Wszyscy mężczyźni, czyli dziś uprawiam mansplaining

Poniższy wpis stanowi rozwinięcie i część drugą notki „A w ch*j z wami”.

Generalnie mansplaining oznacza zupełnie coś innego niż to, o czym będę pisać. Jestem tego świadom. Tym razem jednak – jako prawdziwy męszczyzna (copyright: Młodzież Wszechpolska) – spróbuję coś wytłumaczyć mężczyznom. Nadzieja jest matką głupich, ale liczę, że nie zostanę oskarżony o bycie zdziwaczałą feministką-lesbijką, co nie goli pach. (Chociaż istotnie nie golę.)

#NieWszyscyMężczyźni (#NotAllMen)

Podpowiedź dla Farhada: uważają. I mają rację.

Ty nie? Gratuluję. “Ale ja nie” waha się od zupełnie poważnego – np. piszący te słowa jest 100% gejem i kobiety NAPRAWDĘ nie mają się czego obawiać – do chwalenia się, zupełnie na poważnie, że osobnik X kiedyś po imprezie odwiózł pijaną kobietę płci odmiennej (Y) do domu i nie zgwałcił. W podtekście: “A MOGŁEM”. Osobnik X spodziewa się potem gratulacji, podziękowań na piśmie, medali i statuetek. Jest ogromnie zaskoczony, kiedy spotyka się z gniewem. Przecież nic nie zrobił. Nie wymyśliłem osobnika, widziałem takie wpisy na własne oczy i było ich dużo. Osobnik X nie zdaje sobie sprawy, że obrzydliwa jest sama jego wypowiedź, w której przecież tylko dowodzi, że jest super facetem i można mu ufać przynajmniej czasami.

Osobniku X – Y z pewnością bardzo się cieszy, że jej nie zgwałciłeś (nawiasem mówiąc, molestowanie seksualne to nie tylko gwałt). Ale – mam nadzieję, iż nieświadomie – popierasz i tak obowiązkową narrację: mężczyźni Mają Swoje Potrzeby. Chwalisz się wszem i wobec tym, jaki jesteś dzielny – wszakże powstrzymałeś swoje Naturalne Instynkty. Zwróć jednakowoż uwagę, że Twoja wypowiedź oznacza również “dowolna inna kobieto, lub nawet ta sama Y innego dnia – jeśli znajdziesz się w moim towarzystwie, tym razem mogę Potrzeb nie powstrzymać”. Zrozumiałeś teraz, czy nadal spodziewasz się gratulacji? Obstawiam, że nie zrozumiałeś i trzeba będzie więcej mansplainingu.

#NotAllMen jest wyrazem urażonej dumy płci domyślnej. (Na temat określenia “domyślne” mam w ogóle w planie napisać krótkiego e-booka, bo to materiał na dwadzieścia notek.) Nie bez powodu w języku polskim “człowiek” jest płci męskiej. Nie tylko w polskim, co łatwo sprawdzić. W przypadku rasy występuje podział na ludzi i kolorowych. W przypadku płci – na ludzi i kobiety. Jeśli ktoś chce podważać tę tezę, niech liczy się z tym, że będę cytować wypowiedzi na temat remake’u Ghostbusters z kobiecą obsadą i materiału nie zabraknie mi przez co najmniej rok.

Biję się w piersi – sam się obrażałem za hasztaga #YesAllMen propagowanego przez kobiety. Bo przecież ja, na ten przykład, nie. Robię co mogę, żeby pomóc. Zrozumiałem – jak cios młotkiem w głowę – kilka dni temu. Wystarczyło jedno zdanie nieznajomej mi kobiety: otóż gwałciciele, macanci, oblechy, seksiści nie są podpisani.

Według badań z 2012 roku (źródło: https://www.humanrights.gov.au/sites/default/files/content/sexualharassment/survey/SHSR_2012%20Web%20Version%20Final.pdf):

a) molestowania seksualnego (definicja pojawia się w raporcie) doświadczyło w życiu 33% kobiet i 9% mężczyzn;

b) 68% przypadków molestowania miało miejsce w pracy;

c) 79% molestujących było mężczyznami, w szczególności kobiety były w 90% molestowane przez mężczyzn.

