Właściwie nie jest ważne, która opcja zwycięży w dzisiejszym brytyjskim referendum. Uruchomiony został proces, który już się raczej nie zatrzyma – chyba, że nastąpi cud, jakiego nie potrafię przewidzieć. Unia Europejska zmierza ku rozpadowi.
Nie – upadkowi. Nie – „Unii dwóch prędkości”. Przewidziałem to jakieś trzy lata temu, kiedy z Casperem The Friendly Kowalem siedzieliśmy u niego w kanciapie i naprawialiśmy świat. Z tego też powodu zmieniłem obywatelstwo: nie uśmiecha mi się pomysł odesłania do 33 1/3 RP. A te pomysły się pojawią. Nie pamiętam, kto słusznie zauważył, że gdy Polacy mówią „imigranci”, mają na myśli „ciapatych”, a gdy Brytyjczycy mówią „imigranci” mają na myśli Polaków. Według danych z 2015, Polaków było w UK 790 tysięcy, wyprzedzali nieznacznie Hindusi, których było 793 tysiące. Tyle, że Hindusi w Wielkiej Brytanii stanowią rzecz normalną – już w połowie XIX wieku było ich tam czterdzieści tysięcy. Polacy przybywają gromadnie od dwunastu lat, a gdyby mi się chciało szukać dokładniej, z pewnością okazałoby się, że już Hindusów wyprzedzili.




