Tournee zakończone

Pozdrawiam znów z Amsterdamu.

Tournee uważam za uwieńczone pełnym sukcesem. Napisały o mnie Gazeta Wyborcza i Fronda (dziękuję za fotkę powyżej, pyszna!), zwiedziłem Muzeum Kowalstwa (rozczarowujące) i Warownię Jomsborg (pełen sukces), poznałem osobiście Bohatera Pozytywnego, Wrednego Widelca (szkoda, że tak przelotem!) oraz Trzyczęściowy Garnitur, odwiedziłem przyjaciół, rodzinę i znajomych, pokazałem Zbrojmistrzowi trochę kraju, sfotografowałem mnóstwo przykładów fantastycznego kowalstwa na Starym Mieście i utyłem, eee, nieważne o ile, ale planuję spędzić dużo czasu na siłowni w najbliższym czasie… 🙂

Pełna notka za parę dni, bo zgodnie z przewidywaniami nie planuję mieć czasu na NIC co najmniej do czwartku po południu…

 

  • Beiibis

    Chciałabym zobaczyć co tam Fronda o Tobie napłodziła 🙂 szkoda, że nie dałeś linka. Gratuluję udanego Tournee i liczę, że za rok o tej porze spotkamy się na Festiwalu Kowalstwa w Wojciechowie 😀

    • Ray Grant

      Nie lubię nabijać głupim portalom klików, dlatego nie zalinkowałem. I za rok jak najbardziej przyjeżdżam do Wojciechowa i przywiozę coś ładnego wykonanego własnoręcznie, rzecz jasna!

  • kuba

    No własnie, jak się czujesz z tym, że Fronda orzekła, że nie jesteś żadnym obcym elementem, lecz Polakiem z dziada pradziada? 😀

    • Ray Grant

      Ależ ja tego w ogóle nie czytałem 🙂

  • Jak na to w sumie niedługie tournee to w sumie sporo się wydarzyło 😀
    A cm w pasie – no cóż, w końcu miałeś wakacje 😉

  • wredny_widelec

    No szkoda – po zakończonym happeningu odszukaliśmy Raya w okolicznym ogródku i okazało się, że o tej porze żadnego spotkania już nie będzie (może należało zaczepiać wcześniej? Ale w końcu przyszliśmy tam przede wszystkim protestować, a pić ewentualnie potem). Wyszło trochę jak w końcówce opowiadania Sapkowskiego: przechodził w pobliżu głodny i zły wilkołak, ale zobaczył, że to tylko Jaskier, więc poszedł sobie.

    • Ray Grant

      No trochę tak wyszło — przybyłem o 14 na początek demonstracji z planem, że manifestuję się przez godzinę, potem przez godzinę piję browca i udzielam się towarzysko, a na koniec udaję się do domu na obiad mamusi, która i tak obrażona, że pół dnia nas nie ma 🙁