Są to statystyki australijskie. Znając specyfikę kraju Polska zaryzykuję stwierdzenie, że w Australii jest lepiej.

Ano, nie wszyscy mężczyźni. Ale kiedy kobieta i mężczyzna wsiadają razem do windy, która się często zacina między piętrami, nie ma między nimi równowagi. Co trzecia kobieta ma szansę spotkać się z jakąś formą niechcianego seksualnego zachowania – w porównaniu z mniej, niż co dziesiątym mężczyzną. 68% przypadków molestowania ma miejsce w pracy, co powinno nieco uszkodzić narrację pt. “pewnie była prowokacyjnie ubrana i poszła nie tam, gdzie powinna”, ale nie uszkodzi, bo brednie są bardzo odporne. Ofiara Arkadiusza Tomczyka (losowy przykład) znajdowała się U SIEBIE W DOMU. Tomczyk swoje wyczyny sfilmował, jednocześnie próbując usunięcia śladów. Kobiety nie są bezpieczne nawet u siebie w domu. #YesAllMen.

Wróćmy do osobnika X, którego wypowiedź jest niestety typowa. X spodziewa się nagrody za to, że pijanej Y nie wymacał (nawiasem mówiąc, nie mamy na to dowodów, ale uwierzmy na słowo). Jednak w ten sposób jasno sugeruje, że zachowaniem, jakie uważa za typowe jest napastowanie seksualne. On zachował się nietypowo. “Nie wszyscy mężczyźni” w wykonaniu osobnika X zamienia się w “prawie wszyscy mężczyźni prawie zawsze – z rzadka nie, jak na przykład ja w tej jednej, konkretnej sytuacji”. Na miejscu współpracowniczek osobnika X, mając na uwadze statystyki i jego wypowiedź, nigdy nie wsiadałbym z nim do windy. Widząc go na imprezie na wszelki wypadek bym wychodził, ostrzegał pozostałe obecne osoby, upewniał się, że mam INNY transport do domu. Ponieważ ewentualna towarzyszka X nie potrafi przewidywać przyszłości i nie wie, czy tym razem osobnik ów znowu zdoła powstrzymać Swoje Potrzeby. #YesAllMen.

Louis CK – zapewne większość z Was już wie, że uważał za stosowne zachowanie obnażanie się i masturbację przed kobietami, pisałem o tym w poprzedniej części. Opublikował oświadczenie. Pisze w nim, że zrozumiał swoje błędy, żałuje tego, co zrobił, wie (teraz – jest to dla niego nowość), że zrobił tym kobietom, swojej rodzinie, współpracownikom, menażerowi krzywdę. Nie używa słowa “przepraszam”. Louis CK z premedytacją udawał feministę i prawdziwego przyjaciela kobiet po to, żeby móc je łatwiej wykorzystać. W 2013 w HBO wygłosił zdanie: “Jakim cudem kobiety ciągle spotykają się z mężczyznami, skoro wiedzą, że nic nie zagraża kobietom bardziej, niż mężczyźni? Dzięki, Louis. Pomagaj dalej. Niech kobiety boją się jeszcze bardziej, niech jeszcze bardziej nie wiedzą, komu ufać. Jesteś zajebistym kolesiem. #YesAllMen.

Panowie hetero, którzy głoszą, że strach być mężczyzną w przerażającym świecie feministek muszą sobie przemyśleć kilka rzeczy. Po pierwsze primo, podobno cechą prawdziwego mężczyzny jest odwaga (gówno prawda, co niechcący sami udowadniają). Po drugie primo, polecam test na Pudziana, odmiana testu na The Rocka. Jeśli nie wiesz, czy Twoje zachowanie może zostać uznane za molestowanie, wyobraź sobie, że na miejscu kobiety znajdujesz się Ty, a na Twoim – Pudzian (w wersji gejowskiej). Jeśli rozważasz klepnięcie kobiety w tyłek i oświadczenie “zajebista dupa”, wyobraź sobie zatem, że Pudzian klepie Ciebie i wygłasza takie słowa. Spoglądanie w dekolt, zamiast w oczy? Nazywanie kurwą? (O tym za chwilę.) Czy czujesz pewien dyskomfort? Wyobraź sobie, że kobieta też by go poczuła.

