Popularność

W ramach przełamywania zastoju pisarskiego postanowiłem napisać coś o swoim życiu, eee… miłosnym.

Jakiś czas temu zostałem wywołany do tablicy przez autora bloga „Nie ufam facetom bez skazy”, który nie zgadzał się z moim zdaniem na temat randkowania online i zastanawiał się, czy ja może jestem jakiś Casanova. Nie poczuwam się zupełnie do bycia Casanovą, ale muszę przyznać, że randkowanie online w moim wypadku okazuje się jak najbardziej spełniać swoją rolę. Nie jestem tylko pewien, jak i czy w ogóle przekłada się to na budowanie związków.

Chwilowo jestem na szczęście nie w nastroju na związek, w związku (SEE WHAT I DID THERE) z czym spotykam się z chętnymi do masażu całego ciała dużym mężczyzną. Po czym masujący/masowani zaczynają wysyłać mi esemeski, zapytywać, co też porabiam, zapraszać na kolacje i wyznawać, że dużo o mnie myślą. W ten sposób niejako obalają stereotyp, że mężczyźni zainteresowani są tylko seksem, nie posiadają żadnych uczuć oraz liczy się dla nich tylko zaliczanie dup. Stereotyp ten za to zdaje się potwierdzam ja, ponieważ dopóki nie przejdzie mi zwyczaj wygłaszania przemów do wyimaginowanego DJa (na ogół przemowy da się streścić słowami „ty dupku”) i dopóki nie ustabilizuje mi się sytuacja zawodowa, staram się unikać związywania z kimkolwiek na dłużej, niż kilka tygodni.

Jak już wspominałem parę razy, Amsterdam jest miejscem, które przyciąga specyficzny rodzaj ludzi. W tym miejscu zaś ja przyciągam specyficzny rodzaj ludzi. W ostatnich dniach zaoferowano mi dwa trójkąty (nie skorzystałem), chętni do spotkania celem niezobowiązującego seksu piszą z miast odległych o 200 km i obiecują, że przyjadą, zaś ja generalnie nowe oferty w większości odrzucam, bo zbyt zajęty jestem czterema dżentelmenami aktualnie w rotacji.

Ze wszystkimi byłem szczery. Powiedziałem im, że nie mam chęci na związek, że spotykam się z innymi i że kiedyś chęć na związek mi wróci i będę wtedy monogamiczny i wierny, ale na razie ten moment nie nastąpił. Oni wszyscy przyjęli to do wiadomości, po czym ich stosunek wobec mnie się nie zmienił. Co udowadnia po raz kolejny, że świat daje nam to, czego się od niego domagamy. W moim przypadku jest to konwersacja, seks oraz domowe kolacje z kuchni greckiej, arubańskiej oraz — w przypadku Wilkołaka — z kuchni na wynos, bo on podobnie jak ja nie potrafi gotować. Co mi zupełnie nie przeszkadza.

Grek i Arubańczyk (Arubijczyk?) to dwa nowe nabytki. Z wyglądu kompletnie do siebie niepodobni, jeśli pominąć ciemną karnację i kolorystykę, z osobowości zresztą podobnie, gotują też różnie i zapewniają mi rozrywki muzyczne — jeden prezentuje mi greckie przeboje filmowe z lat 60, drugi zaś aktualną muzykę dance. Bardzo mi to odpowiada.

Starszy Cub, którego niektórzy pamiętają z czasów sprzed DJem, twierdzi, że mnie kocha, jego małżeństwo jest już skończone i powinniśmy razem jeździć na plażę oraz chodzić do knajp. Zgodnie z prawdą odpowiadam na to uprzejmie, że ja go bardzo lubię i chętnie się z nim prześpię (gdy znajdę wolny moment w mym jakże pełnym kalendarzyku). Martwi mnie trochę ta sytuacja, bo w przypadku Cuba akurat jest tak, że do masażu jest niezwykle utalentowany, ale do związku ze mną chyba nie do końca, toteż z nim widuję się na wszelki wypadek jak najrzadziej.

