nie udało. Chciałbym, żeby na tym kradzieże symboli się skończyły.

Runy poza znaczeniem religijnym/magicznym stanowią alfabet. Odmowa noszenia swetra, na którym znajdują się runy i uznanie Tiwaz za symbol nazistowski kojarzy mi się z oddaniem naziolom litery S – bo SS, rozumicie (logo SS to podwojona runa Sowilo, ale to już bardzo duża dygresja), od tej pory odmawiamy używania słów zawierających literę S. Znowu za Wikipedią: runę „zaadaptował” sobie Hitler (w zasadzie Himmler, Hitler nie wierzył w nic oprócz siebie i wcale mu się poczynania Himmlera nie podobały – pozwolił mu na kradzież wybranych kawałków religii nordyckiej z czystego pragmatyzmu). W „Our Troth” można przeczytać więcej. Skojarzenie run z nazizmem narobiło wielu szkód, ale umysłowość naziolkową świetnie oddaje ten akapit:

In Neo-Nazism it [Tiwaz – Ray] has appeared, together with the Sowilo rune, in the emblem of the Kassel-based think tank Thule Seminar. It has also appeared as the former logo of the fashion label Thor Steinar, which was banned in Germany, and Svenska Motstandsrorelsen. (It might also be noted that both these uses were technically incorrect, since both Thor and Thule would be spelled with a thurisaz, ᚦ, rune.)

Skrócone tłumaczenie: firmy produkujące odzież patriotyczną użyły niewłaściwej runy, tak samo, jak Dale of Norway – T to T, nieważne, czy TH, ważne, że RUNA więc BIAŁA SIŁA BOGÓW. Natrętnie mi się to kojarzy z posłem Pawłowicz, która nie wie, co to jest spacja i nie umie w ortografię – oraz z naziolskim pożądaniem „prawdziwych męszczyzn”. Prawdziwy Polak nie musi znać polskiego, prawdziwy patriotyczny neopoganin niemiecki czy norweski nie musi wiedzieć, że runa T i TH to nie to samo.

Nie jestem Norwegiem. Uważam jednak, że oddawanie run naziolkom i odmawianie noszenia swetra na którym znajduje się strzałka w górę jest nie tylko głupie, jest wielkim błędem. Albo rozumiemy, co runa znaczy i wtedy nie mamy problemu z noszeniem swetra, albo nie rozumiemy i wtedy jest de facto strzałką. Swastyki i falangi nie używa się w żadnych obojętnych ideowo celach. Strzałki w górę używane są dość często. Na przykład w windach.

Jak napisała Agnieszka Wanag:

W Norwegii na przykład jest normalnym, że ciuchy mają norweską flagę i jest to obojętne ideologicznie – firma jest norweska to flaga też, czy to kurtka, czy spodnie, czy sweter. Ale weź ubierz ciuchy z polską flagą i niejako od razu wiadomo, żeś Sebix, zanim się w ogóle odezwiesz i wytłumaczysz, że to twoja prywatna akcja odzyskiwania symboli.

Oddaliście – Wy, Polacy – symbole własnego narodu grupce idiotów, co układają sobie swastyki z wafelków na torcie. Norwegowie oddają runy. Na widok biało-czerwonej flagi, na słowo „niepodległość”, a najgorsze – „patriotyzm” mam natychmiastowe skojarzenie z nazi-kibolami niosącymi race do Częstochowy, a w drodze powrotnej rżnącymi się nawzajem maczetami i dewastującymi pociągi i autobusy. Czy to dobrze? Komorowski próbował, może niezdarnie, czekoladowego orła. Spotkał się głównie z szydzeniem. Sebixy wyklęte to pochodna dowcipasków o wąsatym prezydencie. Od razu się przyznam, że też mnie to wtedy bawiło. Teraz już mniej.

