Staruszek portier z uśmiechem dawał klucz

No stary jestem, co się gapicie. Stary i zgorzkniały, i nie rozumiem Tej Dzisiejszej Młądzierzy.

Mój kumpel, nazwijmy go Rysiu, oraz ja wybraliśmy się dwa dni temu do mojego ulubionego małego, mrocznego, przegrzanego, zadymionego baru celem spożycia kilku szklanek coli light i wymiany ploteczek na temat naszego życia uczuciowego i życia uczuciowego naszych znajomych. W barze odkryłem, ku swojemu zdziwieniu, masakryczny tłum przystojnych facetów. (Ciągle zapominam, że jest lato, wakacje i do ‚Damu przyjeżdża masa turystów, którzy po paru godzinach spacerowania wśród uroczej lipcowej aury trzęsą się z zimna i muszą gdzieś schować. *podkręca ogrzewanie*) Pierwszy chętny — bardzo przystojny, brodaty niedźwiedź, zupełnie w moim typie — usiłował mnie poderwać oryginalnym tekstem „ale masz fajne tatuaże” już w momencie, gdy zamawiałem pierwszą kolejkę. Podziękowałem i odwróciłem się z powrotem do szkockiego barmana, który nieustająco robi na mnie piorunujące wrażenie. Zdziwiony chętny rzekł tonem pytająco-zrezygnowanym:

— Ty to pewnie nie jesteś gejem…?

— Tam siedzi mój chłopak — odrzekłem, uśmiechnąłem się, wziąłem nasze cole i udałem się na z góry upatrzone pozycje przy, niestety, wygaszonym kominku.

Rysiu i ja przyglądaliśmy się turystom i nagle dotarło do nas, że jesteśmy najmłodsi z całego grona. Zupełnie nam to nie przeszkadzało, bo ja lubię starszych od siebie facetów, a Rysiu lubi się czuć młody i śliczny, ale w jakiś sposób nas to zdziwiło. Dym papierosowy, nieco zbyt głośna muzyka i gapiący się na nas turyści przeszkadzali nam jednak na tyle, że postanowiliśmy sobie pójść. Musiałem skorzystać z toalety, więc udałem się na górkę, a kiedy już skorzystałem i myłem ręce, dołączył do mnie kolejny przystojny, brodaty niedźwiedź, który odezwał się w te słowa:

— Chciałem tylko powiedzieć, że masz naprawdę fajne tatuaże, przyglądałem ci się od jakiegoś czasu, wow…

Przysięgam, że kiedyś ktoś spróbuje mnie poderwać NIE za pomocą tekstu „masz naprawdę fajne tatuaże”, a ja wtedy zemdleję ze zdziwienia i będzie mnie można za nogi zaciągnąć do darkroomu i wykorzystać na wszelkie sposoby zanim się ocknę.

*

Wylądowaliśmy z Rysiem w świeżo otwartym po przerwie Soho. Tzw. ulica gejowska, czyli Reguliersdwarsstraat, przez dłuższy czas właściwie nie funkcjonowała, ponieważ właściciel trzech największych barów na tej ulicy zbankrutował, po czym popełnił samobójstwo, a bank i browar, które bary przejęły, nie zajmują się prowadzeniem barów, więc zwyczajnie je zamknęli. W zeszły czwartek miało miejsce uroczyste ponowne otwarcie ulicy, ale przewodniki turystyczne nie są uaktualniane w takim tempie, żeby turyści zdążyli się połapać, więc w ogromnym, trzypiętrowym Soho było w sumie może dziesięć osób.

Zajęliśmy miejsca na ogromnej kanapie w rogu i rozglądaliśmy się po nielicznej publice. Wiek od 35 wzwyż.

Rysiu zaczął opowiadać mi historie z przeszłości Amsterdamu, kiedy to na tejże właśnie ulicy, na moście wybudowanym między dwoma barami, rozgrywało się biseksualne, fetyszystyczne seks-party, a telewizja pokazywała migawki z imprezy o godzinie siedemnastej w dzień powszedni. (DJ również mi o tym opowiadał, więc wierzę w prawdziwość opowieści.) Potem zaczął wzdychać, że w knajpie o nazwie Havana (również ponownie otwartej) kiedyś było strasznie fajnie, a w Soho było zawsze tylu młodych ludzi… Tak nostalgicznie pogadaliśmy sobie przez jakąś godzinkę, po czym Rysiu westchnął i obwieścił odwrót w związku z tym, że następnego dnia musiał rozpocząć pracę o 6 rano.

