Wiosna, ach, to ty, lampucero jedna

Nadeszła wiosna.

W sumie to interesujące, że po temperaturach ciężko to właściwie poznać, bo pogoda jest teoretycznie taka sama, jaka była miesiąc temu, 6 stopni i słońce zza chmur. A jednak odczucie jest zupełnie inne. Powietrze pachnie inaczej. Słońce inaczej świeci. Nawet lodowaty wiatr inaczej mrozi uda podczas jazdy na rowerze.

W związku z tym mam straszne doły.

To niestety wydaje się być związane z wiekiem. Pięć lat temu wiosna działała na mnie niewiarygodnie ożywczo, pobudzająco i wzbudzała we mnie chęć do życia, miłości i innych tego typu zachowań. Teraz zaś wiosna wpędza mnie w stany depresyjne z tendencją do dwubiegunowości. Pewnym ułatwieniem jest fakt, że jestem tego świadom i nie przerażam się już, co też się dzieje, tylko czekam, zgrzytając zębami, aż mi przejdzie.

W każdym razie wczoraj wybraliśmy się na koncert Kylie Minogue w składzie: ja z dołem; DJ w humorze zgryźliwym; jeden taki eks-friend-with-benefits-currently-friend-without-benefits zakochany we mnie bez wzajemności; kolega homo, któremu chyba po pięciu latach związku na odległość zaczyna się trochę nudzić; kolega hetero w trakcie nader wydłużającego się zrywania ze swoją dziewczyną, która raz chce być ze swoim chłopakiem, z którym chciałaby mieć dziecko, raz z moim kolegą, który dzieci nie chce; oraz kolega hetero numer dwa, który na szczęście z nikim nie zrywał, w nikim z obecnych nie był zakochany i w ten sposób dostarczał miłej emocjonalnej stabilności. W ten sposób w hali było dwóch mężczyzn hetero, jakieś 1000 dziewcząt, resztę stanowili wszyscy geje z Amsterdamu. Więcej moich eksów na szczęście nie spotkałem, ale i tak konfiguracja była interesująca i dostarczająca wielu powodów do niepokoju, dołów, złośliwych żartów, słów, których możnaby potem żałować — i to, że wszyscy wróciliśmy w jednym kawałku, nikt z nikim się nie rozstał, nie zamordował i nie zadawał ran kłuto-szarpanych naprawdę mnie zaskakuje.

Podczas gdy 80% mnie skakało i śpiewało (śpiewałem tylko te piosenki, które znam, czyli wszystkie), 20% obserwowało własne reakcje i zachowania z zainteresowaniem. To, że moje emocje potrafią w tym okresie wiosennym szaleć, jest mi wiadome, toteż po prostu przyglądam się im chłodnym okiem badacza i NIE podejmuję żadnych decyzji. Niemniej jednak nie lubię jakoś przedwiośnia pod tym kątem. Najdrobniejsze słówko, ba — brak słówka przez CAŁE DZIESIĘĆ MINUT potrafi spowodować fruwanie pod chmurkami, potworną deprechę, chęć natychmiastowego wzięcia ślubu, chęć natychmiastowego rozstania… Przysięgam, że pięć lat temu byłem tak ogólnie bardziej emocjonalny, a na wiosnę mniej. Teraz przez większość czasu jestem chłodny i opanowany, a na wiosnę mi odbija.

Czy to tylko ja, czy Wy też tak macie, drogie i drodzy?

  • przedwiośnie generalnie jest trudne. Paznokcie, włosy, cera, wszystko do remontu, doświetlenia i tak dalej. A emocje? Moje akurat idą w kierunku butów na obcasie, ołówkowych sukienek i nowej szminki. Ale nie mam też nic przeciwko temu, żeby się za mną pół ulicy obejrzało 😉 Choć normalnie wisimito…

  • Poza ożywieniem życia towarzyskiego i erotycznego nie zauważyłam póki co żadnych oznak nadchodzącej wiosny, zwłaszcza w zakresie chwiejności stanów emocjonalnych. Chyba za stara jestem i mi się nie chce, jezu, jakie to smutne, chyba się pochlastam (hmm, a jednak, coś drgnęło, dzięki:-))

  • Ja tak nie mam, z kilku powodów:
    – prawdopodobienstwo spotkania dzialajacych przyvnebiajaco eksiow wynosi 0% (bo nie mam zadnych eksiow)
    – tabletki anty ustawily mi gospodarke hormonalna, wobec tego hormony mi nie lataja za bardzo
    – kryzys wieku sredniego przeszlam gdy mialam lat trzynascie i teraz czeka mnie tylko demencja starcza
    – swojego faceta mam daleko, wiec on mi tez nie rozleguwowywuje niczego

    Navairo, ty sprawdz, czy sie nie zamieniles w nastolatke!