Przez długi czas brytyjski Union Jack był kojarzony tak samo. Morrissey zdewastował sobie karierę występując z flagą. Odzyskanie symbolu nastąpiło błyskawicznie w ciągu jednego występu, podczas którego Geri Halliwell ubrała się… cóż, we flagę.

Skojarzenia z ekstremalną prawicą skończyły się natychmiast, flaga nie tylko wróciła do łask, ale pojawiła się na kubkach, breloczkach, t-shirtach i w ogóle na wszystkim… z podpisem „Ginger Spice”. Nie wiem, czy da się w ten sposób odzyskać polską flagę i Powstanie Warszawskie – wydaje mi się nadzwyczaj niestosowną idea przyodziewania Dody w małego powstańca. Ale równie niestosowne wydaje mi się tatuowanie małych powstańców i pościel patriotyczna z napisem „pamiętamy”. (Gówno pamiętacie, leśni wafelkożercy.) Odrzucając ideę Dody przyodzianej w powstańca oddajemy – tutaj użyję zaimka „my” – powstanie wafelkożercom, którzy nielicznych żywych jeszcze powstańców wygwizdują. Co lepsze?

Wasz rząd aktualnie robi sobie, Polsce i przy okazji różnym innym narodom ogromną krzywdę idiotycznym zakazem używania frazy „polskie obozy zagłady”. Jak pisałem na Buniu, do tej pory zbitka pojawiała się albo przez przypadek, albo bezmyślność. W tej chwili jest retweetowana przez setki osób jako protest przeciwko ograniczaniu wolności słowa, doprowadziła do konfliktu dyplomatycznego z Izraelem i USA, o Polsce znowu głośno w zachodnich mediach, Ziemkiewicze i Wolskie beztrosko wypowiadają się w publicznej telewizji o parchach i heheszkują z komór gazowych. Jeśli chodziło o to, żeby nawet nie tyle pozwolić na zawłaszczenie co oddać w prezencie ze wstążeczką pamięć II wojny światowej naziolkom-idiotom, to się świetnie udało i gratuluję sukcesu. „Zdejmij jarmułkę, podpisz ustawę” – oto piękne hasło dowodzące tego, że w Polsce Żydów się wcale nie nienawidzi, Polacy są dla nich samym dobrem, pomagali wszelkimi siłami. Może się wydawać, że to nie ma związku z tematem, ale ma – jest to kolejny skutek oddawania naziolkom-idiotom symboli państwowych. Flaga – oddana, powstanie – oddane, żołnierze wyklęci – oddani (pomijam to, że nie wiem, kim są, bo za moich czasów się o nich nie mówiło, a teraz nie wiem o nich niczego oprócz tego, że symbolizują nazi-Sebixów), słowo „patriotyzm” – oddane, aktualnie trwa przesuwanie granic antysemityzmu, odtwarzanie akurat na 50. rocznicę Marca propagandy z tego okresu.