(Nie kupuję tłumaczenia, że w barze/klubie jest inaczej i takie zachowania są dozwolone, bo jeśli uważasz taką technikę podrywu za stosowną w DOWOLNEJ sytuacji, to naprawdę musisz sobie przemyśleć pewne rzeczy.)

Wierzę, że Ty akurat nie. Ja akurat też nie, mój brat też nie, mój mąż też nie i tak dalej. Ale kobiety tego nie wiedzą i nie widzą. Kary, jakie nakłada na nie społeczeństwo za “donoszenie” i “bezpodstawne oskarżanie”, podczas gdy “pewnie się prowokacyjnie ubrały” i “poszły gdzie nie powinny”, tudzież “mogły nie pić”? Tak, wszyscy mężczyźni. I dużo kobiet. Do wytworzonej kultury patriarchalnej przyłożyliśmy ręce wszyscy, bo kultura się nie tworzy gdzieś w próżni, żeby potem nagle zaatakować nas zza węgła. Kazimiera Szczuka – po której nie spodziewałbym się tak niezwykłej ślepoty i głupoty, używam tych słów z premedytacją – broni Janusza Rudnickiego, który określa kobiety mianem kurew (w artykule są i lepsze przykłady), to takie „patologiczne żarty” (owszem, patologiczne na pewno). Szczuka – jak na ogół mężczyźni – arbitralnie decyduje, czy ofiara patologicznych żartów ma prawo poczuć się obrażona, czy nie. (Spoiler: nie.)

Magda Żakowska: “Janusz to wrażliwy, dobry, serdeczny człowiek i mężczyzna.”. Mężczyźni mają potrzeby, on na przykład ma potrzebę mówić, że “jego nowa dziewczyna, którą za chwilę miałam poznać, jest prostytutką i to wyjątkowo tanią – 50 zeta za godzinę”. Januszek tak po prostu ma. Osoba, którą jego żarciki obrażają, jest po prostu przewrażliwiona. Klepanie kobiet po tyłku, łapanie za piersi – Zenek tak po prostu ma, to wrażliwy, serdeczny człowiek. Mówienie przy wspomnianej Żakowskiej “totalnie na niego lecę, ale jestem za brzydka i mu przy mnie nie staje” – wrażliwy, serdeczny człowiek. I to mówią kobiety do kobiet. #YesAllMen – i jeszcze gorzej. Chwalcie Januszka, pani Magdo i pani Kazimiero, wysyłajcie w świat wiadomość, że takie zachowanie jest totalnie w porządku. Głaszczcie kulturę, w której mężczyźnie wolno więcej wyłącznie dlatego, że ma penisa. Nazwałbym Was (i inne obrończynie, bo jest ich więcej) gorzej, ale w odróżnieniu od Januszka nie jestem wrażliwym, dobrym i serdecznym człowiekiem.

Problemem jest pieczołowicie pielęgnowana kultura, w której istnieje ludzkość – płeć męska i własność ludzkości – kobiety. Polska czuje się w obowiązku takie wartości zanieść do całej Europy, to ma być Wasz przyczynek do zapobieżenia upadkowi imperium. “Ciapatych” nie należy wpuszczać, bo “ukradną nasze kobiety”. Nasze portfele, nasze pralki, nasze kobiety, nasze buty, skolko ugodno. Nie rozumiem, czemu polscy prawicowcy nie padają radykalnym muzułmanom w objęcia – mają identyczne poglądy na bardzo wiele rzeczy, w tym rolę kobiet w świecie, homoseksualizm, wyjątkowość bycia prafdzifym męszczyznom, i tak dalej. Nie, no, oczywiście, że rozumiem. Bo ludzkość dzieli się też na białych (ludzkość właściwą) i resztę.