  • @margot1976 Szczerze i brutalnie to mam wrażenie, że po prostu kiedyś się na wiosnę czułem młody, a teraz się czuję stary. Zwłaszcza, jak widzę zakochane pary, które W SUMIE mają tyle lat, co ja.

    @teraz_asia Moje życie towarzyskie ożywiło się jakby w styczniu, a erotyczne w zasadzie tak jakby ten tego bez większych obniżeń, wyjąwszy kolejne przeziębienia…

    @nowokaina Może ja też potrzebuję tabletek anty? Kryzysu wieku średniego spodziewam się za parę lat i już opracowałem plan nabycia wtedy wreszcie motocykla. Nawet wiem, jakiego. Yamaha XJR1300.

  • Moim zdaniem sytuacja jest na tyle powazna, ze czas pomyslec o srodkach ostatecznych np. napisaniu listu do Bravo.

  • @nowokaina A Bravo jeszcze wychodzi?! 😀 Cóż ja się nie naczytałem jako nastolatek, a nawet mnie kiedyś wydrukowano (odpowiedź na list do działu Droga Kasiu, rzecz jasna — już dziecięciem będąc miałem tendencje do mądrzenia się na tematy kompletnie mi nieznane, jak np. heteroseksualizm)

  • Serio wydrukowano Cię w Bravo? Byłam na 100% przekonana, że wszystkie listy do redakcji były tłumaczone z niemieckiej wersji. No chyba że po niemiecku pisałeś 🙂
    Z tą wiosną jest, w moim przypadku, tak: przednówek, czyli niedobór witamin plus wiatr halny plus widok rozmarzających psich odchodów dają taka wahawkę emocjonalną, że strach do ludzi wychodzić.

  • @navaira

    Bravo wychodzi, tylko podobno więcej jest teraz w nim o seksie i Justinie Bieberze, a szalone nastolatki maja typowe problemy np. przyrastajace do pochwy tampony. Podobno wersja niemiecka jest bardziej kwikasna (Freud dowiedzial sie z niej, ze erekcja jest czyms normalnym i ze jak sie przeseksi z drugim facetem, to nie zajdzie w ciaze w okreznicy. Ulzylo mu podobno, ale nie wnikalam.)

  • Kurcze, wlaczyl mi sie tryb nazigrammar…

  • „Szczerze i brutalnie to mam wrażenie, że po prostu kiedyś się na wiosnę czułem młody, a teraz się czuję stary. Zwłaszcza, jak widzę zakochane pary, które W SUMIE mają tyle lat, co ja.”
    Ufff, ktoś ma to samo co ja.

  • Pierwsze primo, co to ma być za „wydaje się być związane”? Wyjechało się do ojczyzny rozpusty, rui i poróbstwa i już się ojczystej mowy zapomina, hę? Kalki się jakieś stosuje ohydne ze zezwierzęconego języka tego żyda, pedała, masona Szekspira? Raz navairę przez kolano i siedemset razy napisze „wydaje się związane” :o).
    Po drugie – taaaak, my też tak mamy. Tzn. ja.

  • witam i od razu łączę się w weltschmerzu.
    to się nazywa wiosenne rozchwianie i stanowczo żądam, aby umieszczono to w ICD-11 pod stosownym F-em, żeby ludzie mogli sobie brać na to chorobowe w pracy 😉
    u mnie się objawia naprzemiennymi okresami wkurwu i euforii (przy czym ten sam bodziec może być przyczyną i jednego i drugiego).

  • Aaaa, nastroje krawężnikowe? Miłość moja dwuskrzydlata, od uniesienia do wzgardy? Zgadza się. Głównie na przednówku. I w ogóle: http://www.tekstowo.pl/piosenka,kabaret_starszych_panow,podla.html

  • To może mój hymn do wiosny:
    w964.wrzuta.pl/audio/4M43OGnAE5t/07-zespol_reprezentacyjny-k…_podla_ty

    Jam bardzo opanowany człowiek… dopóki się wiosennie nie wkurwię. Pozytywnej adrenaliny nie odnotowano.

  • @8jola8 Uch! Przepraszam 🙁 jednym z powodów, dla których piszę blogi jest to, że zapominam powolutku polskiej gramatyki…

    @we.wzorki O, dokładnie tak! Coś jak PMS bez M 😛

  • Mam dokładnie odwrotnie. Kiedy byłam nastolatką, nie cierpiałam tej pory roku. Ale im jestem starsza, tym bardziej kocham wiosnę, wyłażące z ziemi kwiatki i ogólne poczucie, że wszystko znowu jest możliwe. Doły łapię jesienią i zimą, kiedy jest ciemno i szaro na dworze. Taka jestem mało oryginalna…