Czasami jest tak, że człowiek wie za dużo.

Panie Anna Dąbrowska i Agata Szczerbiak popełniły tekst o Razem. Pominę całość, bo chodzi mi o drobny detal:

Grodzka mówi, że życzy Razem jak najlepiej, ale też przestrzega: – Na lewicy jest dziś czas na jedność, a oni jako jedyni nie chcieli zasiąść w zeszłym tygodniu do stołu na zaproszenie OPZZ. To źle wróży. Oni na to, że nie zamierzają pompować świeżej krwi we Frankensteina. Właściwie to podjęli tę decyzję już na początku roku, kiedy obiecali, że pomogą Grodzkiej zebrać podpisy do jej rejestracji na prezydenta, ale nic z tego nie wyszło. – Liczyłam na nich, ale przynieśli, mówiąc dyplomatycznie, mało satysfakcjonującą liczbę podpisów – relacjonuje Grodzka. Jak się dowiadujemy z innego źródła: było ich zaledwie 20 (!). Porażka Grodzkiej, już w przedbiegach, miała dać im alibi dla własnej inicjatywy, którą planowali podobno od dłuższego czasu.

Powiedzieć, że ta informacja jest niedokładna, to komplement. Po pierwsze, na początku roku Razem nie istniało. Kongres odbył się 16 maja, pierwszy mem na stronie Facebooka pochodzi z 18 marca. Pominąwszy ten drobiazg, podpisów NIE było 20. Po 20 przynosiły pojedyncze osoby, inne przynosiły więcej. Dalej przeczytacie, co na to szef sztabu wyborczego Anny Grodzkiej, więc nie będę się bawił w liczenie, brak mi „innego źródła”, z którego mógłbym się „dowiedzieć”.

Czytaj dalej

Moja ostatnia próba samobójcza miała miejsce 4 października 2012 roku, dzień po otrzymaniu diagnozy ChAD. Jak łatwo zauważyć, była nieudana.

Fascynuje mnie dobór słów. Udana próba to taka, która kończy się śmiercią, nieudana – przeżyciem. W słowie „nieudana” czai się sugestia, że próbowałem za kiepsko. Po nieudanej próbie opracowałem nawet dwa sposoby na to, żeby się zabić na sto procent, szybko, względnie bezboleśnie i skutecznie. Niestety nie znalazłem sposobu, żeby zachować przy tym godność i decorum, nie wymyśliłem też, jak to zrobić, żeby moje zwłoki odkryła najlepiej przypadkowa, niezwiązana ze mną osoba, a przede wszystkim – żeby nie skrzywdzić nikogo z ludzi, którzy mnie kochają. Ale w stanie umysłu, w którym byłem wtedy, liczyła się tylko skuteczność, poza tym depresja wdzięcznie podpowiadała, że i tak nikogo nie obchodzę i nikt mnie nie kocha, więc nie ma o czym mówić.

Czytaj dalej

Dwubiegunówka to choroba, której dużą część stanowi nasz kalendarz.

W hipomanii przyjmujemy wszystkie zaproszenia, podejmujemy się wszystkich wyzwań i ignorujemy drobiazgi w stylu „doba ma tylko 26 godzin”. Oczywiście, że zajmę się dziś wieczorem twoim dwuletnim synkiem! Co prawda przyjąłem już zaproszenie na imprezę urodzinową, ale przecież mogę go zabrać ze sobą. A skoro mowa o rzeczach, które mogę zabrać ze sobą, to pracuję też nad projektem, który musi być gotowy na jutro rano, ale przecież mogę wziąć w plecaku laptopa, usiąść sobie gdzieś w kątku z twoim synkiem i spokojnie pracować podczas imprezy. No jasne, że jutro mam czas na randkę! W zasadzie już obiecałem koledze, że do niego wpadnę i pogadamy o jego złamanym sercu, ale to z pewnością nie potrwa dłużej, niż pół godziny, potem randka, a potem najwyżej wpadnę do niego z powrotem, możemy posiedzieć długo, bo i tak nie sypiam powyżej trzech godzin dziennie. Aha, a po drodze wrzucę poprawki do projektu z wczoraj, nie ma problemu.

Czytaj dalej

Boję się pisać tę notkę, bo najpewniej ktoś się obrazi, więc z góry przepraszam i zawiadamiam, że nie było to moją intencją.

Od kilku tygodni media z wielkim podekscytowaniem wałkują temat Caitlyn Jenner. Pojawia się wiele komentarzy, w wielkiej części pozytywnych – przynajmniej taką mają intencję. Caitlyn wychwalana jest pod niebiosa za swą odwagę, urodę (porównania do Jessiki Lange zdecydowanie na miejscu) i porównywana do „pięknych ptaków” i „pięknych kwiatów”.

No więc (nigdy nie zaczynaj zdania od no więc…) Bruce Jenner był wychwalany za swoje sukcesy sportowe, w tym złoty medal olimpijski, uważany za świetnego golfistę, za zmysł biznesowy, próbował swoich sił w wyścigach samochodowych. W ostatnich latach znany głównie jako członek klanu Kardashianek, powoli wycofywał się z serialu „Z kamerą wśród Kardashianów”. Kilka miesięcy przed oficjalnym ogłoszeniem jego przemiany tabloidy zaczęły podejrzewać, że coś jest na rzeczy, publikując dość wredne fotomontaże. Ostatniego wywiadu jako Bruce udzielił Diane Sawyer. I tu właśnie pojawiła się ciekawostka: otóż Caitlyn Jenner jest konserwatywną Republikanką, jednocześnie silnie identyfikującą się z ruchami LGTBQIA.

Czytaj dalej