Niechciany kraj

Krytyka Polityczna zwróciła uwagę na zjawisko, które ja odnotowałem na swoim Facebooku, kompletnie nie zauważywszy, że ma miejsce również w mojej głowie:

Poziom wyobcowania jest taki, że większość Polaków przygląda się szybkiej akcji likwidowania przez nie wiadomo kogo demokratycznie wybranego przez nich samych rządu (ten wybór został potwierdzony nie dalej niż 25 maja, w wyborach do Parlamentu Europejskiego, które minimalnie wygrała partia rządząca, a jej przeciwnicy jednak je przegrali), jakby to nie był ich rząd i jakby to nie było ich państwo. Obojętnie, czy akcję zielonych ludzików wobec rządu Tuska – którego efektywność w tej sprawie podobna jest do efektywności rządu w Kijowie w obwodzie donieckim – robiliby niekontrolowani agenci polskich służb obecni lub emerytowani, agenci służb obcych, biznesowi oligarchowie […] większość z nas siedziałaby przed telewizorami rozbawiona, zafascynowana, zaciekawiona (w zależności od tego, jak reagujemy na dobre kino akcji), bo taki zbudowano w III RP przez 25 lat kapitał społeczny, bo taki jest poziom wyalienowania Polaków od własnego państwa.

Chciałbym tu wspomnieć o dwóch wydarzeniach, na które reaguję osobiście.

Po pierwsze primo, uważam, że Hanna Gronkiewicz-Waltz to najlepsza prezydentka Warszawy, jaką kiedykolwiek widziałem. Z jednym drobnym wyjątkiem. Mianowicie takim, że pani Gronkiewicz-Waltz twardo odmawia patronatu Paradzie Równości, tym samym dając dwa sygnały: 1. przenoszę swoje prywatne poglądy na poziom polityczno-publiczny, 2. dla homoseksualistów w Warszawie miejsca nie ma. (Tęcza się tak do końca nie liczy, bo jestem zdania, że HGW sprzeciwia się raczej temu, że usuwają ją kibole, niż popiera jej przesłanie.) Rezultatem tego prostego działania jest to, że kiedy widzę moich znajomych linkujących różne inicjatywy lokalne i zapraszających do ciekawych miejsc w Warszawie, wzdycham ze smutkiem i ignoruję ich — co mnie obchodzi w końcu, czy w mieście nieprzyjaznym mi z zasady uda się zorganizować coś fajnego?

Po drugie primo, z Pochodnych Kofeiny dowiaduję się dla odmiany, że:

Polski USC nie pomoże wziąć ślubu dwóm panom

Urząd stanu cywilnego nie może wydać zaświadczenia Polakowi, że może zawrzeć za granicą małżeństwo z osobą tej samej płci. Brakuje podstaw prawnych.

– Od odmowy urzędu stanu cywilnego w sprawie wydania zaświadczenia przysługuje zainteresowanemu odwołanie do sądu cywilnego, ale już nie do Sądu Najwyższego – to druga konkluzja z zakończonej we wtorek sprawy przed Sądem Najwyższym.

Opowiem najpierw dykteryjkę. Otóż kiedy jechaliśmy z Szacownym Eks-Małżonkiem (miano mylące, bo nigdy nie wzięliśmy ślubu, ale tak go nazywam na blogach od 10 lat i nie będę teraz zmieniać) do Holandii, poproszono nas o zaświadczenie, że pozostajemy w związku. Oczywiście, w Polsce niczego takiego para homoseksualna otrzymać nie może. W związku z tym Holandia poprosiła o zaświadczenie, że obaj jesteśmy stanu wolnego i tu pojawiła się ciekawostka: otóż taki papierek w Polsce podobno nie istnieje. Istnieje zaświadczenie, że jest się zamężną i żonatym, natomiast stan wolny jest rzekomo zakładany domyślnie w przypadku braku zaświadczenia o byciu w związku małżeńskim. Po wściekłym guglu wyczytałem, że zaświadczenia wydawano, ale zaprzestano, bo… pary tej samej płci korzystały z nich, żeby zawierać za granicą małżeństwo…

Polski USC nie tyle „nie pomoże”, polski USC pracuje ciężko nad szkodzeniem, jak to zauważyły Pochodne. W Holandii urzędy służą pomaganiu obywatelom, w co po ośmiu latach ciągle jest mi trudno uwierzyć, bo mam PTSD po Polsce. Urząd skarbowy przysyła listy z informacją, że przejrzał moje papiery i na pewno nie będzie się ich już czepiać, zamiast — jak polski — trzymać mnie w napięciu, bo może 4 lata i 11 miesięcy po fakcie inspektor nagle skontroluje moje wydatki. Urząd pracy przydziela psychologa, darmowe szkolenia, zresztą nie będę zanudzać tym smędzeniem, bo nie o to chodzi. Urzędy polskie, jak widać, 25 lat po upadku komunizmu nadal dopierdalają, bo mogą.

Zjawisko, na które zwraca uwagę Krytyka Polityczna — oglądanie „śmiesznego filmu o Donaldzie w taśmach” — bierze się właśnie stąd. To, że homoseksualiści i ateiści czują się w Polsce obco, wiadomo od dłuższego czasu, ale jak się okazuje nawet biali, heteroseksualni katolicy dystansują się od kraju, który rzekomo noszą w serduszku. PO od lat wygrywa wybory nie dlatego, że wyborcy identyfikują się z partią, tylko po to, żeby nie wygrał ich Polskęzbaw. Teoretycznie najbardziej swój kraj kochają Prawdziwi Polacy, ale oni też nie kochają przecież Polski istniejącej, tylko jakiś dziwni neonazistowski fantom rządzony przez Krula i gromadę łysych. Polskę pod wodzą Tuska postrzegają jako okupowane terytorium pokryte grubą warstwą gejów, komunistów i Żydów. Nie ma czegoś takiego, jak rząd państwa polskiego, jest mniejsze zło rządzące Polską (dziękuję, Kuba).

To, co dzieje się dzisiaj postrzegam jako konsekwencję nieudanego POPiS-u. To wtedy, kiedy nie udało się zawiązać prawicowej koalicji zaczęła się eskalacja wyzwisk, oskarżeń, ataków wszelkimi możliwymi środkami, eskalacja, w której nie ma czegoś takiego, jak oskarżenie zbyt podłe lub bluzg zbyt obrzydliwy. Oskarżenia o zdradę i nawoływania o Trybunał Stanu padają średnio cztery razy w tygodniu. Nawet tragedia smoleńska, w której przecież zginęły osoby ze wszystkich stron polityki, kobiety, mężczyźni, lewica, prawica — została zawłaszczona i wykorzystana do nawalanki na poziomie „to twoja wina, zdrajco Tusku”. Czy można się dziwić, że po iluś latach słuchania i oglądania na co dzień takich spektakli do wyborów europejskich udaje się dwadzieścia kilka procent obywateli? Ja jestem zdziwiony, że poszło aż tyle. A co sam czuję, patrząc na aferę taśmową? Nic. Co mnie obchodzi los rządu Tuska? Polska nie jest moim krajem i nie będzie nim ani za Tuska, ani za Millera, ani za Kaczyńskiego, ani za Korwina, bo polski USC nie ma podstaw, żeby wydać zaświadczenie. Niech mnie polski USC pocałuje w dupę i vice versa, że zacytuję piękny dowcip o Wałęsie.