Po przyjeździe do domu odezwałem się do jednego takiego młodego pięknego modela, nazwijmy go Edzio, który jest moim źródłem informacji na temat poczynań osób poniżej 25 roku życia. (Na ogół zwracam się do niego per „moje dziecko”, zaś on do mnie „dziadziu”.) Edzio objaśnił mnie, iż nasze spostrzeżenie jest prawdziwe: młądzierz nie chadza już do starożytnych barów gejowskich i lesbijskich, pozostawiając te miejsca starym dupom w rodzaju mnie i Rysia. Młądzierz podrywa się wyłącznie online, zaś celem zabawienia się na mieście udaje się grupowo do „normalnych” barów, klubów i pubów, ponieważ nie czuje potrzeby zamykania się w getcie własnej orientacji. Heteroseksualna młądzierz nie ma z tym żadnego problemu, ponieważ jednym z elementów bycia młodą hipsterką jest posiadanie najlepszego kumpla-geja, a fakt, że kumpel-gej daje się zapoznać na „normalnych” imprezach, koncertach i w barach, szalenie to ułatwia.

Jednocześnie mnie to dołuje i cieszy i w sumie nie mogę się zdecydować, które bardziej. Nagle zrozumiałem uczucia, które mają geje i lesbijki po 60, słysząc, że teraz wszyscy się outują, po czym lecą truchcikiem do ratusza wziąć ślub, zamiast jak normalne pedalstwo uprawiać seks w darkroomach i dostawać po mordzie za zbyt odważne obnoszenie się ze swoją orientacją. Może jednak nie wprowadzajcie związków rejestrowanych w Polsce, zarobicie na turystyce jako skansen dla nostalgicznie nastawionych LGTB ze zgniłego Zachodu.

*

A na koniec anegdotka.

Moja siłownia jest, ahem, nieco branżowa. Chcę przez to powiedzieć, że widuję tam dwóch heteroseksualistów, których rozpoznaję po wyrazie ciągłej paniki w oczach i metalowej kolczudze noszonej na spodenkach celem ochrony cnoty. Mnóstwo facetów chodzi tam chyba tylko i wyłącznie po to, żeby podrywać świeże mięsko, lub pozwalać świeżemu mięsku na poderwanie siebie. Ja chodzę tam dlatego, że siłownia znajduje się dokładnie w połowie drogi między pracą, a domem, a podrywanie facetów na siłowni kompletnie mnie nie interesuje, tak więc wyróżniam się tam nieprzyjaznym nastawieniem oraz wiecznie wściekłą miną, mającą na celu odstraszanie potencjalnych zalotników. (Na niektórych nie działa, ale pewien rodzaj ludzi da się odstraszyć wyłącznie za pomocą dynamitu.) Niemniej jednak pojawiają się tam czasami faceci tak przerażająco piękni, że nawet moja jakże nieustępliwa szczęka lekko opada na ich widok.

Parę dni temu jeden z nich ćwiczył obok mnie. W skali od 1 do 10 jego urodę oceniłbym na jakieś 92. Starałem się uniknąć gapienia się na niego zbyt ostentacyjnie, ale w pewnym momencie podniósł wzrok i nasze oczy spotkały się. Przeszła między nami elektryczna iskra, gdy mierzyliśmy się spojrzeniami. I wtedy on zrobił minę, którą natychmiast rozpoznałem; minę, która wyraziła wszystkie, ale to wszystkie jego uczucia wobec mojej osoby; minę, którą jakże często prezentowałem osobiście na tej samej siłowni:

„OMG bitch, no interest.”

Bardzo serdecznie dziękuję państwu, bardzo serdecznie… 🙂

  • MYŁEŚ ręce po skorzystaniu z toalety! naprawdę jesteś gejem.
    młodzież w Polszcze chadza do knajp branżowych, owszem, ale jest też trynd wśród młodziaków, polegający na wnoszeniu kaganka oświaty do knajp niebranżowych i randkowania tamże, w myśl zasady „niech się heteraści uczą”.

  • @natalia_oreiro To to ja też robiłem pięć lat temu i więcej, w tym samym celu 🙂 Tylko wtedy to nie był trynd, a próby samobójcze 😉

  • #fetyszystyczne biseksualne party
    Cholera, wszystko co ciekawe dzieje się gdzie indziej i kiedy indziej. Nie dość że jestem stare to jeszcze jak byłom młodsze, to w ogóle mnie takie rzeczy nie interesowały… Teraz mogę sobie conajwyżej poczytać….
    @Natalia_oreiro
    Też myję, to takie dziwne?

  • @chakravant Ty geju. 😉 (Jak by wyglądała forma rodzaju nijakiego od geja/lesbijki?)

