W Seattle rozsiano ulotki-origami, złożone w motylki. Po rozłożeniu ukazuje się wielokrotnie powtórzony tekst „YOU ARE NOT SAFE” (NIE JESTEŚ BEZPIECZN[A/Y/E]), data 28 września 2017 i zdjęcie, na którym brakuje jednego wieżowca, tzw. Seattle Needle. Znam osoby mieszkające w pobliżu; wiele z nich jest w panice, niektóre nie poszły do pracy, mnożą się teorie – według najnowszej, ulotki rozsiał tzw. aktywista antyaborcyjny. Zaiste, ciekawy to sposób chronienia życia napoczętego za pomocą przerażania życia trwającego.

Celem terroru wcale nie jest zabijanie ludzi, wysadzanie budynków czy samolotów. Celem jest wprowadzanie ludzi w stan strachu, w miarę możliwości permanentnego. 11 września miał na celu pokazanie siły – jak łatwo zauważyć, od tego czasu podobnych pokazów nie było, bo i siły tak naprawdę nie ma, ale wiele lat później ciągle się o tym mówi, pamięta datę i tak dalej. Przed wejściem na pokład samolotu odbywają się drobiazgowe kontrole, jakby nie istniała możliwość, że fanatyk dowolnego rodzaju wysadzi się na lotnisku, gdzie jako żywo są wystarczające tłumy. Albo na koncercie Ariany Grande, wyciągnie karabin maszynowy w kinie, wjedzie samochodem w grupę ludzi. To ostatnie wydawało się do tej pory najgorsze, bo przecież każdy/a/e może wsiąść w wynajętą furgonetkę i każdego dnia o każdej godzinie postanowić wjechać w tłum.

Czytaj dalej

Pytanie z tytułu, zapewne inaczej sformułowane zadała mi znajoma osoba. (Zapewne, albowiem gdyż jestem człowiekiem leniwym i nie chce mi się tego sprawdzać. Tego terapia nie leczy.) Za zezwoleniem postanowiłem zrobić z tego notkę, zakres tematów, na które jeszcze nie pisałem wydaje mi się nader ograniczony, tego chyba ostatnio nie było. Zwracam uwagę, że piszę wyłącznie o własnych doświadczeniach i nie można ich rozciągać na inne osoby, w tym Ciebie, drogi/a czytelniku/czytelniczko.

Skupiam się tu wyłącznie na pierwszym terapeucie. Powody są następujące: 1) był najlepszy (był, bo został life coachem i do tej pory nie mogę tego przeboleć); 2) na różnych rodzajach terapii z różnych powodów bywam od 10 lat i nie mam kolejnych 10 lat na napisanie notki. Poza tym tego pierwszego potrzebowałem najbardziej, a potem zajęliśmy się głównie terapią zorientowaną na akceptację ChAD.

Czytaj dalej

Zetknąłem się ostatnio z osobą, która jest w związku z człowiekiem stosującym gaslighting, czyli przemoc emocjonalną. Uprawiano na mnie tę technikę wielokrotnie, w dzieciństwie, w związkach romantycznych, w pracy.

Grupowa burza mózgów doprowadziła nas do pewnego zestawienia. Jeśli frazy poniżej wydają Ci się znajome… to niedobrze.

*

On: Zobaczymy się pojutrze.
Ja: Powiedziałeś, że dzisiaj przyjdziesz.
On: Niczego takiego nie mówiłem.

(To prawda, powiedział, że dzisiaj przyjedzie. Nazywam to techniką na prawnika.)

Czytaj dalej