Nie poczuwam się do grupowej odpowiedzialności, grupowego wstydu, nie będę nikogo przepraszać, bo nie mam za co. Ale rozumiem. Jeszcze tydzień temu nie rozumiałem. Teraz już tak. #YesAllMen nie jest grupowym oskarżeniem. Jest grupowym, uzasadnionym strachem. To, co się w tej chwili dzieje w Hollywood, w wielkich firmach (Uber od jakiegoś czasu, ostatnio nawet w tak “wyzwolonych” jak Vice Media), to początek. Szczyt góry. Ta góra jest bardzo wysoka, a nadkruszony szczyt jak na razie bardzo malutki. Będzie gorzej, dużo gorzej. W tym czasie Trump, który chwalił się publicznie, że lubi “łapać kobiety za cipki”, pozostaje prezydentem USA, Roy Moore – pedofil – nadal jest dla Republikanów ważnym kandydatem na senatora, bo potrzeba im głosów, pastor z Alabamy broni go słowami “niektóre czternastolatki wyglądają jak dwudziestki”.

Wydaje mi się, że jest oczywiste, że nigdy nie molestowałem seksualnie żadnej kobiety – werbalnie, fizycznie, w ogóle w żaden sposób. Ale tego po mnie nie widać. I dlatego piszę tę notkę. Nie, nie czuję, że zdradzam solidarność penisów, czy jak toto nazwać. Jeśli czujesz potrzebę, żeby mnie o to oskarżyć, jesteś częścią #YesAllMen, nawet jeśli jak osobnik X kiedyś raz nie obmacałeś pijanej kobiety, którą odwoziłeś do domu.

  • Rita

    Dziękuję. Wczoraj zrobiłam set komedii na wieczorze #metoo i nie zdążyłam powiedzieć że najgorsze jest życie w strachu – „Przepraszam, pan gwałci? Nie? A to przepraszam….” (Excuse me, kind sir, are you perchance a rapist?). Nie ma gwarancji.

    • Ray Grant

      Wiesz oczywiście, że znowu mnie inspirujesz <3 Bardzo się od Ciebie dużo uczę.

      • Rita

        I nawzajem! I bardzo cenię Twoje zaangażowanie w temat. 💖💖💖

  • Belial

    Nie zgodze sie. Nie #NotAllMen i nie #NotAllWomen. To jest kiepska generalizacja i stereotypizacja. A wsrod mezczyzn bojacych sie feministek sa tez geje (znam co najmniej dwoch ktorzy sie przyznaja glosno do takich pogladow). 😉

    • Ray

      OK, ale to poproszę o uzasadnienie (i od razu przyznaję, że dwa tygodnie temu napisałbym taki sam komentarz).

  • Belial

    Nie zgodze sie. Nie #YesAllMen i nie #YesAllWomen bo to tylko stereotypizacja taka sama jak
    #AllTerroristsAreMuslims

    Binarne etykietki dzielace ludzi na plec sa chwytliwe ale i bardzo klopotliwe. Swiat jest bardziej skomplikowany a koncentrujac sie na konkretnym problemie z perspektywy jednej plci problemu nie rozwiazemy.

    • Rita

      A ja się nie zgodzę z niezgodą. Jest moc w empatii i perspektywie; do niedawna kobiety o tych doświadczeniach nie mówiły, a problemach trzeba wiedzieć żeby je rozwiązać . #yesallmen w sensie że ja się potencjalnie boję wszystkich mężczyzn bo tak mnie nauczyło życie i doświadczenie. To nie wina tych mężczyzn którzy mi nic nie zrobili – ale to nie znaczy że nie ma problemu.

      • Belial

        Tak, jest problem, ale zaczynanie od #AllMen nie rozwiazuje go. Nie napisalem ze problem nie istnieje, napisalem ze podzialy na plec nie rozwiaza problemu. Kobiety doswiadczaja przemocy z rak mezczyzn i innych kobiet. Mozna mowic o przemocy i molestowaniu nie robiac #allmen czy innych zalozen. Kobiety sa tez molestowane przez kobiety, mezczyzni przez innych mezczyzn i kobiety. Swiat jest bardziej skomplikowany wiec moze wypadaloby sie wziac za wyrugowanie mechanizmow i przyzwolen? Rodzice (plci wszelakiej) poblazajacy synom i tresujacy corki aktywnie wspieraja kulture gwaltu i molestowanie.
        Ja sie potencjalnie boje wstawionych osob, i nie ma znaczenia ich plec. Ale wiem, ze nad swoim strachem musze ja sam pracowac, i zadne #yesalldrunkpeople nie ma sensu. Zadna grupa nie jest monolitem. Nigdy wszyscy nie beda tak samo sie zachowywac.