Wszystko to zaczęło się od pierwszych występów wyklętych kiboli. Można udawać, że przyzwolił na to rząd Piss, ale to nieprawda. Przyzwoliły na to normalne rodziny na Marszu Niepodległości, rechociki z Komorowskiego, penalizowanie t-shirtów z Che Guevarą przy jednoczesnym przymykaniu oka na falangi, próby aresztowania Frasyniuka za nieposłuszeństwo obywatelskie (historia pękła ze śmiechu), pozwalanie Ziemkiewiczowi na dowcipy o parchach, zapraszanie kiboli na msze i celebrowanie ich patriotyzmu, dzielenie ludzi na tych, co stoją tu, gdzie ZOMO, gorszy sort obywateli. Patriotyczny dobór lektur przez Giertycha (nie zapomniałem), obowiązkowe katechezy, na które niewierzący rodzice posyłają dzieci dla świętego spokoju i uniknięcia krzywych spojrzeń sąsiadów, przyzwalanie na nienawistne wypowiedzi kolejnych pożal się Thorze polityków w rodzaju Jakiego, Rydzyk jako reprezentant kościoła, przenoszenie Paetza przy zabranianiu wypowiedzi Lemańskiemu… Po oddaniu pierwszego symbolu musiał nastąpić drugi, trzeci i tak dalej. Naziole wyklęci testują sobie bez przeszkód, jak daleko mogą się posunąć – i przy pełnym przyzwoleniu posuwają się tak daleko, jak tylko zechcą. Nie wiem, ile dekad może zająć odebranie im powstania, historii (politycznie pociętej na właściwej wielkości kawałki) i słowa „patriotyzm”. Dlatego tak bardzo niepokoję się prędziutkim wręczaniem naziolkom run, które mają dwa tysiące lat. Bo skoro Tiwaz i Elhaz, to może dla ostrożności pozostałe też? (W tym Isa, która wygląda jak litera I.) Skoro runy, to Bogowie i wierzenia; to zawłaszczenie już w dużym stopniu nastąpiło, amerykański samozwańczy związek Ásatrú publikuje idiotyzmy na temat białych blond dzieci i tak dalej. Skoro już, to może właściwie całość historii? I tak oto wracamy do Polski, kraju, w którym z historii wybiera się bakalie, a reszty zakazuje ustawami.

Jest twarz ruchu nowej Polski, co wstała z kolan. Jest nią PM KPRM Mateusz Morawiecki. Pan Mateusz firmuje twarzą wypowiedzi Roberta Winnickiego z Ruchu Narodowego:

Jednym z powodów tego międzynarodowego, żydowskiego kłamstwa, są pieniądze. Setki milionów dolarów, które środowiska żydowskie chcą uzyskać od polskich. Chcą zagrabienia polskiego mienia – mówił obecny na manifestacji prezes Ruchu narodowego Robert Winnicki. – Środowiska żydowskie chcą okraść Polskę i Polaków. I dlatego ta kampania zniesławiająca. Dlatego musimy się bronić – stwierdził.

Gratuluję. Duda zgodnie z nakazem naziolków zdjął jarmułkę i podpisał, potem podrzucił to jajo odzyskanemu Trybunałowi Konstytucyjnemu i pojechał na narty. PM KPRM (tu wyjaśnienie, skąd skrót) pojawia się na głupich i niezrozumiałych bannerach w Internecie. W zagranico nikt nie rozważa, czy ustawę stworzył poseł Kaczyński, Ziemkiewicz, IPN czy ktoś jeszcze inny. Premier to premier i skoro ustawa przeszła teraz, to PM KPRM Mateusz jest za nią odpowiedzialny, co potwierdza na reklamach w internecie. Ziemkiewicz i Wolski gadają co chcą, bo ustawa zakazuje tylko polskich obozów zagłady, parchy są w porządku. Rok temu byłoby to niewyobrażalne. Teraz stanowi nową normalność. Jak będzie wyglądać polska normalność za rok, co jeszcze oddacie patriotom wyklętym, kogo księża namaszczą na ambasadorów polskości, kogo oskarżą o współdziałanie ze światowym żydostwem? Określenie „polskie obozy zagłady” również stanowi pewien symbol, kogo za jego użycie polski rząd wsadzi do więzienia?

Nie idź tą drogą, Norwegio. Odzyskaj swetry. Jeśli będę mieć luzem 200 euro, to przyczynię się do odzyskania kupując jeden. Jeśli będę się musiał z niego tłumaczyć, zrobię to.

PS. Serdecznie zachęcam do dyskusji i niezgadzania się ze mną, jednocześnie zawiadamiam, że próby przemycania mi w komentarzach nazi-bredni będą się kończyć bardzo prędko, bo blog jest moją prywatną własnością i niektórych treści sobie tu nie życzę.

Korzystałem z książki „Futhark” Edreda Thorssona. Podziękowania: Agnieszka Wanag, Terry Kieferling, Dariusz Sznajder. Zdjęcie: Terje Pedersen.