  • temat jest mi zatrważająco bliski, funkcjonuję w rozjazdach między Holandią i Polską, nie umiem zostać ani tu, ani tam, mam dwa domy, dwa światy, poza tym ostatnio osobiście namówiłam moją ulubioną parę lesów na wyjazd do NL, są zachwycone, chcą tam zostać, co wydaje mi się dobrym wyborem; tymczasem ciężko żyje się w PL, zwłaszcza w porównaniu z Holandią, gdzie ludzie naprawdę cieszą się życiem i rzeczywiście są tolerancyjni, życzliwi, pozytywnie nastawieni (co faktycznie widać nawet w pracy urzędów), mają też o wiele lepszy standard życia, bycia, funkcjonowania; tylko że mój dom jakoś ciągle bardziej jest tutaj (w PL); choć jestem nudnym antyreligijnym heterykiem bardzo jest mi niefajnie z tym jak niesprawiedliwie traktowane są w PL mniejszości seksualne, rozumiem i podzielam ich frustrację i jako kretynce całe życie uparcie walczącej z wiatrakami jest mi przykro, głupio, a czasami nawet wstyd, że bywam bezradna wobec sytuacji, które uważam za krzywdzące, dla ludzki których znam, lubię, cenię, bo stanowią dla mnie wartość, ale którzy nie mogą być sobą, bo ich wolność wyboru się ogranicza i to formalnie, w majestacie tzw. prawa; mimo to Ray „inicjatywy lokalne” są konieczne, choćby dlatego, że zaniechanie nie prowadzi do niczego dobrego; pewnie zresztą jestem naiwna okrutnie, ale lubię wierzyć,że kropla drąży skałę i że moja regularnie wypowiadana niezgoda na pewne sytuacje coś może znaczyć i zmieniać; wybory, polityka, te pieprzone taśmy i inne burze w szklance wody, wszystko to nie jest nic warte, szczerze mówiąc nie myślę o tym, traktuję to jako folklor, wiem, że Polska to trudny kraj, a Polacy to trudni ludzie, mocno zróżnicowany wewnętrznie naród, któremu żyje się „pod górkę” od wielu dziesiątek, może nawet setek lat, skandale i skandaliki nas znieczulają, tak jest i boje się myśleć dokąd zmierzamy, wiec jestem Polakiem jakby na własny rachunek, w sposób mocno indywidualny i lokalny, czy moja postawa coś zmienia? może nic, ale po prostu lubię w spożywczym mówić po polsku; własnie z perspektywy Holandii wyraźnie jak nigdy zobaczyłam, że nie ma tzw. Prawdziwych Polaków, tylko ludzie, którzy chcą jakoś żyć, jakoś przetrwać i czasami łatwo przekierować ich życiową frustrację na wszelkie mniejszości i inności, co nie jest w porządku i niczego nie usprawiedliwia, ale wiele wyjaśnia… ciągle mam nadzieję, że nawet zawziętość USC może się zmienić, czego zarówno sobie, jak i tobie Ray życzę;), może kiedyś, jakoś? hm? może będziemy to obserwować z NL? nie wykluczam tego, ale wierze w zmiany i w to,że czasami bywają to zmiany na lepsze 😉

    • i_am_keyser_soze

      Się nie będę produkował tylko poprę – high five dla nudnych, antyreligijnych heteryków, którzy jakoś nie mogą się z Polską rozstać. Ktoś tu musi siać ferment.

  • Michal

    zgadzam sie wlasciwie z caloscia, bo tez to ostatnio widze: ludzie zwyczajnie za cholere nie chca mowic o tych tasmach. praktycznie za kazdym razem tylko przewracaja oczami i zmieniaja temat – dokladnie czegos takiego sie spodziewali, jesli nie od tych, to od tamtych. przy czym „czegos takiego” rowna sie tutaj „prywata, obluda, etc.” powoli zaczynaja dostrzegac, ze obie partie odstawiaja szopke, ale pomysly maja nadal strasznie zblizone. niby taki „progresywny” dobry wujek Tusk nie robi nic dla odlaczenia nas od tzw. „chrzescijanskiej Europy” + wizytuje Watykan przed wyborami. no i z drugiej strony: niby teoretycznie bardziej na prawo PiS rowniez planuje glownie wydawac z budzetu (i to na jakies dziwaczne cele), zamiast obciac wydatki na administracje i wrzucac w rozbudzenie demografii

    czyli w efekcie mamy cala kupe rozczarowanych ludzi, ktorzy w przyszlym roku pojda na wybory z musu, bezrefleksyjnie, odbebnic swoje i miec spokoj na cztery lata. raczej w taki sposob sensownego kraju nie zbudujemy i nadal bedziemy w tym post-sowieckim stanie prozni politycznej

    natomiast jest jedna rzecz, ktora mnie troche wybila z rytmu czytania: czemu dokladnie HGW taka dobra? wiem, ze to sie ma nijak do ogolnej tresci, ale jestem przyzwyczajony, ze nawet ludzie racjonalni sa gotowi glosowac na rozne Guzialy „byle tylko nie ona”

    • Ray Grant

      Może to kwestia widzenia z zewnątrz — porównanie Warszawy przed HGW i dziś. A zwłaszcza wspomnienia prezydentury Kaczyńskiego.

  • Gronkowiec

    Ojej… Tym razem zupełnie się nie mogę z Ray’em zgodzić 🙁 Różnica optyki. Od 7 lat się tułam po świecie, ale czuję się Polskim patriotą (tak, jestem tym okropnym „tradycyjnym Polakiem”, pewnie mnie teraz znielubicie…) i Polska to zdecydowanie mój kraj. Tak jak pisze jasminnoir i i_am_keyser_soze: polski język na ulicy; fajni ludzie (jak ten nudny, areligijny heteryk.. czy heretyczka? Jasminnoir, właściwie to nie jestem pewien twojego genderu?), ciekawe inicjatywy. Tak jak z Warszawą: i co z tego że Pani Prezydent jest konserwatywna i nie przepada za mniejszościami, jak przecież to nie Pani Prezydent jest Warszawą, tylko jedynie jej jednym mieszkańcem. Warszawa to właśnie te wszystkie fajne „inicjatywy lokalne” o których Ray i jasminnoire wspominają! Lub (że znów wstawię elementy autobiograficzne) – Warszawa to jest mój uroczy eks-borderline i to są wszyscy fajni ludzie którzy do nas się uśmiechali gdy się całowaliśmy pod Pałacem Kultury. Jasne, to są też wszyscy ludzie-potwory (jak każdy mogę chyba opowiedzieć o sytuacjach gdy doświadczyłem czystej nienawiści i usłyszałem „zniszczę Cię”, a potem bezradnie patrzyłem jak ktoś próbuje rozwalić mi życie). Ale właśnie dlatego że Polska to nasz dom, to nie możemy odpuścić, musimy coś robić z tymi potworami!