Z Wilkołakiem spędziłem ostatnio noc, co u mnie jest bardzo nietypowe i wymaga wielkich poświęceń, jako, że nie umiem spać w nieznanym łóżku i potrzebuję kilku nocy praktyki, aby móc zasnąć. Tak więc sobotnią noc „przespałem” z Wilkiem, a niedzielną spędziłem kurując ból głowy po nieprzespanej nocy. Tak się przypadkiem zdarzyło, że wpadł do mnie z wizytą jeden taki pan do spraw sprzedaży różnych różności, który po załatwieniu transakcji poinformował mnie, że jestem śliczny i słodki, dobrał mi się do rozporka, a w trakcie dobierania stwierdził, że musimy się koniecznie spotkać po to, żebym go mógł wyfistować. Nie do końca wiem, czy to dobry pomysł, po pierwsze primo dlatego, że nie jestem pewien, że to mnie kręci, a po drugie primo dlatego, że nie wiem, czy chcę łączyć sprawy romantyczne z handlowymi, bo mi się to za bardzo kojarzy z najstarszym zawodem świata.

Lista przebojów ma to do siebie, że posiada też poczekalnię. W poczekalni aktualnie znajdują się jeden szczupły skinhead, jeden bardzo inteligentny eks-punk i eks-squatter, który aktualnie posiada trzy domy w trzech różnych stolicach europejskich, jeden mieszkaniec miasta odległego o 200 km oraz jeden kumpel z ewentualnym podtekstem. Ale nikt nie ma aż TYLE czasu…

  • uff, a juz myslalam, ze jakas dziwna jestem, ze na sama mysl o fistingu robi mi sie „aaaaa, NIE.”
    a poza tym, coz, gratuluje 😉

  • Takiego Navairę znamy i kochamy i prosimy jak najcześciej:-)

  • @kokainistka Nie, nie tylko Ty, mi też jakoś tak nie bardzo :

  • randkowanie on-line w celu poszukiwania zabawy-wg mnie jak najbardziej, w celu poszukiwania miłości…hm…tu byłabym bardziej sceptyczna

  • Coz, dobry seks poprawia anstroj, czego serdecznie Ci zycze 🙂

  • Oczywiscie chodzilo mi o nastroj 🙂

  • ja nikogo do tablicy nie wywołuję i nadal jestem przekonany, że czytam Pamiętnik Casanowy ;). Czytam go z lekką zazdrością 😉

  • @navaira
    Popularny to może być szkolny obiekt westchnień koleżanek, Ty po prostu masz szalone powodzenie, którego pozazdrościłoby Ci wielu facetów orientacji dowolnej. 🙂 I zdaje się, że na obecnym etapie najlepiej Ci służy. 🙂

    @corporejszyn
    Ot, kolejny stereotyp: randkować w sieci można z sukcesem, a szukać miłości to już nie? Jasne, że można, sposób, jak każdy inny. Szukałem i znalazłem, taką wywracającą świat do góry nogami. I już nie puszczę. 🙂

  • No to ja już wiem, czemu nie mogę znaleźć sobie fajnego faceta. Wszyscy spieprzyli przede mną do Holandii -.-

  • chwalipięta :p

  • @corporejszyn Mi się i miłość udało znaleźć online. Chwilowo nie szukam, ale kiedyś zacznę i jestem pewien, że znajdę. Dla mnie online to taki sam sposób spotykania ludzi, jak offline.

    @argider Poprawia, poprawia 🙂

    @nieufamfacetom Żartobliwie napisałem, rzecz jasna 🙂 Hahaha. Bo ja wiem, czy ja jestem Casanova? On podrywał aktywnie, ja raczej pozwalam się podrywać 😉

    @nowokaina Ale to same geje som!

    @klezmatics Tej reakcji się obawiałem — naprawdę nie po to napisałem. Nie czuję, żeby było się jakoś specjalnie czym chwalić. Jakbym napisał nowy felieton na homiki, to by się było czym chwalić wtedy 😛

  • @navaira

    No to właśnie wyjaśnia, czemu spieprzyli!

