Czasami mam wrażenie, że nie umiem żyć we właściwy sposób.

Na moim Facebooku zdjęcia uśmiechniętych bądź zgoła (!) roześmianych ludzi z kieliszkami szampana, fajerwerkami w tle, radośnie celebrujących nadejście nowego roku. My zaczęliśmy przysypiać około 19, przy czym ja miałem powód (środki przeciwbólowe na plecy), a pozostali nie, o północy niemrawo wyleźliśmy na dach, przez 10 minut pooglądaliśmy fajerwerki, po czym poszliśmy spać. Z napojów Zbrojmistrz i mój kumpel z Australii wypili na spółkę pół butelki czerwonego wina, a ja dość dużo herbaty. Szampana nie używaliśmy.

Czytaj dalej

No! Nadszedł czas na postanowienia noworoczne!

1. Nie przeczytam 52 książek.

52 książki to mało dla człowieka, który naprawdę lubi czytać. Czasami jednak z lubienia nie wypływa posiadanie czasu. Na ogół czytam cztery książki naraz, dwie kończę, jedną napocząłem, jedna jest pośrodku. Nie każdą doczytuję do końca – i jak mam wtedy liczyć? Pół książki, czy zero? Niektóre mają 200 stron, niektóre 1200, czy to sprawiedliwe liczyć je tak samo? Tak więc przeczytam tyle książek, ile mi się uda, w tym roku zdecydowanie było powyżej 52, a w przyszłym się zobaczy.
Czytaj dalej

Z góry przepraszam osoby, które obrażę tym razem, jak zwykle nie jest to moją intencją.

Czytanie o uchodźcach, którzy ŚMIĄ mieć telefony komórkowe przypomniało mi definicję biedy, jaką sobie ukułem: człowiek jest biedny wtedy, kiedy inni mogą mu mówić, co mu wolno mieć, a co nie. Zacytuję za Polityką:

To, jak ważną sprawą może być always on, widać wyraźnie w sytuacji syryjskich uchodźców. Nie mając swobodnego dostępu do prądu, muszą zapewnić sobie działanie baterii w telefonie. Przez aplikacje i portale społecznościowe mogą kontaktować się z pozostawioną w obozach dla uchodźców rodziną. W drodze korzystają ze smartfonów, by wymieniać się informacjami o bezpieczeństwie trasy, osobach, które zajmują się ich przerzutem czy kursie walut. Sprawdzają mapy, korzystają z GPS i tłumaczą dokumenty. […] działają też organizacje – jak skandynawska Refugee Phone – które zbierają stare, niepotrzebne dawnym właścicielom smartfony i powerbanki i rozdają je uchodźcom.

(Życie na bateriach, Urszula Schwarzenberg-Czerny)

Zestawmy sobie to z oburzonymi komentarzami, że jadą na nas młodzi mężczyźni z ajfonami. Biedny człowiek nie może mieć ajfona, zatem uchodźcy muszą być bogaci, po prostu chcą być jeszcze bogatsi, NASZYM kosztem. Dzieci i rodziny zostawili, bo im przeszkadzały w polowaniu na europejskie pieniądze. Uchodźcy ze swoimi ajfonami jednocześnie rzucają się na nasze europejskie miejsca pracy ORAZ zasiłki dla bezrobotnych, pewnie w tych ajfonach wyczytali, jak to najlepiej urządzić. To dokładnie ten sam typ myślenia, który prezentowali wcześniej ludzie odmawiający zasiłkowiczom telewizora z wielkim ekranem. Bo kiedy jesteś biedny, nie wolno ci wydawać pieniędzy na to, na co masz ochotę, tylko na to, co zdaniem innych ludzi wypada. Telewizor 52 cale nie wypada. A 42? 32? Jakiej wielkości telewizor wolno nabyć ludziom na zasiłku?

Czytaj dalej

Sprzedane. Miała być na ten temat długa notka z zupełnie innym kręgosłupem, ale nie mogę jej napisać wystarczająco dobrze jak na swoje standardy. W przyszłym roku muszę stać się gorszym grafomanem i przestać mieć jakiekolwiek standardy, przecież w tym tempie nigdy nie zostanę Jasonem Huntem.

No więc. Sprzedaż mieszkania wyglądała mniej więcej tak. Spędziliśmy sześć miesięcy na powolnym remoncie. Powolny był po części dlatego, że niektóre rzeczy trzeba robić podczas suchej, słonecznej pogody, a w Amsterdamie takowa trafia się cztery razy do roku po osiem godzin, po części bo miałem depresję, a po części bo dobijali mnie remontowcy. Pracowałem w Holandii z trzema ekipami i żadna nie nadawała się do polecenia dalej. Ta też nie. Niemniej jednak na początku października remont został zakończony i pozostało sprzedanie różnych przedmiotów typu pralka i meble z IKEA i wystawienie całości na sprzedaż.

Czytaj dalej