Rozczarowanie numer cztery

(Numer trzy był na Buniu)

Z przerażeniem czytam o tym, co się dzieje w Grecji. Mam znajomych Greków, ale obaj mieli na tyle rozumu, żeby wyemigrować dawno temu, więc nie mam dostępu do wieści z pierwszej ręki, czytam wyłącznie w gazetach.

Odnoszę wrażenie, że Aleksis Tsipras został rzucony na pożarcie, a wraz z nim 11 milionów ludzi. Unii Europejskiej nie spodobało się, że Grecy ośmielili się zagłosować na Syrizę. Trzeba sobie było wybrać rząd, który grzecznie podnosiłby podatki i obcinał emerytury, zdają się mówić brukselscy biurokraci. Tsipras wygrał dzięki obietnicom, że skończy się polityka zaciskania pasa, która według Międzynarodowego Funduszu Walutowego miała uratować kraj. Skończyło się trochę inaczej. Oto wykres, przedstawiający przewidywania IMF versus to, co wydarzyło się rzeczywiście (znalezione na FB Lewica)

11057997_10153913452060828_4937716319825602354_n

 

Głównym powodem kryzysu greckiego jest fakt, iż greckim sportem narodowym było uchylanie się od płacenia podatków. Zwyczajnie niezapłaconych podatków na koniec 2014 było 76 miliardów euro (głównie, choć nie w całości, zakumulowane od 2009), ale kolejne miliardy kryją się w szarej strefie, której całkowitą „wartość” obliczano przed kryzysem na więcej niż ćwierć produktu krajowego brutto.

Co mnie konkretnie rozczarowuje? Dwie rzeczy. Po pierwsze – fakt, że Unia Europejska wydaje się jakaś taka mało zjednoczona, gdy chodzi o Grecję. Padają chaotyczne sugestie Grexitu, ekonomiści niemieccy sugerują natychmiastowe zaprzestanie emisji euro, Jeroen Dijsselbloem informuje, że pakiet pomocowy wygaśnie we wtorek. Najprawdopodobniej winna jest temu decyzja Tsiprasa o ogłoszeniu referendum, w którym naród miałby zadecydować, czy przyjąć drakońskie warunki zaproponowane przez eurogrupę. Tsipras nie miał ogłaszać referendum i co gorsza namawiać obywateli do głosowania na „nie”. Jego zadaniem było ucałowanie pierścienia i grzeczne podpisanie wszystkiego, co się mu podetknie. Wygląda na to, że Grecja ma posłużyć jako przykład tego, co się wydarzy, gdy Angela Merkel et consortes się zdenerwują. Przykład dla Portugalii, Hiszpanii, Cypru i kilku innych krajów. A do tej listy ma szansę niedługo dołączyć Polska.

Tu druga rzecz. Lektura komentarzy pod artykułami na temat Grecji jest wielce pouczającym zajęciem. Dowiadujemy się bowiem, że Grecy nigdy nie powinni wejść do strefy Euro (może to i prawda, tylko co nam z tej informacji w 2015?) oraz tego, że są leniwymi winożłopami, chcącymi żyć na koszt pracowitych Niemców. Wszystko fajnie. Tyle, że każda umowa śmieciowa w Polsce, każda jedniusieńka, w InPost czy w Szwagreksie, dokłada się do kryzysu, który czeka Polskę całkiem niedługo. Starzenie się społeczeństwa wymusiło podniesienie wieku emerytalnego, przy którym chcą teraz grzebać elekt Duda i PiS, wygrywający śpiewająco sondaże. Do tego dołóżmy Kukiza, którego program gospodarczy jest programem Centrum Adama Smitha i pojawiają się w nim takie kwiatki, jak „ustawowo nie da się podnieść wynagrodzeń brutto„, za to „ustawowo można podnieść wynagrodzenia netto – poprzez obniżenie podatków nałożonych na wynagrodzenia brutto. Trzeba w tym celu: zlikwidować PIT i składki ubezpieczeniowe na ZUS”. W zalinkowanym artykule czytamy również:

W ubiegłym roku NIK skontrolowała 10 tys. firm. Okazało się, że co piąta osoba wykonująca swoje obowiązki w oparciu o umowę cywilnoprawną powinna mieć etat.