    Mnie podrywają jedynie: sponsorzy, wyborcy PiSu, żonaci, panowie JP, prawdziwi romantycy, który po jednej randce chcą ciągnąć przed ołtarz, jeden korwinista i koleżanka, która uważa, że jak mi dostatecznie dużo razy powtórzy, że wszyscy ludzie są bi, to uwierzę i się z nią umówię. Gdy próbuje kogoś poderwać, trafiam na: żonatych, zajętych i gejów. Najczęściej na gejów.

  • Nowokaina, ja zupełnie jak Ty. Poza tym, że trafiam jeszcze na licealistów i koderów.

  • @margot, nowokaina
    Kurcze, jak słyszę te przerażające historie o problemach ze znalezieniem sobie „kogoś”, naprawdę czuję, że mam farta. To dość istotne, bo generalnie uważałom się dotąd za pechowca. Acha, jestem matematykiem, pracuję jako koder 🙂
    A licealiści – no cóż, komplement, znaczy, że wciąż jesteś młoda… no, chyba że usłyszysz od takiego, że kręcą go dojrzałe kobiety…
    Btw, w związek wpadłom po tym, jak już uznałom, że na tym świecie nie ma dla mnie nikogo, pci dowolnej, usiądę sobie przed kompem i będę pisać kiepskie opowiadania (wtedy miałom również kryzys powołania i po krótkich i burzliwych studiach na polibudzie uznałom, że nauki ścisłe to nie dla mnie). Byłom tak utwierdzone w swoim przekonaniu, że prawie przegapiłom osobę, która dość wyraźnie dawała mi do zrozumienia, że jest mną zainteresowana (asperger robi swoje). #facepalm i już. Potem doszło do kolejnego nieporozumienia i tak jestem od jakiegoś czasu z jedną konkretną osobą i z niejasnych przyczyn uchodzę za wzorzec stabilności związku, jeszcze trochę i zamkną nas w Sevres.

  • omamo, żartowałam, c’nie?
    Ty Obiekcie Powszechnego Pożądania 😉

    [a felieton pisz pisz]

  • Tego posta należy czytać z tym podkładem muzycznym: http://www.youtube.com/watch?v=39YUXIKrOFk&ob=av3e
    😛
    A ze związkami to tak już jest: jak szukasz, to pustynia, jak nie chcesz to nagle masz kolejkę pod drzwiami. Mój Facet postanowił się ze mną ustabilizować i zamieszkać akurat w momencie w którym chciałam go za przedłużający się brak stabilizacji rzucić.

  • @jujugarlin Tytuł posta wziął się stąd: http://www.youtube.com/watch?v=IG7RLXacl1I I co, jesteście razem i stabilni, czy wprost przeciwnie?

    @klezmatics Wię, wię 🙂

    @nowokaina Co to są panowie JP?

  • Panowie JP to lokalna odmiana drechów. Rasowy przedstawiciel nosi czarną bluzę z literkami JP (znacz: Jebać Policję), słucha hip-hopu z komóry w tramwajach bez użycia słuchawek i lubi wyrywać lachony bo przez to jest szpan na dzielni i więcej ziomów chce iść z tobą na browca. Prócz tego nadal w Polsce są drechy „zwykłe”, które zamiast oznakowywać sie odpowiednimi bluzami po prostu piszą HWDP na ścianach bloków.

  • @nowokaina Takich to ja odsiewam po pierwszym zdaniu, które do mnie napiszą (z błendami orfo… grotfo… pisowni)

  • @Chakravant- ja jestem inżynierem, pracowałam jako koderka, teraz czasem koduję for fun:-) Więc koderów znam z tak bliska, że ochota na zwiazek z nimi mi minęła. Zwłaszcza, że dwoje takich pod jednym dachem i jest, hm, trudno
    Nieno, wiem, że jestem młoda (tylko dziecko mam stare) 🙂

  • @nowokaina każdy ma jakiś problem z randkowaniem w necie, poza autorem bloga 😉

    mnie na przykład nie podrywa nikt, przy czym włączam w to przypadki, kiedy zaczyna, ale rozmowa się urywa po 3 zdaniach oraz wyłączam przypadki podrywania przez facetów zdecydowanie poza moimi oczekiwaniami (czyli panów po 40-tce i/lub o wyglądzie wilkołaka). natomiast jeśli ja próbuję podrywać, to zazwyczaj nie ma odpowiedzi. i wcale nie podrywam żonatych, zajętych ani heteryków.

    reasumując: zamienimy się? może wtedy każde z nas coś osiągnie 😉

  • Wkurzające te Twoje ostatnie wpisy. Komu chcesz udowodnić, że jesteś taki fajny i tak wszyscy na Ciebie lecą? Sobie?
    Karcę, daję po łapach.

