The wzlot and upadek of Scissor Sisters

Scissor Sisters to zespół, który zabiły tak naprawdę dwie rzeczy: wielki sukces albumu „Scissor Sisters” i wielki sukces singla „I Don’t Feel Like Dancin'”.

Grupa pierwotnie nazywała się Dead Lesbian, a potem Fibrillating Scissor Sisters, złożona była z wokalisty występującego pod pseudonimem Jason Niezwykła Późna Aborcja W Zaułku, producenta, multi-instrumentalisty i bardzo interesującego niedźwiedzia Babydaddy oraz organizatorki kiczowatych imprez kabaretowych Any Matronic (Del Marquis i Paddy Boom, odpowiednio gitarzysta i perkusista dołączyli później). Ich pierwszym singlem był utwór „Electrobix”, który zaistniał głównie w świadomości maniaków electro, np. mojej, ale większą karierę zrobił niepozorny cover ze strony B. Kto odważy się wziąć napuszonych Floydów i przerobić ich na modłę kraksy samochodowej Bee Gees i The Hackera? Scissor Sisters. Ku zaskoczeniu zespołu, Roger Waters i David Gilmour pochwalili utwór, a zespołem zainteresowała się duża wytwórnia Polydor, co ostatecznie miało się okazać zgubą Sióstr, ale nie uprzedzajmy faktów.

„Electrobix” ukazało się nakładem wytwórni dance’owej ATOC (A Touch Of Class). Zespół nagrał dla ATOC album demo, na którym pojawiały się piosenki świetne („Step Aside For The Man”, „Doctor (I’m Only Seeking Dark)”) oraz, powiedzmy delikatnie, dziwne („Bicycling With A Devil”, w którym tytułowy diabeł wyznaje „widzę, jak pieprzysz, też chciałbym pieprzyć, ale nie mogę, albowiem nie mam penisa… […] ja też chciałbym defekować, ale nie mogę, bo mam odbytu” lub „Monkey Baby” – coś w stylu strumienia świadomości na temat „monkey babies having fun, monkey babies on the run”). W tej wersji album nigdy się nie ukazał, chociaż kto umie szukać, ten go ma – pół-oficjalny bootleg „K-Mart Disco” zawiera wszystkie utwory z dema dla ATOC, strony B singli i demo dla Kylie Minogue „Ooh (The Blues)”. Jednak pozostałe piosenki stały się podbudową prawdziwego pierwszego albumu, zatytułowanego skromnie „Scissor Sisters”.

Zaczęło się skromnie. Pierwszy singiel dla Polydoru, „Laura” osiągnął 54 miejsce na brytyjskiej liście przebojów. Drugim był wspomniany wcześniej cover Pink Floyd, kompletnie niezmieniony od czasu, gdy był stroną B „Electrobix”. Singiel dotarł do dziesiątego miejsca w Anglii, za nim podążył zaś album, który stał się najlepiej sprzedawaną płytą 2004 roku w Wielkiej Brytanii, spędzając cztery tygodnie na pierwszym miejscu. Jason Niezwykła Późna Aborcja W Zaułku w ciągu paru lat z kabaretowego performera i striptizera zamienił się w supergwiazdę.

Płyta „Scissor Sisters” była idealnym miksem kontrowersji, świetnych melodii, kabaretu, dance, electro i wszystkiego innego, co Wam przychodzi do głowy, z wyjątkiem metalu i jazzu. Właściwie tylko dwie piosenki nie są wybitne: „Lovers In The Backseat” i „Better Luck”, ale można im to darować, bo obie trwają poniżej trzech minut i piętnastu sekund. Zakończenie płyty to dwa absolutnie genialne utwory „It Can’t Come Quickly Enough”, który prawdopodobnie jest najlepszym singlem Pet Shop Boys jakiego nie nagrali oraz „Return To Oz” z mrocznym tekstem o uzależnieniu od metamfetaminy niszczącym nowojorską scenę gejowską. Ten oto album stał się najlepiej sprzedawaną płytą roku w Anglii. (W Stanach płyta kompletnie przepadła, docierając do miejsca 102.)