    A co do USC: to chyba nie może na dłuższą metę tak działać, czy to nie jest niezgodne z prawem unijnym? Co z „wolnością przemieszczania się”, jeśli tylko cześć krajów EU uznaje mój związek? Ba, co z bigamią? Mogę wyjść za mąż w Szwecji, wrócić do Polski i tu się ożenić, bo USC nie uzna mojego Szwedzkiego ślubu? A Szwecja, która uznaje Polskie śluby mnie ukarze za bigamię z winy Polskich urzędników? Wydaje mi się ze prawo nie może tak działać, żeby urzędnik „zgodnie z prawem” łamał prawo. Na poziomie UE ktoś coś z tym musi wreszcie zrobić!

    • @Na poziomie UE ktoś coś z tym musi wreszcie zrobić!

      Nikt niczego z tym nie zrobi, bo UE niczego nie gwarantuje w sprawach LGBT a PL geje i lesbijki mają w wiekszości te sprawy w dupie.

      Jesli w kraju, w którym jest około 1000000 LGB na główny marsz przychodzi raptem 6000 osób, to znaczy, że coś jest nie tak z poczuciem własnej wartości gejów i lesbijek i ich wyautowaniem oraz zrozumieniem ich problemów przez ich przyjaciół.

      To nie żaden kraj fajnych ludzi tylko toksycznych nienawistników.

      • Gronkowiec

        Sylwester, nie od dzis wiem ze mamy diametralnie rozne poglady na wszystko. Ale co do EU i zwiazkow, to nie chodzi tu o prawa LGBTQ, tylko o prosta i podstawowa chyba rzecz, ze prawo i regulacje jednego kraju nie powinny utrudniac zycia mieszkancom drugiego kraju EU, a juz na pewno nie powinny prowadzic do lamania prawa drugiego kraju. Nie mowie o wprowadzeniu zwiazkow jednoplciowych w PL tylko o 1. obowiazku wspolpracy administracji publicznej PL z administracja pozostalych krajow i 2. obowiazku rejestracji przez UCS faktycznego stanu cywilnego obywateli.PL nie musi „uznawac” slubow z innych krajow EU, ale musi rejestrowac fakt ze sie wydarzyly. IMHO.

        • Nie musi, tak jak nie musi respektować małżeństw poligamicznych (i nie respektuje)

          • Gronkowiec

            Hmm… Lepiej moze zapytac Piotra Talaja na twoim fejsie, bo na prawie sie zaden z nas chyba nie zna. A ciekaw jestem jaki by byl moj status prawny gdybym najpierw wyszedl za maz w Szwecji a potem ozenil sie w Polsce. I jak by sie to mialo do dyrektywy EU o wolnym przeplywie obywateli.

      • slwstr serio aż tak? muszę to jednak sprostować, bo ja znam sporo związków LGBT, które kwestii małżeńskich nie mają gdzieś; co do marszy…. nie można mieć pretensji do ludzi o to,że się boją, małe grupki toksycznych nienawistników nieuchronnie towarzysza każdej tego typu inicjatywie, i są to bandy biednych smętnych przemocowych wałków, których nie przegadasz, patrzysz na nich i myślisz sobie: „cóż, widać, że dawno wojny nie było”, ale co z tego skoro spotkać się z nimi nie chcesz, poglądy poglądami, ale rozumiem, że zdrowie, poczucie bezpieczeństwa i życie też są ważne, bo są, marsze to nie są imprezy, na które zabierzesz rodzinę i dzieciaki nawet jeśli popierasz ich założenia; toksyczni nienawistnicy żyją wszędzie w rożnych porcjach, tak jak i fajni ludzie, generalizując,że tylko w PL popełniasz taki sam logiczny błąd i taką samą niesprawiedliwość, jak nienawistnicy, którzy za porządkiem nienawidzą wszystkich homoseksualistów, choć nie znają de facto żadnego;

        • Ray Grant

          Ja się stykam jednak z czym innym — nie tyle ze strachem, co z #wdupiemam. Na moim FB oglądałem wpisy typu „kiedyś chodziłem, ale teraz ta Parada taka nudna”, „nie chce mi się niedzieli marnować”, etc. Myślę też, że część osób, które nie idą po prostu odnotowała fakt, że parady chodzą od iluś lat, a osiągnęły… cóż, nic nie osiągnęły. Rzeczywiście, po co marnować niedzielę?

          • Parady to incydenty, incydent nie zmienia świadomości, konsekwencja drobnych upierdliwych działań zmienia świadomość, wiesz jak wygląda parada Ray? jest kolorowo, głośno, ludzie się całują, niosą kontrowersyjne dla niektórych gapiów hasła, parada zawsze ma w sobie coś ostentacyjnego, coś z protestu, to jest czasami rzeczywiście daremne, tym bardziej że wiąże się czasami z zadymą, szary zjadacz chleba nie utożsamia się z czymś takim, często nie wie też, co o tym myśleć, czuje się zagrożony, zaniepokojony, parady zaznaczają obecność środowisk mniejszościowych i tylko taka jest ich rola, ale żeby zmienić sposób myślenia tłumu potrzeba działań od środka, edukacji społecznej, ale też działań zwykłych ludzi, wszelkich orientacji, odwagi w mówieniu tego, co się myśli; moje znajome lesy dopiero po jakimiś czasie powiedziały w pracy,że są ze sobą i co? ci co znali je i polubili wcześniej, nadal je lubili, nawet jeśli co do homoseksualizmu w ogóle mieli mieszane uczucia, często też rekonstruowało to ich świadomość w tym temacie; to co ludzie myślą o orientacji w ogóle można zmienić w kontakcie bezpośrednim z żywym, fajnym człowiekiem, jeśli ma o trochę niezbędnej odwagi; heteryk zawsze może powiedzieć, co myśli, zawsze może zaprotestować w konkretnej małej sytuacji, ja jako swego rodzaju pedagog w ogóle nie traktuję orientacji jako problemu, każdy żyje jak, chce i ma do tego prawo, a młodzi ludzie łatwo podchwytują moją postawę; cholernie łatwo jest nie robić nic; ale fajnie jest mówić, co się myśli i być sobą na co dzień, to zmienia ludzi, naprawdę, male drobne gesty, masz wszystkich nigdy nie są zmarnowane;

          • Ray Grant

            Smutny to kraj, naprawdę, w którym osoba LGTB przyjazna uważa, że „ludzie się całują” to coś kontrowersyjnego… No pewnie, że ma coś z protestu, jest protestem przeciwko zaściankowi i zaduchowi, przeciwko USC uniemożliwiającemu komuś wzięcie ślubu z zagranicznym partnerem i przeciwko Tuskowi, który od dekady czeka, aż „polskie społeczeństwo dojrzeje”. To, że edukacją społeczną i działaniami zwykłych ludzi możemy zmienić podejście społeczeństwa to oczywiście jest prawda, tyle tylko, że trwa to dziesięciolecia, a może ten pan od USC chciałby ślub wziąć zanim umrze i co wtedy? Wyjeżdżając w 2006 stwierdzałem, że Polska potrzebuje 30 lat na doszlusowanie do Zachodu, ostatnio zaczynam się zastanawiać, czy nie byłem zbyt optymistyczny.