Cenisz dobre dziennikarstwo?

Jeśli tak, to trafiłeś w złe miejsce, ale jeśli lubisz mojego bloga i chcesz zadbać o to, żeby i mi nie zabrakło niczego do czytania, rozważ skorzystanie z poniższego przycisku. Wszystkie uzbierane w ten sposób pieniądze wydam na książki. Książkodawcom serdecznie dziękuję! #stoserc



Więcej informacji, spis zakupionych dotychczas książek i lista książkodawców

  • Lasair

    Uważam wzory za genialne, a sam pomysł za wart propagowania – nie jest jakoś specjalnie nowy – dużo różnych mniejszości „odzyskiwało” w ten sposób stado słow i symboli żeby powołać się tylko na niemiecke „Schwuppe”…

    Znając siebie, pochodzę jeszcze miesiąc koło tego swetra a potem go sobie kupię. 😉 jakby mieli wersję z ᚢ to kupiłbym go sobie od razu 😛

    • Ray Grant

      „Queer” też się udało. 🙂

      • DeadSally

        jak usłyszałam tłumaczenie słowa „queer” jako „ciota” to hm… udało ale akurat nie w polsce

        • Ray Grant

          A to nie jest tak, że w Polsce też używa się „queer”?

          • Marta Konopacka

            Zależy w której banieczce, jak sądzę. Ja spotykałam się ze słowem queer jako pozytywnym określeniem nie wymagającym tłumaczenia na polski, z kontekstu wynikało że to „bycie w poprzek szufladek albo po prostu czymś dziwnym, jednocześnie kompletnie OK”.

      • Lasair

        udało się w paru przypadkach… w paru się również nie udało… „fag” pozostaje graniczny, jak i polski „pedał”

  • Magdalaena

    Świetne swetry. Zarz bym taki kupiła, gdybym tylko nie była gorącą dziewczyną, która zimą nosi cienkie bluzeczki z rękawem 3/4.

    • Ray Grant

      Mi jest bez przerwy zimno, przez własną notkę teraz oglądam ten sweter trzy razy dziennie i rzewnie wzdycham. W sobotę losowanie loterii…

  • Shigella deShige

    Przyznaję się bez bicia ze próbowałam jakieś trzy – cztery – pięć lat temu odczarowywać swastyki w ruchu rekonstrukcji historycznej, bo należą do naszego dziedzictwa. Oczywiście to inne wzory niż hitlerowskie, ale nadal. Trzy lata temu gwałtownie mi przeszło.
    Pewien wpływ na to miał coroczny „koncert” dla obsługi na 17 września na jednym z festynów archeologicznych, gdzie Bialorusinom i Ukraińcom (tudzież ludziom ze wschodu) puszczano pieśni o żołnierzach wyklętych.
    Reszta to ogólny klimat

  • Maja

    Są to mądre słowa i niewiele mam do dodania, poza anegdotką. Ze swetrami Dejl of Norłej spotkałam się bowiem Zanim To Było Modne i to nie runy mnie wtedy zbulwersowały, tylko cena. Bardzo pragnęłam porządnego norweskiego swetera stopro wool i włosie z foki ale za kompozycję z linii Viking (nie tej olimpijskiej tylko takiej żerującej na popularności serialu) liczono podówczas 400 eurasków. Więc poniekąd cieszę się, że teraz ino 200 🙂

  • Dacar Arunsone (Jiima)

    Odzyskać Blackletter i resztę podobnych czcionek!
    Serio, jedno z moich zboczeń polega na tym, że naprawdę podoba mi się ten krój…

    W ogóle odzyskać. Dziś naprawdę ciężko uwierzyć na tych koordynatach geograficznych, że można być patriotą nie będąc patr-idiotą, do listy zawłaszczonych symboli dodałobym jeszcze PW (to ze słowa „PWasta Świętokrzyska”) zwłaszcza w kontekście protestów dziewczyn które symbol odzyskiwać próbowały.