  • To ja byłam w klubie z menzkim striptizem w składzie cztery kobity i dwóch facetów (hetero). Pan striptizer na widok dwóch zarośniętych facetów metr dziewięćdziesiąt wpatrujących się w niego zrobił minę „omg gwałcom” i ledwo dotrwał do końca.

  • A ja to miałam stresa, że się jakiś, nasz, wiejski odłam Młodzieży Wszechpolskiej uaktywni, jak się okazało, ze jeden mój kolega, co to gejem jest się spiknął z takim drugim, który nie był moim kolegą, a teraz jest. Otóż miałam stresa, że ich na glanach rozniosą za publiczne demoralizowanie młodzieży i staruszek, poprzez całowanie się w miejscach do tego nieprzystosowanych. Kolega gej ze swym Małżonkiem, na skutek mej prośby, całowali się odtąd w ciemnych bramach i tym podobnych miejscach. Stwierdzili przy tym, ze im to zwisa mianowicie, bo wszak wbrew pozorom nikogo nie demoralizują. Jednak by mej psychozie zadośćuczynić, ukrywali swe karesy. Jak do tej pory na glanach ich nikt nie rozniósł. Co daj Panie Boże jak najdłużej;-) Pozdrawiam:-)

  • jestem hipsterką;-) I gejem, To ja już nie wiem

  • @navaira
    Od ciebie brzmi to jak komplement, ale niestety się nie zgodzę z tym przypisaniem, nie lubię się ograniczać (tu wstawić emota).

    @nowokaina
    Bo to był sadyzm, facet taką robotę wziął nie po to by go faceci obmacywali wzrokiem.

    @margot
    nie rozumiem. Sugerujesz że przyjaźnisz się sama ze sobą? Jak człowiek pies?

  • @chakravant

    Powiedzmy, że byłabym zaniepokojona, gdy mój facet obmacywał striptizera czymkolwiek. Byli akurat w tym klubie, to się patrzyli i naśmiewali na boku.

  • @chakravant I słusznie Ci brzmi. Ale sprytnie się odciąłeś od odpowiedzenia na moje pytanie.

    @nowokaina Ja widziałem takiego striptizera, co gorsza, w gejowskim klubie Paradise w Warszawie. Dżizas, ależ się biedactwo bało.

    @uefqa W ramach deprawowania heterastów (podoba mi się to określenie) byłbym gotów się całować na miejskim rynku gdziekolwiek, ale jednakowoż musiałbym mieć z kim, a nie wiem, czy DJ będzie chętny edukować Młądzierz Wszehpolskom w tym samym stopniu, co ja…

  • ‚pewien rodzaj ludzi da się odstraszyć wyłącznie za pomocą dynamitu’ – cacko, można cytować? 🙂

  • Co mogę powiedzieć. Masz fajne tatuaże. 😀

  • @navaira
    Sprytnie niesprytnie. Po prostu włażąc na śliski grunt posługiwania się rodzajem nijakim w języku polskim zdaję sobie sprawę, że improwizuję i w wielu miejscach muszę się poddać. Poloniści powinni modlić się do swoich bogów z podziękowaniami za to, że tylko śmiecę w komciach, a nie próbuję tworzyć coś dłuższego, nie wiem, „powieść eksperymentalną” albo i co…
    A co do geja/lesbijki rodzaju nijakiego to nie wiem czy takie pojęcie ma w ogóle sens. Na pewno by zawężało opcje wyboru do bólu, bo oznaczałoby pociąg wyłącznie do takich freaków ja ja… ze względu na to że jak dotąd nie spotkałom innych, to chyba najlepsze określenie jakie mi przychodzi to „narcystyczny freak”…

    I masz fajny kolczyk. Stwierdzenie o dynamicie chyba też pożyczę…

  • jesteście źli, źli, źli, i Ty navairo, i komentujący, posikałam się przez Was ze śmiechu i monitor zaplułam.

    a mam pytanie dla uefqa – czemu zalecałaś koledze z Małżonkiem całowanie się po bramach? może oni chcieli właśnie nieść ten kaganiec w tłum, a tylko ze względu na Ciebie się powstrzymywali i cierpieli przy tym katusze?

