O wszystkich jedynie słusznych religiach

Od jakiegoś czasu myślę nad tą notką, ale ostatecznie skłoniły mnie komentarze pod wrzutką na Buniu na zupełnie inny temat. Wspomniano tam o wierze w „jedynie słuszną religię”, odpowiedź zawierała słowa „się spobożniało” i to wystarczyło, żeby wszyscy wiedzieli, o którą religię chodzi. O tę, która jest tak wątła, że pięć tysięcy uchodźców wyznających inną religię natychmiast by jedynie słuszną obaliło. Ale w ogóle nie o tym chcę pisać.

W Asatru – zapewne gdzie indziej też – istnieje coś, co nazywa się uczenie Unverified Personal Gnosis (UPG), czyli tłumacząc raczej luźno Niezweryfikowane Osobiste Wizje. Coś a la święta Faustyna, cytat z Wiki:

Na polecenie jednego ze swoich spowiedników, ks. Michała Sopoćki, Faustyna zaczęła prowadzić szczegółowy zapis swoich przeżyć, znany potem jako Dzienniczek. Opisywała w nim cierpienia i przeciwności, stany mistyczne jakich doznawała, przede wszystkim liczne wizje i objawienia. Dotyczyły one między innymi namalowania obrazu Jezu ufam Tobie (do którego Jezus miał dać szczegółowe wskazówki)

I tak dalej. Faustyna została, jak widać na obrazku, uznana świętą tej konkretnej religii. Dalej czytamy, że chorowała na gruźlicę płuc i przewodu pokarmowego. W kwietniu 1937 doznała cudownego uzdrowienia. (To też jest cytat.) Uzdrowienie nie potrwało niestety zbyt długo:

Ostatecznie wróciła do stanu zdrowia sprzed cudu, traktując chorobę jako zadośćuczynienie za grzechy i spełnianie woli Boga. Faustyna odbyła kurację w uzdrowisku Rabka-Zdrój. Ze względu na komplikacje zdrowotne przestała zajmować się ogrodem. Pełniła obowiązki furtianki. Zmarła 5 października 1938.

Cynik mógłby rzec, że cud był nieco wybrakowany, a Bóg wybrał sobie dziwny sposób „zadośćuczynienia” za spełnianie Jego woli. Jeszcze gorszy cynik mógłby zapytać, dlaczego akurat UPG Faustyny zostało uznane za świętość? Bo była zakonnicą? Zacytowałbym Dodę, ale i tak zapewne za tę notkę polska prokuratura zażąda ekstradycji obywatela niderlandzkiego za obrazę uczuć religijnych. Tych od jedynie słusznej religii, chociaż moje pytania tyczą się wszystkich.

Z ostatniej grupy Asatru na FB wypisałem się, kiedy pewna pani zaczęła opisywać własne wizje. Komentarze wahały się od „cokolwiek palisz, podziel się” do „niestety bredzisz, ponieważ saga jakaś tam mówi co innego”. Właśnie do tego zmierzam. WSZYSTKIE pisma religijne, księgi, pamiętniczki, dzienniczki i wizje są UPG. Nie istnieje żaden święty tekst z podpisem i pieczęcią odpowiedniego bóstwa lub bóstw. Nie ma certyfikatu, stwierdzającego „poświadczam prawdziwość Dzienniczka Siostry Faustyny” wystawionego osobiście przez Jezusa. Tyczy się to WSZYSTKICH religii, chyba, że jakieś bóstwo w jakiejś religii – świadomie nie używam słowa „wiara” – rzeczywiście osobiście zstąpiło z zaświatów, żeby podpisać i przypieczętować prawdziwość przekazu. Jeśli tak, poproszę o jakiś link, może nawet dokonam konwersji i udam się ujrzeć cud na własne oczy. Płonące krzaki mnie nie przekonują. Poproszę pisemne potwierdzenie bóstw(a), że akurat ta konkretna wizja jest prawdziwa.

Zacytuję tutaj opowieść o tablicach Mojżesza.

Według Biblii, treść Dekalogu i innych słów Boga wygłoszonych na górze została spisana przez Mojżesza (Wj 24,4), natomiast to Bóg – nie Mojżesz – wyrył przykazania na kamiennych tablicach (Wj 24,12 oraz Wj 32,16 oraz Wj 34,1).