        • Bio

          Sylwester chyba niemal wpada w „paradoks Epimenidesa” („wsyscy Kreteńczycy są kłamcami”), stwierdzając z nienawiścią, że Polacy (czyli i on sam) są toksycznymi nienawistnikami 😉 Ale to typowy skutek uboczny stosowania uogólnień i duzych kwantyfikatorów

        • Gronkowiec

          Sylwester chyba wpada tu niemal w „paradoks Epimenidesa”, bo z nienawiścią pisze że wszyscy Poalcy (a wiec i on.. no i ty, jasmine!) są pełni toksycznej nienawiści. Tak się zwykle kończą uogólnienia i duże kwantyfikatory…

          • Gronkowiec

            Błe, dwa posty zrobiłem 😛 Sorki

          • O, przynajmniej się upewniłem, że ty to TY.

  • Lurkerka_Borgia

    „Jesli w kraju, w którym jest około 1000000 LGB na główny marsz przychodzi raptem 6000 osób”

    Nie wszyscy Polacy mieszkają w Warszawie lub okolicach.

    PS. Prywata do slwstr: czy to tylko mój komp, czy na Pochodnych Kofeiny od paru dni nie ma w ogóle możliwości przechodzenia na poprzednie strony?

    • Nikt mi się z tym nie skarżył. Przecie sa przyciski pod postami „older” i „newer”.

    • grimsrud

      Policzmy społeczność LGBT jako 3% ogółu. Tak naprawdę w wawie można by się spodziewać wyższej średniej niż w reszcie kraju bo sporo osób nieheteronormatywnych z mniejszych miast ląduje w stolicy chcąc się wyrwać.
      Przy 4 milionach obecnych w Wawie daje to 120 tysięcy osób. Można by oczekiwać że chociaż 1/4, 1/8 tego wesprze paradę. Dupa. Ledwo 0,5% z tych 3% nie znajduje masy wymówek żeby przyjść.

      • grimsrud

        Oczywiście powinno być 5% zamiast 0,5 🙂

  • Absolutna zgoda, co do HGW. Nast razem wpadaj na Oleandrów. Dobra kawa, jedzenie, ludzie, pogadanki, a czasem i tańce, ale bez przymusu 😉
    Co do tych zaświadczeń z USC, to jest to dziwne. Żeby wziąć ślub z obcokrajowcem, trzeba przedstawić w USC zezwolenie na ślub poza granicami kraju pochodzenia człowieka (nie mylić z zaświadczeniem o niebyciu małżonkiem, małżonką). Jeśli dany kraj takiego zaświadczenia nie wystawia, należy pokazać wyrok sądu zezwalający na ślub bez takiego zaświadczenia. (Tak, trzeba przeprowadzić rozprawę sądową…) Ma to zastosowanie z reguły w przypadku krajów spoza UE, więc teoretycznie polskie USC powinny tego typu zaświadczenia wydawać…

    • Ray Grant

      Teoretycznie to w Polsce jest wolność wyznania i rozdział państwa od Kościoła :>

      • Gronkowiec

        Ray, po pierwsze: to jest troszkę „disrespectful” dla ludzi którzy naprawdę żyją w krajach gdzie nie ma wolności wyznania. A po drugie: takie hasła dobrze działają na wiecu Palikota, ale jeśli chcemy rozwiązać problem relacji państwo-kościół w Polsce to powinniśmy zacząć od mniej skrajnych, za to bardziej celnych diagnoz chyba…

        • grimsrud

          disrespektful my ass. Prawica spycha każdą dyskusję do narożnika pimpując do absurdu więc odrobina braku racjonalności w lewo może zrobić więcej dobrego niż złego.

        • Ray Grant

          Widzisz, ja mieszkam w kraju, w którym naprawdę jest wolność wyznania, której w Polsce nie ma — wierzaj mi, klnę się na Teutatesa. Jeśli uważasz, że w Polsce jest wolność wyznania, to zorganizuj koncert o nazwie „Ku czci Szatana” i ogłoś, że Nergal wystąpi.

          • Gronkowiec

            To po części kwestia optyki. W Szwecji też są ludzie którzy domagają się rozdziału państwa od kościoła 😉 I to mimo ze – klnę się na Thora – nie ma tam żadnych z typowo Polskich problemów z religią wpychającą się w życie publiczne.

            grimsrud – ja się w pełni zgadzam że fajnie jest odreagować i powyzywać prawicę od talibów i mówić ze żyjemy w państwie wyznaniowym, ale po odreagowaniu trzeba jednak wrócić do rzeczywistości. A rzeczywistość wymaga trafnych diagnoz i dobrze zaplanowanych kroków. A diagnoza „państwo wyznaniowe” i „brak wolności religii” pasuje do Afganistanu pod rządami talibów albo do Arabii Saudyjskiej, a nie do Polski. Przykłąd pierwszy z brzegu: czy w kraju wyznaniowym państwo finansowałoby grzeszne praktyki (in vitro)? No chyba nie?

            Do tego, żeby rozwiązać problem, wierzący muszą się jakoś dogadać z niewierzącymi. Jak się ich nazwie „talibami”, to raczej się z nimi nie dogadamy. Scenka rodzajowa z życia: aktywista „humanistyczny” domagający się rozdziału państwa od religii, zatrudniony przez kościół katecheta – chrześcijanin, komunista i poganin spokojnie mogą się razem spotkać, pograć w planszówki, napić się, porozmawiać o polityce i dojść do wspólnych wniosków. Ale czy ten sam happy end byłby możliwy gdybyśmy zaczęli na starcie od wyzywania się od „talibów” i „satanistów”? Raczej nie.