    Co do Premiera Morawieckiego Morawieckiego, to mam wrażenie, że reklama jest efektem afery z Gugiel Translejt, może Google dało tą wrzutkę za darmo by przykryć wpadkę Pierwszej Na Świecie Sztucznej Przestępczości (serio, skoro ustawa przeszła, a Translate tak walnęło samo z siebie Polish De… wiadomo co, to mamy do czynienia z pierwszym w historii AI-przestępcą. To znaczy, jeszcze nie było niby procesu, ale dowody są bezsprzeczne i nie wiem czy istnieje AI-prawnik który się tego podejmie). Oczywiście, równie dobrze jak najbardziej naturalnie inteligentny prawnik Gugla mógł powiedzieć „płacicie za wrzutkę, bo to was problem, że nie przygotowaliście subów pod przemówieniem które leciało na cały świat — w tym waszym porąbanym języku co nawet Polacy go słabo rozumieją; więc odpalił się automat który w opisie ma, że robi błędy”.

    Also also, strzałka w górę się przyda. To znaczy, ja gram na WSAD, ale znam leworęcznych co wolą strzałki jednak.

  • No ale małego powstańca to jednak bym wolał nie odzyskiwać. Jakoś w większości świata jako-tako cywilizowanego idea żeby dzieci zbroić i posyłać na wroga nie spotyka się z entuzjazmem, i ja ten pogląd podzielam.

    • Ray Grant

      Nie miałem na myśli odzyskiwania go jako wzorca do naśladowania, właśnie wprost przeciwnie.

    • Mały Powstaniec to pomnik błędnie zrozumiany – w zamierzeniu twórcy miał symbolizować „dzieci Warszawy” – czyli mieszkańców. Tymczasem wielu ludzi jest przekonany, że upamiętnia dosłownie udział małych dzieci w powstaniu. Było trochę nieletnich w tym czasie w Szarych Szeregach, ale nigdy nie brali udziału w walkach.

      • ” w zamierzeniu twórcy miał symbolizować „dzieci Warszawy” – czyli mieszkańców”

        I dlatego ma broń, wojskowe buty, wojskowy pas, coś w rodzaju wojskowej panterki i hełm? Bardzo słaby wykręt. Baaardzo słaby.

        • Dlatego ma broń bo miał dotyczyć mieszkańców warszawy biorących udział w Powstaniu.

          • Powiem tak: Jeżeli pierwsza narzucająca się interpretacja pomnika jest totalnie niezgodna z intencją twórcy, to pomnik jest zły. Po prostu zły.

            A poza tym zajrzałem do wiki i tam jest napisane, że ta rzeźba na początku nazywała się „Dziecko – bohater”. Czyli „miał dotyczyć mieszkańców warszawy biorących udział w Powstaniu” to jest właśnie późniejszy wykręt.

          • Ray Grant

            Odnoszę się do pierwszego zdania – nie uważam, że interpretacja pomnika dokonana 35 lat później ma jakiś wpływ na to, czy oryginalnie był on zły, czy nie. (Możliwe, że nie zrozumiałem określenia „pierwsza narzucająca się interpretacja”.)

  • asloska

    Parę miesięcy temu miałam pomysł na wzory koszulkowe z próbą przesunięcia symboli narodowych na drugą stronę, w szczególności flagi. Teksty typu „Lewak and proud”, „Dumna lewaczka” w odpowiednich kolorach etc. Coś chyba z orzełkiem i „serce mam po lewej stronie”. W końcu nie wykonałam, bo w międzyczasie wymyśliłam kupę innych rzeczy.

  • Ponieważ interesuje mnie runologia, to te ustępowanie pola w kwestii przypisania run określonym grupom, mi też się nie podoba.