Jednocześnie:

W Księdze Powtórzonego Prawa mamy opisaną tę historię ponownie. Początek brzmi podobnie – Bóg daje Mojżeszowi tablice własnoręcznie zrobione i własnoręcznie napisane, a potem Mojżesz je tłucze. Ale w odniesieniu do drugich tablic jest ciekawy opis: „[…] On napisał na tablicach pismem, jak poprzednio, Dziesięć Przykazań, które Pan do was wyrzekł na górze spośród ognia w dniu zgromadzenia, i dał mi je Pan. Odwróciłem się i zszedłem z góry, by złożyć tablice w arce, którą uczyniłem, i tam pozostały, jak mi Pan rozkazał.” [Pwt 10,1-5].

Innymi słowy, Bóg wyrył tekst na tablicach osobiście – oto namacalny dowód na prawdziwość owych, certyfikowane tablice (c) Bóg – po czym Mojżesz dzieło boże rozbił, zanim ktokolwiek mógł je obejrzeć. THANKS FOR NOTHING, VICTOR. Następne tablice Mojżesz sporządził sam, alibo nie, zależnie od tego, które święte słowa są bardziej prawdziwe, a które mniej. Abstrahując od tego, czy drugie tablice „przechowywane w Arce przymierza aż do czasu zburzenia pierwszej Świątyni Jerozolimskiej” w ogóle istniały, skąd wiemy, że istniały pierwsze? A czy na pewno wiemy, że istniał Mojżesz?

Toczą się dyskusje odnośnie do wieku, w którym żył Mojżesz. Większość biblistów oraz historyków skłania się obecnie do XIII w. przed Chr., ale istnieją również inne przypuszczenia, z których najbardziej znaczącym jest XV w. przed Chr. […] Wśród biblistów istnieją też próby traktowania liczby 480 symbolicznie, aby doprowadzić do harmonii między tekstem biblijnym a opinią większości historyków.

Kiedy (i czy) w takim razie zaistniały wyrzeźbione osobiście przez Boga tablice, niezależnie od tego, czy jeden, czy dwa zestawy, skoro nie wiadomo nawet, w którym wieku żył ich rozbójnik? (Rozbójnik – osoba zajmująca się rozbijaniem, rzecz jasna.)

Przejdę do tematów mi bliższych. Pisałem wcześniej, że istnieją sagi dotyczące Ragnara Lothbroka i jego synów. Nie wiadomo, czy istniał Ragnar, natomiast wiadomo, że istnieli jego synowie, a dokładniej wielu dziarskich wojowników, którzy deklarowali, że Ragnar był ich ojcem. W zależności od sagi ilość, wiek i imiona synów ulegają pewnym zmianom, podobnie, jak imiona ich matek. Historyczka Katherine Holman: „chociaż jego synowie są postaciami historycznymi, nie ma dowodów, że sam Ragnar kiedykolwiek żył – wydaje się amalgamatem kilku różnych postaci historycznych i fikcji literackiej”. Amalgamat płodzący synów – oto dziwo. Gdyby historia potoczyła się inaczej, w Polsce w tej chwili oskarżano o obrazę uczuć religijnych osoby poddające w wątpliwość istnienie Ragnara, a w telewizji leciałby serial „Chrześcijanie” z fajnymi efektami specjalnymi. Spoiler: Jezus umiera pod koniec czwartego sezonu, ale podobno potem wraca na parę odcinków, nie wiem na pewno, bo piąty sezon będzie dopiero w listopadzie.

Nie mamy możliwości zweryfikowania żadnego z aktów opisanych w żadnej świętej księdze. Każdy z nich stanowi UPG. Możemy, owszem, zidentyfikować ręcznie pisane oryginały różnorakich pism i uznać, że skoro napisano je 1000 lat temu (albo 2000, wszystko mi jedno), to muszą być prawdą. Nawet, jeśli są wewnętrznie sprzeczne, patrz drugi zestaw tablic. Wyciąganie pani z grupy Asatru tego, że jej wizje są niezgodne z sagami jest po pierwsze aroganckie („my wiemy lepiej, w co masz wierzyć”), a po drugie durne, jeśli się wie, kto te sagi spisał, kiedy i w jak wielu punktach są ze sobą sprzeczne.

