Kiedyś czytałem o kryzysie wieku średniego. Nie do końca wiem, kiedy właściwie zaczyna się wiek średni. Puszczając oczko mówiłem, że mam swój zaplanowany – motocykl, u boku obowiązkowy dwudziestolatek z sianem w głowie, siłownia, botoks (OK, żartuję), koszulki ze sklepu Cool Cat, którego klientela według szefa marketingu ma 16-24 lata. Miałem wtedy trzydzieści lat. Nie przyszło mi do głowy, że wiek średni jest czymś, co rzeczywiście może mi się pewnego dnia przytrafić.

Na samym środku brody pyszni się siwy włos. Próbowałem go wyrwać, ale trzyma się, drań, boli. Oprócz tego siwieję na skroniach. Gdybym usiłował wyglądać „normalnie”, zapewne efekt byłby dość elegancki. Nie próbuję, golę boki głowy i udaję, że siwizna znika. Ubieram się tak samo, jak dziesięć lat temu – dżinsy, ramoneska, t-shirt. Kiedy po roku treningów na siłowni miałem po raz pierwszy w życiu wyraźnie zarysowane mięśnie kupowałem koszulki w rozmiarze M, żeby je podkreślić. Teraz kupuję XL i chowam się w nich. Czasami z motywami kowalskimi, czasami z jednym z tych sklepów internetowych, gdzie produkt dostępny jest tylko przez jeden dzień. Kiedy coś, co noszę okazuje się nagle modne, czuję się osaczony – tak, jak kilka lat temu, gdy arafatki nagle były in i publicznie oskarżono mnie o ubieranie się modnie. Proszę zostawić moje ciuchy w spokoju. Potrzeba bycia widzianym i podziwianym znikła. Zapewne poszła tam, gdzie moja chęć do imprezowania.

Czytaj dalej

Trudno jest kochać doskonałość. Można ją wielbić, najlepiej z daleka. Idealnym przykładem jest „norweski Thor”, Lasse Matberg (zdjęcie powyżej z Instagrama). Za urodę wystawiam mu ocenę 11 w skali od 1 do 10. Chciałbym tak wyglądać, gdybym nie wiedział, jaka to ciężka praca. Sądząc po selfikach, samo czesanie zajmuje mu co dnia pół godziny, a przecież musi też dotrzeć na siłownię, spędzić tam dość dużo czasu, z zawodu jest marynarzem, dla urozmaicenia uprawia ekstremalne biegi z przeszkodami… Nie zdziwiła mnie informacja, że nie posiada dziewczyny/chłopaka. Doskonałość nie jest bardzo interesująca, nadaje się do podziwiania, ale ciężko dzielić z nią zwyczajne życie – bo nie ma na to czasu. Jednak kiedyś, dawno, gdy byłem nieco przygłupi, Lasse sprawiłby na mnie niewiarygodne wrażenie. Teraz wolałbym się od niego trzymać z daleka, oglądając go na Instagramie. Jest dziełem sztuki, jak waza z dynastii Ming, i podobnie jak dzieła sztuki lepiej go nie dotykać.

Czytaj dalej

Wczoraj w Holandii miał miejsce Dzień Pamięci, kiedy wspominamy II wojnę światową i poległych w niej ludzi.

4 maja odbywają się dwie uroczystości. Jedna ma miejsce na placu Dam w ścisłym centrum miasta. Tradycją jest, że uczestniczy w niej król (wcześniej królowa). Druga uroczystość, nieco mniejsza, ma miejsce przy Homomonument – pomniku w formie trzech trójkątów z różowego marmuru, upamiętniającym osoby LGBT pomordowane w czasie wojny. Z tego miejsca pozdrawiam posła Sonika, z którym kiedyś korespondowałem na temat rezolucji parlamentu unijnego upamiętniającej ofiary II w. św. PO, a w szczególności Sonik, była przeciwna dodawaniu do tekstu rezolucji wzmianki o poległych osobach homoseksualnych. Sonik napisał mi, że był w Oświęcimiu i sprawdzał – jego zdaniem w Oświęcimiu zginęło raptem parę tysięcy LGTB i to nie wystarcza, żeby ich dopisywać do rezolucji. Cóż – ja nie byłem i nie sprawdzałem.

W uroczystości pod Homomonument biorą udział mieszkańcy Amsterdamu (zapewne nie wszyscy reprezentują tęczową część społeczeństwa, nie ma bramkarza sprawdzającego orientację), policjanci i żołnierze w pełnym umundurowaniu, lekarze, oficjele, ludzie, którzy przeżyli wojnę, ich rodziny oraz drag queens. O godzinie 20 cała Holandia staje na dwie minuty. Zatrzymuje się publiczny transport, w tym pociągi. Wszyscy czcimy pamięć ofiar dwiema minutami ciszy. Nie ma to rzecz jasna miejsca wyłącznie w Amsterdamie, uroczystości odbywają się w całym kraju. Również te niepotrzebne – według pana Sonika – ku czci ofiar LGTB. W 2016 pojawił się nowy akcent; nieheteroseksualni uchodźcy. Z ekranu przemówiła naukowczyni Lianda van der Schilden, opowiadająca o otrzymanej via FB wiadomości od Omara Abdulghani, 21-letniego Syryjczyka. W kraju zakładane są grupy wsparcia, np. LGBT Asylumsupport – dzieło Sandro Kortekaasa z Groningen. Van der Schilden mówiła o tym, jak mogą pomóc uchodźcom zwykli Holendrzy; Omar mieszka teraz w jej pokoju gościnnym.

Pierwsze wieńce na pomniku (nie pod, na) złożyli: przedstawiciel Gminy Amsterdam – zastępczyni burmistrza Simone Kukenheim, przedstawiciele COC – instytucja zajmująca się prawami osób LGBT w Holandii oraz LGBT Asylumsupport.

Po zakończeniu części oficjalnej w kościele Westerkerk odbył się koncert.

Zdjęcie i dłuższy artykuł (po niderlandzku): COC