Od dłuższego czasu wydaje mi się, że pocałunki to najdziwniejsza czynność, jakiej oddają się homo sapiens.

Sami się zastanówcie. Dwie osoby sklejają się zwilżonymi błonami śluzowymi za pomocą przyciskania do siebie otworów gębowych, macają partnera w środku organem przeznaczonym do odbierania smaków, jednocześnie wymieniając się wydzielinami ciała. Co więcej, czynność owa u wielu osób wzbudza tzw. podniecenie seksualne, które objawia się u mężczyzn opuchlizną środkowego odnóża spowodowaną napływem krwi (inna wydzielina) do owej części ciała. O kobietach nie będę się wypowiadać, bo nie jestem znawcą, ale według posiadanej przeze mnie wiedzy teoretycznej również ich dotyka owa przykra przypadłość tzw. podniecenia.

Cytat, który dotyczy zwierząt jeszcze bardziej zaciemnia sytuację:

Małpy bonobo na co dzień praktykują pocałunki francuskie, ryby z gatunku gurami podczas gry wstępnej przyciskają do siebie wargi swoich otworów gębowych przez dobre 10 minut, słonie bez jakiegokolwiek wahania wpychają swoje trąby do pyska słonic zaś lwy morskie dotykają się pyskami przez ponad dwie godziny.

No powiedzcie sami. Czyż nie jest dziwnym przyciskanie do siebie warg swoich otworów gębowych? Z doświadczenia wiem, że w zależności od drugiego osobnika może to generować większe lub mniejsze tzw. podniecenie, a samo macanie się organami przeznaczonymi do odbierania smaków może być bardzo lub nie bardzo ekscytującym sposobem spędzania czasu. Kto to wymyślił i dlaczego? Czy Bóg pochwala tak dziwną czynność, do której wykorzystujemy nieprzystosowane ku takiemu zachowaniu organy? Czy cudze wydzieliny są smaczne?

Tyle zagadek w życiu.

W Polsce zrobiło się bardzo polsko. „My, Polacy, uwielbiamy grillować” – zawiadamia portugalska sieć supermarketów. „Pringooooals – Polska gola” – tradycyjne polskie chipsy Pringles. „Vive la Pologne” – sklepy AGD. „Polska gola” – krótko i na temat supermarket francuski. „Polska drużyna” – reklama w tramwaju, nieco przerażająca, bo wygląda, jakby gotowali się na wojnę. Oh wait, to kibice futbolu. Ciekawe, czy zademonstrują gdzieś intrygującą pirotechniczną oprawę stadionu. W międzyczasie Polska przegrywa z Holandią, która zdążyła już odpaść z eliminacji. Im więcej piłkarzy w reklamach, tym gorzej gra polska reprezentacja. Czyli bez zmian.

*

Reklama: „Wojownicze żółwie ninja”. Mózg natychmiast przystępuje do odtwarzania zapętlonego tematu z oryginalnych żółwi Ninja. Pamiętam tekst idiotycznej piosenki z lat 90., nie pamiętam NICZEGO ze studiów. No dobrze, pamiętam, że nauczyłem się grać w brydża. I że była algebra. I analiza.

*

W tramwaju reklamówki mające zwrócić uwagę na palący problem dyskryminacji białych heteroseksualnych mężczyzn w sile wieku. Dyskryminacja polega na tym, że ktoś podstawia panu nogę, potem daje z plaskacza w buzię, na koniec ściąga mu spodnie. W drugiej reklamówce młodzież drugiego sortu rzuca w niego (zapewne) kamieniami. Wszyscy wiemy, że biali heteroseksualni mężczyźni padają ofiarami dyskryminacji najczęściej, więc wraz z Josem i mamą oglądamy pełni współczucia. Bycie białym heteroseksualnym mężczyzną w Polsce to straszny los.

Czytaj dalej

W Polityce online pojawił się zestaw 9 slajdów pt. „9 błędów, których nie popełniają ludzie bogaci”. Po pierwsze, nie idźcie tą drogą, niepodpisany stażysto i psie Guciu. Ostatnia rzecz, jaką chcę oglądać na polityka.pl są slajdy. Po drugie, #jezujezunieczyt.

Przyjrzyjmy się błędom, których nie popełniają ludzie bogaci.

Bogaci ludzie nie zapominają o inwestowaniu w siebie. Rozumieją, jak ważne są: podnoszenie swoich kwalifikacji i zdobywanie certyfikatów. Są w stanie poświęcić swój czas na edukację dla przyszłych korzyści finansowych.

Żeby inwestować w siebie, trzeba mieć coś do inwestowania. Jeśli założymy, że przeciwieństwem bogatego człowieka jest człowiek niebogaty, powiedzmy – średniak, mediana zarobków w roku 2015 wynosiła 3291,56 zł brutto, co przekłada się na 2359 zł netto. Dominanta, czyli najczęstsza pensja to 2469 zł brutto, czyli poniżej 1800 netto. Z tych pieniędzy trzeba się utrzymać, kupić ubrania, być może wynająć mieszkanie lub pokój, czasami wybrać się do lekarza nierefundowanego przez NFZ. Stażysta beztrosko pisze, że bogaci są w stanie „poświęcić swój czas”. To nie czas jest tu największym ograniczeniem, chociaż średnia ilość czasu spędzanego przez Polaka w pracy to 40-42.5 godziny tygodniowo. Trudno mi sobie wyobrazić osoby, inwestujące w siebie czas i pieniądze zarobione na pełnym etacie z nadgodzinami i zaoszczędzone z 1800 zł netto. Być może dotyczy to wyłącznie osób mieszkających nadal z rodzicami.

Czytaj dalej

Spoiler alert: jest tak sobie.

We wrześniu 2015 – jeśli dobrze pamiętam, dawno to było – uszkodziłem sobie plecy. Wraz z czterema gościami podnieśliśmy ciężki mebel z IKEA, po czym pan obok mnie upuścił swój róg, a ciężar pociągnął mnie w dół. Zrobiło mi się ciepło i wiedziałem, że będzie bolało. Miałem rację. Następnego dnia ból był trudny do zniesienia. Dwa razy miałem naderwany mięsień w plecach i mijało po tygodniu, więc uznałem, że nie ma się co przejmować. Gdy po dwóch tygodniach ból nie znikał, wybrałem się do internisty, który zdiagnozował naderwanie mięśnia, zgodnie z moimi przewidywaniami, i zapisał mi Tramadol (w Polsce chyba Tramal), środek przeciwbólowy na bazie morfiny. Po czterech tygodniach ból nadal się utrzymywał, więc dostałem więcej Tramadolu.

Czytaj dalej