        • Ela Lary

          sorry, ale statystyki są tak przesunięte płciowo, że próba rozmycia problemu „poza płcią” nie wyjdzie, bez względu na chęci. przemoc seksualna jest upłciowiona i płeć sprawcy jest w znacznie przeważającej większości męska.

        • Jiima Arunsone

          Tak. Owszem. Ludzie czasem giną. Jedni na wojnie, inni wpadają pod samochód, są tacy co zginą w wypadku terrorystycznym albo od trafienia meteorytem. Nie wartościujmy tych pojęć, bo każda śmierć jest tragedią, a każdy ma taką samą szansę zginąć od potrącenia przez samochód (i taką samą, że w środku będzie Daesh – terrorysta albo pijany Janusz) jak oberwać meteorytem czelabińskim w łeb.

          Doprawdy?

          Owszem, świat jest skomplikowany. Czasem kobieta zgwałci (a czasem zgwałci faceta). Czasem człowiek ugryzie psa (na własne oczy widziałom). Czasem ktoś zginie od spadającego z dachu samobójcy. Ale statystycznie to chyba jednak jest pewna różnica, nie? Wiem, statystyka i te wszystkie dowcipy na jej temat, ale jakoś nie spotkałom dotąd innych ludzi którzy też widzieli jak człowiek pogryzł psa (nie licząc innych świadków tamtego zdarzenia)

          A lęk przed pijanymi ludźmi jest całkiem uzasadniony, lista nieprzyjemności jakie mogą cię spotkać od osoby nie panującej nad sobą jest na tyle długa, że lepiej chyba nie sprawdzać, czy tym razem statystyka zawiedzie.

    • Ray Grant

      „to tylko stereotypizacja taka sama jak #AllTerroristsAreMuslims”
      Nie.

      Dopóki:
      a) terroryzmu nie doświadczy (przeczytanie nie spełnia definicji doświadczenia) w życiu 33% osób niebędących muzułmanami i 9% muzułmanów, oraz
      b) 79% terrorystów nie będzie muzułmanami, w szczególności 90% tych atakujących nie-muzułmanów

      …nie będzie to taka sama stereotypizacja, jak #AllTerroristsAreMuslims.

      W drugim kroku poproszę o listę wszystkich ataków terrorystycznych dokonanych przez wyznawców islamu w Polsce – kraju tak potwornie islamofobicznym, że grupy o rzezi ciapatych na Buniu mają więcej członków, niż jest w Polsce muzułmanów – powiedzmy, w ciągu ostatnich stu lat.

      • Belial

        Wedlug ciebie muzulmanie sa terrorystami?

        • Ray Grant

          Abstrahując od tego, że analiza logiczna Twojego pytania może prowadzić nie tam, gdzie byś zapewne chciał, wskaż mi, gdzie to napisałem.

    • Jiima Arunsone

      Binarne etykietki są częścią naszej kultury i czasami trzeba pojechać po bandzie żeby unaocznić jakiś problem. Ja też nie lubię kwantyfikatorów wielkich (jako matematyk wiem jakie są z nimi problemy), ale sorry, YesAllMen jest uzasadnione i zgadzam się z wyjaśnieniami.

      Ściślej, nie chodzi o płeć, bo chromosomy czy nawet identyfikacja pciowa (która wynika z ch*wieczego) nie gwałcą, nie molestują czy nie poklepują po plecach tych co robią i wyrażają solidarność z (zawsze niesłusznie) prześladowanym samcem. Chodzi o ten cholerny dżender co go ponoć w Polsze nie ma, a który wpi*la się w moje życie nawet gdy tego nie chcę. Ten dżender uczy chłopców że mają nie być babami (by nie użyć zwrotów wymagających profanity buzzera), że baby są gupie, że mają być wojownikami, zdobywać, a baba jak mówi nie, to znaczy że pewnie sama nie wie o co jej chodzi. Nieliczni wyrastają na ludzi pomimo indoktrynacji, ale sporo chłonie ten przekaz. Statystycznie napotykając faceta mam szansę spotkać może nie gwałciciela, ale gościa, który będzie usprawiedliwiał „takie żarty”. Stąd YesAllMen. I niestety, YesAllWomen, przynajmniej na mojej szerokości geograficznej szansa że w wypadku gwałtu napotkana kobieta zacznie od mierzenia długości spódnicy i grubości warstwy makijażu zgwałconej jest dołująco wysoka (mniejsza jeśli zgwałcona jest jej znajomą, większa jeśli gwałciciel jest jej znajomym, ale to już zwyczajnie ludzkie).