Wytwórnie płytowe zupełnie inaczej traktują zespoły, które sprzedają się w miarę dobrze i te, które sprzedają się świetnie. Zespół grał na koncertach dema o tytułach w stylu „Bridget Jones’ Diarrhea”, „Megapussi” i „Hair Baby” o guzach, w których znajdują się częściowo uformowane embriony. Ale Polydor miał inne plany, niż Jason Niezwykła Późna Aborcja W Zaułku. Najbardziej kontrowersyjnym utworem, jaki dostał się na drugi album „Ta-Dah” był „Paul McCartney”, w którym Jake deklarował, że kocha brzmienie Paula i zastanawiał się „czy śnimy o sobie w tym samym czasie?” Longplay pozostawiał nieprzyjemne wrażenie kastracji chemicznej. Nawet tytuł i okładka nie pomagają; po „Ta-Dah” brakuje triumfalnego wykrzyknika, a na okładce widać windę. Wiadomo, jakiej muzyki słucha się w windzie. Jednak pierwszy singiel, „I Don’t Feel Like Dancin'”, nagrany z towarzyszeniem Eltona Johna, spędził cztery tygodnie na szczycie brytyjskiej listy przebojów, podobnie w wielu krajach od Australii po Norwegię (lista Billboardu pozostała nieprzejednana, podobnie jak poprzedni album singiel dotarł do miejsca 102) i pociągnął za sobą album. „Hair Baby” znalazło się na dodatkowym CD specjalnej edycji.

„Ta-Dah” jest jedną z tych płyt, które zabijają kariery. Wysłuchałem całości może dwa razy, cierpiąc przy tym katusze. Nie chodzi o to, że płyta jest zła. Jest przyzwoita. Miła. „Kiss You Off” ma świetny refren. Dużo więcej nie pamiętam. Dziewięć lat wcześniej ukazała się płyta The Corrs „Talk On Corners”, najczęściej zwracany album (o ile wiem) w historii muzyki rozrywkowej. Ludzie znęceni dance’owymi beatami remiksów wydawanych na singlach kupowali album i odkrywali, że są na nim jakieś akustyczne smuty. (Pół roku później wytwórnia w pośpiechu wypuszczała „special edition” z miksami singlowymi.) „Ta-Dah” była dla mnie dowodem, że niektóre zespoły kończą się na Kill’em All po pierwszej płycie i zniechęcała do dawania kolejnej szansy.

Jake Shears nie słuchał podpowiedzi, żeby znowu nagrać „jakieś fajne dicho”, kiedy pracował nad trzecim albumem „Night Work”. Dwanaście utworów, które pierwotnie miały stanowić album, wylądowało w koszu. [Nowy album] jest superseksualny i zboczony. Jest na nim mnóstwo zseksualizowanej muzyki. A trochę muzyki jest naprawdę sexy. [Nie uprawiałem przy tej muzyce seksu, ale] masturbowałem się przy niej.” Wywiad Petera Robinsona z Shearsem nie zachęcił mnie jakoś specjalnie do słuchania płyty, ale gdy Scissor Sisters wrzucili na stronę internetową teaser – „Invisible Light” z udziałem Sir Iana McKellena – zleciałem z łóżka z wrażenia. (Byłem akurat chory, więc większość czasu spędzałem w łóżku.) Odtwarzałem „Invisible Light” jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz. Nie mogłem uwierzyć, że zespół, który popełnił „Ta-Dah” (którego Jake w wywiadzie dość niemrawo broni – „Cóż, myślę, że nie zdołaliśmy naprawdę dobrze tego uchwycić. To była jedna z tych rzeczy , w których tak jakby krawędzie się stępiły. Jeden krytyk świetnie to ujął: opisał to jako poranek, kiedy budzisz się w łóżku z kimś innym i myślisz ‚kto to, kurwa, jest?’ […] ALE – jest tam wiele rzeczy, które kocham i nie oddałbym ich za nic na świecie.”) miał w sobie takie arcydzieło.

Jednak mimo tych buńczucznych słów, wspaniałej zapowiedzi, jaką było „Invisible Light”, produkcji Stuarta Price’a i okładki – zdjęcia męskich pośladków w opiętych rajstopach autorstwa Roberta Mapplethorpe’a, na pierwszy singiel wybrano jedyną nieciekawą piosenkę z płyty, „Fire With Fire”, opisaną jako „naprawdę epicki utwór, od którego czujesz się dobrze”. Cóż. „Fire With Fire” dotarło na brytyjskiej liście na miejsce jedenaste. Gdy promocja płyty była już zakończona, Jake przyznał, że „Invisible Light” powinno być pierwszym singlem. Zamiast tego zostało trzecim, w przyciętej do czterech minut wersji. Teledysk jest świetny, ale obcięcie piosenki o dwie minuty jest świętokradztwem – wyobraźcie sobie „Bohemian Rhapsody” bez sekcji operowej w środku, żeby się lepiej grało w radio. Album dotarł w Anglii do miejsca drugiego. Nie było mowy o płycie roku, choć dla mnie nią była. Ale wytwórnia chciała hitów, numerów jeden i milionów egzemplarzy. Trasę po Europie odwołano, bo bilety się nie sprzedawały.