          • Ray weź no ty chłopaku czytaj ze zrozumieniem, nigdzie nie napisałam,ze całowanie się na paradzie jest kontrowersyjne, nie podważam też protestacyjnego charakteru parad, bo jest przeciwko czemu protestować, co leży poza wszelką dyskusją, po prostu parady nie wystarczą, tyle tylko chciałam powiedzieć….
            30 lat…. hm, optymistyczne założenie, faktycznie, zwłaszcza w smutnym kraju, zwłaszcza jeśli wszyscy wyjadą; ponieważ jednak prawo jest zaściankowe, a człowiek musi i ma prawo żyć normalnie, rozumiem i popieram decyzje o wyjeździe LGBT, tzn. sama będąc w mniejszości wyjechałabym, nie czekając na zmianę świadomości oraz uregulowań prawnych; co do wolności wyznania… rzeczywiście koncert ku czci Szatana pewnie by nie przeszedł, ale jest coraz lepiej (nie żeby idealnie), ludzie raczej wprost mówią o przekonaniach religijnych i większość jest na to otwarta, ostatnio poznałam chłopaka, który zdeklarował się jako asatryjczyk (?, nie wiem, czy dobrze to napisałam), nikt nie zareagował niefajnie, wręcz wszyscy wysłuchali z prawdziwym zaciekawieniem, co miał o tym do opowiedzenia, osobiście też raczej się nie czaję w kwestii wyznania (nie,żebym w jakiejśkolwiek innej się czaiła, więc może słaby ze mnie przykład) i w tym zakresie zmiana pokoleniowa jest znacząca, prawo jest oczywiście zachowawcze i nie nadąża za zmianami w myśleniu ludzi, religia w szkole pozostaje grubym nieporozumieniem i też ze 30 lat może minąć zanim ja wycofają;

          • Ray Grant

            Że nie wystarczą, to się na pewno zgadzamy.

            Jak najbardziej uważam, że wyjazd dwóch milionów osób w wieku 20-35, często akurat tych otwartych na świat dołożył się do powrotu Korwina na scenę polityczną.

            Co do coraz lepiej to nie wiem, bo z jednej strony Asatru wolno deklarować (nawiasem mówiąc, ja też jestem Asatru i też nie wiem, jak to się po polsku pisze), z drugiej strony „oficjalną” religią nie jest, bo Oficjalne Ciało Ds. Decydowania Które Religie Są Prawdziwe jeszcze nie zdecydowało. Zresztą członkowie Kościoła Potwora Spaghetti dużo by tu mogli powiedzieć.

      • Natalie

        ale nikt nie wierzy w te teorie :p

  • @parady

    Parady to jedyny znany mi sposób za pomocą którego LGBT mogą, choć na chwilę, odzyskać poczucie godność. A bez tego poczucia niczego się nie osiągnie, bo ktoś, kto nie szanuje siebie, swojej odmienności i specyfiki, nie będzie się upominał o swoje prawa. Zaś ktoś, kto się o nie nie upomina, nie jest w stanie niczego dostać.

    Parady nie mają zmieniać świadomości „szarego człowieka”, ich celem jest zmiana świadomości samych lesbijek i gejów. Ich celem jest zrozumienie, że nie mają za co przepraszać. Dopiero wtedy pojmą, że mają prawo się naprawdę czegoś domagać, czegoś, co tak naprawdę jest im bezprawnie zabrane przez tak zwaną „większość”.

  • Gronkowiec

    Właściwie nie dziwi mnie że tak wiele osób LGBTQ nie chodzi na parady, bo na co dzień jednak żyje się im na tyle dobrze, że nie czują się dyskryminowani. Kiedy ja chodziłem do liceum, każdy ukrywał swoją orientację. Dziś w tym samym liceum ludzie przyprowadzają swoich homoseksualnych partnerów na imprezy klasowe i nikt nie ma nic przeciw. Nie sądzę żeby te dzieciaki czuły się jakoś dyskryminowane na co dzień przez swoją orientację.

    Ja też dawniej chodziłem na parady i znajomych homo i hetero brałem ze sobą, a rok temu celowo postanowiłem nie iść, bo doszedłem do wniosku że moje problemy życiowe nijak nie przystają do tego o co chodzi w paradzie, a ja nie mam teraz na tyle energii żeby równocześnie rozwiązywać i swoje własne problemy i naprawiać świat.

    • grimsrud

      Ale że jak? Serio nie czują się dyskryminowani? Nie kupuję tego.
      Jest wiele krajów znacznie bardziej tolerancyjnych na poziomie prawa i mentalności i tam ludzie chodzą na parady a idąc twoim tokiem rozumowania nie powinni.
      Słyszałem mnóstwo tłumaczeń dlaczego na parady się nie chodzi, praktyczni wszystkie to racjonalizowanie. Nie chodzą bo się cykają, to naprawdę takie proste.
      Na pewno to się nic nie zmieni jak nie będzie parad, nie będzie na nich ludzi, nie będziemy się domagać.

      • Gronkowiec

        @grimsrud

        Dla jasnosci: nie mowie ze na parady nie nalezy chodzic. Sam chodzilem przez kilka lat mimo mieszkania w raczej nie-dyskryminujacym kraju (wrecz czasem wkurzajaco niedyskryminujacym), bo uwazam ze sa inne wazne powody chodzenia. Chcialem tylko powiedziec, ze dzis mlodzi zyja w czyms co jak dla mnie brzmi niczym rzeczywistosc alternatywna, wiec moze to ma zwiazek z niechodzeniam na parady. Ale tak tylko sobie gdybam, moze to jednak nie ma zwiazku.

        A codo cykania… Nie wiem jak jest teraz, ale dawniej na paradach rzucali w nas nie tylko jajkami ale i kamieniami. I sie cykalem, ale mimo to (albo dlatego) chodzilem. A np moj eks nie chodzil, bo sie bal kamieni, jajek i tego ze sie ludzie dowiedza ze on ten tego. Ale nie mam o to do niego pretensji, strach to ludzka rzecz…

        • grimsrud

          Nie jestem teraz pewny czy to na co odpisywałem dotyczyło Szwecji czy Polszy. Bo do naszego padołka ma się to jak pieść do nosa.
          Strach to ludzka rzecz ale po to te parady, trzeba go przełamywać inaczej lepiej nie będzie. Ja też się długo przekonywałem, stąd nie oceniam ale jednak nakłaniam. Przynajmniej w Wawie parada jest dobrze pilnowana, nawet niewielkimi grupkami łysych główek troskliwie opiekuje się policja. Można się obawiać najwyżej tego że podobizna znajdzie się na jakimś zdjęciu w wyborczej, no chyba ze ktoś się zechce przebrać w skóry, wtedy na frondzie:)
          Na to też jest sposób, na ostatniej paradzie był Gandalf – jegomość zasłonięty szczelnie sztuczną brodą i z transparentem. Chyba każdy mu cyknął fotkę a chłopak pozostał anonimowy.

          • Gronkowiec

            grimsrud: Polsza, Polsza (konkretnie V LO Kraków, jak Sylwester się domaga dokładnych danych geolokacyjnych). Jak piszę o Szwecji to to wyraźnie zaznaczam. Wiesz, oczywiscie inaczej ma się sprawa w dużym mieście, elitarnym liceum, a inaczej (jak pisze jasminenoir) w technikum albo małym miasteczku. W małym miasteczku to w ogóle przekichane być jakąkolwiek mniejszością. Ale Ci z małych miasteczek na paradę pewnie i tak nie przyjadą. A ci około 20-latkowie z dużych miast, dla których posiadanie chłopaka to rzecz normalna i się z tym nie muszą kryć też nie przyjdą – bo (chyba, może mi się jednak źle wydaje) nie czują się dyskryminowani, a polityka lub działalność społeczna ich nie interesuje (bo to się zgadza, wychowaliśmy nowe pokolenie kapitalistyczo-egoistycznych dzieciaków… sprawy w Polsce z zaangażowaniem społecznym wyglądają bardzo źle, pod tym względem pełna zgoda).