  • Masaż ciała o ciało zawsze dobrze robi – wspomaga zdrowie i urodę. So enjoy.
    Tylko uważaj – bo z przyjacielskim seksem różnie bywa. Ja kiedyś doszłam do wniosku, że stałe związki to nie dla mnie. Zdecydowałam się więc na przyjacieski seks bez zobowiązań – partner- przyjaciel ochoczo się zgodził. I tak sobie powtarzamy – bez zobowiązań… – od dziewiętnastu lat 😉
    I jest niebywale fajnie. Czego i wszystkim innym życzę.

  • @watashi79 Może problemem jest target, dla mnie panowie po 40 i o wyglądzie wilkołaka — ZWŁASZCZA o wyglądzie Wilkołaka — to jest dokładnie to, co lubię.

    @8jola8 No mówiłem już klezmatics, że dokładnie o ten efekt mi NIE chodziło. Mogę ewentualnie nie pisać nic. Sobie nic nie muszę udowadniać, mam ludzi od tego.

    @ramichael Tak po cichu to wyznam, że taki efekt uboczny bardzo by mnie zadowolił i szalenie go zazdroszczę :))) Pozdrawiam serdecznie!

  • W kwestii efektu ubocznego kibicuję właśnie Wilkołakowi. 😉

  • @margot
    Hmm, wiesz, jak się rozejrzę wokół, to też zaczynam mieć wątpliwości. I jeżeli to 1976 ma jakiekolwiek odniesienie do twojego wieku (a nie np. było już 1975 innych margot jak chciałaś zarejestrować konto), to proszę, nie mów że jesteś stara bo zaczynam czuć, że rdza się ze mnie sypie.

    O randkowaniu przez internet nawet nie wspomnę bo jakoś nie mam doświadczeń, miałom kiedyś partnera na MMO ale to się nie liczy :). Jakoś tak wychodzi, że ludzie których znam osobiście i ludzie z którymi gadam przez neta, to (nie licząc pogawędek przez jabbera ze znajomymi) zbiory rozłączne.

  • @8jola8 jedenaste: nie zazdrość ; mnie to np. cieszy, że po kilku niewesołych wpisach nastał jeden ekhm… radosny (ang. gay).

    @navaira pamiętam, pamiętam, wilkołacy i faceci o wyglądzie mordercy.

    PS. nie wiem czy wiesz, ale się znamy/znaliśmy dawno temu; wysłałem Ci jakiś miesiąc temu maila ze wskazówką na konto na gazecie (o tym samym loginie), ale nie dostałem odpowiedzi (NOW YOU SEE WHAT I MEAN) i nie wiem czy doszło 😉

  • @navaira: no, już jesteśmy stabilni od jakiegoś pół roku i przez dwa miesiące przynajmniej jesteśmy jeszcze na siebie skazani, bo do 15 grudnia mamy umowę na mieszkanie podpisaną, hue hue 😉 Niby krótko, ale znamy się dwa lata i się jeszcze nie pozabijaliśmy…

    @nowokaina: znam taką panią co jest na finiszu doktoratu z psychologii, wykłada w dobrej szkole wyższej i chodzi z panem JP z dzielni. Miłość nie wybiera.

  • @watashi79 o_O Nie mogę się zalogować na maila na gazecie. 🙁 Najwyraźniej mam jakieś inne hasło niż mi się wydaje. Napiszesz raz jeszcze na indeedydoodas małpa gmail?

    @jujugarlin Zaproście mnie na dziesiątą rocznicę :)))