Dzień dobry! Dziś z okazji Świąt Boż… nie, przepraszam, Wielkiej Nocy pozwalczamy trochę katolicyzm, bo my single i geje tak już mamy, że gdy widzimy coś dobrego — np. rodzinę Terlikowskich — to nie możemy nie dokopać.

W ramach walki o nagrodę Absurd Roku pani Milena Rachid Chehab (czy to na pewno polskie nazwisko?) tak długo szukała, aż w kraju, gdzie 92,2% obywateli deklaruje katolicyzm (źródło) znalazła takich, którzy są uciskani z powodu swojej religii. Jak są uciskani? Czy może odmawia się im prawa do poślubienia, nawet za granicą ukochanej osoby, jak LGTB? Czy może odmawia im się prawa noszenia krzyżyka, jak Hindusom turbanu na lotnisku? Może wprowadzono prawo, pozwalające odmówić katolikom obsługi w sklepie?

OTÓŻ NIE.

Czytaj dalej

Jak widać, nadal mnie gryzie głupota artykułu mgr Gustawa o dobroczynnych depresjach, które wskazują, że trzeba się wycofać i oddać refleksji. Gryzienie zawdzięczam temu, iż aktualnie moja dwubiegunówka znowu serwuje mi ultra-ultra-rapid cycling, przy czym skoki nastroju odbywają się wyłącznie w dół, czym można się prędko znudzić.

Skok (w przepaść) wygląda mniej więcej tak.

W pewnym momencie, nieważne, jakiej czynności właśnie się oddaję, zaczynam czuć coś jakby ucisk w podbrzuszu. Tak, jakby ktoś podrzucił mi tam cichaczem kilogramowy ciężarek. Właściwie już w tej chwili mogę przewidzieć, że zaraz będzie niedobrze, ale jeszcze ciągle funkcjonuję, oddając się kuciu, pisaniu, jeździe na rowerze alibo zakupom. Ciężar sygnalizuje jednak, że w ciągu kwadransa będę potrzebował miejsca spokojnego spoczynku.

Czytaj dalej

Na forum, które moderuję, pojawił się ciekawy wpis – nie mam oporów przed jego publikacją, bo forum jest publiczne i nie wymaga rejestracji, każdy może sobie ten wpis przeczytać i odnieść się do niego, lub też nie. Przetłumaczę go jednak na polski.

Chcę skończyć związek, bo brzydzi mnie przeszłość dziewczyny

Moja dziewczyna i ja jesteśmy ze sobą od dwóch lat. Mieliśmy swoje problemy, ale kochaliśmy się mocno. Ostatnio opowiedziała mi o swojej seksualnej przeszłości, którą do tej pory ukrywała. Może to dziecinne z mojej strony, ale jestem zbyt zbrzydzony i zdegustowany, żeby kontynuować ten związek. Nie wyobrażam sobie, żebym miał o tym zapomnieć.

Gdy mi o tym powiedziała, przeszył mnie ból, jakiego nigdy nie czułem wcześniej. […] Nie chcę być w związku, w którym niszczę ją osądzającymi emocjami, które odczuwam.

Jestem taki wściekły… mam ochotę eksplodować i obrzucić ją słowami jak „dziwka” i „kurwa”, ale nie odzywam się, żeby się kontrolować.

Poważnie rozważam zakończenie tego związku. Jestem przerażony. Nigdy wcześniej z nikim nie zerwałem. Proszę, naprawdę docenię pomoc w przejściu przez to. Chcę mieć to za sobą i żyć szczęśliwym, normalnym życiem.

Czytaj dalej

Niedawno dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy na temat „tych singli”. Ekspertem był kuc Konrad, sam żonaty. Skupił się on jednak wyłącznie na tym, jak single tkwią w pracy po 16 godzin na dobę, wciskając ludziom lodówki (to działa — już mam w domu sześć). A tymczasem single przecież zajmują się jeszcze czymś: seksem.

Dawno nie pisałem o seksie, a wyszukiwarka twierdzi, że nigdy nie rozpisałem porządnie tematu „fuck buddy vs friends with benefits”. To drugie można od biedy przetłumaczyć jako „przyjaciele z przywilejami”. Pierwsze z nieznanego mi powodu występuje w języku polskim jako „fucking friends” (czyli „pieprzeni przyjaciele”). Pozwolę sobie pozostać przy terminologii anglojęzycznej, lub raczej poprawnej terminologii anglojęzycznej. (Nawiasem mówiąc, zalinkowany artykuł myli FB z FWB, używając pojęć na zmianę, co sugeruje, że moa ekspercka wiedza na ten temat może się Polakom przydać.)

Czytaj dalej