            Patent z Gandalfem dobry (a to nie był może Dumbledore z Harrye’go Pottera? Bo bardziej by pasował), poradzę eksowi który nadal się boi chodzić. I pewnie tak jak mówisz: pod względem jajeczno-kamiennym dziś jest tam bezpiecznie (nie bywam teraz, więc nie wiem). Za czasów rządów PiSu czasami zastanawiałem się czy przypadkiem Policjanci się nie dołączą do łysych chłopców i też nie zaczną nas pałować. Co się zresztą stało, w Poznaniu, jeśli dobrze pamiętam – policja spałowała demonstrację LGBT, bo prezydent nie dał zezwolenia na manifestację. Jak tydzień potem w Krakowie był wiec w ramach „solidarności z Poznaniem” to naprawdę podejrzliwie patrzyłem na Policję dookoła 😉 -> I kolejny przykład, że jednak są zmiany na lepsze. Takie akcje jak te za rządów PiSu dziś brzmią niewiarygodnie, a przecież upłynęło ledwie kilka lat!

          • Ray Grant

            Gandalf pasuje nieźle, jeśli wiemy, że Sir Ian McKellen jest gejem 🙂

          • Gronkowiec

            Ray – Aaaa… nie wiedziałem ^_^; To teraz już wiemy że Gandalf pasuje

        • grimsrud

          Znalazłem dziada:
          http://d.polskatimes.pl/k/r/1/cb/65/539c547738944_p.jpg

          Gandalf, bo znak miał z drugiej strony namalowane „Oko Saurona”
          A może Saruman… kto wie ;P

      • Ray Grant

        Z mojego podwórka, w Amsterdamie mieszka ok. 750 tysięcy ludzi, na Gay Pride przybywa drugie tyle i większość tych osób stawia się na paradę łodzi, wliczając w to muzułmanki w tradycyjnych strojach i babcie z wnusiami.

        • Gronkowiec

          To moze byc specyfika Amsterdamu. Z mojego podworka: Szwecja. Parady faktycznie fajne i kolorowe, ale malutkie, mniejsze niz w Warszawie. Kilka partii wysyla przedstawicieli, ale np. centrowo-liberalna partia z rzadzacej koalicji juz sie nie pofatyguje. Kumple-geje z mlodziezowki tej partii probuja usprawiedliwiac to „lokalna specyfika”. Politechnika wystawila reprezentacje, ale moj uniwerek juz nie. Oficjalna organizacja LGBTQ z uniwersytetu czasem idzie, a czasem im sie nie chce. Honor ratuje wydzial artystyczny uniwerku, bo tylko oni co roku ida w paradzie. Muzulmanow nigdy nie widzialem. Czesc znajomych gejow dumnie oswiadcza ze na parady nie chodzi, bo „nie utozsamiaja sie z organizacjami LGBTQ”. Wszystko to w tolerancyjnym kraju. Czy na pewno problem z parada w Polsce jest tak bardzo inny?

    • „Dziś w tym samym liceum ludzie przyprowadzają swoich homoseksualnych partnerów na imprezy klasowe i nikt nie ma nic przeciw. Nie sądzę żeby te dzieciaki czuły się jakoś dyskryminowane na co dzień przez swoją orientację.”

      Gdzie są te licea, no gdzie? Młodzież jest akurat bardziej agresywnie homofobiczna, niż trochę starsi ludzie, głównie z racji wieku.

      Ale to typowe dla ciebie, opowiadać jakieś androny wyssane z palca.

      • No u mnie są takie licea, znam, widziałam, zaświadczam, choć nie jest to zjawisko powszechne; homofobiczna młodzież jest może w zawodówkach, a i tam nie wszyscy, licealiści przeciwni mniejszościom to rzadkość, poza tym wszystkim tego typu uporządkowania i generalizacje zawsze są tylko mniej więcej, sposób myślenia zależy od człowieka, a nie od jego wieku, szkoły, płci czy orientacji. Czyż nie?
        Byłoby też super slwstr, gdybyś zwracał się do rozmówców nieco mniej opryskliwie, nawet jeśli się z nimi nie zgadzasz, bo jeszcze ktoś gotów uznać Cię za toksycznego nienawistnika („to dla ciebie typowe”, ty zawsze, ty nigdy…. – to sformułowania niosące pretensje, krzywdzące i emocjonalnie przemocowe, wprowadzanie takich emocji w dyskusje o LGBT sprawia, że te emocje wrastają w ten temat w ogóle, co nikomu nie przynosi żadnych korzyści).

        • Ray Grant

          Popieram i rozciągam postulat na wszystkich komentujących.

  • „Polski USC nie tyle „nie pomoże”, polski USC pracuje ciężko nad szkodzeniem, jak to zauważyły Pochodne.”

    ha! sprzed 3 dni, urząd skarbowy, duże miasto wojewódzkie
    „-zaświadczenie nie zostało wysłane, bo nie wniesiono opłaty dodatkowej
    -to nie można było zadzwonić?
    -nie jestem od dzwonienia
    -gdy składałam wniosek, pytałam czy trzeba coś jeszcze opłacić
    -ja nie przyjmowałam wniosku, bo bym powiedziała”

    nie tylko usc dopier…ala, bo może

    • Ray Grant

      Czy to Pani Helenka może była?

  • i_am_keyser_soze

    Przepraszam, ale czy naprawdę całe to negatywne pitolenie w czymś wam pomaga? Jak się nie chce zobaczyć postępu, nawet jeśli jest niewielki, to się faktycznie nie zobaczy. Będę siał tu gdzie żyję ferment i robił swoje aż zdechnę i to jest moja pozytywna myśl na dziś.

    • Gronkowiec

      Take trzymac i_am_keyser_soze ! Ja widze postep, uwazam ze kraj zmierza w dobra strone i gdy sie nadarzy okazja bede wspieral the zmiany 🙂

      • ta, no to jest już nas troje… w zasadzie stado, może się jakoś zrzeszymy?

        • Gronkowiec

          Załóżmy „Klub Umiarkowanych Optymistów dla Polski” 😉 Zorganizujmy jakąś fajną inicjatywę lokalną, imprezę czy coś i męczmy Ray’a tak długo aż się zgodzi przyjechać i zobaczy że w Polsce czasem bywa fajnie 🙂

  • poziomka

    „ten wybór został potwierdzony nie dalej niż 25 maja, w wyborach do Parlamentu Europejskiego, które minimalnie wygrała partia rządząca, a jej przeciwnicy jednak je przegrali”
    To ciekawa koncepcja, po wg PKW koalicja zdobyła 38,93% (32,13+6,8) a opozycja 48,37% głosów.