Każda umowa śmieciowa zmniejsza wpływy do skarbu państwa i ZUS. Każdy rekin biznesu z firmą zarejestrowaną na Cyprze lub w Luksemburgu zmniejsza wpływy do skarbu państwa. Grecję utopiła niska ściągalność podatków i umowy śmieciowe, nie wino i Tsipras. Polska zmierza w tym samym kierunku, jednocześnie psiocząc na tych leniwych Greków, którym się pracować nie chciało. Pracować to akurat pracowali, tyle, że nie płacili podatków. Tymczasem w Polsce prezydent Komorowski udekorował Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski… Jana Kulczyka. W 2013 Kulczyk Holding był największym płatnikiem podatku dochodowego w Polsce. Jednak – co za żal – „coraz częściej administracja i obciążenia biurokratyczne zmuszają firmy do lokowania swoich siedzib poza granicami kraju” i dlatego Kulczyk Holding aktualnie wchodzi w skład Kulczyk Investments SA z siedzibą w Luksemburgu. Amazon otworzył gigantyczne centrum logistyczne w Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, dzięki czemu… a poczytajcie sobie. Amazon i Kulczyk wychodzą na tym doskonale. Skarb państwa gorzej.

W Polsce płacenie podatków jest postrzegane jako skrzyżowanie legalnej kradzieży MOICH PINIONDZÓW i pańszczyzny. Przedsiębiorcy sprzeciwiają się podwyżkom płacy minimalnej, bo biedni sobie nie poradzą, jednocześnie tysiące firm na papierze zatrudnia ludzi za płacę minimalną, a pod stołem wręcza im „premie”. Ludzie ci dostają wyliczenia emerytury z ZUS w stylu „112 zł 49 gr miesięcznie”. Nie protestują, bo płacenie podatków i ZUS od całej pensji wycięłoby im dużą część wynagrodzenia netto. Wielu z nich miota gromy na wysokie podatki i składki emerytalne, zapewne postrzegając siebie jako Chwilowo Zaambarasowanych Milionerów (copyright John Steinbeck). Każdy i każda z nich – przedsiębiorców i pracowników – pracowicie kopie wielki dół, w który Polska niedługo wpadnie – może za pięć, może za piętnaście lat. A wtedy na forach internetowych w Rumunii będzie można przeczytać setki komentarzy o leniwych Polakach, co zamiast pracować chlali wódę, a teraz pracowici Niemcy muszą się na nich zrzucać.

Zdjęcie: minister finansów Yakis Varoufakis, John Thys/AFP/Getty Images

  • 7

    ja tam bardzo chętnie przestanę płacić podatki poprzez umowy śmieciowe. po co mam karmić państwo, które lekką ręką wsadzi 20 mln psu w du… tzn. chciałem powiedzieć w świątynię opaczności? albo które marnuje miliardy rocznie, m. in. na rzecz działalności czarnej sekty w szkołach? może jestem monotematyczny, ale państwo lekką ręką szasta pieniędzmi podatników. o budowie luksusowej centrali ZUS nawet nie wspomnę.
    oszczędności są tylko na infrastrukturze — nie buduje się nic na lat 30 czy 50, tylko do następnych wyborów.

    • Ray Grant

      Każde państwo lekką ręką szasta pieniędzmi podatników. Mam nadzieję, że nie masz złudzeń, że przyjdzie Kukiz i wyrówna? Anglia chociażby ogłosiła właśnie ograniczenia w dostępie do zasiłków i rent, jednocześnie mając rodzinę królewską wartą ponad miliard dolarów + 11 miliardów utopionych w klejnotach królewskich i sztuce. Holandia zmierza w podobnym kierunku dzięki mechanizmowi „własnego ryzyka” (chyba pisałem?), dzięki któremu opieka zdrowotna staje się „darmowa” dopiero kiedy rachunki osiągną (w 2015) 375 euro. Ta liczba rośnie co roku. Dla ubogiej rodziny, albo dla mnie, 375 euro to jest kupa kasy, dla bogatszych mało zauważalna niedogodność. Jednocześnie trwa budowa Noord-Zuid Lijn czyli nowej linii metra, który to projekt był nieprzemyślany i niedorobiony i jak do tej pory pochłonął ponad 3 miliardy euro, a linii jak nie było, tak nie ma. I tak dalej. Ale podatki płacimy.

  • Nie zgodze sie, ze glownym powodem kryzysu bylo nieplcenie przez Grekow podatkow.

    Moze zacytuję:

    „Że kryzys Grecki to przede wszystkim produkt patologii strefy euro, a nie samej polityki greckich rządów, uważa także ekonomista Paul Krugman, który trzy lata temu w tekście dla The New York Times pisał:

    Tak, niewątpliwie liczne problemy trapią gospodarkę, politykę i społeczeństwo Grecji. Ale te problemy nie są tym, co wywołało kryzys rozrywający Grecję na kawałki i zagrażający całej Europie.

    Nie, źródła katastrofy leżą dalej na północy, w Brukseli, Frankfurcie i Berlinie, gdzie rządzący stworzyli głęboko – być może fundamentalnie – zawodny system monetarny, a następnie pogłębili problemy oferując moralizowanie zamiast analizy. Rozwiązanie kryzysu, o ile w ogóle istnieje, będzie musiało pochodzić z tego samego miejsca.

    Krugman przechodzi następnie do krótkiego przeglądu przewin Grecji. To prawda, zauważa, że Grecy niechętnie płacili podatki, ich państwo było skorumpowane, a rządy miały tendencje do nadmiernych wydatków. Jest także prawdą, że grecka produktywność była jakieś 25% poniżej europejskiej średniej. Zarazem jednak podobnie niską produktywnością, w stosunku do amerykańskiej średniej, charakteryzują się niektóre stany, na przykład Missisipi.

    Nieprawdą jest jakoby Grecy byli leniwi. W istocie pracują więcej niż większość Europejczyków, w tym Niemcy. Nie posiadali też rozbuchanego państwa opiekuńczego. Wydatki socjalne, mierzone jako procent GDP, były w Grecji znacząco niższe, niż w Szwecji czy Niemczech właśnie.

    Według Krugmana winą za kryzys w Grecji należy obarczyć – uwaga – euro. Oto jego wyjaśnienie:

    Piętnaście lat temu Grecja nie była rajem, ale nie była też w kryzysie. Bezrobocie było wysokie, ale nie katastrofalne, a państwo radziło sobie na rynkach światowych, zarabiając na eksporcie, turystyce, transporcie i innych źródłach, by mniej lub bardziej płacić za swój import.

    Potem Grecja dołączyła do strefy euro i stała się straszliwa rzecz: ludzie uwierzyli, że to bezpieczne miejsce dla inwestycji. Zagraniczny pieniądz popłynął do Grecji wartkim strumieniem, częściowo finansując deficyty rządu, gospodarka rozkwitła, wzrastała inflacja, a Grecja zaczęła być coraz mniej konkurencyjna. Nie ulega wątpliwości, że Grecy roztrwonili znaczną część, jeśli nie wszystkie pieniądze, które do nich napływały, ale po prawdzie robili tak wszyscy, którzy wpadli w bańkę euro.

    I wtedy bańka pękła, co uczyniło fundamentalne błędy w euro jaskrawo widocznymi.

    Zapytaj sam siebie, dlaczego strefa dolara – znana także jako Stany Zjednoczone Ameryki Północnej – co do zasady działa bez tego rodzaju ostrych regionalnych kryzysów, które teraz prześladują Europę? Odpowiedź na to brzmi, że posiadamy silny centralny rząd, a efekty działania tego rządu prowadzą w konsekwencji do automatycznego ratowania stanów, które znajdą się w kłopocie.

    Rozważ dla przykładu, co działoby się teraz z Florydą, w następstwie jej wielkiej bańki na rynku nieruchomości, gdyby ten stan musiał pozyskać pieniądze na wypłatę ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych z własnych, nagle uszczuplonych dochodów. Szczęśliwie dla Florydy, to Waszyngton, a nie Tallahasse, dba o rachunki, co znaczy w praktyce, że Floryda otrzymuje pomoc na skalę o jakiej nie może marzyć żaden europejski kraj.

    (…) Tak więc Grecja, chociaż nie bez winy, jest w kłopotach głównie z powodu arogancji europejskich urzędników, zasadniczo z bogatszych krajów, którzy sami siebie przekonali, że mogą stworzyć działającą wspólna walutę bez jednego wspólnego rządu. Ci sami urzędnicy pogorszyli sytuację, gdy wbrew dowodom upierają się, że wszystkie problemy waluty [euro] wywołało nieodpowiedzialne zachowanie południowych Europejczyków, i że wszystko byłoby dobrze, gdyby ludzie chcieli jeszcze trochę pocierpieć.”

    Cytuje za : http://slwstr.net/pk3/2015/6/cytaty-o-grecji
    To w ogole wpis niezle podsumowujacy sytuacje… imho.

    • Ray Grant

      Właśnie miałem wrzucać linka do Pochodnych, dzięki 🙂

      Strefa dolara w pewnym sensie radzi sobie, bo 1) Ameryka to Ameryka, 2) Fed „drukuje dolary”. A ja od dawna uważam, że eurostrefa powinna mieć silny rząd i wspólny system podatkowy, a państwa członkowskie powinny się zajmować pilnowaniem, czy rozwój jest równomierny.

      Nawiasem mówiąc, zastąp słowo „Grecja” słowem „Polska” w tym akapicie: „stała się straszliwa rzecz: ludzie uwierzyli, że to bezpieczne miejsce dla inwestycji. Zagraniczny pieniądz popłynął do Grecji wartkim strumieniem, częściowo finansując deficyty rządu, gospodarka rozkwitła, wzrastała inflacja, a Grecja zaczęła być coraz mniej konkurencyjna. Nie ulega wątpliwości, że Grecy roztrwonili znaczną część, jeśli nie wszystkie pieniądze, które do nich napływały” Właściwie nie zgadza się tylko wzrost inflacji.

      • No, strefa dolara sobie radzi, bo dolar nadal jest waluta rezerwowa swiata, ktorej rezerwowosc jest wartko wspierana przez US Army interweniujaca wszedzie tam, gdzie ktos odwaza sie sprzedawac rope NIE za dolary….
        Plus, zaden kraj majacy rezerwy dolarowe nie zdecyduje sie na nagle ich wyzbycie, bo zapoczatkuje armageddon (panike na rynku walutowym i zwalke). Takze, jak narazie sobie to trwa.

        Co do zastapienia w cytacie Grecji przez Polske… o to to…WLASNIE :-/

        Szkoda jednakze ze ludzie skupiaja sie na umoralnianiu Greków a nie widza nadciagajacej katastrofy….

  • Ray masz prawo do poglądów na różne sprawy, ale w moim odczuciu i to nie pierwszy raz , kiedy komentujesz kryzys ekonomiczny, który od kilkunastu lat ciągle nad światem krąży wpadasz w te same pułapki. Grzmisz jak Trybun. Po pierwsze straszenie Polaków, że przez nasze powszechne unikanie płacenia od wynagrodzeń podatków i składek do ZUS za kilka lat będziemy w podobnej sytuacji jak dziś Grecy jest bardzo naiwne. Ekonomia to taka bardzo dziwna nauka społeczna, która do tej samej sytuacji może zaproponować kilka rozwiązań i Boże uchowaj stosować lekarstwo podanego kiedyś innemu pacjentowi. Ten błąd podawania ciągle tego samego lekarstwa popełnia MFW kierowany przez ludzi z Ameryki i Europy Zachodniej. Jeżeli dostrzegasz różnice w sposobie postrzegania świata przez ludzi zamieszkujących w różnych krajach, to wiesz jesteśmy kształtowani przez język i model nauczania to tworzy narodowość to tworzy wspólne odbieranie świata w sposób zbliżony. Nie dostrzegasz, że różne narodowości mają odmienne podejście do bogacenia się. Ekonomia to nie jest nauka o pieniądzu tylko o wykorzystaniu i dystrybucji ograniczonych zasobów.

    Grecja moim skromnym zdaniem, nie zbankrutowała przez Niemców, czy Unię Europejską , nawet wejście do strefy euro nie jest temu kompletnie winne. Niepłacenie podatków, jakieś konkretne liczby . Ja i ty ich nie znam, ale kiedy miałem przyjemność odpoczywać kilka lat temu w tym nadzwyczaj pięknym kraju. Zwróciłem uwagę na dwa wzajemnie sprzeczne pod względem ekonomicznym widoki. Super nowoczesna autostrada, pełno robót publicznych za pieniądze Unii Europejskiej , a obok nich stare budynki prywatne nawet wielkością nie pasujące do tej nowoczesnej publicznej inwestycji.

    Ray wszystkie kraje Unii Europejskiej, które korzystają z programów pomocowych wyrównywania szans. Prędzej czy później znajdą się w sytuacji Grecji, Hiszpanii czy Portugalii. Z tego powodu też znajdzie się Polska. Unijne środki pomocowe dla biednych regionów Unii Europejskiej przypominają sterydy dla sportowca. Co z tego, że pobije rekord i nawet tego nikt nie wykryje, pół roku może rok po skończeniu kariery stan jego zdrowia nie będzie przypominał równolatka tylko stan zdrowia jego ojca, a może nawet dziadka.

    Unijne środki pomocowe nie są złe z zasady, tylko są złe jak słyszysz, że urzędnicy „muszą wydać te środki” bo przepadną. Powinniśmy słyszeć „zainwestujemy je dla naszego wspólnego dobra na to”, unijne środki nigdy nie finansują inwestycji w stu procentach. Beneficjenci muszą sfinansować dużą część ze środków własnych, skąd je mają ? Z oszczędności ? Niestety nie, pożyczają je na procent, a pożyczone pieniądze zawsze trzeba oddać. Gdyby inwestycja była ekonomicznie opłacalna byłoby możliwe spłacić pożyczkę z uzyskanej korzyści. Korzyść ekonomiczna to nie zawsze przychód to często niższy koszt.

    Grecja po wejściu do Unii, a po jakimś czasie do strefy euro zachowywała się tak jak wielu polskich biznesmenów właścicieli jednoosobowych działalności gospodarczych, którzy kupują sobie pieczątkę, wizytówki bardzo szpanerskie z tytułem Prezes i BMW lub Mercedesa w leasingu na trzy lata. Gdy tymczasem to nie jest czas na oznaki luksusu.

    Przepraszam za przydługi komentarz, ale gdybym napisał to u siebie, to i tak nikt by tego nie przeczytał , a tu przynajmniej mogę liczyć na ostrą dyskusją

    • Ray Grant

      Świetny komentarz, za który bardzo dziękuję i obiecuję odpowiedzieć szczegółowo, kiedy tylko będę miał czas (możliwe, że dopiero w czwartek…) Pozdrawiam!

    • @Zajączek
      „Grecja moim skromnym zdaniem, nie zbankrutowała przez Niemców, czy Unię Europejską , nawet wejście do strefy euro nie jest temu kompletnie winne. Niepłacenie podatków, jakieś konkretne liczby”
      „Gdyby inwestycja była ekonomicznie opłacalna byłoby możliwe spłacić pożyczkę z uzyskanej korzyści. Korzyść ekonomiczna to nie zawsze przychód to często niższy koszt.”

      Projekty infrastrukturalne w UE są standardowo oceniane pod kątem efektywności ekonomicznej. Projekty publiczne dość standardowo mają w ocenie szacowany wzrost przychodów z podatków związany z pobudzeniem gospodarki. Klimat sprzyjający niepłaceniu podatków (raje, specjalne strefy, itp.) chyba sprzyja sytuacji braku możliwości spłacania zaciągniętych kredytów.

      Więc gdzie tu Trybunizm u Raya? Unikając płacenia podatków i ZUSów będziemy w tej samej sytuacji, co Grecja. W zasadzie już miewamy problemy z jakimś tam nadmiernym zadłużeniem, które tam są rozwiązywane przez jakieś wydłużania wieku emerytalnego i inne cięcia usług publicznych.

      • @Szanowna bloglolko,
        bardzo nie lubię konwersować w komentarzach u innego blogera z jego innym czytelnikiem, nie chce być postrzegany jako troll internetowy. Ale skoro uważasz, że popełniam błąd w swoim komentarzu. To pozwolę sobie napisać kilka zdań .

        Nazwałem Raya Trybunem zgodnie z definicją: „trybun – obrońca ludu, osoba upowszechniająca określone idee społeczne (przenośnia)” za słownikiem języka polskiego PWN pod redakcją Witolda Doroszewskiego, Chociaż pisząc to przed oczami miałem wyobrażenie rzymskiego senatora ubranego w togę przemawiającego przed senatem do ludu rzymskiego uznawanego za ciemną masę, taka moja mała złośliwość.

        W dyskusji z Rayem nie poruszałem kwestii rajów podatkowych i unikania podatków, ale jeśli chcesz wprowadzić tą zmienną to postaram się wytłumaczyć o co mi chodziło uwzględniając ten kwatyfikator . Kilkanaście lat temu w grecki budżet państwa był zasilany jakąś kwotą z podatków, ten budżet w tym momencie realizował określone zadania społeczno publiczne po przez wydatki o jakiejś kwocie , ta kwota uwzględniała wydatki na określoną infrastrukturę.

        Realizacja nowych „marzeń infrastrukturalnych” zwanych „Unijnymi projektami wyrównywania szans” rząd grecki nie sfinansował ich z posiadanych środków tylko zaciągnął na nie kredyty, czyli zostały zwiększone wydatki dopisz kwotę odsetek , o których pisałem chociaż efekt inwestycji jeszcze nie ma, a znając przedsiębiorstwa budowlane, inwestycja oddana do użytku w terminie niewykonalne, nawet Niemcom to się nie udało i odbiór budowlany nowego berlińskiego portu lotniczego opóźniła się o ponad dwa lata. Liczyć chyba umiesz i jesteś świadoma, że opóźnienie o dwa lata to minimalnie oznacza wzrost wydatków na inwestycje w warunkach niemieckich plus 5%, w warunkach greckich około 10 % , Polska około 15%

        To, że ktoś sporządza biznesplan i prognozuje przyszłe ekonomiczne korzyści, a ktoś inny ocenia bezkrytycznie te mrzonki Ty nazywasz oceną ekonomiczną. Nie będę ogólny, podam przykład z polskiego podwórka bo ten jest dla mnie i dla ciebie znany. Port lotniczy w Radomiu sfinansowane ze środków unijnych w momencie projektu, budowy wszystko na papierze było idealne, nawet dofinansowanie dostali , tylko że teraz jest ono do zwrotu, a port świeci pustkami. Słynne bankructwo gminy Słupsk przez budowę aquaparku, bo Prezydent miał marzenie i chorą ambicję rywalizować z pobliską gminą, która już miała aquapark.
        Oddana inwestycja generuje koszty obsługi jej utrzymania, jeśli nie przyniesie odpowiednich dochodów, które pokryją te wydatki plus wydatki na obsługę odsetek od inwestycji i bardzo mile widziane zużycie ekonomiczne inwestycji to jaki sens tego był.

        Na papierze i w excelu wychodzi, że od dziesięciu lat powinienem być milionerem, pod warunkiem , że przyjmiemy jak w arkuszu kredytowym stosowanym przez banki,wydatki na życie na poziomie 600 zł miesięcznie. Przepraszam zboczyłem z tematu.

        Mam nadzieję, że jasno wskazałem, że urzędnicy nie są od „wydawania unijnych pieniędzy”, to jest ich sposób myślenia tak mówią i piszą w mediach, wszelkiej maści politycy i urzędnicy. Nie słyszałem ani razu, żeby inaczej określili to co robią z unijnymi pieniędzmi, oni je wydają jakby one ich parzyły, zwrot do wspólnej unijnej kasy to jest strata nie oszczędzanie.

        Wracając do budżetu na początku były jakieś wydatki przez okres trwania inwestycji publicznej zwiększyliśmy wydatki o odsetki , a po zakończeniu o odsetki za kolejne lata bo zapewne kredytu jeszcze nie udało się spłacić i o wydatki eksploatacyjne normalnego zużycia tej oddanej inwestycji

        Co z greckimi dochodami są jakie były, ewentualnie szalejący kryzys zmniejszył je o wielkość spadku PKB w ten sposób mierzymy bazę. Jeśli dochody będą niższe niż wskazane według tego założenia co do zmienności dochodów budżetowych, to możemy domniemywać ucieczkę przed greckimi podatkami przez greckie przedsiębiorstwa i ich obywateli. Moim zdaniem to jest chwyt polityków greckich muszą swój brak wyobraźni na kogoś zwalić.

        Pozwolę sobie wrócić znowu do Polski, jeśli nasz Minister Finansów podnosi podatki, ponad to co jest w krajach ościennych to sam się przyczynia do zmniejszenia wpływów, to nie jest straszenie liberała to jest fakt. Z roku na rok spadają wpływy z akcyzy z papierosów i alkoholu, dlaczego bo jest bardzo duży przemyt z krajów ościennych zwłaszcza Białorusi i Rosji, żeby było komiczniej wielu Polaków szmugluje papierosy i alkohol dla swojej rodziny w Skandynawii i Wielkiej Brytanii, gdzie są jeszcze droższe niż u nas , a nawet dla lokalsów są wyrobami luksusowymi

        Czyli jaki jest wynik zwiększa się deficyt , przejściowo jeden rok to nie problem, przez kilka lat i wtedy dochodzimy do ściany jak Grecja, nikt nie chce nam pożyczyć.

        Z Grecją jest jeszcze inny problem, fałszowanie danych ekonomicznych przez rząd w momencie wejścia do unii walutowej, ale w tym temacie nie będę się wypowiadał bo nie do końca identyfikuje wszystkie przyczyny i skutki, nie umiem dać samodzielnie odpowiedzi na co, im to było ?

        Ja pisałem bardziej w poruszonym przez Raya temacie dlaczego Grecja zbankrutowała, niż nasze podatki, ale znając Raya on jeszcze nie raz wróci do naszych polskich uników przed własnym państwem i ja wtedy chętnie to skomentuję. Bo chociaż podziwiam jego społeczne zacięcie i wzbudza tym do siebie moją wielką sympatię. To zaskakuje mnie kiedy wpada w zastawione przez polityków ekonomiczne pułapki i tak jak ostatnio pisałem ekonomia to nauka o wykorzystaniu i dystrybucji ograniczonych zasobów, a politycy myślą że spadnie z nieba bo oni tak chcą.

        Jeszcze raz przepraszam za przydługawy komentarz, bardzo nieładnie się zachowałem. Postaram się tego więcej nie czynić.

        • Ray Grant

          Ja chciałem tylko nieśmiało powiedzieć, że bardzo mnie Twoje komentarze cieszą i serdecznie zachęcam do ich zamieszczania. A na poprzedni ciągle planuję odpisać, wczoraj kiedy miałem czas zająłem się bessęsu Apple Music, ale nie złożyłem jeszcze broni.

          Trybun 😉

        • ja chcę tylko powiedzieć, że nie mam nic do dodania mocno się zgadzam z Zajączkiem, a Raya jak zawsze uściskuję

    • Ray Grant

      Hej,

      wreszcie mam czas i mózg nie przeszkadza. Mogę odpisać.

      Dużą częścią kryzysu w Grecji jest samo euro, które ogranicza liczbę dostępnych machinacji, chciałem powiedzieć instrumentów finansowych. Tego w Polsce nie ma i sądząc po wypowiedziach polityków dłuuugo nie będzie. Ale to wiemy obaj.

      Gdy piuszesz o nowoczesnej autostradzie i budynkach prywatnych… nie trzeba jechać do Grecji, wystarczy spacer po Warszawie. Zbrojmistrz z wielkim podekscytowaniem robił zdjęcia budynków na Pradze z oknami zabitymi deskami i znakami „nie podchodzić – grozi zawaleniem”. Dziesięć minut spaceru dalej stoi Centrum Nauki „Kopernik”. No i dochodzimy do punktu, w którym się znów zgadzamy: w Polsce też się skończy unijna pomoc, razem z nią skończą się zamówienia dla przemysłu, dofinansowania do aquaparków i nagle się okaże, że jednocyfrowe bezrobocie i szybki rozwój gospodarczy z niewiadomych powodów znikają. Można temu do pewnego stopnia zapobiec – tu się kłania płacenie podatków i składek. Nie zaprzeczysz chyba, że ZUS nie ma pieniędzy, a środki zgromadzone na kontach emerytalnych są wyłącznie wirtualne. Dlaczego ZUS nie ma pieniędzy? Z dwóch powodów: 1. bo społeczeństwo się starzeje i coraz mniej osób płaci składki, a coraz więcej pobiera świadczenia, ale też 2) bo pracujący i pracodawcy robią wszystko, by uniknąć płacenia tych składek, zwanych „obciążeniami”. Dlatego nie wierzę nawet w emeryturę o wysokości 120 zł, którą obiecał mi ZUS. Tych pieniędzy nie będzie.

      Polska zachowuje się w UE tak samo, jak Grecja. Mamy piękne gmachy użyteczności publicznej za miliony zł, w których to gmachach interesanci, oszołomieni urodą marmurów, dowiadują się, że ich 560-złotowy zasiłek kończy się za miesiąc. Licznik długu publicznego wystawił Balcerowicz, nie wiem, jaka liczba się tam chwilowo wyświetla, ale z tą liczbą pewnego dnia coś będzie trzeba zrobić.

      Pozdrawiam i serdecznie zachęcam do długich komentarzy!

      • Tak zgadzam się, zwłaszcza z ostatnim akapitem, „gmachy użyteczności publicznej za miliony zł” co oznacza, że przyszłości ich utrzymanie będzie nieźle kosztowało.

        Z resztą Twojego wywodu również, ale Polski sposób pobierania podatków i składek na ZUS nie jest systemowy, jest zaszłością z poprzedniego systemu.

        Pisząc , wskazujesz konieczność walki z umowami śmieciowymi i przedsiębiorcami, którzy ich nadużywają. To może byśmy walkę z krętaczami zaczęli od naszych urzędników i ich sposobem myślenia, oto moje pytania pod rozwagę
        1. pielęgniarki zmuszone do prowadzenia działalności gospodarczej , oferują swoje usługi maksymalnie dwóm przychodniom lekarskim, ale składki ZUS opłacają przez dwa lata na preferencyjnych zasadach, musisz uwierzyć mi na słowo ale tak jest.
        2. lekarze na kontraktach , podobna sytuacja podatkowa i brak ochrony praw pracowniczych.
        Zatrudniający Narodowy Fundusz Pracy, utrzymywany z naszych składek na ubezpieczenia zdrowotne i zapewne z bezzwrotnej dotacji. To nie jest fundusz zobowiązany wykazywać jakąś stopę zwrotu dla posiadaczy certyfikatów to jest jednostka budżetowa , czyli organ państwa kombinuje jak płacić mniej i używa tych samych mechanizmów, które u przedsiębiorcy uznaje za złe. Przecież sam sobie nie wymierzy kary.
        3. Dwa lata temu była wielka granda na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, bo wyszło na jaw, że sprzątaczki chcą strajkować o podwyżki, tylko z racji tego że są na umowach zlecenia i prowadzą własną działalność to na jakiej podstawie prawnej , prawo do strajku jest prawem pracowniczym, a nie zleceniobiorcy zwłaszcza wykonującym to w ramach działalności gospodarczej
        4. O przetargach wygranych przez oferowanie najniższej cen , nie chce mi się pisać
        5. Moja wręcz ulubiona grupa społeczna rolnicy, podatki jakie płacą nic się nie zmieniły od czasów PRL będąc rolnikiem można mieć miliardy i otrzymywać pomoc społeczną. Płacone składki do KRUS to jest kpina z reszty społeczeństwa, powiedzmy sobie szczerze reszta społeczeństwa z perspektywy rolnika to frajerzy.
        6. Jest jeszcze wiele grup zawodowych, które wyszarpały swoje przywileje, które nie są racjonalne trzydziestopięcioletni emeryt policjant.
        O tym wszystkim od lat się mówi wiele pisze, a bajzel jak był tak będzie, a za trzy miesiące rozpocznie się polowanie na złodziej przedsiębiorców, więc ja się nie dziwię że przenoszą swój ośrodek życia gdzieś gdzie mniej się płaci.

        Na koniec mały akademicki problem. Proszę wyjaśnij mi na jakiej podstawie logicznej bo nie prawnej posłowie lub senatorowie, którzy utracą mandat dostają odprawę trzy pensje na pożegnanie. Do odprawy ma prawo pracownik zatrudniony na czas nieokreślony. Parlamentarzysta jest powołany, czyli nawet nie zatrudniony, do pełnienia funkcji społecznej, więc na jakiej zasadzie pobierają to odprawę. Gdzie tu jakikolwiek dobry obyczaj, społeczna sprawiedliwość, przyzwoitość .

        Ten polski bałagan kojarzy mi się tylko z jedną biblijną przypowieścią ” w oku swego bliźniego widzisz drzazgę, a w swoim nie dostrzegasz belki” (Mat. 7:3-5). I żeby nie było nie jestem nawiedzonym katolem , tylko biblie uważam za najlepsza książkę o ekonomii, prawie i ludziach. Tylko trzeba umieć ją czytać.

        Przepraszam znowu popłynąłem z ilością tekstu, mam nadzieje że zrozumiale.

    • Ray Grant