Na początek preambuła. Jak mi słusznie zwrócono uwagę, znam polską rzeczywistość z gazet i nie powinienem się na jej temat wypowiadać. Ponieważ jednak maksymalnie utrudniono mi zwrot paszportu i dzięki temu nadal jestem uprawniony do głosowania w wyborach, pozwalam sobie napisać coś na ten temat. Polonia amerykańska głosuje po 40 latach na emigracji, ja jeszcze nie sięgnąłem dziewięciu.

*

Bazując na wynikach exit polls stwierdzam, że są one takie, jakie przewidywałem. Komorowski zapłacił bardzo wysoką cenę za odmowę wystąpienia w debacie. Arogancja polityków odbija się bardzo mocną czkawką, o czym najlepiej wie Jan Maria (y otros, y otros) Rokita, który kiedyś przed wyborami udzielił wywiadu, w którym opowiadał o tym, że już ma ustalony kształt rządu i zżymał się na niepotrzebne głupoty w stylu wrzucania kartek do urny. Wybory wygrał PiS, a Rokita aktualnie w polityce nie istnieje.

Czytaj dalej

Tym razem materiału do rozważań dostarczył Onet. Już tytuł „Seks z przyjacielem – namiastka związku?” wiedzie nas w niezwykle ciekawe regiony psyche autorki, ale nie uprzedzajmy faktów…

F…k friend, sex friend, a ostatnio: shagbuddy. Tak Amerykanie nazywają „przyjacielski układ z erotyczną korzyścią”, który wybiera też coraz więcej Polaków.

Droga autorko, przysięgam na wszystko, co mi drogie, że żadni Amerykanie nie używają określeń „fuck friend” ani „sex friend”, chyba, że są imigrantami w pierwszym pokoleniu. Co do shagbuddy się nie założę, bo tego nie znam, ale przynajmniej ma jakiś sens. W Urban Dictionary pojawia się dość zabawna definicja „sexfriend”. Ma 96 feedbacków. „Fuck buddy”, które jest określeniem istniejącym w rzeczywistości pozaonetowej, ma feedbacków osiem tysięcy.

Bzdura! To nie jest żaden wybór – kręci głową Ewelina (imię zmienione na prośbę bohaterki), 30-latka z Białegostoku, od pięciu lat w Warszawie, od pół roku „w relacji seksualnej” z przyjacielem z liceum. – To raczej brak wyboru. Konieczność. Przecież ja nie przestaję marzyć o stabilnym związku i założeniu rodziny!

No pewnie. Przecież nikt na świecie nie przestaje marzyć o stabilnym związku i założeniu rodziny! (Ciekawe, czy imię „Ewelina” oryginalnie brzmiało „mój palec wskazujący”).

Czytaj dalej

Fakty:

  • Kukiz przedstawia się jako kandydat antysystemowy
  • Kukiz jest zwolennikiem jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW)

Nic więcej o kandydacie wiedzieć nie trzeba. JOW są świetnym środkiem na umocnienie istniejącego systemu i uniemożliwienie mniejszym partiom wywarcia jakiegokolwiek wpływu na politykę.

Na potwierdzenie swoich słów przytoczę za BBC wyniki wyborów w Wielkiej Brytanii.

  • With only one result to go, the BBC forecasts that the Conservatives will end up with 331 seats in the House of Commons, 24 more than in 2010. Labour will end up with 232, the Lib Dems 8, the SNP 56, Plaid Cymru 3, UKIP 1, the Greens 1 and others 19.
  • The Conservatives are expected to get a 36.9% share of the UK national vote, Labour 30.5%, UKIP 12.6%, the Lib Dems 7.8%, the SNP 4.7%, the Green Party 3.8% and Plaid Cymru 1%.

Czytaj dalej

(Punkt dla tej osoby, która mi przypomni autora i tytuł książki, która zainspirowała tytuł, nie mam jej od lat, a chętnie bym zajrzał. W dzieciństwie mi się bardzo podobała.)

Wiem, że większość [delikatne sformułowanie – red.] czytelników nie przychodzi tutaj dla mojej muzyki, ale tworzenie tejże jest częścią mojego życia od najmłodszych lat. Jako dziecko miałem głos i słuch idealny. Wygrywałem wszystkie konkursy piosenki organizowane na koloniach zimowych i letnich, a wielką sławę zdobyłem, tłumacząc na polski utwór „Sealed With A Kiss” – dwa lata potem stara, bo piętnastoletnia dziewczyna miała w zeszyciku spisane różne teksty piosenek, w tym mój, a ja poprawiałem jej błędy. Nie chciała wierzyć, że dokonałem tego tłumaczenia w szacownym wieku lat 12, dopóki jej nie zaśpiewałem swojej wersji. W tych czasach dawałem impromptu koncerty przy ognisku, otoczony wianuszkiem dziewczyn z wielkimi oczami przepełnionymi zachwytem. Aż szkoda, że byłem 1) za mały i 2) gejem, bo dobiłbym do 500 partnerek przed ukończeniem 15 lat.

Nadeszła mutacja i upierdoliła mi głos. Ze skali porównywalnej z Mariah Carey zostały mi dwie oktawy w dobry dzień. Ale nie powstrzymało mnie to przed dalszym komponowaniem, próbami nagrywania (mój pierwszy album powstał tak, że z Atari 65XE wydobywała się muzyka, obok siedziałem ja i śpiewałem, a całość nagrywała się przez monofoniczny mikrofon magnetofonu Grundig, jeśli dobrze pamiętam) i pożądaniem SŁAWY. Michael Jackson, Prince, Ja. Rzecz jasna, nie w tej kolejności.

Czytaj dalej