    @chakravant – lesbijka/gej rodzaju nijakiego to biseks po prostu jest (disclaimer – mogę sobie żarty stroić z biseksów, bo sama jestem)

  • @chakravant
    Toć ba, każdemu potrzebne inteligentne towarzystwo. Ale serio, to nie dość, że myję ręce po wyjściu z toalety, to po wyjściu z niektórych toalet mam ochotę na natychmiastowy prysznic. Z użyciem Domestosa. (tu przypomina mi się Rasko, niestety). Co do hipsterstwa, to kurczę, człek się uczy całe życie, czy coś. Ale ja się najpierw zaprzyjaźniłam, a potem odkryłam hipsterstwo, to nie wiem, czy się liczy…
    @Navaira. Masz zajebiste tatuaże 🙂

  • Klezmatics – ależ oczywiście, że chcieli nieść kaganiec. Bez dwóch zdań chcieli. I cierpieli katusze podczas całowania się w bramach, ponieważ jak wiadomo, bramy są nawiedzane albo przez wielbicieli wina „Uśmiech Traktorzysty” lub inny „Czar Teściowej” lub też przez bezdomne, tudzież domne psy, co różne rzeczy w tych bramach uprawiają. A towarzystwo podobne nie sprzyja całowaniu. Katusze też oczywiście cierpieli na skutek niemożności niesienia rzeczonego wyżej kagańca. Złamali się ( ci całujący się ), jak już wspomniałam na skutek mej psychozy, ze oto pochowam ich w duecie, podejrzewam, że na nie uświęconej ziemi, bo wszak ekskomunikowani. Bo zginą, ponieważ zostaną zabici przez Młodzież W. Ja wiem, ze to paranoja ale cóż.. Każdy ma jakiegoś bzika, jak to kiedyś, za czasów mej młodości w TV rozbrzmiewało. Pozdrawiam:-)

  • @klezmatics
    No właśnie nie. Bi to zupełnie co innego i czasem wręcz nielubianego w kręgach monoseksualnych (w sensie że lubiących jedną pcię partnera, bez względu na to jak koresponduje ona z pcią własną). Czyli ja na ten przykład będąc homo musiałobym szukać takich jak ja (o bosz, byłobym samotne, nie wytrzymałobym z kimś podobnym do mnie…).

    @margot
    Ja wciąż nie łapię co to hipsterstwo i z czym się to je, ale najwyraźniej jestem nie z tej epoki, wciąż wzdycham za internetem na terminalach VT100, których jedyną smętną emulacją jest temat jaki sobie ustawiłom na gmailu i layout bloga WO. Przy czym „mój” VT100 (tak w zasadzie należał do uczelni) miał bursztynowy ekran a nie zielony.

    @uefqa
    Nie przesadzaj, poza określonymi wydarzeniami jakoś łysych kryptohomo w butach ortopedycznych na mieście nie widuję. Więc i twoi przyjaciele nie musieli się chyba aż tak przejmować. No, ale masz rację, odkąd oberwałom od kiboli za wygląd, staram się omijać wszelkie imprezy stadionowe i podpisuję się obydwiema kończynami za akcjami typu „zamykamy stadiony”.

  • Chakravant – ależ ja nie twierdzę, że rozniesienie na glanach ma jakiś stopień prawdopodobieństwa. Rozniesienie ze skutkiem śmiertelnym. Chociaż jakiś tam ma ten stopień. Ja twierdzę, że to moja paranoja. Poza tym, tam gdzie mieszkam i gdzie mieszkają wspomniani koledzy – geje, dostaje się nawet za to, że się na ten przykład dredy nosi. Czy też za strój, za wygląd generalnie. Za inność. Podobnie jak Ty dostałeś od kiboli. Rozmaite kółka różańcowe itepe są najprężniejszymi organizacjami pozarządowymii i wyznaczają „normalność”. Pozdrawiam:-)

  • @chakravant
    „Po prostu włażąc na śliski grunt posługiwania się rodzajem nijakim w języku polskim zdaję sobie sprawę, że improwizuję i w wielu miejscach muszę się poddać. Poloniści powinni modlić się do swoich bogów z podziękowaniami za to, że tylko śmiecę w komciach, a nie próbuję tworzyć coś dłuższego, nie wiem, „powieść eksperymentalną” albo i co…”

    Ja jestem po takich studiach i modlę się do swoich bogów, żebyś coś takiego napisało.
    Mogłoby być zabawnie.
    Trochę rozumiem klimat, bo ze względu na swoją „dualność” idę w neutralne, „nierodzajowe” konstrukcje gramatyczne i póki co jestem w stanie pisać w ten sposób dość długie listy i komentarze. Na co dzień, w mówionym, też unikam rodzajowania, nikt tego nie zauważa, tylko ja.
    Efekt uboczny to skoncentrowanie się na teraźniejszości, bo nienawidzę wspominać i przypuszczać:) Między innymi.
    Ogólnie temat zabawny i nadający się na kolejny nienapisany doktorat.