      Więc sorry. Faceci gwałcą. Kobiety bashują zgwałcone. Policja ma je w d*. Stado kumpli i kumpel gwałciciela rzuca się by rozdziobać ofiarę. Same kwantyfikatory wielkie, ale jako matematyk wiem, że w działaniach granicznych czasem z nieskończoności wyjdzie zero. Są przyzwoici ludzie, ale powinni oni raczej bronić ofiar, a nie walczyć z „krzywdzącymi hashtagami”.

      I na koniec, w temacie nietrafionych analogii. #AllMuslims żyją wśród nas od wieków i nikomu nie wadzili. Teraz są wygodnym chłopcem do bicia i jeśli mówimy o Europie, prześladowaną mniejszością, której bronią jedynie twardziele (pci dowolnej). Terroryści stanową mniejszość wśród nich (pomijam już fakt, że nie ma czegoś takiego jak generyczny islam), a i tak jak jakiś debil wjedzie w tłum ciężarówką, każdy kto ma pecha pochodzić z tej kultury musi tłumaczyć się, że on/ona terrorystą nie jest i potępia i w ogóle, nawet jeśli chodzi w jeansach, pije alkohol i je schabowego. #AllMen wychowują się w kulturze w której man == human, a baby gupie so, bez względu na wyznawaną religię (Europa i nieszczęsny bliski wschód są zadziwiająco zgodne w tej materii, jak zauważył autor). Jak facet zgwałci, to musi wybuchnąć naprawdę solidny sh*storm by się od niego odcięli jak od tego idioty co wjechał w tłum. Jak wjedziesz w tłum krzycząc „Allahu Akbar” to poprą cię jedynie tacy sami kretyni (jak w Polsze wjedziesz w tłum po pijaku, też będą cię bronić, a potem krzyczeć „nie wszyscy kierowcy…”, no chyba że masz nieco ciemniejszy odcień skóry).

  • Anna Cynthia Paciorkiewicz

    Byłam tak wiele razy molestowana w różny sposób, że ten strach jest częścią mnie. Mam sporą nadwagę, czasem chciałabym schudnąć, ale wtedy sobie przypominam, że jak jestem taka gruba to mnie nikt nie molestuje. A może to z powodu wieku, albo z obu powodów. Więc nie mam ochoty dbać o wygląd, bo się boję. Jestem czysta ale nie umalowana itd. Nigdzie nie chodzę sama, a jak muszę to mam w ręku klucze. Dzięki za to co napisałeś, bo nie całkiem rozumiałam tag #yesallmen, moim zdaniem nie wszyscy, ale rzeczywiście jak kogoś nie znam, to traktuję jak zagrożenie.

    • Ray Grant

      Ja właśnie też nie rozumiałem i obrażałem się, BO JA NIE. Co do znania, obawiam się, że 3/4 gwałtów dopuszcza się osoba znajoma: https://www.rainn.org/statistics/perpetrators-sexual-violence

      Czy czytałaś „Hunger” Roxane Gay? (Nie sądzę, żeby było po polsku, niestety.) Bo jeśli nie, to bardzo polecam. Tylko nastaw się, że to nie będzie przyjemna i lekka lektura.

      Ściskam (tylko jeśli masz ochotę)

      • Anna Cynthia Paciorkiewicz

        Obracam się ostatnio w tak małym gronie, że jestem raczej bezpieczna. Potrafię też być silniejsza psychicznie niż mi się wydaje, parę lat temu byłam świadkiem próby gwałtu, zapobiegłam temu drąc się na faceta i idąc z psem prosto na niego, chciałam się szarpać z nim, ale na szczęście puścił dziewczynę i uciekł, później się dowiedziałam od policjanta, że sprawca miał nóż… Potem się zastanawiałam, czy nie lepiej było z oddali dzwonić po policję, może by wtedy nie uciekł, ale przecież dla tej dziewczyny każda sekunda to było piekło.