W ten sposób, między przyciężkim młotem a pękniętym kowadłem, ukształtował się album „Magic Hour”. Jake zmagał się z depresją, co mnie w sumie nie dziwi. Nawiązał regularną współpracę z Kylie Minogue, która zaśpiewała na „Night Work” chórki, nagrała świetne „I Believe In You” i „White Diamond”, a Scissor Sisters stali się częścią jej niekończącej się legendy. Jednak w zespole nie działo się dobrze. Jeszcze przed wydaniem „Night Work” odszedł Paddy Boom, zastąpiony przez Randy’ego Real. Pierwszym singlem z „Magic Hour” miało być – świetne – „Shady Love”, nagrane i napisane z Azealią Banks. Jednak Banks wkraczała w początkową fazę zapasów z wytwórnią Interscope. Mimo tego, że „Shady Love” dorobiło się (dziwnego) teledysku i zestawu remiksów, singiel nigdy się nie ukazał (z wyjątkiem edycji winylowej w nakładzie 300 kopii). Wyglądało na to, że zespół został poinformowany o anulowaniu singla na końcu, gdyż według Twittera Jake’a „Shady Love” jak najbardziej miało być pierwszym singlem. Babydaddy skomentował później, że „dobrze się bawiliśmy nagrywając tę piosenkę, więc mimo tego, że niekoniecznie reprezentowała brzmienie albumu albo to, jak ludzie wyobrażają sobie Scissor Sisters myśleliśmy, że dobrze by było ją wydać pomiędzy albumami”.

„Magic Hour” to płyta, z braku lepszego słowa, eklektyczna. Na liście współpracowników znaleźli się Pharrell (???), Calvin Harris (???), Boys Noize, Stuart Price. Randy Real nie pojawił się wśród członków zespołu wymienionych w książeczce. Oficjalnym pierwszym singlem stał się jeden z najsłabszych utworów na płycie, „Only The Horses”, post-apokaliptyczna wizja wyprodukowana przez Harrisa, który co prawda od początku kariery nadal nie odkrył, że w refrenie można użyć innych akordów, niż w zwrotce, ale za to był wtedy (i jest nadal) bardzo popularny. Gdy słucham „Only The Horses”, nie słyszę Scissor Sisters, słyszę Calvina Harrisa z Jake’em Shearsem na wokalach. „Only The Horses” mimo żenującego proszenia się o hit, dotarło do miejsca 12.

Drugi singiel, „Baby Come Home” został całkowicie zmarnowany. Piosenka bardzo w stylu debiutanckiego albumu, z uroczym teledyskiem, została wydana na singlu 22 lipca, tyle, że fani zachwycali się w tym czasie utworem „Let’s Have A Kiki”. „Kiki”, coś w rodzaju przydługiego interludium, nigdy nie miała być singlem, dopóki nie zauważono popularności piosenki w klubach. Wydanie „Baby Come Home” przeszło kompletnie niezauważone. Jednak Polydor postarał się; dla „Let’s Have A Kiki” powstał błyskawicznie teledysk, specjalna strona internetowa, udostępniono też linię wokalną dla chętnych do zremiksowania (mój remiks tutaj). A potem zespół ogłosił, że udaje się na przerwę od działalności. Było to prawie trzy lata temu.

Jak wygląda przyszłość Scissor Sisters? Nie podejmuję się przewidywać. Jak do tej pory, dobra była co druga płyta, ostatnia była taka sobie, więc może następna będzie znowu świetna. Może następnej nie będzie. Na razie Jake i Kylie nagrali duet, który ukaże się na płycie Nervo. Ana Matronic pojawiła się w brytyjskim The Voice. Co może zrobić zespół, stojący w rozkroku między komercyjnym disco z Eltonem Johnem, a Jasonem Niezwykłą Późną Aborcją W Zaułku? Od trzech lat odpowiedź brzmi „nic”. I tylko „I Don’t Feel Like Dancin'”, nadal co jakiś czas grane w radio, przypomina o istnieniu Scissor Sisters.

  • i_am_keyser_soze

    Filthy/Gorgeous – dzięki temu dla mnie zaistnieli. Po prostu pycha.