Pewna znajoma mi osoba użyczyła mi nogi, przedstawionej powyżej.
Nie mam tu na myśli, że postanowiłem zostać trójnogiem. Pewien tytan intelektu i ciała przysłał jej seksowne zdjęcie. Przedstawia ono owłosioną nogę. W skarpetce. Widać też majtki koloru biegunki. To cytat ze znajomej mi osoby.
Zbieram się – zachęcony wiadomościami od czytelników – do napisania poradnika o randkowaniu i związywaniu się w XXI wieku. Jednym z rozdziałów będzie oczywiście opis tego, jak się (nie) randkuje w Internecie. Spoiler: w odpowiedzi na nagie zdjęcie kuszącej i powabnej osoby nie wysyłamy nogi w skarpetce, nawet, jeśli jest to nasza odświętna skarpetka, mamy tylko jedną i nosimy ją wyłącznie w wyjątkowe okazje. Nogi dostępują zaszczytu przyodziania w odświętną odzież na zmianę i mamy zanotowane w telefonie, która stopa ostatnio była Wybraną. Z tym, że nie mamy telefonu, bo gdybyśmy mieli, to byśmy sobie zrobili zdjęcie całej osoby, a nie nogi.
(Rysować też nie umiemy. Gdybyśmy umieli, to byśmy sobie do tej nogi dorysowali resztę i udawali, że jesteśmy postacią z anime.)