        Książka jest tylko po angielsku, nawet nie wiem czy zrozumiem, ale ściągnęłam próbkę z amazonu.
        Ściskam i ja. 🙂

  • ik ben een kikker

    1. @Anna Cynthia Paciorkiewicz: Nie umiem tego wyrazić w sposób niespłycający, ale podziwiam reakcję na próbę gwałtu.

    2. Lekcja języka obcego, temat: szukanie pracy. W przykładowym liście motywacyjnym, z
    podręcznika zresztą, takie zdanie: „Na pewno poradzę sobie z opanowaniem rozentuzjazmowanego
    tłumu, ponieważ mam dziewczynę z okresem”. Grupa, w większości złożona z przedstawicieli
    płci żeńskiej, a w całości – z osób z wyższym wykształceniem, chichocze zbiorowo.
    „It’s not funny, it’s sexism” – mówię w adekwatnym języku. Grupa kontynuuje
    chichotanie.

    Chyba za dużo w internetach siedzę.

    3. Osobiście się na szczęście nie zetknęłam
    z molestowaniem, a w każdym razie nie na tyle traumatycznym, żeby to pamiętać.
    Również nie czuję się specjalnie zagrożona; może dlatego, że wychowałam się w
    domu z silnymi kobietami, które rządziły domem, i z ciepłymi mężczyznami,
    zdolnymi do opieki nad dziećmi (w tym mną)? Może dlatego, że przez lata się
    obracałam w środowisku, które się nie specjalizowało w molestowaniu w stylu
    barowym, tylko w mensplainowaniu, zarówno instytucjonalnie, jak i przez
    przedstawicieli, również świeckich, oraz przez Lekturę Duchową, jakie to też
    kobiety powinny być? A można to było streścić w słowach: nie rób tego, co lubisz,
    a rób to, co budzi twoją niechęć i/lub zupełnie się do tego nie nadajesz. A
    może mój brak poczucia zagrożenia wynika z zespołu Aspergera, i z tego, że nie
    wyczuwam istniejącego niebezpieczeństwa, które nie zwykło się zapowiadać
    werbalnie?

    4. Zastanawiałam się na spacerze z psem: co
    ma zrobić kobieta, przy której lub wobec której właśnie zastosowano
    seksistowski tekst? Powiedzieć na głos i na poważnie: „Nie życzę sobie”? Wtedy
    uznają ją za nadwrażliwą. Odpowiedzieć żartem na równie niskim poziomie, na
    przykład odwołującym się do rozmiaru genitaliów osoby, która musi się w ten
    sposób dowartościowywać? Osoba ta będzie prawdopodobnie znacznie bardziej pewna
    siebie, doświadczona w tego typu pyskówkach i w efekcie trudniejsza do
    przegadania. Dać w mordę od razu? Odpowiadająca najpierw zostanie oskarżona o przemoc
    stosowaną przez kobiety, a potem sprawca głupiego tekstu będzie się chwalił, że
    udało mu się rozwścieczyć feministkę… Jakieś jeszcze pomysły?

    5. Czekam na tekst o płci domyślnej
    (notabene „płeć domyślna” to ta, która się ponoć niczego nie domyśla i trzeba
    jej otwartym tekstem mówić „wynieś śmieci”, ilekroć kosz się przepełni). Kilka
    akapitów wyżej napisałam „przedstawiciele płci żeńskiej”, upierałabym się też
    przy sformułowaniu „pacjenci i pacjentki w przychodniach ginekologicznych”,
    choć wiem, że to brzmi głupio, a społeczeństwo nieprzyzwyczajone.

    • Ray Grant

      Re: 4 – kiedyś przeczytałem sposób (nie miałem jeszcze okazji zastosować). Zrobić poważną minę i pytać „dlaczego tak uważasz?” – A bo to śmieszne. „Dlaczego uważasz, że to śmieszne?” W pewnym momencie rozmówca powinien albo się zorientować, że zrobił z siebie idiotę, albo po prostu oddalić. (nb. co Cię obchodzi, że zostaniesz uznana za nadwrażliwą?)

      Re: 5 – ten tekst będzie w ogóle bardzo długi i jeszcze nie wymyśliłem, co z nim zrobić, bo będzie też o domyślnej orientacji, rasie etc.