Mam własne UPG, którymi dzielę się skąpo i niechętnie, bo nie mam ochoty zostać 1) Grandmasterem Flashem w odpowiedniej świątyni, 2) celebrytą religijnym, 3) założycielem kultu, 4) bohaterem memów, ani 5) dowcipem dla osób pytających, co takiego palę i czy się podzielę. Moje własne UPG są dla mnie warte więcej, niż cudze, ale nie ma to wpływu na ich obiektywną prawdziwość, również nie mam certyfikatu z pieczątkami bóstw. Dlaczego więc Faustyna jest świętą, a ludzie, którzy odnajdują Jezusa w plamie na szybie lub na toście obiektami dowcipów? Czemu gdy Faustyna poczuje się lepiej przez kilka miesięcy (Wiki wspomina dalej, że stan zdrowia z powrotem się pogorszył „do stanu sprzed cudu”) oznacza to, iż doznała cudownego (acz krótkotrwałego) uzdrowienia, a jeśli ja nie mam epizodu dwubiegunówki przez trzy miesiące, to znaczy, że mam krótkotrwałą remisję?

(Na marginesie: moi bogowie nie zajmują się leczeniem dwubiegunówki i nie odstawiam leków w przekonaniu, że Eir lub Odyn cudownie mnie uzdrowi.)

Z premedytacją nie mieszam się w tysiące pozostałych religii, bo nic o nich nie wiem, więc proszę sobie darować komentarze z cyklu temat „jak taki odważny, to niech się czepia islamu”. Dodam za to, że Mojżesz występuje również w Koranie, jeśli ktoś ma ochotę, niech sobie porówna biblijnego i muzułmańskiego, mi się nie chce. Na zakończenie przypomnę bibliotekarza Terry’ego Pratchetta – ustawił on, bibliotekarz, nie Pratchett, chociaż może Pratchett też, obok siebie wszystkie święte księgi. Każda z nich twierdziła, że jest jedyną prawdziwą, a wszystkie pozostałe to łgarstwa i bluźnierstwa. Ładnie koło siebie wyglądały, uznał bibliotekarz. Mój znajomy, niepraktykujący katolik, bardzo Pratchetta lubił, ale „Pomniejsze Bóstwa” mu się nie spodobały.

Źródła:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Faustyna_Kowalska
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dekalog
http://www.biblijny.net/encyklopedia/tablice-kamienne.html

Obrazek: pochodzenie nieznane, przesłany mi przez koleżankę.

  • Tak mi się przypomniało. Dawno temu w gimnazjum mieliśmy nawet religii praktykantki. Pozwalały one palić uczniom papierosy przez okno i wyczyniać podobne brewerie. Na

  • Belial

    Siedem tysięcy uchodźców. 😉 A widzenie twarzy w plamach i na tostach jest wytłumaczone naukowo. 😉

    Wiara przecież opiera się nie na weryfikowalności ale na wierzeniu w coś niewytłumaczalnego. A to może być sprzeczne, tak jak sprzeczny jest człowiek.

    • Ray Grant

      Dlatego też nie używam słowa „wiara”, tylko „religia”.

      • Belial

        Wydawało mi się, że wiara i religia w tym momencie są synonimami. Hmmm.

        • Ray Grant

          Jak dla kogo. Wiara IMO polega na wierzeniu. Religia polega na odprawianiu rytuałów wymyślonych przez kogoś innego. Wiara jest moja, religia jest np. katolicka.

  • To raczej smutne, że nawet wyznawcy tej samej religii nie akceptują cudzych UPG. Ja przy swoich bardziej boję się odezwać, gdy mowa o UPG, niż przy obcych (bo ci i tak się nie zgadzają, ale wiedzą, że nie musimy się zgadzać).

    ,,Mam własne UPG, którymi dzielę się skąpo i niechętnie, bo nie mam ochoty zostać 1) Grandmasterem Flashem w odpowiedniej świątyni, 2) celebrytą religijnym, 3) założycielem kultu, 4) bohaterem memów, ani 5) dowcipem dla osób pytających, co takiego palę i czy się podzielę. ” Ej, trójka jest niezła, miałbyś własny serial. I cud zamiast remisji.

  • Jiima Arunsone

    Powiedział pewien Żyd z mojego rodzinnego miasta (gdzie kiedyś Prawdziwi Polacy stanowili mniejszość)…

    „Ci,którzy przemawiają w imieniu Boga ,powinni pokazać listy uwierzytelniające”

    Prawdę mówiąc „Lesser Gods” też mi się mniej podobało, choć z innych powodów. To znaczy, zgadzam się ogólnie z tezą, ale książka była zbyt przegadana i fabularnie niezbyt spójna. Może też przeszkadzał brak bohatera z którym można się identyfikować (w wypadku innych książek tego pana, są to w kolejności: Susan, Nanny Ogg, Vimes i Rincewind)

  • Klara Zawada

    Abstrahując od treści wpisu, bo tu mam zdanie jeszcze radykalniejsze od Twojego – Podoba mi się zmiana szaty strony. Zdjęcie pyszne.