Rozmawiałem ostatnio ze swoją dwubiegunową kumpelą i doszliśmy do zgodnego wniosku: choroba zabiera nas w naprawdę zajebiste miejsca, po czym maksymalnie utrudnia cieszenie się nimi.
Zgodnie z obrazkiem powyżej: bipolar jest chorobą, która jest bardzo niejednoznaczna. Mało jest ludzi, którzy cieszą się depresją, rakiem, cukrzycą lub stwardnieniem rozsianym. Tymczasem ChAD potrafi naprawdę uprzyjemnić życie, zmienić je na lepsze, doprowadzić nas na szczyty, a potem powalić kopniakiem i przysypać gruzem. W rezultacie, owszem, jesteśmy na szczycie, ale z uwagi na pokrywający nas gruz nie mamy jak wbić chorągwi i odtrąbić zwycięstwa.
Rozważania na temat „co by było gdyby” są o tyle utrudnione, że nie mam pod ręką drugiego Raya, który nie ma dwubiegunówki i z którym można porównać, ale mniej więcej wiem, jaki jestem bez hipomanii, jej radosnych pomysłów i straceńczej odwagi. Tak więc mniej-więcej próbuję sobie wyobrazić życie Raya bez dwubiegunówki i wychodzi mi coś takiego:





