Sekrety Casanovy za darmo!!1!

Jak wiadomo, uprawiam z sukcesem randkowanie w internecie. (Poza internetem zresztą też, i także z sukcesem.) Mógłbym zapewne ogłosić, że za jedyne 999 zł możecie przybyć na moje eksklusivne seminarium, na którym jako Artysta Podrywu podzielę się sekretami swych sukcesów, ale określenie „Artysta Podrywu” wzbudza we mnie jedynie rechocik, zaś niektóre z ich metod rozpoznaję od pierwszego kopa i są doskonałą metodą, aby wzbudzić we mnie serdeczną i szczerą niechęć od pierwszego wejrzenia. Tak więc sekretami podzielę się za darmo, ale tylko pod warunkiem, że powstrzymacie się od określeń typu „Casanova” czy „Artysta Podrywu” i dalej będziecie o mnie mówić „ten bolek z irokezem”.


Sekret pierwszy: zdjęcia. Zamieszczanie w profilu zdjęcia łokcia w wyjątkowo pociągającej pozie, czy też ilustrowanie profilu o nazwie „wrazliwy_romantyk21” zdjęciem genitaliów może nie zaowocować wybitnymi sukcesami. Zdjęcia należy dopasować do targetu, na którym nam zależy. Jeśli poszukujemy męża, najchętniej intelektualisty kochającego muzykę poważną, nasze najbardziej cycate zdjęcie z wakacji w Kairze niekoniecznie musi być właściwym wyborem. Jeśli chcemy zrobić wrażenie naszym wyjątkowo rozwiniętym poczuciem humoru, nie robimy miny pt. „Niemcy mnie biją” ani „właśnie usłyszałem o tragedii smoleńskiej”. No i przede wszystkim NIE zamieszczamy zdjęć przerabianych, zrobionych 20 kg temu, pod tym jednym kątem, na którym wyglądamy zupełnie inaczej niż w rzeczywistości… chyba, że zadowala nas flirt wyłącznie internetowy i w ogóle nie mamy ochoty nigdy wybrać się na żadną randkę w realu. Bo realu nie wyczyścimy w fotoszopie.


Stawiajmy na to, co nas wyróżnia. Jeśli mamy wyjątkowo krzywe zęby, zaprezentujmy je w uśmiechu. Jeśli mamy dużo tatuaży i kolczyk w nosie, pochwalmy się nimi. Przecież i tak nie chcielibyśmy spotkać osoby, która na widok naszego krzywego uśmiechu powie „eee… ja się chyba pomyliłem” i ucieknie w podskokach. Po cholerę ukrywać coś, co jak najbardziej wyróżnia nas wśród innych? Pochwalmy się tym — właśnie po to, aby odróżnić się od tłumu niewydziaranych bezkolczykowców z równymi zębami.


Sekret drugi: tekst. Jeśli piszemy „nie wiem co tu napisać, spytaj”, możemy równie dobrze napisać wprost: „jestem nudziarzem i nie ma we mnie nic interesującego”. O co miałbym spytać osobę prezentującą zdjęcie łokcia i informującą, że nie wie, co napisać? I po co miałbym to zrobić? Jeśli szukamy wyłącznie seksu, napiszmy, co lubimy w łóżku; jeśli szukamy kumpla do gry w tenisa, napiszmy, że szukamy kumpla do gry w tenisa; jeśli lubimy filmy Almodovara, kolekcjonujemy oryginalne wydania Małego Księcia, czy też ubóstwiamy pasjami gotować zupy, napiszmy o tym na profilu. W ten sposób zwiększamy szanse spotkania osoby, która ma te same zainteresowania — lub też uważa, że nasza pasja zupogotowawcza czyni z nas człowieka niezwykłego i fascynującego. Jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś podekscytował się informacją, że druga osoba „nie wie, co tu napisać” i poczuł z nią głęboką więź.


Sekret trzeci: wiadomość. Mój sposób na odzywanie się do ludzi jest prosty — zaglądam na ich profil, a jeśli coś mnie w nim interesuje, to o to pytam, lub komentuję. Jeśli nie zainteresuje mnie nic, to, cóż, hmm, nie wysyłam wiadomości, bo co też miałbym w niej napisać? Nigdy nie piszę rzeczy typu „cześć” lub „co tam?”. Takie teksty zostawiam osobom, których opis informuje, że nie wiedzą, co tu napisać. Czasami rzucam lekko złośliwą uwagą, czy dowcipem w swoim stylu. To nie zawsze działa; część osób się za takie rzeczy obraża, część ich nie rozumie, część — cholera wie, w każdym razie nie odpisują nic. Na tym polega robienie przesiewu: przecież nie chcielibyśmy spotykać się z osobą, przy której nad każdym wypowiedzianym zdaniem trzeba myśleć przez 20 minut, żeby przypadkiem się nie obraziła za nieodpowiednio zaakcentowany spójnik.


Sekret czwarty: zerżnięty z artystów podrywu. Nie zniechęcamy się. Nie obrażamy na rzeczywistość. Nie każdemu się spodobamy. Być może zgoła większości się nie spodobamy. Część osób zwyczajnie lubi wyłącznie wątłych, długowłosych blondynów i zaloty muskularnego czarnowłosego pancura wzbudzą w nich taki sam zachwyt, jak nieoczekiwany atak opryszczki. Przyjmujemy do wiadomości, życzymy szczęścia i oddalamy się w kierunku, z którego przybyliśmy. Przecież docelowo i tak musimy spotkać tylko jedną osobę. Kto nam powiedział, że to ma być właśnie ta? Owszem, jej zainteresowanie zbieractwem dżdżownic nas zachwyca, ale jej akurat nasza kolekcja pcheł nie. Trudno. Chcieliśmy. Nie wyszło. We move on.


I tu sekret piąty: nie łżemy. Nie adaptujemy się do wymagań. Jesteśmy sobą. Jeśli poświęciliśmy swe życie zbieraniu pcheł, a napotkana osoba pcheł nienawidzi, mamy wybór — albo oddajemy kolekcję na przemiał, albo z osobą pozostajemy oddanymi przyjaciółmi (którzy na wszelki wypadek spotykają się wyłącznie poza domem, odziani w kombinezony przeciwchemiczne). Bardzo wiele osób na randkach łże w żywe oczy na temat swojego zainteresowania sportem (tak, lubi, oglądać w TV), wybitnych zdolności kulinarnych (zamawia pizzę najlepiej w mieście!) tudzież zamiłowania do wędrówek wysokogórskich (w miarę możliwości przy użyciu gór płaskich i usianych sklepami z obuwiem). Te same osoby po trzech miesiącach płaczą w rękaw przyjaciółce: on jest okropny! ciągle mnie ciąga na boisko, każe gotować obiady, a jak wspominam o wyjeździe do Turcji na ol inklusiw, to on o górach i o górach!!! Czy naprawdę muszę tłumaczyć powody, dla których osoby te przekonane są o swoim braku szczęścia w miłości?


Sekret szósty: nie targetujemy się za dokładnie. Jednym z powodów moich licznych sukcesów jest to, że nie lecę wyłącznie na facetów przerażająco atrakcyjnych, w wieku od 31 do 31 i dwa miesiące, rudych w tym jednym wyjątkowym odcieniu, ale nie piegowatych, z brodą o długości między 9 a 11 mm, ubierających się u Kenzo i pachnących Diesel Fuel. Podoba mi się dużo różnych rzeczy, nie przeszkadza mi, jeśli facet ma brzuszek (o wiele bardziej przeszkadza mi, jeśli jest wyrzeźbiony jak Apollo, ja nie jestem i nie lubię, jak mi się o tym przypomina), nie lecę na pieniądze, na samochód i mieszkanie w dobrej okolicy, lecę za to energicznie i z przytupem na złośliwe poczucie humoru, czytelnictwo, dobry (tzn. podobny do mojego) gust muzyczny oraz przyjemną konwersację. O tym, czy te wszystkie rzeczy pan prezentuje wiem, ponieważ przejrzałem jego profil i pokonwersowaliśmy parę dni przed spotkaniem. Nigdy nie spotykam się z osobami, które „nie lubią długo pisać”, a na profilu informują wyłącznie o rozmiarze członka. Sztuka zadawania prostych pytań — ot, chociażby, „jakiej muzyki słuchasz”, „kto jest Twoim ulubionym pisarzem” oraz „czy lubisz Wulffmorgenthalera i Pid’Jina” pozwala mi dosyć prosto ustalić, czy konwersacja będzie się nam kleić.


No i sekret siódmy, który właściwie jest taki sam, jak czwarty: podchodzimy do sprawy z poczuciem humoru. Najgorszą randką w moim życiu było spotkanie z trenerem fitness, który, jak się okazało, przesyłał mi zdjęcia zrobione 20 kg temu (na zimę nieco mu się przytyło), zaś do kina przyprowadził dwóch kumpli. Przez cały film oni konwersowali po hiszpańsku, zaś ja obmyślałem najpierw wymówkę, dzięki której zaraz po filmie będę mógł się zmyć, zaś potem — notkę, którą zamieszczę na blogu. Nie spędziłem wieczora pijąc na smutno i wyznając lustru, że ci faceci to są jacyś pojebani i resztę życia z pewnością spędzę samotnie. Owszem, po roku cotygodniowych randek z trenerami fitness zapewne ciężko byłoby nam zachować czarujący uśmiech i musujące poczucie humoru, ale wtedy zawsze możemy sobie zrobić miesiąc przerwy i jako singiel wybrać się na wakacje do Turcji, wzdychając w upojeniu, jak to dobrze, że nareszcie nikt nas nie zmusza do łażenia po górach.

  • Trafiłeś w samo sedno tym wpisem 🙂

    Z rozkoszą czekam na Twoją notkę, która skomentowała by szyderczo szkoły i „treneruf ufocenia” 🙂

    A może już było, tylko przegapiłem?!?

  • O ile pamiętam była, znaczy, skrótowo „tajemne sekrety skutecznego uwodzenia”, albo tu na samym początku istnienia bloga, albo na hetero gdzieś.

  • Kiedyś wyśmiałem uwodzicieli w skrócie, muszę to kiedyś zrobić bardziej szczegółowo 🙂

  • Dobrym sposobem też jest napisanie, czego stanowczo nie oczekujesz – u mnie pozwoliło to trochę uszczuplić potok sponsorów i żonatych-po50-ale-sie-przeciez-rozwodzę. Za to ci, którzy pisali, byli wyjątkowo upierdliwi i nie mogli zrozumieć, że jak piszę, że mnie nie interesuje, to mnie nie interesuje.

    A’propos krzywego zgryzu – na większości moich zdjęć wyraźnie widać, że zgryz mam krzywy i jakoś do tej pory nikomu to nie przeszkadzało. Znaczy, prócz tych, którzy do mnie nie napisali, ale jakoś mi nie szkoda…

  • teraz ja się czuje wywołany do tablicy, ale dziękuje za ściągę. Jako autor Twojego pseudonimu, moim zdaniem uroczego, powinienem mieć prawo do jego bezskarnego używania. Jednak widząc tą rękawice na zdjęciu moja pewność siebie w zastraszającym tempie wyparowuje. Na koniec, a jest szansa kupna szkolenia na Gruponie z 99 % rabatem. 😉

  • @nowokaina Wiesz, zawsze są tacy, którzy w ogóle nie czytają, co napisałaś, tylko patrzą na fotki i wysyłają pierdoły w stylu „hej sexy”. Nie wiem, jakiego portalu używasz, na moim jest opcja blokowania :>

    @nieufamfacetom Ja jestem mało agresywny, bo większości ludzi wystarczy mnie zobaczyć i już są grzeczni, nie muszę się przemęczać (Jasiu, nie bij dzieci, bo się spocisz). Szkolenie może powinienem jednak zorganizować, jako bezrobotny i poszukujący mógłbym w sumie zostać trenerem artystów podrywu… 😀

  • @navaira: Opcja blokowania jest, ale zwykle próbuję zgodnie z regułami uprzejmości odpisać, że niestety, ale nie. Chyba, że to właśnie „hej, sexy laseczko” „hej, kotku”, „cieść misiaczku, cio tam?”. Na takie nie odpisuję, bo jestem zbyt zajęta rzyganiem tęczą.

  • najlepiej szkolenie zdalne lub z biletem lotniczym wliczonym w cenę. a może cały cykl na YT i zajęcia praktyczne raz w miesiącu? i koszulki „firmowe”?

    ad 1. co jeśli się szuka romantyka, ale jedyną rzeczą wyróżniającą spośród tłumu jest pieprzyk na — pardon my French — tyłku? (zaznaczam, że nie wygnę się w sposób umożliwiający zaprezentowanie pieprzyka i uśmiechu jednocześ… eee… tzn. ktoś się nie wygnie, tak teoretycznie pytam…).

    ad 2. uważam, że nie do końca masz rację. jeśli na taki profil zajrzy ktoś, kto też „nie wie co napisać” to faktycznie może poczuć więź. w końcu już na starcie mają ze sobą coś wspólnego.

    ad 6. zdefiniuj „zbyt dokładnie”. wydaje mi się, że każdy (facet?) ma jakiś swój typ wyglądu, który mu się podoba, podobnie jak inne rzeczy i tego (chyba) nie da się zmienić na życzenie (choć samorzutnie się może zmieniać). a jest sens się pakować w coś, co z góry skazane jest na niepowodzenie? jedno zauważyłem: nie trafię facetów, którzy nie potrafią sklecić zdania bez błędów i z sensowną interpunkcją.

    do wszystkiego dodałbym jeszcze wyczucie popytu. kiedyś szukałem romantycznej miłości, teraz niekoniecznie romantycznej i niekoniecznie miłości. w rezultacie zostałem olany zarówno za szukanie romantyka, jak i nie szukanie romantyka. czy tylko ja słyszę złośliwy chichot losu? chyba jestem niekompatybilny z własnym targetem :]

    no i nie wiem jak to w przypadku heteryków (może ktoś kompetentny raczy się wypowiedzieć), ale geje mają dość prostacki zwyczaj nieodpisywania. zawsze mnie zastanawia, czy IRL zachowują się podobnie.

    a w ogóle to uwielbiam Twój złośliwy(-ish) humor :>

  • Hmmm, nie wiem co tu napisać, spytaj…
    😛

  • @watashi79:

    ad 1. Problem w tym, że ja Cię znam i wiem, że to gucio prawda. Poza tym nie ma takiej osoby, która się NICZYM nie wyróżnia z tłumu. Założę się, że lubisz inne seriale niż ja i słuchasz innej muzyki…

    ad 2. Ale to ten ktoś nic nie napisze, bo nie będzie wiedział, co 🙂

    ad 6. Zbyt dokładnie — tak jak napisałem. Jeśli naszym targetem są wyłącznie bogate, cycate blondynki pomiędzy 20 a 25 rokiem życia, posiadające własne mieszkanie, nieposiadające kota i jeżdżące na rowerze to po pierwsze mamy niespecjalnie dorosłe podejście do życia, po drugie może się okazać, że popyt wielokrotnie przewyższa podaż i towaru zwyczajnie brakuje, po trzecie zaś one mogą być nami niezainteresowane, szczególnie, jeśli jesteśmy 55-letnim bezrobotnym z Kłodzka. Wiadomo, że każdy ma swój typ — ja na przykład ogolonym daję szansę tylko wtedy, jeśli na wstępie obiecują zapuścić zarost — ale każdy kolejny dodatek do listy cech, jakie musi posiadać wybraniec czy wybranka zawęża nam dostępne grono kandydatów. Jeśli nasze wymagania eliminują 99.99% populacji Ziemi, nie ma co narzekać na brak powodzenia.

    A w ogóle ja jestem może dziwny, ale na seks umawiam się z ładnymi, a związki wolę nawiązywać z sympatycznymi. Z tym, że seks mi wychodzi, a związki nie, co powoduje, że zastanawiam się, czy aby na pewno dobrze rozpoznaję sympatycznych 🙂

    Nie odpisuję wyłącznie osobom natrętnie mi udowadniającym, że nie czytały tego, co napisałem na profilu, lub domagającym się świadczenia usług seksualnych NATYCHMIAST.

  • @navaira
    Uwielbiam twoje definicje, „dobry gust – znaczy taki jak mój”. Jestem za.
    Co do reszty trudno mi się wypowiedzieć, bo nigdy nie poderwałom nikogo przez internet. Oh, wait, nie przez internet w zasadzie też, czyli nie mój target 🙂

    @sporothrix
    Ty żyjesz?

  • Heterycy też mają paskudny zwyczaj nieodpisywania- to mówię ja, heteryczka czasem szukająca kogoś do czegoś przez internet. Ale, co ja poradzę, że nie jestem w stanie odpisać na wszystkie 100 maili, które dostaję jednego wieczoru? Jeśli mężczyzna nie odpisuje mnie, to cóż, jego strata.

  • Wystraszyłeś kotecka! Moim nagłym wybuchem śmiechu przy zdaniu: „przy użyciu gór płaskich i usianych sklepami z obuwiem”. Czy mogę je sobie przywłaszczyć?

  • @navaira
    ad 1. no dobrze, tu mnie masz. (choć oni też się wyróżniają z tłumu: mainhg.demotywatory.pl/uploads/1255630938_by_ra1nm4n_500.jpg). seriale to nie wiem, muzyki innej zapewne tak, bo Tobie się chyba gust zmienił przez te kilka lat 🙂 a ze mnie jest konserwa i nadal tkwię głównie przy trance&dnb i podobnych.

    ad 2. może wysłać pustą wiadomość, albo ograniczyć się do „?” (znam taki przypadek).

    ad 6. zakres 20-30, bez ograniczeń stanu majątkowego, bez ograniczeń koloru włosów, choć z ograniczeniem ich długości, żeby nie był alkoholikiem, nie mieszkał w klubach i był w miarę niezarośnięty (na plecach warunek konieczny) — to chyba nie jest zbyt konkretne (konkretem nie jestem, jak się niedawno dowiedziałem :P). co chyba najgorsze — właśnie musi mieć to „coś”, co chyba oznacza, że musi mi się spodobać, a to już kwestia niemierzalna i zdaje się, że w tym właśnie jestem najbardziej wybredny. czy da się tego jakoś pozbyć? 😛 a co do eliminacji 99,99% populacji Ziemi — to chyba akurat dobre, nie dałbym rady przerandkować ich wszystkich 😮

    może sympatycznych w Holandii po prostu nie ma? :> ewentualnie sympatycznych z zarostem? albo — co pewnie możliwe — w takich ekhm… okolicznościach nie zauważasz, że ci ładni są też sympatyczni? :>

    ja też w końcu przestałem odpisywać przypadkom ewidentnie ewidentnym, jak się nie trudził żeby cokolwiek przeczytać, to też się wysilać nie będę. chodziło mi raczej o przypadki, kiedy (wg profilu) pasuję do czyjegoś targetu i w dodatku uprzejmie zagaduję (zawsze uprzejmie!). może zacznę ich bić i krzyczeć na nich po niemiecku?

    nawet kiedyś założyłem bloga z lepszymi przypadkami, ale:
    1. bohaterów bloga to zupełnie nie zniechęciło, bo zwyczajnie nie czytali ani słowa na profilu
    2. kilka osób napisało, że fajny blog i na tym się generalnie rozmowa urywa. może się bali, że w końcu sami na niego trafią…
    w związku z czym blog odszedł w niepamięć. zresztą zbyt długi tekst na profilu chyba wygląda odstraszająco, nikomu się nie chce czytać elaboratów.

    oj, ale mi elaborat wyszedł niniejszym.

    @margot1976
    to pozostaje tylko pogratulować powodzenia i jednocześnie złożyć kondolencje :] widziałem kiedyś screenshot na profilu jednego chłopaka, na którym było widać „1276 nowych wiadomości” z podpisem „i tak każdego dnia :(”

  • wstawiony link do obrazka oczywiście nie działa, więc tu będzie mało zaskakujący link do strony, która jest w mocy go wyświetlić: demotywatory.pl/277613/Impreza-informatykow

  • Uwielbiam Cie czytac… po prostu uwielbiam. W kazdym (niemalze) wpisie robisz cos, co moj mozg zalewa endorfinami (pomijajac wpisy, ktore zamiast zalewajac mozg, rozpeczniaja empatie… co w sumie tez mi na reke). Wielkie Ci dzieki!

  • Doskonałe porady, wszystkimi kończynami podpisuję się pod każdym punktem tej „recepty na sukces” plus wspomniany już dopisek, czego się NIE szuka, pozwala zmniejszyć otwory sita. Od pierwszego czytania przyszła Żona zdobyła mnie szturmem, tj. długim, fascynującym i prawdziwym profilem („to TA!”), a Ją z kolei na tyle zaintrygowała obietnica naleśników przynoszonych do łóżka, że przymknęła oko na fizyczność początkowo niezbyt w Jej typie. 🙂

  • @zla.m Oczywiście, zachęcam 🙂

    @watashi79
    ad 1. Ale zobacz, miałem rację, wyróżniasz się chociażby krojem swetra, który upychasz w za dużych dżinsach 😉 oraz trance i d&b. Proszę dalej 🙂

    ad 6. A jak będzie miał 31 to za stary? 🙂 Ja też nie odpisuję ewidentnym analfabetom, bo po co literki marnować, jak oni ich nie przeczytają…

    A bloga trzeba było pokazać 🙂

    @autremika O dziękuję, dziękuję, mów mi tak dalej 😉

  • ten najmłodszy ze zdjęcia to jest TOP CODER z któregoś tam roku- 2009, 2008, czy jakoś tak.

  • Ha, niby oczywiste oczywistosci, ale sprobujmy znalezc jeszcze portal spolecznosciowy, na ktorym chcialoby sie zostac dluzej niz kilka godzin/dni. Jako fanboj wolam z prosba o poradnik, jak znalezc stronke, na ktorej po zastosowaniu rad, jednak ktos pozostanie do podrywania. Ja sobie z internetami najwyrazniej nie radze.
    A tak na marginesie zupelnie, to witam. I bloga chwale.

  • @zzlasica Obawiam się, że mogę się wypowiadać wyłącznie w temacie portali gejowskich. Czy ktoś hetero coś poleci?

  • Żonkę poderwałem na onetowskiej Sympatii, kuzynka znalazła tam później swojego partnera. Przed kilku laty dało się tam spotkać osoby ciekawsze niż „jestem miła i sympatyczna”, „nie wiem, co napisać” czy „napisz, to się dowiesz”, obecnie w temacie nie siedzę.

  • @Navaira: w zasadzie preferowałbym portale glbt, ale faktycznie – stron randkowych dla osob hetero nie probowalem. 🙂

  • Hahaha… no proszę, jaki heteromatrix ze mnie wylazł ładny 😛 Ja używam Gayromeo oraz Recon. Słyszałem również coś o Fellow i Burdell… chciałem powiedzieć Kumpello, ale z oczywistych powodów nie używam.

  • O, ja tak napisałem z zamiarem pomarudzenia, jak to mnie fani lajkry prześladują wszędzie (fakt), a tu Recon. Hmmm… 🙂

  • @navaira
    ad 5. obecnie dżinsy mam trochę za ciasne, ale to nowe, bo poprzednie na mnie wisiały :> no i sweterki obecnie mają głos tylko w razie wyższej konieczności, wolę dresiarskie bluzy z kapturem ;P

    ad 6. nie mówię nie, ale jakiś limit musiałem wylosować, choćby po to, żeby panowie po 40-tce mnie nie zaczepiali (to już by *na pewno* nie wyszło). nawet jakiś fajny 33-latek mógłby być, ale przez fafnaśnie lat trafił się taki tylko jeden i oczywiście nie byłem w jego typie 🙂

    odtworzyłem Treści do poczytania. uwaga — nie odpowiadam za uszczerbki na zdrowiu.

    @margot1976
    z nich wszystkich wygląda najmniej „informatycznie”, ciekawe jak po latach… 🙂

  • @watashi79 – OMG do ciebie piszą ci sami faceci, co do mnie piszą! Znaczy, sądząc po treści…

  • @zzlasica Istnieje coś takiego jak fani lajkry? Mujborze. 🙂 Na mnie to jednak raczej skórzaki lecą.

    @watashi79 Zaraz lecę czytać :))) A co do różnicy wieku, ja ostatnio poznałem bardzo fajnego pana lat 61. Ale ja lubię starszych, po części dlatego, że mają dużo fajnych rzeczy do powiedzenia i nauczyli się robić dużo innych fajnych rzeczy 😉

  • @Navaira: Istnieją. Jest ich więcej niż myślałem. Skórzaków też sporo. Niestety, nie moja grupa docelowa.
    @Watashi: Najgorzej. Ale i tak wolę to od typów, którzy przyczepiają się w knajpach. Internety mają tę zaletę, że można kogoś olać/zablokować. Btw. naprawdę odpisujesz?

  • @navaira hm, pan w wieku 61 mógłby być moim ojcem (a nawet dziadkiem jakby się postarał ;P) i o ile znajomość byłaby jak najbardziej możliwa, to jakoś nie widzę się w związku (ani w żadnych fajnych rzeczach ;P) przy tej różnicy wieku. w drugą stronę: to jakbym ja się spotykał z niemowlakiem! :> czy „dużo fajnych rzeczy” obejmuje, dajmy na to, piece z wysoką temperaturą?

    @zzlasica masz rację, internet pod tym względem to wygoda. choć mnie w knajpie nigdy nikt nie zaczepiał, więc nie mam porównania. odpisuję w 90% przypadków, choć nie zawsze komentarzami które są na blogu. niestety najlepsze pomysły przychodzą po czasie :>

  • @zzlasica Ja w ogóle nie mam żadnych fetyszy, oprócz tego, że lubię brodatych (ale to też nie jest taki fetysz, że wszystko jedno, co pod brodą mieszka). W skóry się ubieram czasami, bo lubię. W lycry się nie ubieram od 19 roku życia 😛

    @watashi79 Nie, w tym konkretnym przypadku obejmuje posiadanie kolekcji polskiej sztuki ludowej i znajomość różnych fajnych technik S/M 🙂 Piece załatwiam sobie we własnym zakresie 😉

  • Gdybym była facetem, to chciałabym się z Tobą umówić 🙂
    PS. Lubię Wulffmorgenthaleram.

  • @anksunamoon Jeśli jesteś w Amsterdamie, możemy się umówić niezależnie od płci, ja lubię spotykać ciekawych ludzi (a skoro lubisz Wulffmorgenthalera, jesteś ciekawa) 🙂

  • @navaira: I teraz bede sobie pluc w brode, ze nie wpadlem na ten pomysl, a bylem przeca ostatnio w Herderwijk, heh…

  • A poradnik w wersji dla zaawansowanych też będzie? Dla tych, którzy nie chcą już samodzielnie analizować rzeczywistości i wyciągać wniosków
    1) Z tym szukaniem na podobieństwo nie sprawdza się. Podobieństwa powinny być w kwestiach zasadniczych (pogląd na życie, pracę, formułę związku). Almodovar i Mały Książę to pierdoły. No i nie wiem kto to jest ten cały WolfenAmMorgen 😛 To wabiki, które na mnie nie działają, choć nie jestem taki intelektualnie ostatni. Nie lubię rozprawiać o przeczytanych książkach i tego co autor miał na myśli. To jest temat zastępczy. Na klasyczny, intelektualny smalltalk.
    2) Nawet niepowierzchowni czasem mają gorszy percepcyjnie dzień, względnie ukierunkowany na aktywność innego zmysłu i dawanie zdjęcia, które nie uwypukla zalet, a podkreśla wady, jest złym rozwiązaniem. Oczywiście nie dotyczy to skrajności. Zdjęcie zawsze aktualne, choć akurat nie to z najgorszej strony prezentujące.
    3) No i jak zachęcić samego siebie do poszukiwań? Szczególnie jeżeli zblazowane libido już nie popycha do błyskawicznych akcji…

  • @soneas

    1) Ale my nie rozmawiamy na razie o związku 🙂 Rozmawiamy o podrywie, o tym, co ma miejsce między „jeszcze się nie znamy” a „umawiamy się na drugą randkę”. Ja niestety raczej sobie radzę dobrze na początku związku, potem idzie już różnie, jak to w życiu.

    2) Ja nie wiem, co to są wady. Jeden ubóstwia rude kobiety, drugi ich nienawidzi. Jeden lubi wielkie piersi, drugi lubi małe. Jeden lubi piegi, drugi wyłącznie gładką cerę. Jak wyglądam ja, wiadomo chociażby z notki kowalskiej, i też nie da się obiektywnie powiedzieć, że jestem ładny albo nieładny — bo to będzie zależeć od tego, czy dana osoba lubi tatuaże, czarnowłosych czy blondynów, szczupłych czy rozbudowanych, etc.

    Jak zachęcić samego siebie nie potrafię powiedzieć. Ale uważam, że to zdrowo czasami zrobić przerwę od poszukiwań tego typu, sam ostatnio miałem półtora tygodnia przerwy od randek ot tak sobie, żeby odpocząć umysłowo. 🙂

  • ja tu nowa jestem, więc czy mogę prosić o ściągawkę do notki o randce z opóźnionym o 20 kg trenerem? 🙂

    BTW: jak wlokłam się 2tygodnie po górach z 20kg plecakiem z obtartymi do mięsa piętami (salomony nie były jeszcze wtedy powszechnie dostępne) to zawsze uważałam, że góry mogłyby być bardziej płaskie!

  • A propos (pozwole sobie zalinkowac): boyfriend-101.blogspot.com
    Naprawde robia takie warsztaty. Chocby w ramach promocji ksiazki. o_O

  • @usmiech_nocy Ta notka była na poprzednim blogu, zamkniętym parę lat temu, obawiam się 🙁

  • Kocham Cię :0)

  • Dobre!
    Ale musze sie zgodzic ze dziala!

    Co do seksu z ladnymi i zwiazkow z sympatycznymi dodalbym jeszcze przyjazn z niegrzecznymi, ktorzy calkowicie odwracaja uwage od tego co zlego zrobili. I zawsze im sie przebacza widzac ich niepelnym ubraniu 😀