    • grimsrud

      A jako opozycję to liczysz co? Bo opozycja to chyba zbiór partii o różnych i nieprzystających poglądach i tak jak koalicję jeszcze można (od biedy i mocno się wysilając) jako jeden organ, tak opozycji nie sposób bo PiS nie dogada się nawet z Solidarną Polską a co dopiero z SLD czy Twoim Ruchem.

      • poziomka

        Przy takich wynikach wyborów koalicja PO PSL nie miałaby większości, być może zawiązałaby się inna koalicja, być może trzeba by powtórzyć wybory. Niemniej jednak trudno z tych wyników wyciągnąć wniosek o potwierdzeniu wyboru.

  • Gronkowiec

    Ray – a tak w ogóle to mam nadzieję że nie poczułeś się atakowany przeze mnie czy coś… 🙁 Wiesz, ja tęsknię za Polską więc emocjonalnie (może nazbyt) reaguję na związane z nią sprawy. No i Ty masz porównanie z Holandią, a ja ze Szwecją (i trochę z USA), a to są jednak zupełnie inne kraje więc też Polska inaczej na ich tle wypada. Tak czy siak – fajnie że napisałeś tekst który pobudza do dyskusji i zastanowienia się..

    grimsrud – jeszcze raz przemyślałem moje wcześniejsze posty i muszę przyznać że ponieważ swoje opinie i spekulacje opieram na rozmowach z zaledwie kilkoma osobami, to pewnie jest to bardzo niereprezentatywne i Ty siedząc w kraju pewnie dużo lepiej wiesz jak to wygląda. Więc może ograniczę się do (szalenie subiektywnego) stwierdzenia, że jak wpadam z wizytą do PL to na ten pobieżny rzut oka sytuacja wygląda tu lepiej niż przed moim wyjazdem 🙂

    • grimsrud

      Dostrzegam to że jest pod pewnymi względami lepiej. Z moich doświadczeń wynika że ludzie w moim wieku ( bliżej 35l) często tłamsili swoją seksualność do 20-25 roku życia a większość ludzi w okolicach 27 lat jakich poznaję zaczyna swoje doświadczenia jakieś 5 i więcej lat wcześniej, często są wyautowani i mają dużo większy luz którego im zazdroszczę. Oczywiście na podstawie własnych doświadczeń nie wysnuwał bym statystyk, ale dostrzegam że pewne granice się przesuwają i sposób myślenia się zmienia.To dobrze.
      Tyle że społeczeństwo to jedno (a i tu jest masa dulszczyzny i zaściankowości) A prawo i politycy to drugie Te sfery nie nadążają, albo same są tak konserwatywne że konserwy z zachodu nie chcą z nimi nawet gadać albo dają się sterować klerowi i owym konserwom. Nawet najwięksi liberałowie dają sobie wmawiać że „społeczeństwo nie gotowe”, „że są ważniejsze problemy”. Dodaj do tego wrzaskliwe jednostki pokroju Terlikowskiego, Oka czy Pawłowicz i w efekcie naprawdę ciężko się tu nie czuć dyskryminowanym, gorszym, obywatelem drugiej kategorii.
      20 latek może tego jeszcze nie czuć bo jeszcze nie ma wielkiego styku z urzędami i instytucjami, ciągle jest dość zależy od rodziny, może mieć większą zlewę na stan rzeczy.

      • Gronkowiec

        OK, gdy tak to przedstawiles to sie zgadzamy 🙂 I wlasciwie wracamy do glownego tenatu notki Raya: czy spoleczenstwo i politycy tak bardzo odstaja dlatego ze ludzie mama juz dosc polityki i olewaja co sie tam wyprawia bo dla nich to rzeczywistosc alternatywna, czy na odwrot: poniewaz ludzie sie zdystansowali, to politycy moga wyprawiac take rzeczy. A more to bledne kolo ktore sie samo nakreca? I co z tymi 20 latkami, ktorym zreszta zazdroszcze, czy oni sie zainteresuja krajem czy zostana zdystansowani na zawsze. Moze im juz panstwo nie bedzie do niczego potrzebne?

        BTW: Ja traktuje Oko czy Pawlowska raczej w kategorii atrakcji w zoo: zabawnie popatrzec. Moze to dlatego ze nie mieszkam w PL. Ale ks. Oko za jedno lubie: jako pierwszy wprowadzil do dyskursu publicznego klasyczna hardcore’owa teorie gender. Przed jego wybrykami nawet na feministycznych blogach ludzie nie kojarzyli jak wspominalem o Judith Butler, a teraz kazdy wie o co z nia chodzi 🙂

        • jarmarczny, skandalizujący sposób wprowadzenia terminu „gender” do świadomości społecznej spowodował, że ludzie de facto nadal nie wiedzą, co to tak naprawdę jest, więc nie wiem, czy jest komu i za co dziękować; gender funkcjonuje w tej chwili w tak przekrzywionej, uproszczonej, odrealnionej wersji,że aż przykro patrzeć, wielu ludzi utożsamia gender i homoseksualizm – i to jeszcze jest najlżejsza pomyłka; inni wierzą, że to po prostu coś złego i zagrażającego tzw. „zwykłym obywatelom” , jeszcze inni podciągają pod to różne dewiacyjne skłonności seksualne z pedofilią na czele, przy dziecku to już niektórzy częściej „kurwa” niż „gender” powiedzą, szlag mnie już trafia kiedy ciągle usiłuję to odkręcać przy każdej okazji, jak na studiach kilkanaście lat temu zajmowałam się zagadnieniami gender, to myślałam, że super jak to kiedyś tak przeniknie do ludzi szerzej, że to ich otworzy, w życiu się nie spodziewałam, że będzie tak jak teraz…

          • Gronkowiec

            Jasninnenoir, jak widzisz moje komcie sa zawsze nieco za dlugie, wiec zeby to nie bylo totalne tl;dr czasem robie skroty myslowe… I potem wychodzi cos czego scale nie chcialem powiedziec. Ks. Oko jak dla mnie jest przykladem upadku naukowca (bo on chyba jakies sensowne rzeczy o teologii i filozofii pisal wczesniej?) i upadku czlowieka, no przeciez on sie chyba caly zatracil w tej nienawisci do innych ludzi. W odroznieniu of Ciebie nigdy sie nawet na studiach nie zajmowalem gender i wiem o tym tyle co gdzies czasem wyczytam- ale jestem him zafascynowany i uwazam ze to idea ktora totalnie stawia na glowie jak patrzymy na spoleczenstwo. Gender to rewolucja 🙂 I pod tym wzgledem blizej mi do Oko, ktory mowi ze gender stawia swiat na glowie niz do tych ktorzy bronili gender mowiac ze to przeciez tylko o troszke rownouprawnienia chodzi i ze to nic wielkiego wlasciwie. Pozostaje wiec czekac na kogos kto wprowadzi do dyskursu publicznego gender w wersji „nie-jarmarcznej”, ale nadal rewolucyjnej 🙂

        • grimsrud

          W wieku 20 lat też chyba miałem sferę polityczną w poważaniu więc zawsze jest możliwość że ci obecni 20 latkowie zaczną się trochę bardziej interesować. Z drugiej strony jest też dużo około 20 latków którzy się interesują ale dość powierzchownie. Mają dość tego co do nich dociera ale mają wiedzę tak nikła że są gotowi głosować na korwinoidy „bo to coś innego niż było do tej pory”.

          Prawda ze sporo osób zainteresowało się tym co to jest ten gender (w tym ja) i to jest ta pozytywna strona. Ta negatywna to to że dla szerszej masy tu chodzi o ubieranie chłopców w sukienki więc obawiam się że konsekwencją jest tylko większe rozwarstwienie w wiedzy i mentalności.

          • i_am_keyser_soze

            Trochę się tu oprę o anecdata, ale w moim otoczeniu całkiem sporo osób przylazło do mnie z pytaniem „Ty siedzisz w tych tematach, co to jest to gender?” – w ogóle zauważam, że jak na coś Kościół się rzuca z pazurami, to społeczeństwo en masse raczej jest ostrożne z potępianiem w czambuł a nawet wprost uważają że kościelni kłamią.

  • Gronkowiec

    Inna sprawa ze ludzie ktorych my znamy i z ktorymi mamy kontakt slyczas ks Oko zareaguja wlasnie tak jak w anecdata i_am_keyser_soze. Zaczna o tym rozmawiac, poszukaja czegos sami albo choc zapytaja znajomych co o tym sadza. Ale jak ktos jest zapalonym prawicowcem, to uwierzy ze gender zjada male dzieci… Choc ci zapaleni prawicowcy i tak od dawna uwazali ze feministki i homoseksualisci jedza dzieci, wiec to sie po prostu nie zmieni…

  • Drogi Rayu z Grantem, czy mogę się tu zdobyć na małą prywatę i podpytać cię o warunki w Holandii? W sensie czy atmosfera antypolonijna/antyimigrancka jest jakoś w miarę do przełknięcia w codziennym życiu? Czy żeby się starać o jako taką posadę grafika trzeba mówić po holendersku? Czy w ogóle żeby się zatrudnić trzeba już mówić czy da radę po angielsku i się douczać?
    Z polszy uciekłam już jakieś kilka lat temu ale w królestwie brytyjskim trochę zbyt toksycznie się robi i może coś się zmieni ale może być że nie a unia nam trochę w szwach zaczyna trzeszczeć i sobie pomyślałam że jak już myśleć o prewencyjnej zmianie obywatelstwa to raczej na kraj w którym się jeździ rowerami. No.

    • Ray Grant

      1. Atmosfery w Amsterdamie nie czuć, CHYBA że chodząc po ulicach rozmawiasz głośno po polsku. Wtedy niestety trochę bardziej — ludzie przestają się uśmiechać, rozpychają łokciami, etc. Generalnie atmosfera dotyczy nie tyle Polaków, co pewnego rodzaju Polaków, który wyrobił renomę wszystkim.
      2. Znam ludzi, którzy mieszkają tu 10+ lat i nadal nie mówią po holendersku 🙂 Ja swoją pracę znalazłem umiejąc powiedzieć jedno zdanie — „dat klinkt nogal Belgisch” — wyłącznie dlatego, że brzmi zabawnie. Ale to było 8 lat temu. Ogólnie rynek pracy dla grafików w Amsterdamie jest okropnie przepełniony, a poza nie wiem, bo nie sprawdzałem.

      Co do Unii trzeszczącej to ja właśnie między innymi dlatego o paszport wystąpiłem, wcale mi się to nie podoba i nie chciałbym się obudzić z listem od ministerstwa ds. imigracji dającym mi np. 18 miesięcy na sprzedaż mieszkania i wyjazd 😛

      • Dzięksy massywne!
        Co do grafików to jest ich/nas jak gołębiów na krakowskim rynku więc nie spodziewam się zbyt łatwego startu gdziekolwiek. Na szczęście trochę się wyspecjalizowałam w prezentacjach różnorakich i innych interaktywnych wow-faktorach więc torchę na to liczę. Z językiem to mi niesamowity kamyrdol z serca spadł. O taaaaki! Bo mam wybitny antytalent do języków i sie trochę obawiam tka drastycznej zmiany.

        Pewien rodzaj rodaków mam wrażenie szczególnie sobie umiłował londyn i czasem to się nawet nie dziwię że o nas źle móią. Serio, z takich co bardziej przygnębiających obrazków to jak widzisz „ojca” z wózkiem i puszką piwa w ręce to możesz w ciemno się z wszystkimi w około zakładać ze to polak. Ostrzyżeni panowie z ogorzałą twarzą, za szerokim rozstawem ramion i kurwą na usteczkach też zazwyczaj po polsku. Eh, trochę bym chciała uciec też od tak reprezentowanej polskości no ale to chyba możliwe tylko po osiodłaniu jednorożca.

        Dzięki jeszcze raz bo mi trochę dodałeś otuchy, no i wszystkim nam życzę żeby ta unia potrwała przynajmniej do pozytywnego otrzymania nowego obywatelstwa.

  • Dokładam swoją pozytywną cegiełkę do postów gronkowca, jasminoir czy keyser soze.

    ja mieszkając od lat w Polsce zauważam zmiany na plus
    – i w tych krytykowanych urzędach (gdzie nieraz załatwiałem różne rzeczy całkiem szybko i w sympatycznej atmosferze)
    W ogóle Polska zmienia się na plus, wystarczy popatrzeć na wygląd wielu miast i porównać jak wyglądąły ponad 10 lat temu (np. świetnym przykładem jest tu rzeszów, który niesamowicie sie rozwinął przez te lata), wystarczy popatrzeć na to ile się dzieje w kulturze (choćby oferta koncertów/festiwali muzycznych), zmienia się sposób spędzania czasu (choćby wszechobecne bieganie (którego akurat nie lubię), ale i w ogóle ludzie zamiast siedzieć przed telewizorami zaczynają coś sportowo robić),Zmieniła się też mentalność, ludzie młodzi z przedziału 20 kilka do 30 kilka sa chyba pierwszym pokoleniem w Polsce, które miało mozliwość na szreoką skalę studiować w Europie (erasmusy), pracować za granicą (UE), jeździć sobie na wakacje gdzie chcą itd
    To powoduje też większą otwartość.

    Oczywiście nie heterycy pewnie odbierają to trochę inaczej, bo widzą wszystko przez pryzmat chorej polityki państwa wobec mniejszości seksualnych, ale to też się zmieni mam nadzieję, jak porządną lewicę do władzy wybierzemy w końcu

    Dla mnie Polska jest pięknym, ciekawym krajem.
    Oczywiście ma swoje wady i chciałbym kilka lat pomieszkać w Dojczlandzie, który znam lubię, ale pewnie i w moich idealnych Niemczech są rzeczy, które by mnie denerwowały.